czwartek, 21 czerwca 2018

"Chaos" - L.J. Shen

Pióro L.J. Shen poznałam stosunkowo niedawno, przy okazji lektury pierwszej książki z serii "Święci grzesznicy". "Intryga" zawładnęła moim sercem, świetnie napisana, wzbudzająca mnóstwo sprzecznych emocji, doskonali bohaterowie, niesamowita autentyczność... Coś wspaniałego i wcale nie przesadzam, z niecierpliwością czekałam na kontynuację. "Chaos", choć wydaje się to niemal niemożliwe, jeszcze bardziej przypadł mi do gustu, niż poprzednia część. Już, kiedy zobaczyłam bardzo gorącą okładkę, miałam pewność, że warto dla tej książki zarwać noc, nie myliłam się ani trochę.



"- Co ma panna LeBlanc, czego nie ma reszta kobiet?
Chodziło jej o to, że nigdy nie wysyłałem nikomu kwiatów, a tym bardziej 
takiej ilości kwiatów, że można by nimi zapełnić cały las. 
Parsknąłem, bo odpowiedź była cholernie prosta, a jednocześnie cholernie skomplikowana.
- Moje serce, Sue - powiedziałem. - Ona ma moje serce."

"Wszystkie pieniądze świata" - Ridley Scott

       Jeżeli ktoś z was interesuje się kinem, to z pewnością spotkał się gdzieś z tytułem "Wszystkie pieniądze świata", gdyż został nominowany on do trzech Złotych Globów, a także Oscara za rolę drugoplanową, której w ostateczności nie dostał. Poza tym, że o tym filmie było ciut głośno, to jednak historia w nim ukazana również przez jakiś czas była bardzo znana. Mowa bowiem o słynnym porwaniu wnuka amerykańskiego miliardera Johna Paula Getty'ego, która na moment wstrząsnęła światem. Nie chodzi tutaj o sam fakt, kim był Getty i jego rodzina, lecz o to, że młody chłopak musiał długo czekać, by ktokolwiek go ocalił...

         Jean Paul Getty, bo o nim mowa, zostaje porwany w 1973r., mając zaledwie 16 lat,  podczas nocnej wędrówki po Rzymie. Po jakimś czasie wiadomość ta dociera do jego matki, która nie potrafi uwierzyć w to, co się stało. Gdy okazuje się, że porywacze chcą aż 17 milionów za okup, od razu kontaktuje się z byłym teściem, wiedząc, że on jako jedyny może ocaleć jej syna. Nic bardziej mylnego... Od tego momentu film staje się bardzo mroczny i nadzwyczaj brutalny. Zakochany we własnych pieniądzach Pan Getty nie zamierza wydawać swoich pieniędzy, by uszczęśliwić porywaczy. Uważa bowiem, że gdyby zapłacił okup, to nagle jego pozostałe czternaścioro wnucząt również zostałoby porwane, a wypowiada te słowa nadzwyczaj spokojnie z lekkim uśmiechem. 

     Tak więc film ten opowiada smutną historię o człowieku, dla którego pieniądze stały się najważniejsze w życiu. Jest przy tym chorobliwie skąpy i nie zamierza wydawać niepotrzebnie pieniędzy nawet na rachunki telefoniczne, więc w jego rezydencji została postawiona budka telefoniczna, która miała sama na siebie zarabiać. 

       Poza tym, iż film został stworzony w oparciu o fakty, to jednak jest także bardzo psychologiczny. Głównym tematem nie jest już samo porwanie, lecz także to, jaki wpływ na naszą sferę emocjonalną ma posiadanie pieniędzy. Człowiek, który w tamtych czasach był posiadaczem "wszystkich pieniędzy świata" nie potrafił ulitować się nad własnym wnukiem, którego (jak sam wspomina w filmie) kochał najmocniej. Bardzo wymowna jest sceny, w której Getty-Senior umawia się z tajemniczym człowiekiem, dla którego przygotował sporą sumę. Widzowie mają nadzieję, iż postanowił wybawić wnuka, lecz to tylko złudzenie. Tak naprawdę kupił sobie kolejny obraz, powiększając tym samym swą olbrzymią kolekcję. 

      Film jest także analizą psychologiczną zachowania samych porywaczy. Po wielu miesiącach przetrzymywania chłopca - sami zaczęli mu współczuć tak wybrakowanej rodziny, która nie robi w zasadzie nic, by go ocalić. Po jakimś czasie w akcji desperacji postanawiają uciąć chłopakowi ucho, by rodzina pośpieszyła się z wypłatą okupu, szantażując ich, że odcięte ucho to zaledwie początek tego, co czeka młodego Getty'ego.

        Gra aktorska Christophera Plummera jest fenomenalna. Doskonale wcielił się w rolę okrutnego kapitalisty, a jednocześnie był bardzo opanowany i zdyscyplinowany. Sam aktor mówi: "Lubię wcielać się w prawdziwe postaci, bo sam proces przygotowywania do roli jest intrygujący". Aktor odnalazł w Getty'm kogoś więcej niż kochającego pieniądze człowieka, lecz także miłośnika sztuki i kolekcjonera, który gromadził wszystkie piękne rzeczy tylko dlatego, że one jako jedyne nie przysparzały mu rozczarowań, były niewinne i czyste, a tego w ludziach nie potrafił odnaleźć. 

      Jedyną osobą, która próbuje współpracować z porywaczami, jest matka chłopca, Gail, w której postać wcieliła się Michelle Williams. Zagrała prostą i skromną kobietę, która po jakimś czasie zaczyna brzydzić się pieniędzmi teścia, zaznaczając, że dla niej liczą się tylko dzieci. Przy tym wszystkim wciąż była elegancką kobietą, twardo stąpającą po ziemi, jak na poważnego człowieka przystało. 

      Film jest niebywale zmysłowy i bardzo emocjonalny. Z jednej strony nie potrafimy zrozumieć Getty'ego i jego postępowania, a z drugiej staramy się go w jakiś sposób usprawiedliwić. Sam porwany chłopiec również staje się zagadką. W pewnych momentach bywa pewny siebie, a już po chwili widzimy w nim osamotnione dziecko, które czeka na cud. Wspaniale wcielił się w swoją postać. Jest więc to film trzymający bezustannie w napięciu, możemy w nim tak naprawdę doszukiwać się wielu wątków, o których można by pisać całe strony. Może i akcja dzieje się na przestrzeni lat 70., natomiast obejmuje kilka pokoleń, pokazuje życie różnych klas społecznych i jest ponadczasowa. 

Ocena: 9/10
Za możliwość obejrzenia tegoż filmu dziękuję Monolith


Paulina Mocka

"Angielski kieszonkowiec Let's talk!"

Serię kieszonkowców od Wydawnictwa Edgard polubiłam od razu, gdy otworzyłam pudełko i zajrzałam do środka. Świetne żywe kolory dodatkowo mnie zachęciły, by przekonać się, co też kryje wnętrze kartonika. A najlepsze jest to, że całą serię kieszonkowców możemy zabrać ze sobą na wakacje, czy gdziekolwiek, gwarantuję, że zawsze się zmieszczą czy to w bagażu, czy też w kieszeni.

Dziś mam dla Was recenzję edukacyjnej gry karcianej Let's Talk! Czyli angielskich rozmówek. Wydawca określa, iż gra przeznaczona jest dla dzieci od dziewiątego roku życia, wzwyż.
Myślę, że tych ram nie musimy się sztywno trzymać, ponieważ, mimo że ja przygodę z językiem angielskim zaczęłam już w podstawówce bardzo dawno temu, to ta gra sprawiła mi naprawdę sporą przyjemność. Dobrze jest odświeżyć, czy też poszerzyć swoją wiedzę, a wiele rzeczy po drodze jednak umyka z głowy.

"Pszczółka Maja. Miodowe igrzyska" - reż. Noel Cleary, Sergio Delfino


,,Pszczółka Maja” to bajka mojego dzieciństwa i to jedna z niewielu, które lubiłam oglądać. Postanowiłam więc wrócić do tamtych lat i poświęcić chwilę czasu na obejrzenie ,,Miodowych igrzysk”, bo po prostu byłam ciekawa, w jakim kierunku podążyli twórcy i czy w tej produkcji zostało cokolwiek z tego, co pamiętam. Chociaż muszę przyznać, że film trochę leżał na mojej półce, a ja co kilka dni przeglądałam książeczkę dołożoną do płyty i nie do końca potrafiłam przekonać się do tego nowego ,,designu” bohaterów oraz świata pszczół. Ale cóż poradzę? Rozwijającej się technologii oraz coraz to większych wymagań widzów, nie zatrzymam.

W pszczelej stolicy jak co roku odbywają się Miodowe igrzyska. Jednak nie wszyscy mogą brać w nich udział, ponieważ cesarzowa zaprasza na nie tyko wybrane ule. Maja bardzo chciałaby zmierzyć się z innymi zwierzętami, ale jeszcze nigdy nie miała do tego okazji. Gdy cesarzowa żąda od ulu połowy zbiorów ich miodu, królowa musi zgodzić się na jej warunki, chociaż wie, że mogą nie przetrwać zimy z tak małymi zapasami. Maja jednak nie ma zamiaru poddawać się woli cesarzowej i postanawia wybrać się do niej osobiście, żeby poprosić o zmianę zdania. Jednak jej nadgorliwość zostaje ukarana, ponieważ obraża cesarzową, która nakazuje jej udział w igrzyskach. Jeśli Maja nie wygra całego konkursu – jej ul będzie musiał oddać cały swój miód. Czy Mai i jej przyjaciołom uda się wygrać? Czy będą w stanie pokonać drużyny, które od dawna przygotowywały się do wzięcia udziału w igrzyskach?

"Bosonoga bogini"- Iwona Czarkowska



„Bosonoga bogini”- oh, jakże to dostojnie brzmi! Przed oczami jawi się wizja ponętnej, delikatnej niczym piórko na wietrze niewiasty, którą czeka przygoda życia u przystojnego gentelmana, zakończona happy endem rzecz jasna. Gdy dodać do tego utrzymaną w iście romantycznym (żeby nie powiedzieć: cukierkowym) stylu okładkę, jesteśmy niemal pewni, że czeka nas pełna uniesień love story na miarę „Wichrowych wzgórz". 

Kto czytał „Wesołą rozwódkę” i „Pannę z Monidła”, czyli poprzednie części o przygodach tytułowej bogini, Alicji Kalickiej, ten wie, że w tej serii przygód Alicji autorstwa Iwony Czarkowskiej melodramatów na próżno szukać! Ba, tu nawet i o romantyzm trudno. A kto nie czytał? Niech przygotuje się na niespodziankę, bo tego raczej się nie spodziewa!