niedziela, 20 maja 2018

Wojna i pokój- Lew Tołstoj

Wojnę i pokój zna każdy miłośnik literatury rosyjskiej.
Jeśli nie to polecam koniecznie sięgnąć po tę wspaniałą, wielobarwną opowieść.

Pamiętam,że pierwszy raz po książkę sięgnęłam w pierwszej klasie liceum i mimo interesującej fabuły po drugim tomie przegrałam walkę o przeczytanie całości. Długo zbierałam się do drugiego podejścia i wreszcie się udało! Przyznam, że wizualnie grubość książki sprawiła,że prawie stchórzyłam, ale udało się i nie żałuję!

Co więcej, na pewno za kilka lat sięgnę po tę książkę raz kolejny, tym razem z większym doświadczeniem życiowym i zupełnie innym podejściem. Myślę,że jest to jedna z tych książek, które warto czytać w różnych etapach swojego życia, ale przejdźmy już do rzeczy!



"Milczący świadek", Alan Drew



Sięgając po thriller psychologiczny, spodziewam się trzech oczywistych faktów:
- mordercy
- śledczego o złożonej osobowości
- zaskakującego zakończenia.
Zapoznając się z zawartym na okładce opisem „Milczącego świadka” autorstwa Alana Drew (wydawnictwo Czarna Owca) śmiem twierdzić, że dzieło to zdaje się wpasowywać w dany schemat. Nie bez powodu używam tu jednak określenia „zdaje się”, bo czy aby na pewno?

"Bajarka opowiada. Zbiór baśni całego świata"- Maria Niklewiczowa

Od dziecka uwielbiałam baśnie, te bardziej i mniej egzotyczne. Pamiętam,że starsze wydanie tej książki mam czytała mi do snu.Zbiór ten jest dla mnie bardzo wyjątkowy i sentymentalny, większość opowiadań oparta jest na znanych motywach. Jestem pewna,że każdy będzie kojarzył chociaż jedną z podanych tutaj historii. Zdecydowanie nie jest to książka jedynie dla dzieci, język jakim jest napisana doskonale trafia też do starszych czytelników.


Świat przedstawiony pełen jest magicznych postaci, można spotkać tutaj: rusałki, piękne księżniczki, mówiące zwierzęta czy samego diabła! Niektóre z nich są po prostu zwykłymi opowieściami o niesamowitościach, które miały miejsce w rozległych lasach czy wodach oceanu. Inne zaś tłumaczą najróżniejsze zjawiska przyrodnicze czy etapy życia ludzi. To niesamowite w jaki interesujący sposób ludzie opowiadali o otaczającym ich świecie.


"Kane" - L.A.Casey




„Kane” to kolejny tom serii o braciach Slater. Tym razem mamy okazję lepiej poznać starszego brata Dominica – Kane. Spotkamy także Aideen Collins, która spróbuje zawrócić mężczyźnie w głowie.

Kane Slater jest szorstkim facetem, który jest raczej typem człowieka aspołecznego. Nie przepada za ludźmi, a jego twarz i ciało zdobią blizny, które raczej nie sprzyjają nawiązywaniu nowych znajomości, gdyż wzbudzają strach u innych. Jednak mało kto wie, że i jego serce szpeci skaza. Aideen Collins natomiast to dziewczyna potrafiąca postawić na swoim. Wychowała się wśród mężczyzn, dzięki czemu umie sobie z nimi świetnie radzić. Potrafi też walczyć o swoich i jest bezpośrednia. Oboje nie przepadają za sobą zbytnio, ale jednocześnie ich losy są połączone. Kiedy chłopak zachoruje, to właśnie Aideen pospieszy mu z pomocą i otoczy go troską. Będzie przy nim także wtedy, kiedy przeszłość Kane’a da o sobie znać.

Co moje, to twoje.
To działa tylko po ślubie.

Polubiłam wszystkich braci Slater już przy okazji pierwszego tomu – „Dominica”. To naprawdę świetni chłopcy, którzy niestety dostali od życia porządne baty. Postać Kane’a też wyjątkowo mi się spodobała i bardzo się cieszę, że w końcu dostałam książkę całkowicie z nim związaną. Trochę obawiałam się, że tym razem będzie to czysty romans, ale na szczęście tak nie było. Tak jak wcześniej autorka wplotła tutaj coś więcej niż relacje miedzy dwoma bohaterami. Jest tutaj widoczna intryga i przeszłość wpływająca na teraźniejszość, czyli coś, co bardzo lubię. Dzięki temu powieść ma swoje drugie dno i wątek miłosny nie stanowi całości.

„Kim oni są, ci muzułmanie” – autor tekstu: Zuzanna Pol, ilustracje: Zosia Dzierżawska

[źródło]
  Na jednym z "mamusiowych" forum internetowych opublikowano post o nietolerancji i towarzysząca temu historia pewnej półmuzułmańskiej rodziny. Co oczywiste, pojawiły się komentarze emocjonalnie wspierające rodzinę, wyrażające współczucie i oburzenie wobec postaw ksenofobicznych. Co mniej oczywiste, ale ciekawsze, na nie anonimowej grupie wyrażono również opinię odbierające sytuację zupełnie odmiennie i prezentujące postawę co najmniej nieempatyczną. Nie zamierzam oceniać żadnej z powyższych wypowiedzi, ani osób, które je wygłosiły. Wspominam o tym tylko dlatego, że dopiero w tym momencie doszło do mnie, jak bardzo potrzebne są książki takie jak „Kim oni są, ci muzułmanie?” i jak wiele jeszcze nie wiemy oraz ile stereotypów powtarzamy.