czwartek, 22 czerwca 2017

"Nic do stracenia. Wreszcie wolni" - Kirsty Moseley

"Przerażało mnie to, że znów się zakochałam. Większość ludzi mówi, że miłość to coś najcudowniejszego na świecie, a ja zgodziłabym się z nimi tylko do pewnego stopnia, bo nie wtedy, gdy wszystkie myśli skupiają się na jej utracie lub gdy dzieje się coś potwornego, co sprawia, że serce pęka na tysiące kawałków. Tak, stan zakochania bardziej mnie przerażał niż satysfakcjonował."

Ojciec Anny został prezydentem, a jej życie zmieniło się drastycznie. Zaczęli pojawiać się dookoła niej reporterzy, a jej tożsamość została odkryta. Teraz musi zmierzyć się z nowym życiem, a jest to dla niej bardzo trudne doświadczenie, ze względu na przeszłość, która przyniosła jej wiele bólu. Jednak teraz nie jest samotna, zawsze przy niej jest Ashton, agent SWAT oraz jej najlepszy przyjaciel. Oboje przyciąga do siebie niewidzialny magnes, ale Anna próbuje bronić się przed uczuciami, które nią zawładnęły. A na domiar złego w ich życie wkracza Carter. Anna i Ashton będą musieli zawalczyć o życie i miłość. Jedna zła decyzja może zmienić wszystko.

Ashton, jak ja uwielbiam tego bohatera! Dlaczego nie ma tak diabelsko seksownych i jednocześnie kochanych facetów w naszym świecie? Ten jego cudowny i idealny charakter! Po prostu bajka. No może i jest zbyt idealny, ale cóż, w końcu możemy zaznać ideału chociaż w wersji papierowej. To jego oddanie wobec Anny! Można jej tylko zazdrościć.

A Anna, cóż... jest mi obojętna, jednak momentami irytowała mnie swoją nieświadomością. Oczywiste było, że Ashton ją uwielbia, a ta kobieta udawała, że niczego nie wie, a przecież na pierwszy rzut oka było widoczne uczucie między nimi. To było nieco zbyt przesadzone, bo zrobiło z niej trochę głupawą lalkę, ale zakończenie wynagrodziło mi wszystko.

"Wszystko, co jest warte posiadania, warte jest też, żeby o to walczyć."

Kirsty Moseley jest autorką, która zawsze zaskakuje mnie swoimi powieściami. I chociaż wiem, że na końcu zawsze jest happy end, a jej powieści są cukierkowe, to nie brakuje momentów zaskoczenia. Tym razem również tak było, a lektura niesamowicie mocno wciągnęła mnie i pochłonęłam ją w zaledwie kilka godzin.

Autorka zabrała mnie ponownie do świata przepełnionego bólem, problemami, ale także szczerą miłością. Od samego początku, aż do końca powoli budowała relację, która połączyła głównych bohaterów. Ogromnie spodobał mi się sposób poprowadzenia wątku Anna-Carter-Ashton. Ich spotkanie było emocjonujące i przyprawiło mnie o dreszcze. To był moment, kiedy obudziły się we mnie ukryte emocje i wybuchły z pełną mocą. Autorka doskonale wiedziała, kiedy należy uderzyć w czytelnika i co zrobić, żeby historia przedstawiona w jej powieści na długo zapadła w pamięć. To niesamowite, jak wiele emocji może przynieść jedna chwila, jeden błąd.

Spodobał mi się bardzo sposób, w jaki Moseley dodawała kolejne wątki, budowała całą fabułę i rozkręcała całą akcję. Kiedy myślałam sobie, że główna para nareszcie będzie razem, to moje myśli szybko zmierzały ku innej drodze.
I chociaż wiem, że cała historia jest zbyt idealna, cukierkowa, a nawet i przewidywalna, to bardzo spodobała się mi, bo czasami warto sięgnąć po książkę, która pokaże świat pełen idealnych zakończeń, świat, w którym ból i cierpienie zawsze przegrywają, świat, w którym po burzy zawsze wychodzi słońce. Dlatego też uważam, że warto zapoznać się z twórczością Kirsty Moseley, która ocieka słodkością, ale zapewnia także pewien dreszczyk emocji.

"Nic do stracenia. Wreszcie wolni." to książka, którą czytałam z uśmiechem na ustach. Wielokrotnie śmiałam się z przekomarzania bohaterów, ale był także moment, kiedy uroniłam łzę, ale przede wszystkim uwielbiam ją za fabułę. Historia w niej zawarta po prostu pochłania i zatrzymuje na kilka dobrych godzin. Nie odrywa się od niej, aż się całej nie przeczyta.
Gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę.

Ocena: 10/10

Logo Harper Collins
Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu  HarperCollins Polska.

Natalia Zaczkiewicz



Kiedy erpegowanie spotyka książkę

Rozpisywałam się już o pozycjach, które przeniosły świat gier komputerowych na karty książki. Mamy w naszych fandomach również osoby, które uwielbiają spędzać czas wśród kart postaci, kostek i magii swojej wyobraźni.

Czym są papierowe gry fabularne?
RPG rozwijając z angielskiego - role-playing game, nazywane również grą wyobraźni, a potocznie erpegiem - to gra polegająca na narracji Mistrza Gry, który wprowadza w świat i wymyślone przygody graczy wcielających się w przeróżne postaci. Brzmi jak nudna zabawa? Nic bardziej mylnego! Gry te porównywane są do teatru improwizacji. Ich wyróżnikiem jest łączenie w sobie elementów baśni, mitów, fantazji i zabawy symbolicznej. „Aktorzy” czyli gracze, nie znają scenariusza, muszą jednak reagować na bieżąco na dziejące się w narracji wydarzenia. Siedzimy sobie więc przy stole mając przed sobą kartę postaci na której kreujemy, według mechaniki konkretnych systemów i światów, postać którą chcemy grać. Musimy się w nią wcielić (mile widziane są modulacje głosu czy oddające klimat powiedzonka), stać się nią w swojej wyobraźni i przenieść to do świata rzeczywistego. Cała rozgrywka toczy się słownie i zazwyczaj trwa kilka spotkań zwanych sesjami.

Większość światów posiada swoje mitologie, historie powstania i wpływające na rozwój systemu wydarzenia polityczne czy ekonomiczne. Niektóre z tych systemów ewoluują od wielu lat dając fanom sporo możliwości rozwoju. Dla Mistrzów Gry to niestety żmudna pracy, by nadążać za nowościami i kolejno wychodzącymi edycjami – takie osoby cały czas się uczą, aby rzetelnie prowadzić scenariusze wymyślone przez siebie, ale również te podsunięte przez twórców systemów.

Polski rynek RPG

Na rynku istnieją dziesiątki światów, które można odwiedzać ze znajomymi tylko przy pomocy swojej wyobraźni. Najbardziej znany, kultowy i spotykany czasami w filmach i serialach to Dungeon&Dragons znany również jako dosłowne tłumaczenie, czyli Lochy i smoki. Gra zaprojektowana przez Gary’ego Gygaxa i Dave'a Arnesona, po raz pierwszy opublikowana w 1974 roku przez Tactical Studies Rules, uważana jest za prekursora gatunku. Gracze D&D tworzą swoje postacie biorące udział w wyimaginowanych przygodach w scenerii fantasy.
Pozostając w światach fantasty możemy spotkać się również z systemem Warhammer – mroczny i ponury, jakże inny w dobie napływu heroicznych rozgrywek. Posiada również wersję z Kosmicznymi Marines – Warhammer 40000.
Wśród podręczników do rozgrywek, myślę, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Są światy steampunkowe – jak rodzimy Wolfsung wydany przez Kuźnię Gier. Jeśli lubicie wampiry i wilkołaki oraz wszelkiego rodzaju stwory kryjące się w mroku – sięgnijcie po Maskaradę (Świat Mroku z Wampirem i Wilkołakiem wydawnictwa WhiteWolf na czele). Przeglądając tematyczne strony znajdziecie również Cyberpunk - świat przyszłości z cybermodyfikacjami ciała i szukaniem człowieczeństwa niczym w książce Phillipa K. Dicka "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach". Ostanie lata obfitują w świat postapokalipsy i przetrwania w niej, w RPG mieni się ten nurt dwoma przedstawicielami - wolnym systemem Fallout oraz polską Neuroshimą wydawnictwa Portal. Na fanów szerokich stepów ukraińskich, prastarych litewskich borów i miast Korony czeka polski nieco już zapomniany system Dzikie Pola. Tych światów w których możecie rozwijać swoje pomysły i postacie jest na pęczki, co daje również możliwość dla rynku wydawniczego w książkach opartych o przygody graczy czy historyczne postacie i mitologię.

DRAGONLANCE
Książki w których osobiście jestem zakochana to pierwsza tetralogia Dragonlance. Świat jest jednym z multiwersum D&D więc spotkamy tu krasnoludy, magię, elfy i smoki. Napisane przez Tracy Hickman i Margaret Weis są spisaniem przygód drużyny ich przyjaciół, którzy grali postaciami takimi jak Tas czy Raistilin. Nie są to arcydzieła, a raczej taki przewracacz kartek - człowieka ciekawi, co będzie dalej – muszę stwierdzić, że książka ma coś co zatrzymuje przy niej na dłużej.




[Źródło]

FORGOTTEN REALMS
Bardzo rozbudowane są pozycje wydawane przez ISA opatrzone logiem Forgotten Realms. Czytadła i zapychacze, ale czasami posiadają swoje perełki jak Legendy Drizzta i Wojny Pajęczej Królowej. Językowo większość z nich sprawia wrażenie, jakby oryginał przepuszczono przez internetowy translator, a i poziom spotykamy przeróżny. Zależnie od autora - od w miarę poważnego potraktowania tematu,  po niemal styl podręcznika z historii elfów. Do serii należą również książki Baldur's Gate omawiane we wcześniejszym artykule.


[Źródło]




WARHAMMER
Z książek osadzonych w świecie Warhammera Fantasy na uwagę zasługują „Przygody Gotreka i Felixa”, których głównymi bohaterami są: człowiek Felix Jaeger oraz krasnolud Gotrek Gurnisson. Cykl został zapoczątkowany w 1999 przez brytyjskiego autora Williama Kinga. Do dnia dzisiejszego w Polsce ukazało się dwanaście książek z tej serii. 







             WARHAMMER 40 000
[Źródło]
Książki z uniwersum Warhammera 40k są w większości dobrym uzupełnieniem dostępnej wiedzy o świecie i jego historii. Opowieści są mocno osadzone w świecie i przedstawiają jego realia dodając trochę głębi do informacji zawartych w kodeksach oraz podręcznikach. Najpopularniejsze z uniwersum to seria o Inkwizytorze Eisenhornie, Duchy Gauta o imperialnej gwardii oraz cykl Herezja Horusa. Na największe uznanie zdaniem czytelników zasługuje ostatni cykl, gdyż opowiada historie Prymachów i ich Legionów super żołnierzy - Kosmicznych Marines - podczas wydarzeń, które ukształtowały obecne realia całego uniwersum. Niektóre pozycje zainteresują jedynie wiernych fanów, jednakże dalej są to książki warte polecenia czytelnikom lubiącym dobre sci-fi.



Powiastki osadzane w światach papierowych RPG to zazwyczaj kieszonkowe wydania, łatwe do zabrania w podróż, na słabej jakości papierze, szybko ulegające zniszczeniom – bo niestety w większości przypadków nie jest to wynik „zaczytania”. Tak jak w przypadku literaturyzacji gier komputerowych nie stawia się tutaj na jakość, a jednak na ilość i instynkt kolekcjonerski graczy RPG.
Mam nadzieję, że chociaż z ciekawości zaznajomicie się z którymś z systemów, a może gracie już od lat i jesteście wielkimi fanami erpegowania.


~Katarzyna Matlak

środa, 21 czerwca 2017

KONKURS! "Tacy sami" - Robert Kumorkiewicz, "Diament Templariusza" - Mirosława Gawlik

Dziś mamy dla Was wyjątkowy konkurs, w którym do wygrania jest pakiet dwóch książek! "Tacy sami" Roberta Kumorkiewicza oraz "Diament Templariusza" Mirosławy Gawlik. Jest o co walczyć!


Aby wziąć udział należy:
1. Zostać publicznym obserwatorem tego bloga (BookParadise).
2. Polubić fanpage BookParadise.
3. Udostępnić ten post w Google + lub na Facebooku.
4. Zgłosić się w komentarzu podając adres e-mail.

Wzór zgłoszenia:
Zgłaszam się!
Obserwuję jako:
Polubiłam jako:
Udostępniłam:
Regulamin:
1. Organizatorem jest BookParadise.
2. Nagroda zostanie wysłana w ciągu miesiąca listem zwykłym.
3. Na odpowiedź od zwycięzcy czekamy 3 dni.
4. Udział w konkursie mogą wziąć osoby, które mają adres korespondencyjny na terenie Polski.
5. Wyniki pojawią się w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu. 
6. Za wysyłkę odpowiada BookParadise.
7. Konkurs trwa od 21.06.2017 do 5.07.2017 do godz. 20:00.

WYNIKI KONKURSU! "Klątwa przeznaczenia" - Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka - książka + gadżety!

W konkursie nagrodą jest książka "Klątwa przeznaczenia" Moniki Magoskiej - Suchar i Sylwii Dubieleckiej wraz z gadżetami! 

Zwyciężczynią w konkursie jest silwana! Adres do wysyłki proszę przesłać według instrukcji zawartych w regulaminie konkursów na portalu BookParadise. Na wiadomość czekamy 3 dni. 


Regulamin:


niedziela, 18 czerwca 2017

"Talizmany" - Dominik W. Rettinger



Renesans to wspaniała epoka, w której królował rozum. Ludzie żyjący w oświeceniu byli jednak nie tylko miłośnikami nauki. Lubowali się także w tajemnicach, symbolach i magii. I właśnie wymienionymi rzeczami cechuje się książka Dominika W. Rettingera – „Talizmany”.
Ewa z wykształcenia jest historyczką sztuki zamiłowaną w renesansie. Los jednak sprawił, że nie dokończyła swojego doktoratu i porzuciła dawną pasję. W zamian znalazła zatrudnienie w kobiecym piśmie. Wszystko się jednak zmienia, kiedy nieoczekiwanie jest zmuszona wyjechać do Zamościa. To właśnie tam jej życie ulegnie całkowitej zmianie i zacznie się jej fascynująca przygoda.
Na okładce książki widnieje napis „Polski Kod Leonarda da Vinci: sensacja, humor i romantyzm”. Muszę z radością przyznać, że to hasło idealnie oddaje klimat książki i streszcza całą historię. Mamy tu ukryty skarb, do którego drogę wskażą bohaterom tajemnicze wskazówki sprytnie ukryte dookoła nich. Muszą więc wykazać się dużą wiedzą i intuicja, by odnaleźć to, czego szukają.
W powieści mamy wiele ciekawych wątków, które się ze sobą przeplatają. Część rozwiązuje się w trakcie akcji stopniowo, inne na samym końcu, a kolejnych wcale nie poznajemy zakończenia, co sprawia, ze książka nawet po przeczytaniu zachowuje swój tajemniczy klimat. Głównym kołem napędowym jest poszukiwanie ukrytych w Krzyżtoporze złotych talizmanów, w przeszłości chroniących Bizancjum swoją mocą. W książce nie zabrakło jednak także konfliktów rodzinnych, walki o spadek czy miłosnych uniesień.

"Ludzie to chodzące tajemnice i potrzeba wiele czasu, żeby dotrzeć do prawdy".

Czytając powieść Rettingera miałam wrażenie, że oglądam film przygodowy. Wszystko było tak dobrze opisane, że nie miałam najmniejszego problemu z wyobrażeniem sobie tego, co działo się w „Talizmanach”. Przez cały czas miałam też wrażenie, że cofnęłam się do czasów dzieciństwa, kiedy to całą rodziną siadaliśmy w pokoju i oglądaliśmy przygody Indiana Jonsa czy innych poszukiwaczy przygód. Muszę przyznać, że było to wspaniałe uczucie, którego jeszcze nigdy nie doświadczyłam, czytając książkę.
Źródło
Sama historia też była niesamowita. Przez cały czas autor trzymał nas w niepewności, podsycał ciekawość i stopniowo odkrywał twarze poszczególnych bohaterów. Nikt w jego powieści nie był jednoznaczny, wszyscy mieli ukryte zamiary. Szczególnie intrygującą postacią była Iza – bratanica Ewy. Mimo że niezbyt za nią przepadam, trzeba przyznać że jej bezpośredniość i złośliwość dodała historii smaczku i szczypty humoru.

Z miłością jest jak z wypadkiem samochodowym […] Człowiek nie może się przygotować, trach i już!

To, co nie przypadło mi do gustu w tej powieści, to wątek miłosny. Myślę, że wyszedł autorowi nienaturalnie. Z jednej strony bohaterom nie spieszyło się, między nimi wydawało się nie być żadnej chemii, potem wszystko, nieco kulawo, zaczęło nabierać rumieńców, aż w końcu potoczyło się nagle i zdecydowanie zbyt szybo. Jakby Rettinger zorientował się, że za chwilę będzie musiał skończyć książkę, a między postaciami do niczego konkretnego nie doszło.

Miłości nigdy nie zabraknie. Jest najwspanialszą siłą, która rządzi wszechświatem. Nasze zadanie to zachować otwarte serca i umysły, a ona znajdzie nas sama. Zawsze.

Słowa nagany należą się jednak przede wszystkim korektorowi. W książce co jakiś czas występowały podwojone słowa, brakowało spacji, czy też znajdowały się literówki. Pojawił się także błąd w numeracji rozdziałów, bo zabrakło trzynastego. Owe mankamenty nie przeszkadzały jednak w odbiorze i jestem w stanie je wybaczyć.
Podsumowując, książka podobała mi się i bardzo miło spędziłam czas, czytając ją. Ma w sobie większość cech, których szukam w powieściach, a przede wszystkim potrafiła zainteresować mnie swoją fabułą, co nieczęsto się zdarza w książkach niefantastycznych. Z czystym sercem mogę więc polecić tę pozycję każdemu z Was, bo zdecydowanej większości pewnie się spodoba!

Ocena: 7/10 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję BookSenso.


Sara Chrzanowska