wtorek, 25 kwietnia 2017

KONKURS! "Przebudzenie" - Jacek Jakubowski


Dziś mam dla was konkurs z książką, którą objęłam patronatem. Książka zawiera autograf autora.

Aby wziąć udział należy:
1. Zostać publicznym obserwatorem tego bloga (BookParadise).
2. Polubić fanpage BookParadise oraz Wydawnictwo Witanet.
3. Udostępnić ten post w Google + lub na Facebooku.
4. Zgłosić się w komentarzu podając adres e-mail.


Wzór zgłoszenia:
Zgłaszam się!
Obserwuję jako:
Polubiłam jako:
Udostępniłam:


Regulamin:
1. Organizatorem jest BookParadise.
2. Nagroda zostanie wysłana w ciągu miesiąca listem zwykłym.
3. Ze zwycięzcą skontaktuje się mailowo.
4. Na odpowiedź od zwycięzcy czekam 3 dni.
5. Udział w konkursie mogą wziąć osoby, które mają adres korespondencyjny na terenie Polski.
6. Wyniki pojawią się w ciągu 7 dni od zakończenia konkursu. Zostaną podane w komentarzu pod tym postem.
7. Konkurs trwa do 15.05.2017 do godz. 20:00.

Konkurs zostanie odwołany, jeśli udziału nie weźmie minimum 50 osób.

"Saga czasu przemiany. Ósme niebo." - Łucja Wilewska [ZAPOWIEDŹ]

Pragnę was poinformować, że 28.04.2017 to oficjalny dzień premiery książki Łucji Wilewskiej "Saga czasu przemiany. Ósme niebo.", którą mam przyjemność objąć patronatem. Na kartach powieści znajdziecie również moja rekomendacja, a ja z całego serca polecam wam książkę. Gwarantuję wam, że będziecie długo ją pamiętać.

Saga czasu przemiany. Ósme niebo” to książka, która zawiera barwną i niebanalną historię. Akcja powieści toczy się i nie ustępuje nawet na moment. Przepiękna i magiczna fabuła oraz fantastyczny klimat wywierają ogromne wrażenie. Na nowo poznacie smak miłości oraz trudnych wyborów. Jest to książka, którą powinien poznać każdy.
Lightworkerowie z całą pewnością was oczarują.




Opis:
Historia dwudziestokilkuletniej pracowniczki krakowskich centów outsourcingowych, Łucji, której szara, korporacyjna rzeczywistość zmienia się nie do poznania po tym, gdy we śnie tajemniczy wampir o wzroście koszykarza i wyglądzie blond anioła ratuje jej życie. Wampir ma na imię Mikael, a Łucja zakochuje się w nim i usilnie szuka sposobu na to, by ponownie się z nim zobaczyć. Tymczasem dostaje propozycję pracy w nowej firmie, Corporate Wings BPO. Z pozoru typowa korporacja okazuje się wyjątkowym miejscem: szef rekrutacji, Adam, przyjmuje do pracy przede wszystkim lightworkerów: osoby obdarzone duszami upadłych aniołów i istot pozaziemskich.

To opowieść o dorastaniu, poznawaniu prawdziwego siebie, nauce szanowania własnych granic. To historia o wyborze pomiędzy dwoma mężczyznami, pomiędzy namiętnością, a miłością. To droga poprzez samego siebie, która prowadzi do odkrycia wyjątkowego skarbu, jakim jest każdy z nas. To pierwszy tom opowieści o miłości i aniołach, a zarazem pierwej polskiej sagi o lightworkerach.


niedziela, 23 kwietnia 2017

"Kobiety ciężkich obyczajów" - Natasza Socha

Zaczynać przygodę z cyklem od trzeciego tomu? Czemu nie, tak też można. Tak potrafi tylko BookParadise.
Z twórczością Nataszy Sochy spotkałam się po raz pierwszy w życiu i tak naprawdę nie wiedziałam czego mam spodziewać się po książce. W sumie opis sugerował życiowe problemy, rozterki, różnorodne podejście do życia przez bohaterki.
Książka nie zapowiadała się źle. Dodatkowym atutem były pozytywne opinie poprzednich książek, toteż byłam pozytywnie nastawiona do tej.

Zacznijmy od tego, że podoba mi się, że całą historię można czytać bez poznania poprzednich tomów. Generalnie w sumie nie jestem pewna, czy one w ogóle są ze sobą powiązane, ponieważ opisy na to nie wskazują. Autorka w sumie przybliżyła poprzednie tomy w skrócie, ale myślę, że to było zbędne. Jednak wracając do tej, którą ja czytałam, to bez problemu wiedziałam o co chodzi, bez poznawania poprzednich tomów.
Jeśli jesteśmy przy odnajdowaniu się w książce, to poprzednie części nie mają na to wpływu, ale sam sposób przedstawienia całości pozostawia wiele do życzenia. Bardzo irytowało mnie przeskakiwanie w czasie. Raz znajdowałam się z teraźniejszości, a za chwilę w przeszłości. Autorka postanowiła przedstawić dwa różne świat i trzy kobiety. To niestety nie spodobało się mi.

W przeszłości poznajemy Lucynę, która jest prostytutką. Kobieta postanowiła w ten sposób zarabiać na życie i cóż, każdy ma prawo wyboru i nie my jesteśmy od oceniania jej wyborów. Poznajemy także Kwirynę, dziewczynę, której nie zależy na niczym. Lucyna postanawia zatem wykorzystać ją i zrobić z niej dobrze płatną panią do towarzystwa, tym samym polepszając swój byt.
Cóż... czytanie o prostytutkach jakoś niespecjalnie mnie interesowało, bo ten temat mało mnie obchodzi. Wynudziłam się tutaj strasznie. Chociaż poznanie starej Warszawy było dość przyjemne, taki mały plus.

www.walldevil.com


W teraźniejszości zostaje nam przedstawiona Kira, prawnuczka Kwiryny. Dlaczego te imiona są tak podobne? Na początku przez to nieco mieszają się.
Ale wracając do Kiry - poznajemy jej podejście do życia i mężczyzn, a także jej rodzinę. Dziewczyna jest nudna, chociaż teraźniejsze wydarzenia czytało mi się lepiej niż te z przeszłości.

Akcja powieści jest dość mozolna. Niby czyta się przyjemnie, ale zbyt wolno, co doprowadza w pewnym momencie do wynudzenia. W książce tak naprawdę niewiele dzieje się. Brnie się do przodu bez jakiegoś większego zapału. Brakuje emocji, zwrotów akcji. To taka historia na raz, na nudne wieczory. Nie była źle, ale do najlepszych także nie należy.
Fajnie, że autorka postanowiła pokazać kilka ważnych spraw, skupiła się na kobiecych atutach i zachowaniu, które powinny pokazywać wobec mężczyzn. Czy się z nią zgadzam? Nie zawsze, ale w wielu aspektach ma rację.
"Kobiety ciężkich obyczajów" to książka, która mnie nie powaliła, ale na nudne wieczory jest idealna.

Ocena: 6/10

Wydawnictwo:
Logo
Liczba stron: 384
Data wydania: 02.03.2017

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Pascal.

"Trzynasty gość" - Martin Widmark

"Próbowałem wstać, ale nie mogłem się ruszyć. Wiedziałem, że musimy uciekać. Że musimy ostrzec ludzi na Ziemi i usunąć te przerażające ampułki z masztów telefonicznych."

Witajcie w świecie Dawida i Larisy. W świecie przepełnionym przygodami, niebezpieczeństwami i młodzieńczą miłością.
Jeśli pragniecie zostać detektywami i odkryć wiele tajemnic, to zdecydowanie trafiliście idealnie.
Dziś bohaterowie zabiorą was w kolejną podróż. Tym razem musicie wybrać się głęboko pod ziemię, do kopalni, w której dzieją się dziwne rzeczy. Zostaniecie wielokrotnie zaskoczeni.
Miejcie się na baczności, bo za rogiem może czyhać na was wróg.

Dawida i Larisę poznałam podczas czytania książki "Antykwariat pod Błękitnym Lustrem". To tam właśnie oboje poznali się i rozpoczęły się ich niesamowite przygody. I chociaż nie są realne, to jednak bardzo miło spędza się czas podczas czytania.
Tym razem do odkrycia jest sprawa w kopalni. Jest to kolejna okazja na bliższe poznanie bohaterów, a także zabawienie się w detektywa. Dawid i Larisa muszą zmierzyć się z wieloma niebezpieczeństwami, a ich życie jest ponownie zagrożone. Młodzież z całą pewnością spędzi miło czas podczas wędrówki z bohaterami.

"Dotykanie obcej osoby wydawało mi się niestosowne, nawet jeśli nie żyła. Jednak gdy chwyciłem ostrożnie jego dłoń, zrozumiałem reakcję Larisy."


Martin Widmark jest autorem, który przedstawia w bardzo ciekawy sposób przygodę dwójki młodych bohaterów, tym samym zaszczepiając u młodszych czytelników miłość do książek, które zawierają elementy detektywistyczne. Jego książki przepełnione są tajemnicami oraz napięciem. Nie brakuje także emocji. Z każdą stroną historia staje się barwniejsza.
Bohaterowie są bardzo inteligentni, a ich pomysłowość jest godna podziwu. Zdecydowanie są mądrzejsi niż niejeden dorosły.
Dodatkowym atutem jest powoli rosnąca młodzieńcza miłość, między Dawidem, a Larisą. Oboje są niesamowicie uroczy. Piękne jest ich okazywanie uczuć, takie niewinne i słodkie.

"Trzynasty gość" to nie tylko interesująca książka detektywistyczna, ale także piękna historia, pokazująca najważniejsze wartości życiowe, takie jak miłość i przyjaźń. Każda strona przynosi niezapomniane wrażenia oraz gwarantuję kawałek historii. Razem z bohaterami poznajemy naukowców, którzy mieli ogromny wpływ na nasze codzienne życie.
Atutem są również piękne ilustracje, które przykuwają wzrok.
Gwarantuję wam, że spędzicie miło czas podczas czytania.




Ocena: 9/10

Wydawnictwo:
Znalezione obrazy dla zapytania zakamarki wydawnictwo
Liczba stron: 196
Data wydania: 24.06.2015

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Zakamarki.

sobota, 22 kwietnia 2017

"Niewolnica" - A.M. Chaudière

"Z cierpieniem można żyć, choćby nie wiadomo jak było wielkie. Nie jest to łatwe, ale nie jest też niemożliwe."

Jeśli chodzi o polskie fantasy, to od niedawna wkręcam się w cały jego świat. Jakoś przez większość czasu nie sięgałam po książki rodzimych autorów i stawiałam na zagraniczną twórczość. Główny wpływ na to miało stereotypowe przekonanie, że polscy autorzy, to totalna porażka. Ale nie można oceniać, jeśli samemu nie doświadczy się czegoś.
Od pewnego czasu namiętnie zaczytuje się w polskim fantasy i jestem zdecydowanie zadowolona.
Tym razem postawiłam na "Niewolnicę".
Jeśli mam być szczera, to nie wiedziałam, czego spodziewać się po tej lekturze. Wiedziałam, że spotkam tutaj miłosne problemy. I właśnie to było dla mnie pierwsze ALE. Problemy miłosne, to jednak są takie, że nie zawsze fajnie wychodzą. Obawiałam się tego w tej książce, bo nie lubię bohaterek, które nie wiedzą, czego chcą.
Zajeżdżało mi od książki także średniowieczem. Wiem, że to nie jest średniowiecze, ale gdy zaczęłam czytać, to miamłam wrażenie, jakbym obcowała z jaskiniowcami.

Do "Niewolnicy" robiłam dwa podejścia.
Podczas pierwszego - nie mogłam wkręcić się w świat wykreowany przez A.M. Chaudière i po kilkunastu stronach odłożyłam książkę. Po prostu to było dla mnie takie ciężkie w odbiorze, totalnie nie dla mnie. Nie poddałam się, odczekałam pewien czas i zrobiłam drugie podejście, bo w końcu opinie o książce są dobre, a ja obiecałam, że ją przeczytam i napiszę kilka słów.
Przy drugim podejściu nadal nie potrafiłam się wkręcić, ale nie odpuszczałam i brnęłam do przodu. Szło mi dość opornie. Przede wszystkim wpływ na to miało wypełnienie książki niezrozumiałymi zwrotami, które doprowadzały mnie do szału. Według mnie czytanie ma sprawiać przyjemność, a wszystko ma być przedstawione tak, aby czytelnik wszystko zrozumiał. No... ale może mylę się?

"Była tylko niewolnicą zmuszoną do posłuszeństwa, nauczoną posłuszeństwa, posłuszną. Zdominowaną. Dla niej nie było już ratunku."                                                                  

Sam początek książki zirytował mnie. Dwie dziewczyny, które użalają się nad swoim losem, ciężkim życiem i w ogóle takie biadolenie. Początek nie spodobał się mi. No ale okej, na początku mogło to być, nie każdy wstęp jest idealny. I czytałam sobie dalej, mając ogromną nadzieję, że bohaterka okaże się silna, a całość rozkręci się. Dobrze myślicie, nie okazała się silna. Użalała się nad swoim życiem przez mniej więcej połowę książki. Płakała, a wszyscy litowali się nad biedną dziewczyną. Byłam totalnie zniesmaczona. Nie lubię miękkich bohaterek, które użalają się, zamiast wziąć sprawy w swoje ręce. Uważam, że zawsze można zrobić coś, co polepszy nasze życie.
Ale później oczywiście Arina "poprawiła" swój los, a ja mam ją za wariatkę. Gwałcona, poniewierana, zakochuje się w Azaelu. Ten jego charakter władczy, wiecie, taki zły facet. No tak, tacy brutale pociągają kobiety, no bo która z nas nie lubi być gwałcona? Po prostu cudowne zakończenie tej jakże przykrej sytuacji. Doprowadzić do zakochania.

Imiona bohaterów mnie dobiły - Arina, Azael, Severio, Cath, Anna. Może nie są złe, ale mi nie pasowały. Nienawidzę, gdy w książce jest pełno imion na taką samą literę! Doprowadza mnie to do szału, bo z początku ciężko jest połapać co i jak, a tutaj było to wyjątkowo trudne.
Dodatkowo imię Azaela to dla mnie takie szatańskie jest, imię to kojarzy mi się z Azazelem, piekło i te sprawy. W sumie pasuje tak trochę do niego, charakteru jaki ma. Ale dobra, nie będę czepiać się imion.
Bohaterowie są dla mnie bandą dzikusów. Poważnie. Jeden się znęca, drugi użala nad sobą, a trzeci zakochuje w oprawcy. Czy ja jestem w wariatkowie?
Większość bohaterów nie ma jakichkolwiek cech charakteru prócz użalania się nad sobą lub agresywności, czy też brutalności. No ten... nie lubię bezbarwnych bohaterów. Albo mają wyraźnie ukształtowany charakter, albo robią za powietrze, czy też tło. Ale żeby główni bohaterowie robili za bezbarwne tło?

"Niewolnica nie powinna kochać, czuć czy myśleć. Powinna uniżenie służyć swemu panu, tak aby był rad."                                                                  

Wampiry, magia, brutalność, niewolnictwo, taki tam Harem Sułtana. Trochę "Zmierzchu", szczypta kultury Arabskiej, czy też Tureckiej, odrobina magii, żeby nie było zbyt nudno i proszę! Mamy przepis na udaną książkę.
Nie twierdzę, że książka jest zła, bo fajnie, że autorka skupiła się na temacie niewoli. Jak wiadomo - we współczesnym świecie nie jest on taki obcy i fajnie było poczytać o tym, z punktu widzenia świata fantastycznego. No ale jednak wprowadzanie do treści niezrozumiałych  zwrotów oraz kiepscy bohaterowie, doprowadzili do mojego wynudzenia.
Niemniej jednak myślę, że warto dać jej szansę i przekonać się, czy akurat wam spodoba się książka. Bo wiecie, każdy ma inny gust i nie wszystkim spodoba się to samo. Wiem, że książka ma wiele pozytywnych opinii, no ale mi nie spodobała się.

Ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania dziękuję A.M. Chaudière.



czwartek, 20 kwietnia 2017

"Luonto" - Melissa Darwood [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]

"- Jesteś astmatyczką - zauważył. - Masz alergię?
- Tak, na takich debili jak ty."

Kiedy uważasz swoje życie za beznadziejne, pojawia się ktoś, kto wszystko zmienia.
Życie potrafi zaskakiwać w każdym momencie.
Zmiany są potrzebne i dobre.

Uwielbiam rodzimych autorów, którzy kreują świat fantasy! Stanowczo i niezaprzeczalnie! Moja miłość do polskiej fantastyki rośnie z każdą książką. To, jakich mamy wspaniałych autorów, którzy specjalizują się w tym gatunku jest niesamowite.

Książka "Luonto" przykuła moją uwagę już od samego początku, kiedy tylko pojawiła się w zapowiedziach. Myślałam, że jest to książka zagranicznej autorki, jednak zostałam miło zaskoczona. Okazało się, że Melissa Darwood to nasza rodzima autorka.
W "Luonto" zainteresowała mnie przede wszystkim tematyka. Fantastyka, to gatunek, który uwielbiam najbardziej spośród wszystkich. Tu jest ten plus, że już sam opis książki wiele obiecywał, a fabuła wydawała się być naprawdę interesująca, wyjątkowa i z ogromnym potencjałem.
I oczywiście nie zawiodłam się, a "Luonto" oficjalnie przynależy do książek, które uwielbiam.

" Zabijacie z zimna krwią dla skóry, mięsa, ozdób, choć tak naprawdę ich nie potrzebujecie. Jesteście jak zaraza która niszczy wszystko, co napotka na swojej drodze."

wall.alphacoders.com

Chloris, to dziewczyna, którą porywa Gratus, kiedy rozpoczyna się trzęsienie ziemi, a dziewczyna o mały włos nie ginie wpadając do dziury. Chloris nieświadoma swojego przeznaczenia trafia do Luonto - miejsca znajdującego się pomiędzy niebem, a ziemią, miejsca, w którym mieszkają Homanile.
W tej pięknej krainie rządzi natura, a jej mieszkańcy żyją zgodnie z jej zasadami, bowiem nie do końca są ludźmi. Homanile, to stworzenia, które w czasie działania silnych emocji zamieniają się w zwierzęta. Ich głównym celem jest dbanie o środowisko. Każdy z nich przynależy do jednego z gatunków zwierzęcych, który jest na wyginięciu i poprzez rozmnażanie utrzymują swoją populację.
Teraz jednak Matka Natura postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i ukarać ludzi, którzy niszczą środowisko. Trzęsienie ziemi to tylko początek zagłady.

Oczywiście na ogromne uznanie zasługuje fabuła książki, która zdecydowanie jest wyjątkowa, a autorka z całą pewnością wykorzystała w pełni przy jej kreowaniu swój potencjał. Przedstawienie dwóch odrębnych światów - świata ludzi i Luonto - które kierują się w życiu mocno różniącymi się zasadami zasługuje na uznanie. Podczas czytania możemy zauważyć jak żyje się ludziom w środowisku skażonym i tym, w którym dominuje natura.
Autorka opierając się na współczesnych problemach związanych z ochroną środowiska, przedstawiła w bardzo dobry sposób jak cierpi natura na skutek działań człowieka. Wplatając problemy w świat człowieka i Homanila, nadała swojej historii niepowtarzalnej świeżości. Pokazała, że natura może bronić się do pewnego momentu i w końcu wszystko odwróci się w naszą stronę. Wielokrotnie odwoływała się do wydarzeń z przeszłości, które miały miejsce chociażby w Czarnobylu i tym samym przedstawiła dość drastyczne momenty.
Melissa Darwood zapewnia nam nie tylko wspaniałą historię, w której nie brakuje tajemnic, ale także w umiejętny sposób otwiera czytelnikom oczy na problemy świata. Jej książka nie tylko bawi podczas czytania, ale także uczy.

wallpaperscraft.com

"Nie wiecie nic o świecie, w którym żyjecie. Nic się dla was nie liczy, prócz waszej wygody, waszego gatunku, waszego przetrwania. Byliście stworzeni jako ostatni, a chcecie być pierwszymi."

Tajemnice, które wprowadziła autorka już od samego początku zaintrygowały mnie. Początek książki był wielką niewiadomą i zaskoczył mnie od razu. Pojawienie się pierwszej wzmianki o Homanilu napełniło mnie ogromną radością. Uwielbiam zwierzęta, a przedstawienie ich w takiej formie jako półczłowieka,  który żyje w zgodzie z naturą jest bardzo dobrym pomysłem.
Od samego początku spodobała się mi książka. I chociaż czasami wydarzenia były do przewidzenia, to w bardzo wielu momentach zaskakiwały.
Jest także wątek miłosny, który powoli rozkwita. Bohaterowie są mocno zróżnicowani pod względem charakteru, ale zdecydowanie łączy ich buntowniczy styl. Oboje mają "niewyparzone języki" i nigdy nie wahają się przed przedstawieniem swojego zdania. I chociaż z początku zachowanie Chloris nieco zirytowało mnie, bo obrażała Gratusa, to jednak z biegiem czasu polubiłam ją i zrozumiałam jej początkowe wybuchy złości, w które wkradły się silne emocje.
Jak wyżej wspomniałam - wątek miłosny powoli rozwija się. Na początku zaczął się od chamstwa, a później przerodził się w piękne uczucie. W końcu "kto się czubi, ten się lubi". Musicie zasmakować sami tego zakazanego uczucia.

Styl autorki jest bardzo dobry. Przyjemnie czyta się o losach bohaterów. Jestem zdecydowanie miło zaskoczona. Melissa Darwood ma zręczne pióro i barwny język. W jej powieści nie brakuje także humoru, który potrafił rozbawić mnie do łez. Wykreowani przez nią bohaterowie mają silne osobowości, a relacje, które ich łączą zdecydowanie są interesujące.
Z czystym sumieniem mogę polecić wam "Luonto". Gwarantuję, że nie zabraknie podczas czytania emocji, a historia zachwyci was już od pierwszych stron. Nie wahajcie się i sięgnijcie po nią śmiało. Ja pochłonęłam ją w niecałe cztery godziny.


Ocena: 9,5/10

Wydawnictwo:

Liczba stron: 316
Data wydania: 26.04.2017

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Filia.

wtorek, 18 kwietnia 2017

"Oblivion" - Jennifer L. Armentrout

"Ludzie widzieli tylko to, co chcieli widzieć, a nie to, co się przed nimi znajdowało."           
                                                        
Powrót do pierwszego tomu oraz przedstawienie wydarzeń z perspektywy mężczyzny może okazać się dobrym pomysłem, jeśli zabiera się za to Jennifer L. Armentrout.
Wielokrotnie zdarzało się, że taki dodatek był nudny, nic nie wnosił i generalnie wszystko powtarzało się, bo autor nie potrafił wnieść świeżości. Tym razem jednak Jennifer (jak to ona ma w zwyczaju) zaskakuje już od samego początku. Zdystansowany, opryskliwy, chamski Daemon nadaje tej książce mocy.
Tak naprawdę mamy tutaj dwie strony medalu. Jedna, to ta, którą zna świat, czyli Daemon dupek, a druga jest ukrywana przez niego. Tak naprawdę ten kosmiczny przystojniak ani trochę nie jest dupkiem, no może czasami tak, ale robi to w obronie. Pragnie chronić siebie i swoją rodzinę, bo przeżył stratę brata i to dotkliwie.

"Czy okropne byłoby gdybym tylko, no nie wiem, spalił doszczętnie ten cholerny dom? Przecież, nie pozwoliłbym tym... tym ludziom w środku spłonąć ani nic takiego. Nie byłem aż tak okropny. Ale brak domu, brak problemu.
Jak dla mnie proste."

Daemon jest młodym mężczyzną, który został obarczony ogromną odpowiedzialnością. Odpowiedzialnością, która tak naprawdę nie powinna spaść na niego. W jego rękach leży los siostry, musi o nią dbać, martwić się i jeszcze musi zapewnić bezpieczeństwo sobie oraz innym Luxianom. Mimo młodego wieku spotkało go wiele przykrości, a on musi wykazywać się dorosłością, chociaż ten okres swojego życia powinien spędzać inaczej. To właśnie na niego spadło zajmowanie się domem, siostrą i przyjaciółmi.
Daemon jest bohaterem, którego (jak zapewne część z was już wie) bardzo polubiłam za jakiego styl bycia, podejście do życia, dystans do siebie i świata oraz poczucie humoru. Jego wyjątkowa troska o bliskich, a także poświęcanie siebie samego oraz swojej psychiki jest naprawdę wstrząsające. Bo on dla bliskich jest w stanie nawet zabić, ale to odbija się na nim.
Jednak zawsze w momentach, kiedy życie zmienia bieg i przepełnione jest smutkiem, pojawia się promyczek nadziei. Dla Daemona tą nadzieją jest Katy, dziewczyna z sąsiedztwa, która już od samego początku zawróciła mu w głowie swoim ciętym językiem i (nie)przeciętnym wyglądem.
On wie, że nie może z nią być, a ona wie, że z nim jest coś nie tak. Jednak mimo wszystko niewidzialna siła przyciąga ich do siebie. I tak właśnie powróciliśmy ponownie do pierwszego tomu, tylko że teraz Daemon opowiada nam swoją historię i historię Kat.

pl.pinterest.com

"Zawsze uważałem, że najpiękniejsi ludzie to tacy, którzy nie są tego świadomi. Tacy, którzy szczycą się swoim pięknem, marnują to, co mają. Ich piękno jest przelotne. To tylko skorupa, nic poza cieniem i pustką."

pl.pinterest.com
Ale dobra, dobra, już koniec wychwalania Daemona. Jest cudny, to prawda, ale skupmy się na książce.
Myślę, że nie ma sensu, żebym wam ponownie opisywała o czym jest pierwszy i oczywiście wspaniały tom. Tu możecie zrobić KLIK i przenieść się do recenzji.
Skupmy się zatem na wykonaniu, bo to właśnie jest największy atut tej historii.
Jennifer L. Armentrout jest mistrzynią pióra i zdecydowanie zasługuje na miano pisarki. Jestem niesamowicie zachwycona, że nie usnęłam podczas czytania, poważnie. Zawsze, gdy sięgałam po dodatki, to były nudne, ale nie tym razem.
Autorka skupia się tylko i wyłącznie na ważnych elementach historii, ale jeszcze bardziej poświęca swoją uwagę emocjom i zmianom, jakie następują w Daemonie. To właśnie dzięki temu książka jest taka ciekawa i odnosi się wrażenie, jakby czytało się coś nowego. Jennifer w bardzo ciekawy sposób przedstawiła świat widziany oczami młodego kosmity. Z szarości, po radosne kolory.
Dzięki tej książce, fanki Daemona jeszcze bardziej obdarzą go książkową miłością, no bo cóż... nie można odebrać mu jego niepowtarzalnej wspaniałości. Ja rozpłynęłam się podczas czytania i jestem zachwycona, że sięgnęłam po ten dodatek.
Nie pozostaje mi nic innego, jak zachęcić was do sięgnięcia po całą serię "Lux". Gwarantuję wam, że będziecie dobrze bawić się i pochłoniecie ją wyjątkowo szybko. Daemon oczaruje was swoją osobowością, a historia kosmitów skradnie wasze serca.

Ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo księgarni MANON.

Wydawnictwo:

Liczba stron: 400
Data wydania: 09.11.2016