czwartek, 5 maja 2016

"Maybe Someday" Colleen Hoover


"Maybe Someday" wywołuje we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony nadzieja, z drugiej- poczucie klęski. Książka "Maby Someday" jest opowieścią o losach dwójki ludzi, która z pozoru nie ma szansy na "może kiedyś", a jednak ma na nie nadzieję.
1. Historia: Historia Ridga i Sydney nie jest podobna do innych romansów. Nie ma tam namiętnego seksu, nie ma wielu pocałunków, nie ma wyznań miłości co rozdział. Sydney poznaje Ridga dzięki jego muzyce. Zaprzyjaźniają się dzięki jej talentowi pisarskiemu. Nie dzieje się między nimi nic, bo...
(Watch out! Spojler!) Obydwoje są w poważnych związkach.
Colleen Hoover steruje historią tej dwójki w taki sposób, że czytelnik sam nie wie co go uderzyło. Tak właśnie było w moim wypadku, nagle zakochałam się w Sydney i Ridgu razem. Niestety, to, co z jednej strony ceniłam w głównych bohaterach (czyli ich lojalność, szczerość, honor i empatię) stało na drodze mojemu OTP. Mogę wam szczerze powiedzieć, że to jedyna książka, którą pokochałam, chociaż bohaterowie nie wypowiedzieli do siebie wielu słów.

 


2. Bohaterowie: Głównymi bohaterami książki są Sydney i Ridge. Sydney jest studentką, pracownicą biblioteki. Kocha muzykę i pisze teksty piosenek. Niewiele jest bohaterek książkowych o których z czystym sumieniem mogłabym powiedzieć, iż się z nimi utożsamiam. I w tym wypadku też tak nie jest. Podziwiam Sydney. Szczególnie jestem pod wrażeniem jej silnej woli i autozaparcia. Szacun Sydney!

Ridge. Ridge. Ridge.
Jeeny. To dopiero facet. Szczerze mówiąc, jest on głównym powodem tego, że podczas czytania książki pojawiły się łzy. Mimo to go kocham. Ridge jest bardzo lojalnym facetem i chwała mu za to. Niestety, w pewnym momencie ta jego lojalność zaczęła mnie denerwować, bo stała na drodze do szczęścia bohaterów (i mojego).

Oczywiście, jest jeszcze Warren i jest jeszcze
Birdgette. O Matko, jak ja ich kocham. Znaczy, kocham ich razem, bo osobno... Nie. (Jest o nich osobna książka "Maybe Not", ale jeszcze nie po polsku). Momentami nie mogłam znieść oschłości i jędzowatości Bridgette. Warren dużo zyskał w moich oczach podczas końcowych scen.

No i jest jeszcze Maggie. Choćbym chciała ją polubić (a jest naprawdę fajną bohaterką) to kibicowanie Ridney (Ridge+Sydney) niestety mi nie pozwala. Jest to osoba o bardzo smutnej historii i myślę, że to właśnie ona napełnia mnie poczuciem beznadziei sytuacji. Nie wszystko w życiu jest takie, jakie byśmy sobie życzyli.


3. Okładka: "Maybe Someday" ma cudowną beżową okładkę z białymi literami. Jest stylowa, ładna i klasyczna. Nie krzykliwa. Super.

 
Dodatki:

Griffin
Peterson i Colleen Hoover doskonale zgrali książkę z muzyką. Posłuchajcie takich utworów Griffina jak: "Maby someday", "Something", "I'm in trouble". Idealnie.

Mabesomeday
.pl (tu można ich posłuchać)

Colleen
Hoover jest autorką również takich książek jak: "Losing Hope", "Hopeless", "Szukając kopciuszka". Uwielbiam jej książki. Koniecznie przeczytajcie "Confess".

Książka pochodzi z wydawnictwa Otwarte. Jest w miękkiej okładce z zakładkami. Wydana została w 2014 roku. Przetłumaczona przez Piotra Grzegorzewskiego. Ma 381 stron.

Komu polecam tą książkę? Osobom, które lubią
NIEcukierkowe romanse. Osobom, które lubią się wzruszać. Osobom, które lubią szczęśliwe zakończenia. Fanom twórczości Colleen, na pewno się nie zawiodą.

Cytat z książki (
Griffin Peterson "Maby Someday; strona 373):
"Jeśli nie mogę być z tobą,
Czekał będę,
Aż przyjdziesz,
Aż zabierzesz mnie gdzieś.
Może kiedyś.
Może kiedyś."


  Wydawnictwo
Wydawnictwo Otwarte
Ilość stron: 381
Data Premiery: 13.05.2015
Ocena:9/10


Najtaniej zakupicie książkę w księgarni:
wersalik.pl za 22,54zł
Audiobook:
avalon.pl za 29,20zł

Pisała dla was Iza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz