czwartek, 12 maja 2016

Tysiąc i jedna okładka - wybieramy najładniejszą

"Błękit Szafiru" Kerstin Gier
Nie da się ukryć, że cztery kraje nie oszczędzały na wyglądzie okładek.
Polska okładka jest pięknie zrobiona, delikatna, z dobrze dobranymi barwami.
Angielskie są dwie, oczywiście ładniejsza jest książka ze zdobieniami, ma w sobie coś..przyciągającego.
Francuska i Niemiecka okładka. Obie są takie..zwyczajne. Brakuje mi w nich "życia".
Ogromny dylemat przy wyborze miałam między polską i angielską okładką, jednakże zdecydowanie stawiam na polską. Całkowicie się różni od pozostałych i świetnie się prezentuje.
"Ugly Love" Colleen Hoover.
Co tutaj dużo mówić. Okładki są naprawdę piękne! Wszystkie!
Jednakże najlepsza może być tylko jedna.
Zdecydowanie stawiam na angielską okładkę. Jest po prostu inna niż pozostałe.
Bardzo podoba mi się mieszanina niebieskich barw.
Świetnie wygląda woda na okładce, a raczej to, że okładka wygląda, jakby pływała w oceanie.
Och! Trudno to wyjaśnić, ale myślę, że wiecie o co chodzi.

"Real" Katy Evans
Trzy podobne do siebie okładki  i prawie wcale się od siebie nie różniące.
Mój wybór pada znów na angielską okładkę.
Umieszczenie róży w ręce głównego bohatera, jest świetnym zabiegiem estetycznym. Wyróżnia się ona na tle czerni.
Zdecydowanie świetnie to wygląda! Ogromny plus dla grafika!

"Maybe Someday" Colleen Hoover
Każda okładka jest inna i w sumie bardzo się różnią, no może angielska i niemiecka są do siebie podobne.
Tym razem, mój głos oddaje dla niemieckiej okładki.
Barwy są fajnie dobrane. Napisy na okładce, bardzo dobrze wyróżniają się przy białym tle.
Okładka jest delikatna i "niewinna". A meduzy (tak nazwijmy różowe i fioletowe kulki) są świetnym dodatkiem.

"Dary Anioła" Cassanda Clare
Tutaj mamy aż 8 wersji okładkowych.
Nie podpisałam ich, ponieważ w pewnym momencie "zgłupiałam" i nie wiedziałam, z którego kraju pochodzą.
Polskie okładki, w porównaniu z całą resztą są po prostu okropne i mam wrażenie, że robione są bez pomysłu.
Przecudowna jest okładka z Jacem z filmu. Połączenie czerni i zieleni świetnie się prezentuje. Jace znajdujący się nad miastem i przypominjący "boga", który pilnuje porządku. W sumie świetne połączenie, skoro bronił przyziemnych przed demonami. Jest to raczej angielska wersja okładkowa.
Kolejną okładką, która mnie zauroczyła, jest okładka prawdopodobnie francuska. Jest to okładka, na której instytut odbija się w wodzie. Barwy zostały według mnie dobrze dobrane. Świetnym pomysłem było przedstawienie instytutu, który widoczny jest w tafli wody, a gdy spojrzymy ponad nią, widoczne jest miasto.
I ostatnią okładką, która mną zawładnęła, jest okładka z runą. Do końca nie jestem pewna, czy to jest okładka, czy też plakat filmowy, no ale powiedzmy, że jest to okładka. Te barwy, ta runa nad miastem, zdecydowanie okładka wyróżnia się spośród innych.
Trudno jest mi wybrać tą najlepszą, jednak moje serce skradła okładka angielska z Jacem. Tak, to chyba filmowa miłość do niego! I chyba będzie trzeba ją zdobyć.

Zapraszam wad do wyrażania swojego zdania na temat okładek!
Będzie nam miło, jeśli zaobserwujecie naszego bloga.
Pisała dla was Natalia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz