środa, 29 czerwca 2016

"Powód by oddychać" - Rebecca Donovan




"Powód by oddychać", czyli pierwsza część serii "Oddechy" Rebbeci Donovan.


Książki opowiadają o dziewczynie imieniem Emily, która nie ma łatwego życia. Po śmierci jej taty, matka popadła w alkoholizm i oddała Emily (Emmę) pod opiekę wujostwu- Carol i Georgowi. Nie jest to dla dziewczyny szczęśliwa decyzja, ponieważ przeżywa tam katusze. Carol znęca się nad Emmą w najokrutniejszy sposób, bije ją i poniża.
Emma w końcu uczy się ukrywać pośród ludzi, stawać się niewidzialną i nie przyciągać zbytniej uwagi. Dziewczyna nie chce być zauważana z jednego powodu- żeby to, co dzieje się w domu Carol i Georga nie wyszło poza jego mury.

Historia książki Rebbeci Donovan jest jedną z oryginalniejszych historii. Głównie dlatego, że jesteśmy świadkami tragedii, a nie obserwatorami jej konsekwencji. Jest to dość nowatorski zabieg, ponieważ większość książek z gatunku New Adult/Young Adult z jakimi się zetknęłam opisuje życie młodych ludzi po przeżytej tragedii.
W książce Donovan trafiamy w sam środek armagedonu i wszystkie towarzyszące Emmie emocje przeżywamy razem z nią.
Teoretycznie.
Ponieważ w praktyce wygląda to troszeczkę inaczej.
W praktyce wygląda to tak, że Emma daje się poniżać, a czytelnik obserwuje to biernie i w myślach krzyczy "PODNIEŚ SIĘ WRESZCIE Z PODŁOGI". Dlaczego Emma jest tak słaba, skoro jest sportowcem? Dlaczego nie może postawić się Carol? Dlaczego nie przyszło jej do głowy, że Carol jest niepoczytalna i w przyszłości może skrzywdzić swoje dzieci? Dlaczego Emma na każde uderzenie odpowiada jednym wielkim "dołóż mi jeszcze"? Takie pytania kołatały mi po głowie podczas pierwszych 300 stron książki. Doszłam do wniosku, że Emma, specjalnie lub nie (skłaniam się raczej ku niespecjalnie) wykreowana została na słabą osobę. Dlaczego niespecjalnie? Ponieważ autorka dość często wspomina o tym jaka to Emma jest silna. Jaka ona jest silna, ponieważ potrafi przetrwać Carol!
Chciałam wam tylko powiedzieć, że moim zdaniem to nie jest odwaga. Emma jest słaba i to mnie niesamowicie wkurzało w tej książce. Niesamowicie! Trudno mi było pogodzić się z tym, że Emily po każdym ciosie nadstawia policzek na kolejne uderzenie.
Sama historia jest świetna. Pomysł na nią był świeży i ciekawy. Z wykonaniem już gorzej.
Ratuje ją wprowadzenie Evana jako przyjaciela Emily. Evan jest jednym z jasnych punktów w tej książce i to sceny z nim podobały mi się najbardziej. Jest ciekawy, interesujący i nie gada głupot.
To, jak Emma z brzydkiego kaczątka staje się nagle pięknym, popularnym łabędziem było cudownie zabawnie. Nawet, jeśli ten wątek był dość naiwny.

Książka Rebbeci Donovan nie jest zła, nie jest nudna. Najgorszym jej elementem jest charakter Emmy i dość kłopotliwe ciągnięcie się całej historii. Po przeczytaniu pierwszego tomu musiałam zrobić sobie przerwę i dopiero zacząć "Oddychając z trudem". Przez całą książkę miałam wrażenie, że poruszamy się po schemacie:

Uderzenie. Bagatelizacja. Evan. Odtrącenie.



I od nowa.

Doceniam jednak ostatnie 190 stron, w których zauważyłam przyspieszenie akcji, powiedzmy tak do 50 km/h kiedy maxem na naszym liczniku jest 220 km/h.

Żeby oddać sprawiedliwość książce muszę przyznać, że ostatnia strona i Epilog sprawiły, że moje serce zabiło szybciej.

 Uważam, że wady i zalety książki są dość zbilansowane. Nietrudno jednak zapomnieć o wadach i skupić się na zaletach.






Wydawnictwo:
Liczba stron: 494
Data wydania: 24.09.2014
Ocena: 7/10

Pisała dla was Iza :)

PS.   Lubię tego Evana :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz