wtorek, 13 września 2016

"Hard Beat - taniec nad otchłanią" - K. Bromberg [PRZEDPREMIEROWO]

Recenzja Natalii
" - Niezła jest. Jak często zdarza nam się spotkać kogoś takiego w tej dziczy?
- Tak. I przypuszczalnie jest żoną jakiegoś szejka. Nie, dziękuję, wolę zachować rękę, którą odcinają za samo patrzenie na czyjąś kobietę.
- Dobrze, że rękę, a nie coś innego."

K. Bromberg jest autorką, która wzbudza we mnie mieszane uczucia. Sięgając po jej książki, nie wiem, czego mam się spodziewać.
Ona potrafi wzbudzić u czytelnika miłość oraz nienawiść do swoich powieści.
Jak pokochałam "Sweet Ache", tak przy "Slow Burn" oraz "Hart Beat" się wynudziłam i przy "Hard Beat" nie dotrwałam do końca, mimo tego, że próbowałam.
Chociaż jest to najcieńsza z książek, okazała się najgorsza.

" - Jesteś arogancki i...
- Nie musisz  mnie lubić, żeby się ze mną pieprzyć."


Przede wszystkim irytował mnie główny bohater - Tanner Thomas - który udawał kogoś, kim nie jest.
Jest jednocześnie użalającym się nad sobą facetem i aroganckim dupkiem.
Jego zachowanie doprowadzało mnie do szału. W jednej chwili jojczy nad sobą i swoim życiem, gania się za złe myśli i zachowanie, a za chwilę i tak robi swoje.
Po drugie dla Beaux był TOTALNYM DUPKIEM, chociaż ta dziewczyna NIC.MU.NIE.ZROBIŁA!
On jest taki niezdecydowany, wkurzający i z wielkim ego. I w głównej mierze, to przez niego nie podobała mi się książka. Zdecydowanie to pierwszy męski osobnik książkowy, którego tak bardzo nie polubiłam.

" - Co się dziele, Stell? Powiedz mi.
- To nic takiego.
Ja pieprzę. To najbardziej przerażające słowa dla mężczyzny, nie licząc "nic mi nie jest"."

Beaux jest taką trochę łatwą dziewczyną, bezmyślną. No bo HEJ! Kto wskakuje do łóżka facetowi, którego pierwszy raz widzi na oczy?
Może i miała być odebrana inaczej, zamiar był inny, niestety w moich oczach tak wygląda.
Jednak mimo wszystko współczułam jej i trochę podziwiałam.
Szkoda mi jej było, gdy PAN WIELKI DUPEK podcinał jej skrzydła i oskarżał, bo miał takie widzimisię.
Podziwiałam ją za upór i dążenie do celu, pomimo napotkania na swojej drodze wielu przeszkód. Dążyła do bycia fotografem i poświęciła dla tego bardzo dużo. Udowodniła, że marzenia się spełniają.
Ale przede wszystkim polubiłam ją, za jej cięty język.

" - Łał. Tak szybko zapominasz o swoich kobietach? O ile pamięta, to ty wykonałeś pierwszy ruch na schodach.
- Serio? Paradowałaś przede mną z tym swoim ciałem i...
- I co? Byłam kobietą? Skandal!"

Fabuła książki jest naprawdę świetna i ona zawyżyła ocenę końcową.
Autorka, zresztą jak w każdej swojej książce, stworzyła oryginalną fabułę, związaną z realnym życiem. Z życiem, które jest codziennością dla wielu ludzi.
I zastanawiam się, skąd ona bierze na to pomysły, inspirację, rzetelne wiadomości.
Bardzo spodobało mi się przeniesienie czytelnika do świata terrorystów, wojny, żołnierzy. Może i nie było to na pierwszym planie, jednakże wzbogaciło książkę o bardzo ciekawe wątki.
Chociaż akcji jest niewiele, a główny bohater ostro wkurza, to fabuła i Beaux zrekompensowały mi to wszystko.


"Na następnym wyjeździe po zapasy powinieneś poszukać sobie kremu do rąk... Nie chcesz chyba, żeby zrobiły ci się zrogowacenia na palcach od nadmiernego używania ręki co?"


Ocena: 6/10
Recenzja Izy


To nie może być koniec!
Po przeczytaniu ostatniej (tak myślę) części serii "Driven" autorstwa K. Bromberg jestem zawiedziona.
No bo to się nie może skończyć!

Jeśli chodzi o "Hard Beat. Taniec nad otchłanią" to pamiętajcie "uważaj kiedy wpatrujesz się w otchłań, bo otchłań może wpatrywać się w ciebie". Ja zostałam pochłonięta.
"Hard Beat" to historia Tannera i Beaux. Tannera poznajemy już w pierwszych książkach i od tamtej pory mam ochotę na historię z jego udziałem. No i kiedy przeczytałam opis... Matko! Nie mogłam wyjść z zachwytu!
Tanner po stracie Stelli, najlepszej przyjaciółki jest chory z poczucia winy. Nie chce jednak nudzić się w domu i ponownie wyrusza do pracy dziennikarza wojennego.
UWAGA! UWAGA! Nie wiem kto, do Belzebuba, pisał opis z tyłu książki, ale nie sugerujcie się nim: już pierwsza informacja jest błędna!
Jako, że Stella była fotografem i partnerką (biznesową) Tannera... i umarła to logiczne, że musi pojawić się ktoś, kto jest zdolny ją zastąpić.
No i pojawia się Beaux, dla mnie pewnie BJ (bo tak każe na siebie mówić obcym), Croslyn, nowa współpracownica Tannera.
Beaux jest zadziorna, trochę tajemnicza, mroczna, ma cięty język. Ta dziewczyna to istna petarda. Polubiłam ją od pierwszych stron, bo jej sarkazm i współczucie zasługuje na szacunek.
Tanner i BJ nie potrzebują dużo czasu, żeby coś do siebie poczuć.
No i na myśli mam niechęć.
Bo żeby się do siebie na wzajem przekonać i poczuć sympatię (miłość) potrzeba im sporo czasu.

Historia, na którą pewnie Natka psioczy, bo zaczyna się od sceny seksu, dla mnie plasuje się na tym samym poziomie co "Sweet Ache".
Nie dajcie się zwieść książce: wszystko może być inne niż się wydaje. Ja łatwo oceniłam książkę i praktycznie do 200 strony byłam pewna, że jest tylko niewiele lepsza od "Slow burn".
Powinnam się już dawno nauczyć tego, że zwroty akcji czają się na każdym kroku. Po mniej więcej połowie wszystko zaczyna być z lekka dramatyczne i trochę kryminalne.
Jestem bardzo zaskoczona- mile oczywiście.
Po przeczytaniu sześciu książek autorki wiem już, że świetnie radzi sobie w pisaniu romansów, a każda jej książka to strzał w dziesiątkę.
Kiedy sprawy w "Hard Beat" przybrały obrót taki a nie inny byłam przekonana, że to nie wypali, nie wyjdzie, zepsuje się, wyjdzie banalnie, będzie niedopracowane, będzie po prostu złe.
Bromberg nie wprowadziła wcześniej takiego wątku, mimo pewnych elementów w pierwszych trzech książkach, więc dosłownie pomyślałam "na co ona, do Belzebuba, się porywa?".
I powiem wam, że było przewidywalne.
Odrobinę.
Ale wszystkie książki tego rodzaju są przewidywalne, a ja dodatkowo sprawdziłam jak książka się kończy.
Ale poza tym: o matko jak ja się spłakałam!
Normalnie jak na nowym Tarzanie! 


Jeśli zaś chodzi o sposób pisania to myślę, że autorka bardzo dobrze sobie poradziła. Wiecie, czasem autorzy chcą sprawę doprowadzić do końca za wszelką cenę i wychodzi klump.
Bromberg czai się i czai, a w końcu kąsa w najmniej oczekiwanym momencie. W "Hard Beat" przez dziesięć stron nie mogłam uwierzyć, że TO dzieje się naprawdę. TO, czego dowiecie się sami, nie odbiorę wam tej przyjemności.
Sumując, książka jest pełna zwrotów akcji. Jest ciekawa i nie nudziłam się przy niej. Bohaterowie nie jojczą i robią to, co muszą, żeby jakoś żyć w trudnych warunkach.
Podczas czytania osoby ze słabszymi nerwami mogą przeżyć zawał.
To Bromberg w całej brombergowatej chwale! Jeśli zastanawiacie się czy czytać to mam dla was cztery  słowa:
                     O mój Boże, tak!
Jakkolwiek by to brzmiało...


Ocena:10/10

Wydawnictwo:

Liczba stron: 352
Data premiery: 28.09.2016


Za książkę dziękujemy

10 komentarzy:

  1. I teraz jestem w kropce;) z jednej strony dużo osób chwali, z drugiej coś mi ten główny bohater nie podchodzi po recenzji Natalii. I nie wiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj szansę, Izie sie podobali bohaterowie, a więc może i ty ich polubisz :D

      Usuń
  2. Dla mnie jest to najbardziej dojrzała książka autorki. Mam wrażenie, że jej warsztat rośnie w siłę, chociaż dalej jej powieści maja małe mankamenty i tak bardzo lubię czytać jej książki, lecz te okładki czasami nie mają nic wspólnego z treścią książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O okładkach staram się nie wypowiadać, bo dla mnie taka pstrokatość jest niestety na minus. Za to tak samo jak ty bardzo lubię książki Bromberg. Fakt, nie są pozbawione wad, ale które książki ich nie mają?
      Pozdrawiam ciepło, Iza.

      Usuń
  3. Muszę przeczytać całą serię ;)

    Zapraszam do mnie: http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Intrygująca pozycja. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. No dzięki dziewczyny! Teraz to już w ogóle nie wiem, czy mam to czytać czy nie. Iza zachwalasz jakby to był ósmy cud świata, więc mogłabym się skusić, ale trochę nie podchodzi mi ten Thomas, którego tak zjechała Natalia. Na razie chyba tej autorce podziękuję.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i widzisz co my potrafimy zrobić z człowiekiem :D
      Daj jej szansę!
      Pozdrawiamy.

      Usuń