piątek, 2 września 2016

"Slow Burn - Kropla drąży skałę" - K.Bromberg







Recenzja Natalii

" - Nie chcemy się wiązać - powtarza , wstając i rusza w stronę łazienki. Jest kompletnie nagi. Mogłabym przysiąść, że mruczy coś w stylu "już ja cię zwiążę."."
.


Haddie i Beckett - dwie osoby, dwa różne światy.
Poznali się przypadkiem, dzięki swoim przyjaciołom.
Ona nie chce się wiązać.
On marzy tylko o niej.
Jeden numerek, który nie daje im spokoju.
Czy połączy ich uczucie? Czy Haddie ulegnie Beckettowi?

Książka zaczyna się wielkim BUM. Autorka nie owijając w bawełnę rozpoczyna swoją historię od sexu dwóch głównych bohaterów. Mi to się nie spodobało w tej historii, rzuciło mnie od razu na głęboką wodę. Brakowało mi słowa wstępu.
Wiem, że ta historia miała tak się zaczął, ale to zupełnie nie w moim guście.

" - I dlatego przeszedłeś do mnie? Myślisz, że jesteś tak czarujący, że zapomnę o całym tym szajsie z przeszłości?
- A, ssij pałę.
- Nie, nie będę. - Wzruszam ramionami. Zerkam na jego kroczę i wracam spojrzeniem do jego oczu.  - Przykro mi, ale takie małe obiekty jak twój grożą zadławieniem."



Haddie jest kobietą, która nie chce wiązać się z mężczyznami. Zależy jej tylko na jednorazowych numerkach, które pozwalają jej na kilka godzin zapomnieć o stracie siostry i przykrych momentach z życia.
Had jest irytującą bohaterką. Ciągle narzeka na swoje życie i powtarza, że ona nie chce związków. Zachowuje się jak łatwa laska, która marzy tylko o sexie, a szacunku do swojego ciała nie ma, mimo tego, że tak mówi.

Beckett jest mężczyzną, któremu Haddie podoba się od dawna. Starał się zachować do niej dystans, jednak jest w niej coś, przez co chciałby ją usidlić.
Jego zachowanie przypomina mi czasami dziecko, które obraża się, gdy nie dostanie zabawki.
Jednak później możemy zaobserwować jego zmianę, kiedy przeobraża się w ogiera, o ostrym języku.
I mimo tego, że mówi jedno, to robi drugie. Obiecuje sobie, ze nie będzie latał za Had, a nie chce dać jej spokoju.
Siła miłości - to jest to. Jednak przedstawione mało realnie, a tego wymagam od erotyków.

Bohaterowie są trochę bezosobowi, ciężko jest mi wyczuć ich charakter.
Brakuje mi w książce ich uczuć, które powinny być mocno nakreślone.
Owszem, jest napisane jak się czują, ale jest to takie nieprawdziwe. Ja ich nie czułam podczas czytania.
Fabuła nie jest wyjątkowa. Jest mnóstwo książek, w których ONA lubi niegrzecznych chłopców, ma swoją przeszłość i zakochuje się w grzecznym mężczyźnie. ON wpadający w zazdrość po jednej, wspólnie spędzonej nocy.
Kompletnie nie potrafiłam wciągnąć się w tę książkę. Nie dlatego, że jest słaba, bo i nawet fajnie, szybko się ją czytało.
Chodzi o to, że jak dla mnie momentami działo się zbyt szybko (tak jak początek książki), a za chwilę robiło się monotonnie.
W dużej mierze wpłynęło na to brak emocji, które powinny uderzać w czytelnika.
Dopiero po połowie książki zaczęło się coś dziać. Wszystko nabrało tempa, przestałam się nudzić.

"Nie chce się z nikim wiązać... więc może po prostu trzeba ją przywiązać do łóżka. Nie mówiła nic o nieprzywiązywaniu do łóżka."

Tytuł książki idealnie pasuje do jej treści.
Jeśli ktoś się nad nim zastanowi to może wyczytać, że kroplą jest jeden numerek, który drąży skałę uczuć.

Mimo tego, że książka była przeciętna, a fabuła i bohaterowie pozostawiają wiele do życzenia, czytało mi się tę książkę przyjemnie, a momentami można było się pośmiać,dlatego też oceniam ją na:
Ocena: 6/10
Zdecydowanie na to zasługuje.

"Taa, jasne. A ja jestem królikiem wielkanocnym.
-Cóż, pieprzysz się jak królik."

Recenzja Izy
"Slow Burn. Kropla dąży skałę" to czwarta (choć tak naprawdę piąta, bo pojawiła się również część z perspektywy Coltona, czyli "Raced. Ścigany namiętnością") książka z serii "Driven" autorstwa K. Bromberg.
Czwarta część opowiada o Haddie i Becketcie, czyli przyjaciołach Coltona i Rylee.
Haddie poznaliśmy już w poprzedniej części. Tym razem spotykamy ją w trudnej sytuacji życiowej- Haddie zmaga się ze śmiercią siostry, jest rozbita emocjonalnie. Nie może pogodzić się ze stratą najbliższej osoby. Przyznam się szczerze, że nie za bardzo przepadałam za Haddie w pierwszych trzech książkach. W czwartej? Nie lubię jej jeszcze bardziej. Haddie jest jedną z tych bohaterek, które denerwują mnie z każdym wypowiadanym przez siebie zdaniem.
Ale, cóż, muszę się przyznać do czegoś jeszcze: ostatnio denerwuje mnie większość żeńskich głównych bohaterek. Jakoś muszę z tym żyć.
Co do Becketta... nie jestem do końca przekonana jak mam go ocenić. Beckett to dobry facet, miły, troskliwy i w książce naprawdę go lubiłam. Tylko, że jednak w książce bohater "zły chłopiec" to coś, co ostatnio mam ochotę czytać.
Cieszę się, że też mogliśmy odwiedzić naszą super parę Coltona i Rylee.

Książki K. Bromberg są moim zdaniem lepszymi z gatunku. Uwielbiam styl, jakim pisze autorka, sposób przedstawienia bohaterów, bo w tym, jak ich kreuję można wyczuć przywiązanie, a nie zimną kalkulację. Jeśli chodzi o "Slow Burn" to myślę, że styl pisania jest na tym samym poziomie.
Niestety sama historia przedstawia się już o wiele mniej ciekawie i przyznam, że troszkę się wynudziłam czytając ją. Być może to przez ilość wewnętrznych monologów (co za tym idzie, ilość głupich decyzji jakie podejmuje Haddie). Być może przez to, że sam pomysł na fabułę mi się nie spodobał. Nie wiem.
Wiem za to, że nie było tak tragicznie, jak na przykład w wypadku niektórych erotyków. Po prostu po bardzo wysoko zawieszonej poprzeczce spodziewałam się czegoś lepszego.
Ogromnym plusem tej książki jest to, że historię poznajemy z punktu widzenia i Becketta i Haddie- to o niebo lepsze niż pisanie osobnej książki.
Książka nada się świetnie dla osób, które lubią erotyki i romanse. Warto przez nią przejść chociażby dlatego, że Hard Beat, czyli druga część (lub piąta, zależy jak na to patrzeć) jest cudowna.

Ocena: 7/10

Wydawnictwo:

Liczba stron: 399
Data premiery: 08.07.2016

Za książki dziękujemy Helion.


Pisały dla was Natalia i Iza.

14 komentarzy:

  1. Ostatnio dużo osób czyta panią Bromberg.
    Przeczytałam jedynie Driven i nie jestem pewna czy interesuje mnie to, co ma do zaproponowania ta autorka. Także podziwiam, gdy ktoś czyta którąś z kolei część.

    Pozdrawiam, Katia z zaczytana-i.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja polecam "Sweet Ache". Jest o wiele lepsza od pozostałych, właśnie ją czytam :D

      Usuń
  2. Wczoraj skończyłam czytać tę część. Bardzo lubię pióro Bromber i jest to jedyna autorka. po której książki sięgam w ciemno. Każdy lubi coś innego. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowanie wolę następną książkę z tej serii. Jest o wiele lepsza i wydawałoby się, że od różnych autorek :D

      Usuń
  3. Niedługo będę czytać i nieźle namieszałyście mi w głowie :) zobaczymy, co z tego wyniknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby tobie się spodobała, jednak pamiętaj, że kolejna jest lepsza :D

      Usuń
  4. Jeszcze nie czytałam żadnej książki pani Bromberg. Moźe kiedyś mi się uda w przerwie między fantastyką :) Tylko nie wiem, czy mi się spodoba, sądząc po cytatach :) Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś w tym jest, że ostatnio pisarze kreują coraz gorsze żeńskie bohaterki. Takie sierotki, które nie wiedzą czego chcą, myślą jedno, robią drugie, albo nie myślą wcale. Lub są rozpieszczonymi do granic możliwości księżniczkami, nie mającymi szacunku ani dla siebie, ani dla innych. Ciekawe, z czego to wynika. Albo to po prostu ja trafiam tylko na takie powieści :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio również trafiamy ciągle na takie historie, jednak właśnie zlapalam "Sweet Ache" tej autorki i jest niesamowicie cudowna, a bohaterka głowna nie da sobie "w kaszę nadmuchać" :D

      Usuń
  6. Ja jak na razie chcę się odłączyć od miłosnych książek. Już mi się pomału zaczęły nudzić, a jak odczekam chwilę to może najdzie mnie jeszcze ochota na takie typu książki ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie!
    http://czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, duża dawka romansów, a w tym wypadku erotyków jest męcząca ;D

      Usuń
  7. Chcę przeczytać całą serię ;)
    nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń