piątek, 16 września 2016

"Sny Morfeusza" - K.N. Haner

UWAGA! Recenzje mogą zawierać spojlery i momentami zawierać niemiłe określenia.

Recenzja Natalii

Znalezione obrazy dla zapytania sny morfeusza"Sny Morfeusza" to książka polskiej autorki K.N. Haner. Swojego czasu było o niej głośno, chociaż i teraz wiele o niej słychać, ponieważ została dość niedawno wydana.
Kierując się wieloma opiniami, które głosiły, że książka jest świetna, postanowiłam po nią sięgnąć.
Czy aby na pewno jest taka świetna?

Czyta się ją szybko z samego początku, jednak później coś się zepsuło i już nie było tak kolorowo.
Przytłoczyła mnie ilość scen erotycznych.
Praktycznie co chwilę główni bohaterowie rzucali się na siebie, niczym "kopulujące się dzikie świnie".
Sięgając po tę książkę oczekiwałam chociaż minimalnie sensownej fabuły, która nie będzie miała jednego celu. Rozumiem, że jest to erotyk, ale kurczę, nie na tym to polega.
Czytałam dość sporo erotyków i wiem, że w każdej książce powinna być fabuła, bez tego nic nie będzie.
Czytając "Sny Morfeusza" miałam wrażenie, jakby to była kopia Greya powiązana z innymi książkami. Za Greyem nie przepadam, ale Sny pobiły wszystkie czytelnicze rekordy.
Wydawało mi się, że dostałam tanią książkę z dawką seksu bez emocji..

Oczywiście musiała się zacząć od sceny erotycznej już po kilku stronach (dobrze, że chociaż nie od pierwszej). W ostatnim czasie pojawiło się wiele takich książek i mam wrażenie, że to jakaś plaga... Połowa autorek książek erotycznych tak płytko rozpoczyna książki. I niestety chyba większość z nich nie wie, że erotyk, to nie tylko SEKS, ale także historia, która ma wciągnąć, a nie wzbudzić wstręt.
A później się dziwić, że ludzie nie chcą sięgać po książki z tego gatunku...

Znalezione obrazy dla zapytania sny morfeusza

Ale wracając do treści książki.
Główni bohaterowie to istna masakra.
On oczywiście arogancki, władczy, bogaty, z trudnym charakterem i tajemnicami.
Ona młoda, świeżo po studiach, wyjeżdża do wielkiego miasta z nadzieją na karierę, marzy o dobrze płatnej pracy, dostaje ją przez sex.
Cassandra jest tak infantylna i wkurzająca. Głupszej bohaterki nie można było wykreować... A w jej głowie panuje pustka, otchłań.
Dlaczego autorzy robią z kobiet idiotki?
Marzy o pracy, skończyła ledwo studia, ale co tam! Ona chce pracować w wielkiej i popularnej firmy, a na odrzucenie reaguje płaczem. NO BO JAK TO TAK?! Przecież ona jest najlepsza, nieważne, że nie ma doświadczenia.
I oczywiście magicznym zbiegiem okoliczności wymarzona praca przychodzi, bo się przespała nieświadomie z szefem. Och tak! Tak bardzo realne...
Ale to tylko kropla w morzu...
Cassandra oburzyła się, gdy nazwano ją łatwą, zaczęła wydzierać się jak poparzona, a za kilka godzin poszła do łóżka z nieznajomym - ona się szanuje, nie jest łatwa, faktycznie.
Jednak najbardziej rozbawił mnie moment miesiączki głównej bohaterki:
-Dostała miesiączkę i źle się czuła, bolał ją brzuch, a i tak poszła na imprezę, bo za darmo jedzenie było.
-Zapomniała, że ma miesiączkę i przypomniało jej się, kiedy miało dojść do stosunku - no tak, bo kobieta nie czuje strumienia, który się z niej wylewa.
-Spała, jechała do domu, znów spała bez jakiegokolwiek zabezpieczenia (tampon, podpaska). O tak! Miesiączka postanowiła wziąć urlop na kilka godzin, do czasu, aż jej właścicielka znów się nie zakorkuje.
Och! I był jeszcze jeden przezabawny moment, kiedy to Cassandra poznała Tommiego... Ale nie będę go już opisywać.

I wiecie co? To tylko 50 stron tej książki, bo byłam w stanie wytrzymać tylko tyle tych bzdur. Inaczej nie da się tego nazwać.
Ta książka nie ma żadnego ładu i składu. Panuje w niej chaos, jest sztuczna i ma w sobie więcej fantastyki, niż jesteście sobie w stanie wyobrazić.
Oceniam ją na... nie ja lepiej jej nie oceniam.

Jeśli wam się jednak podobało - rozumiem to, każdy ma inny gust :)

Recenzja Izy

Znalezione obrazy dla zapytania sny morfeusza



Chciałam erotyk, a dostałam fantasy, czyli o tym jak bardzo można zawieść się na książce.

Ludzie! Co tu się stało? Co tu się stało?

"Sny Morfeusza" to nie jest moje pierwsze spotkanie z K.N Haner, bo kiedyś tam dawno czytałam "Na szczycie", które okazało się tragedią.
Co więc ze "Snami Morfeusza"?

Mam dla was na początek jedną prośbę: niech ktoś wymaże mi z głowy tę książkę! Błagam!

"Sny" chyba najłatwiej będzie mi przedstawić w punktach.

Zalety:
*Czyta się szybko.
*Pierwsze trzy sceny seksu są okej.
No i to by było na tyle.

Wady:
* Bohaterowie.
Cassandra sprawia wrażenie wiecznie napalonej babki o umyśle piętnastolatki i zachowaniu dziesięciolatki. Jest dziecinna, irytująca, nieciekawa, niekonsekwentna, nudna, dramatyczna, płaczliwa, zadufana w sobie, użalająca się i jęcząca. O niej nie da się powiedzieć nic pozytywnego. Nic! Null! Zero! Ziro! Przez pół książki błagałam, żeby wreszcie się ogarnęła i zaczęła myśleć. Chociaż raz na jakiś czas! Haner wykreowała taką postać, której nie da się lubić. Taką, o której chyba nawet sama autorka wiele nie wie. Wiecie, kiedyś pisałam wam o dwóch rodzajach kreowania bohaterów.
1. Kiedy autorka przedstawia jakieś cechy bohatera, ale nie mają one w ogóle odzwierciedlenia w jego postawie. Na przykład: "był zabawny", ale przez całą książkę nie zrobił nic zabawnego.
2. Kiedy autorka przedstawia cechy bohatera i on naprawdę je ma. Na przykład: "był pewny siebie", a bohater krzyczy "Jestem seksowny!".

Dzięki K.N. Haner spotkałam się z trzecim typem.
Kiedy autorka napisała o jakiś cechach, a jest zupełnie odwrotnie. Cassandra określana jest jako osoba nieskora do łez...
Wybaczcie, ale HAHAHAHAHAHAHA. NIE.
Ona płacze praktycznie co stronę.
Przez moment nawet wyobrażałam sobie odzwierciedlenie sceny rozmowy kwalifikacyjnej u nas w Polsce.

I tak: Idę sobie do Urzędy Pracy- wesoła, z nadzieją na pracę. A jak to się kończy? Wybiegam z płaczem z pokoju, bo tak właśnie zachowują się dorośli. 

Znalezione obrazy dla zapytania sny morfeusza
Cassandra zaprzecza sobie praktycznie cały czas. Nie ma w ogóle konsekwencji w prowadzeniu tej postaci. Nie ma jej znajomości, ona po prostu jest pobieżnie zarysowana, a reszta rzucona w kąt i zostawiona bez żadnego nadzoru autora. Doprawdy, gratulacje.
Adam. Na moje Słowo - Adam.
Adam jest dupkiem.
Adam miał być seksowny, a wyszedł z niego dupek idiota.
Zarówno on i Cassandra są tak płascy, że nie można tego wyrazić słowami innymi niż negatywne.
O Adamie nie chcę się wypowiadać z tego względu, że czuję do niego taki wstręt, takie obrzydzenie ogarnia mnie na jego postawę, że denerwuję się już na samą myśl o nim. Gdybym była na miejscu Cassandry i gdyby traktował mnie tak, jak ją to już dawno powiedziałabym "pa pa" i dała mu kopniaka na rozpęd.

*Fabuła. A raczej jej brak. Dzieje się tam naprawdę mnóstwo rzeczy, które są nieważne. Tam nie ma jako takiej akcji. Są zdarzenia, owszem, ale to jest na tyle ograniczone, że praktycznie nie mają znaczenia. Ot, taki przykład, na dziesiątej stronie byliśmy w trakcie piątej sceny. Piątej! Nagromadzenie wydarzeń w tej książce nudzi, nuży i irytuje, bo nic one ze sobą nie wnoszą. Pewnie wielu z was pomyśli "Czego innego oczekiwać po erotyku?" a ja powiem wam, że da się napisać erotyk, który nie jest kawałkiem literek na białej kartce.

Wiecie za to czego jest tam dużo? Seksu.
No tak, przecież to erotyk.
Ale błagam... Nie co pięć stron! Nie co pięć stron! Nie przez 3/4 książki. Nie ciągle. Nie. Nie. Nieeeee. I nie takie obrzydliwe, błagam.
Seks podczas okresu to dla niektórych rzecz normalna. Co prawda nie o sobie teraz mówię, ale tak jest. Właściwie robi to mnóstwo osób. Ale seks podczas pierwszego dnia okresu? Kurczak! Ja mam wrażenie jakby moje drogi rodne miały chęć wypaść i zabić mnie tępym nożem. Jakby skurcze miały być ostatnią rzeczą jaką poczuję w życiu. Jakby coś próbowało wygryźć sobie drogę na zewnątrz z mojego brzucha. Boli mnie nawet leżenie! Ale Cassandra to po seksie zapomina nawet o tym, że ma okres. Przed seksem zresztą też.

W dodatku prawdopodobieństwo niektórych sytuacji... Powiedzmy, że szybciej zacznę hodować smoki niż w prawdziwym życiu potoczy się coś, tak, jak w "Snach". Ta pierwsza scena, rozmowa kwalifikacyjna... Ja już nie napiszę o tym jak Cassandra faktycznie ją zdobyła (O, co do tego, że sam Adam zaprzecza, że stało się to przez łóżko... Kiedy trzymam w ręku jabłko, a ktoś mi powie, że to pomarańcza to też mu nie uwierzę), ale ta scena jest tak nieprawdopodobna. Jest nierealna. Ludzie się tak nie zachowują.

*Patchwork.
O Greyu to wiadomo, wzorowane jak nic. Dość mało subtelnie, mogę rzec.
Biedna (mocno przerysowany wątek w książce, a o tym jak niekonsekwentnie prowadzony już kolejny raz nie będę pisać), nie zdająca sobie sprawy ze swojej urody dziewczyna zaraz po studiach dostaję pracę w dużej firmie, poznaje bogatego, dominującego biznesmena... Nie, nie Ana i Christian, ale Cassandra i Adam. O, hej! Teraz zauważyłam takie dwie fajne rzeczy:
-E.L James vs K.N Haner- widzicie to?
- Ana i Christian (AC) vs Adam i Cassandra (AC)-a to widzicie?

Tak, wiem, że to prawdopodobnie przypadek. Ale jaki ciekawy!
Tak właściwie to ja lubię Greya. Wiem, że ma mnóstwo wad, ale go lubię.
A porównanie Greya do... tego jest dla E.L. James krzywdzące.

Ale to nie wszystko, bo w książce jest nie tylko Grey.
Wiecie kto to Gideon Cross? A znacie "Rozpaloną"?
Tak. "Crossfire" też tam można znaleźć.
Dodatkowo widzę tak mnóstwo innych serii: nawet coś przewinęło mi się z książek Christiny i Lauren.
Nie wiem czy to raczej oznaka tego, że Haner nie zapoznała się z konkurencją, czy tego, że się zapoznała. Obydwie opcje nie świadczą za dobrze.

Znalezione obrazy dla zapytania sny morfeusza
*Styl pisania.
Uwaga!
Słowa "penis", "kutas" i "okres" się odmienia.
"On miał penisa", a nie "on miał penis"
"Dostałam okresu", a nie "dostałam okres".

A przede wszystkim to... nagromadzenie... wielokropków... jest... zatrważające... i... serio... odbiera... jakąkolwiek... chęć... czytania...

Jeśli miałabym ją komuś polecić to masochistom. Nie róbcie sobie tego. Nie czytajcie. To jest złe. Tak złą książkę czytałam w życiu tylko jedną. Jeśli chcecie Dark Romance, z brutalnymi scenami seksu to poszukam dla was. Znajdę i zrecenzuję coś dobrego. Ale nie to.



Daję jej ocenę 2/10- tylko za to, że szybko przeczytałam i jeszcze szybciej zamierzam zapomnieć.

Wydawnictwo:

Liczba stron: 416
Data premiery: 03.07.2016


Za książki dziękujemy Helion.


Pisały dla was Natalia i Iza.

64 komentarze:

  1. Te recenzje są piękne. Zabawne, rzeczowe. Zapewne lepsze niż książka. Lubię fantastykę. Nawet bardzo, ale za "Sny Morfeusza" podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uśmiałam się na Waszych recenzjach i zgadzam się z każdym słowem. :D Tak, podobieństwa w stylu "AC" oraz E.L. James vs K.N. Haner są faktycznie "przypadkowe". Tak samo przypadkowe jak jej zrypanie z Sinnersów w "Na szczycie". ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę, a jednak nie tylko ja zauważyłam ten "przypadek" :D
      Cieszę się, że mogłaś się pośmiać na noc :D
      Pozdrawiam Iza.

      Usuń
  3. Lubię czytać szczere recenzje, zawsze podtrzymują na duchu, że nie jestem osamotniona. Sytuacja z tamponem i okresem dla mnie też była zagadką i źródłem niesmaku.

    Na koniec jeszcze chciałam napisać, że erotyk to wiersz, poezja, a Sny Morfeusza to powieść erotyczna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ten tampon to jednak jest zagadka :D
      Potocznie mówimy erotyk i większość używa tego skrótu :)
      Jednak dziękujemy za czujność.

      Usuń
    2. Wiem, że jest to używane potocznie, ale mnie krew zalewa, jak to widzę. Wiem, jestem straszna. :D

      Usuń
    3. O nie! Ale kobieto jesteś okropna :D

      Usuń
  4. Recenzja fajna, ale Pani Natalia powinna popracowac nad stylistyką :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też się z Wami zgodzę, tylko mam jedno "ale" - w języku polskim seks nie pisze się przez x, pamiętajcie o tym na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej pamiętam o tym. W mojej recenzji nie ma słowa "sex". :)
      Pozdrawiam, Iza.

      Usuń
    2. Owszem, nie piszę się. Jednak jakos mi już weszło w krew pisanie przez x. Zaraz to poprawie. Dzieki.

      Usuń
  6. Jeszcze nigdzie nie widziałam tak złej recenzji na temat tej książki. Może to i dobrze, że ktoś uświadomił nam, że ta książka może być aż tak zła. Niestety sama nie stwierdzę tego, bo jej nie czytałam, a czy przeczytam to zobaczymy.
    Buziaki :*
    Fantastic books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam przeczytać i wyrobić własne zdanie. Chociaż "polecam" to chyba nie właściwe słowo... w każdym razie, moim zdaniem, warto samemu ocenić. ;)
      Buziaki! Pozdrawiam ciepło, Iza :)

      Usuń
  7. Ja skończyłam czytanie tej książki dość szybko... kiedy Cassandra ma na początku problem tamponowy, to było dla mnie tak obrzydliwe, że po prostu ledwo przemogłam się by dalej czytać tę powieść... Ja rozumiem, że niby autorka chciała, by to było bardzo obrazoburcze, ale gdzieś straciła dobry smak... Dalej była scena z rozmową o pracę, w której Cass zachowywała się jak napuszona idiotka... Wówczas już wiedziałam, że to będzie zła książka i podziękowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obrzydliwy ten moment był i to bardzo.
      Jak widać, przebrnęłaś tylko przez sam początek, tak samo jak ja, więc chyba coś w tym musi być.

      Usuń
  8. Nareszcie jakaś mądra, rzeczowa opinia o tej książce. Już myślałam, że ze mną coś jest nie tak, gdy w koło same ochy i achy na temat Morfeusza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za miłe słowa.
      A więc z nami też musi być coś nie tak, nie jesteś sama! :D

      Usuń
  9. Przykre, że książka potrafi aż tak rozczarować. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety jest to przykre, ale wiele osób chwali sobie tę książkę;)

      Usuń
  10. Dziewczyny, jesteście boskie. Bo, po pierwsze przedstawiłyście wszystkiej minusy, a po drugie sprawiłyście, że zaśmiewałam się do łez. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z tymi recenzjami. Czytałam "Sny Morfeusza" i zawiodłam się strasznie.. dzięki Bogu nie kupiłam tej książki, bo żałowałabym zmarnowanych pieniędzy. Przez całą książkę również myślałam, że Cassandra to Rebeka z Na Szczycie, tak samo głupia, niedopowiedzialna i niedojrzała. Postać wykreowana tak samo. Autorka nie potrafi stworzyć ciekawej, oryginalnej postaci. Ma w głowie jeden typ kobiety, a raczej jakiejś niedorobionej nastolatki i mężczyzny. Po prostu zmienia im imiona i fabułę książki, chociaż tak jak napisałyście, nie można tego nazwać fabułą. Nie poleciłabym tej książki nikomu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwię się tylko, że książki mają tak wysokie oceny. Ja bardzo się na nich zawiodłam.

      Usuń
  12. Zgadzam się z recenzjami, chociaz nie czytałam książki. Ale już po analizie widzę, że to gniot. A jest popularny, bo Ameryka kocha czytać o seksie.
    na moim blogu pojawiła się przedpremierowa recenzja mojej książki, serdecznie zapraszam :)
    http://want-cant-must.blogspot.com/2016/09/365-dni-zobaczymy-sie-znow-recenzja.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio książki erotyczne są bardzo popularne, ale niestety nie wszystkie prezentują podobny poziom.

      Usuń
  13. A mi się książka podobała. I polecam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie czytałam tej książki i raczej nie przeczytam. Nie przepadam za powieściami erotycznymi, a taki gniot z pewnością by mnie do nich nie przekonał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej poszukać dobrej książki, która, być może, przekona cię do gatunku.

      Usuń
    2. Nie ma się co pchać na siłę :)

      Usuń
  15. O jeju, erotyki to coś zupełnie nie dla mnie! Drażnią mnie niesamowicie takie ksiązki, a skoro jeszcze porównujecie ''Sny Morfeusza'' do Greya... to yyyyy bede sie trzymać od tej ksiazki z daleka. A no i jeszcze brak sensownej fabuly. Skuteczny odstraszacz. Ha ha:D
    Pozdrawiam!!!
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest kilka dobrych erotyków. "Sny" jednak są raczej podróbką Greya.

      Usuń
  16. Bardzo dużo słyszałam o tej książce ale po Twoim opisie nie mam ochoty jeżeli ona zachowuje się jak napalona 15-latka to ja raczej nie sięgnę erotyka to nie moje klimaty :D
    Blog o książkach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę powiedzieć tylko jedno: "Sny" nie są warte uwagi, jaką im się poświęca. Lepiej skierować się ku innej książce.

      Usuń
  17. Cóż, miałam okazję przeczytać, ale podziękowałam. Coś mnie od tej książki odpycha. Nie będę mówić, że macie rację, bo tego nie wiem, jednak myślę, że po tamponowej scenie i rozmowie o pracę... również bym nie wytrzymała :) I fakt, cieszę się, że poznałam szczerą, negatywną opinię. Niestety, ale nie wierzyłam w część tych pozytywnych. Brawo dziewczyny za odwagę ;)
    Pozdrawiam i zapraszam w wolnej chwili do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerość przede wszystkim.
      Większość recenzji moim zdaniem jest zbyt przesłodzona, no ale to już inna kwestia ;)
      Dziękujemy!

      Usuń
  18. Brawo za fantastyczną recenzję ;) buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Och, cieszę się, że w końcu ktoś zauważył takie same błędy, co ja. Tylko ja usłyszałam odpowiedź, że to wina wydawnictwa, bo ta książka rzekomo przeszła korektę, jednak moim zdaniem autorka mogła zaprotestować i zostać przy swoim, skoro bez korekty lepiej by się ta książka prezentowała. Zastanawia mnie jednak inna rzecz — zachwycać się książką to jedno, ale nie zauważyć tak rażących błędów i nie wspomnieć o niej w recenzji? Dzięki temu już wiem, na jakie blogi nie zaglądać, bo nie znajdę tam rzeczowych recenzji :)
    Druga sprawa — erotyk erotykiem, ale fabułę powinien zawierać i żadnym wytłumaczeniem nie jest dla mnie wypowiedź hello, to erotyk, musi być seks!. Seks seksem, ale nie na każdej stronie, bo to świadczy o tym, że tak naprawdę autorka nie ma pomysłu na tę historię. Seks był tu najważniejszy, a cała reszta poszła w kąt i równie dobrze mogłoby jej nie być.
    Mnie osobiście ta książka w ogóle się nie spodobała, była po prostu zła i nieciekawa. Wątek z okresem przewijał się praktycznie całą książkę, raz bohaterka miała okres, raz o nim zapominała. Autorka niekonsekwentnie poprowadziła akcje i poszczególne wątki.
    Bardzo mnie raziły "inspiracje" pozostałymi książkami, nawet Greyem. Bo cóż, Grey zraził wielu, ale tam była jakaś fabuła, jakieś rozwinięcie historii, bohaterowie nie skupiali się wyłącznie na kopulacji itd. I wypada zdecydowanie lepiej niż Sny Morfeusza.
    A scena, w której bohaterka na ważnym spotkaniu biznesowym wstaje i krzyczy, że musi do łazienki? Porażka...

    Sama napisałam negatywną recenzję tej książki, ale cieszę się, że przeczytałam też Wasze.

    Pozdrawiam serdecznie, Ola z 97books.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspaniale czyta się takie komentarze! jak już wiesz obydwie całkowicie się z tobą zgadzamy.
      Bardzo chętnie przeczytamy też Twoją recenzję.

      Usuń
    2. Nie chcę Wam spamować, bo to nie w moim stylu, ale recenzję znajdziecie na moim blogu: 97books, który znajduje się na blogspocie, tak więc zachęcam :)

      Usuń
    3. Już przeczytana i skomentowana nawet ;D

      Usuń
  20. Jestem tak bardzo na nie, że aż ciężko mi to wyrazić słowami. Nie dość, że wręcz erotyków nie toleruję (w sumie to zaakceptowałam tylko serię "Uwikłani"), to one mnie po prostu bawią... i jeszcze ta schematyczność... ech. Szkoda słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja erotyki lubię. Nie przeszkadza mi schematyczność, ani dużo scen seksu, ani przewidywalność, ale czegoś takiego jak "Sny Morfeusza" jeszcze nie czytałam. Ta książka przekracza wszystkie granice dobrego smaku.

      Usuń
  21. Nie słyszałam o tej książce, ale to chyba dlatego, że nie czytam takiej literatury. Recenzja ciekawa, ogromny plus za to, że szczera ;) Po książkę zdecydowanie nie sięgnę ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze piszemy szczere recenzje, bo lepiej odwieść kogoś od czytania klumpa, niż stracić czytelników. Pozdrawiam, Iza.

      Usuń
  22. Miałam na tą książkę ogromną ochotę, jednak teraz myślę, że na razie się wstrzymam z ową lekturą :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Zazwyczaj nie czytam recenzji książek, których i tak nigdy nie przeczytam (a z tą na pewno tak będzie), ale dobrze, że tym razem to zrobiłam :D Uśmiałam się niesamowicie :D uwielbiam odmienianie słów przez ich nieodmienianie :D Uwielbiam brak logiki, ładu i składu :D A tak serio - nie wiem dlaczego ktoś wydaje takie książki -_- Myślę, że AC to nie przypadek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej boli to, że mnóstwo dobrych książek jest odrzucanych, właśnie przez takie klumpy.
      Moim zdaniem to również nie przypadek, ale żeby nie było, że węszę teorie spiskowe.

      Usuń
  24. Przeczytałam tą książkę i przeczytałam recenzję....i poniekąd zgadzam się z niektórymi wymienionymi przez Was argumentami - mowa o okresie czy Casandrze), ale czy można być rzetelnym w swojej ocenie nie przeczytawszy książki do końca?
    Nie widzę podobieństw do Greya, tak samo jak w "Na szczycie" nie widziałam podobieństw do Sinnersów i może tym komentarzem wkładam kij w mrowisko, ale ta recenzja zarzuca autorce wiele - i macie do tego prawo, ale zarzucając użyliście języka który tak Wam się ponoć nie podobał:
    "..... Ale seks podczas pierwszego dnia okresu? Kurczak! Ja mam wrażenie jakby moje drogi rodne miały chęć wypaść i zabić mnie tępym nożem. Jakby skurcze miały być ostatnią rzeczą jaką poczuję w życiu. Jakby coś próbowało wygryźć sobie drogę na zewnątrz z mojego brzucha. Boli mnie nawet leżenie!"

    No cóż - nie każdy może chce wiedzieć jak wygląda czyjś pierwszy dzień okresu.....

    Jakoś tak razi mnie ta recenzja....jest taka mocna i uważam, że niepotrzebnie, a jak się nie chce czytać scen seksu co 5 stron to radzę nie brać do recenzji erotyków ;)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, ja przeczytałam książkę i nadal oceniam ją tak samo nisko jak Natalia.
      Po drugie, jeśli nie chcesz wiedzieć jak wygląda pierwszy dzień mojego okresu to spokojnie- nie wiesz. Opisałam po prostu w żartobliwy sposób typowe dolegliwości okresowe wielu kobiet. (Jeśli ty ich nie masz to pewnie wiele z nich ci zazdrości).
      Po trzecie,podobieńst do innych powieści jest w książkach pani haner mnóstwo. Być może je przeoczyłaś, chociaż nie wiem jak to możliwe. Wiele osób jednak to potwierdza, bo podobieństwa (nie tylko do Greya i Sinnersów) są bardzo wyraźne.
      Po czwarte, recenzja to nasze subiektywne odczucia. Jest mocna, bo książka jest tak zła, że nie da się o nie piać inaczej jak mocno i dosadnie.
      Po piąte, erotyk nie musi być bezmyślnie zapchany seksem i kopulacją. Może być też subtelny (polecam zapoznać się z trylogią "Piekło Gabriela"). Czytam wiele erotyków i, może cie zaskoczę, ale w wielu z nich nie ma seksu co cztery-pięć stron. Dodatkowo książce Haner brakuje jakiegokolwiek dobrego smaku.

      Usuń
  25. Bardzo z wieloma rzeczami się zgodzę z tobą. Sama niedawno czytałam tą książkę, irytowały mnie podobne fakty co ciebie. Z tą różnicą, że ja nie oceniałam ją aż tak surowo. Po przeczytaniu twojej recenzji chyba stwierdzam to za błąd. Jak dla mnie pusta książka, która wcale taka nie musiała być, bo w tle wisi jakieś tam ciekawe tło, które zupełnie było pominięte, na rzecz seksu, seksu i seksu. Podobieństwa są bardzo wyraźne z tym się zgodzę, wiec może ten szum spowodowany tą książką jest związany właśnie z tym, że tamte pozycję były popularne?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że mogła być to przyczyna jej popularności.
      W pełni się z tobą zgadzam :)

      Usuń
  26. Gusta są różne, jednak czytałam tyle sprzecznych recenzji, że sama postanowiłam się przekonać, jak tylko znajdę chwilkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekonaj się i daj znać jak Ci z nią poszło :)

      Usuń
  27. A ja mimo wszystko chcę przeczytać ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetnie napisany tekst. Uśmiałam się! Nie mam tej książki w planach, już kilka osób mi wybiło ją z głowy. Współczuję wam, że się z nią męczyłyście :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och i to jak męczyłyśmy!
      KATORGA ;)
      Nie siegaj, jeśli cię do niej nie ciągnie :D

      Usuń
  29. Nie cierpię czytać polskich książek, bo są mdłe i nijakie. A sceny seksu nudne lub obrzydliwe. Czytałam jeden z fragmentów książki tej autorki i to mnie utwierdziło w przekonaniu, że nie warto marnować na to coś czasu. Nie wiem czy dożyje kiedyś momentu, że na naszym rynku wydawniczym znajdą się książki warte uwagi i chwytające za serce

    OdpowiedzUsuń