wtorek, 11 października 2016

"Calder. Narodziny odwagi" - Mia Sheridan

RECENZJA NATALII:

Znalezione obrazy dla zapytania calder narodziny odwagiAkadia, to miejsce, w którym żyje się bez grzechu, w dobroci, zgodzie ze wszystkimi otaczającymi ludźmi, naturą. Jest to miejsce piękne, a jego mieszkańcy podzieleni są na dwie grupy. Robotników, którzy nie znają takich rzeczy jak coca-cola, cukier i radę, która żyje w dostatku. Wszystkim zarządza Hector, przyszły małżonek Eden, która została wskazana, jako jego wybranka, a jej celem jest doprowadzenie ludu do Elizjum.
I chociaż wydawałoby się, że wszystko jest kolorowe, wręcz cukierkowe, a w Akadii dobra nie brakuje, może się okazać, że pozory mylą.

Eden została przywieziona do Akadii jako mała dziewczynka. Od samego początku wiedziała, jaki jest jej cel, i że jej mężem ma zostać Hector, dla którego mogłaby być córką. Była uczona gry na fortepianie, posłuszeństwa. Pełniono nad nią nadzór, nie mogła bawić się z innymi dziećmi, ale przyszedł dzień, w którym udało jej się z nimi zagrać w puszkę. Tego dnia spotkała Caldera, który nazwał ją Blaskiem Poranka, a między nimi przepłynęła niewidzialna nić porozumienia.

Calder mieszka w Akadii od urodzenia. Jego zadaniem jest noszenie wody ze świętego źródła. To zadanie powierzył mu Hector. Marzy o wstąpieniu do rady, chciałby korzystać z dóbr, jakie wiążą się z uczestnictwa w niej.
Wielu młodych chłopców bierze z niego przykład, uważają go za wzór do naśladowania.
Ale Calder nie jest zwyczajnym chłopcem, jest mądrzejszy od innych, a odkąd poznał Eden, zaczyna czuć, że nauki Hectora nie do końca są zgodne z prawdą, a jego uczucia, zaczynają zmierzać ku pięknej dziewczynie.

Znalezione obrazy dla zapytania becoming calder
Kłamstwa, namiętność, pożądanie, tajemnice, czyli wszystko, czego nie brakuje w "Calder. Narodziny odwagi".
Sięgając po tę książkę, uważałam, że będzie to coś naprawdę świetnego, coś, co na długo zapisze się w mojej pamięci. Czy tak było?
Widać, że autorka wzorowała się na religii:
* Akadia - Eden (miejsce).
* Elizjum - Raj.
* Wybranek, który ma doprowadzić lud na ziemie obiecane - Eden (bohaterka).
* Powódź, przed którą ochronić ma wybranek - Eden (bohaterka).
I jaki był tego efekt? Fenomenalny! Połączenie tego wszystkiego dało naprawdę świetną fabułę, która jest napisana z pomysłem. Wszystko zostało ciekawie przedstawione. Pomysł na książkę jest naprawdę fajny, bo napisanie takiej historii, łącząc różne opowieści nie jest takie łatwe, jak mogłoby się wydawać.
Dzięki stylowi autorki, która pisze niebywale lekko, całość czytało się bardzo przyjemnie. Płynęłam razem z biegiem wydarzeń.
Jednak jeśli chodzi o wciągnięcie w książkę i wczucie się w życie bohaterów, to nie do końca się w nią wgryzłam. Zabrakło mi w niej takiego wielkiego przytupu i napięcia. Po prostu czytało mi się ją przyjemnie.
Duży problem polega w tym, że była ona dla mnie przewidywalna, chyba za dużo już książek. Większość wydarzeń przewidziałam, co nie oznacza, że jest to bardzo fajna lektura, którą można pochłonąć jednego wieczoru.

Jedynie co mi nie odpowiadało w książce, to miłość głównych bohaterów, która w bardzo szybkim czasie się rozwinęła. Oczywiście scen namiętnych nie zabrakło i tutaj powstał największy problem, bowiem oni nigdy tego nie robili, a wszystko poszło im gładko, a opisanie tego przez Eden, było niesamowicie pełne fajerwerek. Pomijam już to, że Eden wiedziała jak wszystko robić jedynie z opowieści jednej osoby. Troszkę mi to przeszkadzało, ale na szczęście był to jeden taki moment.

Znalezione obrazy dla zapytania becoming calder
Książkę warto, a nawet należy przeczytać, niesamowicie odpręża. Bohaterowie są naprawdę fajni, nie denerwują, brakuje im wyraźnego charakteru, ale mają w sobie taki magnez, który wzbudza sympatię czytelnika.
Jak wyżej wspomniałam, fabuła jest ciekawa i naprawdę warta zapoznania się z nią. Historia Caldera i Eden (chociaż nie jest jakaś wybitna) potrafi rozbudzić u czytelnika ciepłe uczucia. Czasami są naprawdę słodcy, a ich walka o miłość jest wspaniała.
Może i są w niej małe niedociągnięcia, błędy, których tak znana autorka nie powinna popełnić, ale nie są wielkie. Nie wszyscy je zauważają, bo skupiają się na innych wartościach, które książka ze sobą niesie - siła miłości, walka z grzechem.
Dlatego też, zachęcam was do sięgnięcia po nią. Uważam, że można przy niej spędzić miło czas.


Ocena: 9/10

RECENZJA IZY:

Znalezione obrazy dla zapytania mia sheridan calder



 "Calder. Narodziny odwagi" nawet nie potrafię wypowiedzieć jak wielkie miałam co do tej książki oczekiwania. 
A jak wyszło?
Wyszło jak zawsze.

Mia Sheridan jest jedną z moich ukochanych autorek, w "Bez słów" jestem zakochana do dziś. Co do "Caldera" mam jednak bardzo mieszane uczucia. 

Z jednej strony książka mnie nie porwała, nie dałam rady się w nią wkręcić- jednym słowem, zawód.
Z drugiej strony jednak w ostatnim czasie wkręciłam się w oglądanie (namiętne) nowego serialu i, tak jak to u mnie bywa,  nie miałam ochoty nic czytać (ani niczego innego oglądać zresztą też), bo nic nie dorównywało temu serialowi- kac serialowy po prostu! 

No i niestety "Calder" nie przełamał kaca, nie pobił serialu, nie dał rady się wybić, więc z góry przepraszam za to, co napiszę- jeśli będziecie chcieli to powtórzę wam tę recenzję, bo zamierzam przeczytać książkę jeszcze raz w późniejszym czasie. Dajcie znać.
Ale co o "Calderze" na ten moment? Wysoka poprzeczka jakiej miała sprostać ta książka sprawiła, że książka wypadła bardzo blado. 

Język i styl jakim posługuje się autorka  nadal jest dla mnie świetny i w tym wypadku dużo nadrabiał. Serce mnie boli, że muszę to napisać, ale fabuła była... nudna.
 Strasznie nudna.
 Okropnie nudna. 

Znalezione obrazy dla zapytania mia sheridan calder
Może dlatego, że nie przepadam za książkami, w których praktycznie nad głową wisi poczucie klęski i zagrożenia.
 Może dlatego, że nie przepadam za tematami sekt, ślepej wiary w daleko obiecany Raj. 
W każdym razie sama historia jako tako mnie nie zachwyca, bo nawet jeśli polubiłam książki o spokojniejszej akcji (jak "Dziewczyna z dzielnicy cudów") to za spokojnie też nie może być.

Jeśli chodzi o bohaterów to nie mam im nic do zarzucenia. Calder to wyrozumiały, odważny chłopiec/mężczyzna, dla osób na których mu zależy skłonny poświęcić bardzo wiele.
Co do Eden to nie do końca wczułam się w jej emocje. Nie tak sobie wyobrażałam ją, jej charaker, pomysły. 
Oczywiście, współczułam jej sytuacji w jakiej się znalazła, a relacja Calder-Hector-Eden doprowadzała mnie do szewskiej paski i czasem do obrzydzenia- kto czytał ten wie dlaczego. (Nie napiszę, bo nie jestem pewna czy jest w opisie na okładce czy nie, a nie chciałabym spoilerów.)

Ostatni ogromny minus to okładka. Lekko mówiąc nie podoba mi się. Pierwsze na co zwróciłam uwagę to pewna część piersi Caldera i ten dziwny szalik...


 W każdym razie bardziej sprawiedliwa recenzja pojawi się po tym, jak miłość do serialu "Partnerki" się ustabilizuje, a tymczasem chciałabym wam połowicznie polecić tę powieść. Wiem, że wielu osobom się podobała, chociaż mnie samej średnio to i tak uważam (chociażby ze względu na bohaterów i talent pisarski autorki), że warto jej dać szansę.

" (...) niektóre rzeczy lepiej widać w świetle... a niektóre wychodzą na jaw w ciemności."


Moja ocena na teraz to 7/10.

 Wydawnictwo:
Księgarnia internetowa septem.pl
 Ilość stron: 376
Data wydania: 15.06. 2016


Za książkę dziękujemy serdecznie  Grupa Wydawnicza Helion.


Pisały dla was Natalia i Iza.

28 komentarzy:

  1. Czytałam polecam. Mia sheridan zawsze biorę w ciemno. Zawsze warto.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z jednej strony ciagnie mnie do tej ksiazki a z drugiej jakos nie moge sie za nia zabrac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, z tego co wiemy, druga część jest jeszcze lepsza :)

      Usuń
  3. Chcę przeczytać ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Będę niebawem czytać. Lubię takie powieści.

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo lubię twórczość Sheridan, ale akurat "Calder" bardzo mnie znużył. Nie mogłam przebrnąć przez tę książkę. Czasami tak bywa... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam. Co do "Caldera" to nie byłam zachwycona tą książką, bo trochę mnie męczyła i przytłaczała. Z to "Eden" byłam zachwycona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I obyśmy my pochłonęły "Eden" z wielkim zachwytem :)

      Usuń
  7. ACH! Dziewczyny! I znowu to robicie! Jedna się zachwyca, druga wytyka błędy. Ja wiem, że to może chodzić o ten serial, no ale Izo-Twoja neutralność nie pomaga w zdecydowaniu, czy przeczytać tę książkę czy nie :D Jednak rozumiem Cię w 100%-kac książkowy może być niewiarygodnie długi i mocny! :D
    Książkę zapamiętam sobie na przyszłość i dam jej szansę.
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Achh my niedobre ;D
      Daj jej szansę i wyrób swoją opinie :)

      Usuń
  8. Mam wielką ochotę na książki tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Liczę, że będzie to bardzo relaksujące i odprężające po ciężkim dniu spotkanie z książką, chętnie po nią sięgnę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też nie lubię za szybko rozwijającego się uczucia między bohaterami - wolę jak wszystko postępuję powoli i naturalnie. Książkę mam w planie, bo bardzo lubię prozę Sheridan :)
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to jej najsłabsza książka, ale podobno nadrabia "Eden" :)

      Usuń
  11. czytalam caldera jest egnialnep rzeczytalam eden jeszcze lepsze! pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jakoś nie mogę się przekonać do tej książki ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Kiedyś po nią sięgnij i może akurat się tobie spodoba.

      Usuń
  14. Czytałam, czytałam i Calder po prostu mnie urzekł. Nie wiem, czy jakieś słowo lepiej to wyrazi. Autorka zdobyła moja sympatię. W końcu! Eden trochę mniej przypadła mi do gustu, niestety. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A więc masz na odwrót. Nam Calder nie przypadł, a Eden zapowiada sie o wiele lepiej

      Usuń