środa, 22 lutego 2017

"Waleczna Czarownica" - Danielle L. Jensen

" Złapałem ją za rękę i przycisnąłem do piersi. Były rzeczy, które powinienem powiedzieć, wyjaśnienia i usprawiedliwienia. Słowa, które pozwoliłyby jej zrozumieć, że w idealnym świecie nigdy nie poprosiłbym jej o to. Że w idealnym świecie zawsze byłaby na pierwszym miejscu, a ja poświęciłbym każdą chwilę swojego życia, by jej to udowodnić.
Ale nasz świat był niedoskonały. Pełen wad i okrutny. "


Klątwa została zdjęta.
Trolle są uwolnione.
Nadciąga wojna. Krew będzie lała się strumieniami.
A sprawczynią jest jedna dziewczyna, która pokochała trolla.
Miłość okazała się być słabością.


Cacile po uśmierceniu Anushki ściągnęła na ludzi ogromne niebezpieczeństwo. Klątwa została zdjęta. Wszystkie trolle zostały wypuszczone na wolność i teraz na niej leży odpowiedzialność powstrzymania nadciągającej wojny.
Razem z Tristanem udają się do miasta, gdzie wspólnymi siłami próbują stworzyć plan działania.
Czy im się uda? Jak potoczą się losy bohaterów?
Jedno jest pewne, mają więcej niż jednego wroga.

"Waleczna Czarownica", to książką, do której byłam sceptycznie nastawiona po drugim tomie. Z jednej strony chciałam ją przeczytać, ponieważ zaintrygowało mnie wcześniej kilka wątków, a z drugiej strony na myśl o irytującej głównej bohaterce traciłam ochotę na poznanie dalszych losów bohaterów.
Jednak przeważyła szala za przeczytaniem trzeciego tomu. Chciałam poznać losy trolli i zdecydowanie nie żałuję swojej decyzji. Trzeci tom, to jest po prostu miazga!

"Kiedy traci się sens życia, wiele rzeczy okazuje się wartych, by za nie umrzeć."


Cecile nieco zmieniła się, już nie jest tak samo irytująca, jak pokazała to w poprzednim tomie. Owszem, czasami działa lekkomyślnie i z własnego życzenia wpada ciągle w kłopoty i tutaj trochę mnie denerwowała, ale znowu to jej zachowanie napędzało akcję. Często doprowadzała nim do zguby przyjaciół i niewinnych, ale właśnie tym samym sprawiała, że ciągle coś się działo. Swoją brawurą i niekiedy odwagą oraz chęcią pokazania, że jest silna i niezależna działała bezmyślnie. Mam więc wobec niej mieszane uczucia. Jest lepiej niż ostatnio, ale i tak nie obdarzyłam jej  sympatią.

Tristan jest myślącym trollem, który postępuje zawsze zgodnie ze swoimi zasadami, no dobra, prawie zawsze. Jeśli chodzi o Cecile, to jego logiczne myślenie jest przysłaniane mgłą miłości. Ta dziewczyna potrafi namieszać w jego głowie i jest jego największą słabością, która w ważnych momentach życia skutecznie mu przeszkadza. Niestety.
Brakowało mi też w nim pazura, który był w pierwszym tomie. Utracił go bezpowrotnie. Jego zła natura została przytłumiona. Niemniej jednak lubię go za charakter i myślenie oraz pomysły, na które ciężko wpaść. Za jego odwagę i waleczność oraz zachowywanie zimnej krwi w trudnych momentach.

"Jaki sens ma umieranie za tych, którzy już nie żyją? Ich to i tak nie obchodzi." 


Jak już wyżej wspomniałam, trzeci tom to po prostu miazga. Działo się w nim i to naprawdę sporo. Z jednej akcji przechodziliśmy w drugą i tak ciągle. Naprawdę świetnie się czytało, ponieważ nie brakowało zdarzeń. Dzięki temu fabuła zyskała na wartości, a ja nie nudziłam się.
I jeśli już jesteśmy przy fabule, to zdecydowanie jest najlepsza z całej trylogii. Trzeci tom wymiata! Przede wszystkim na moją uwagę zasługuje pojawienie się elfów. Uwielbiam te mityczne stworzenia! A najlepsze w nich jest to, że nie są to te standardowe stworzenia, a autorka je urozmaiciła. Naprawdę cudownie czytało się o nich. Chociaż szlachetne, to jednak bestie.
I oczywiście wojna! Jak ja ją uwielbiam! Było mroźnie i brutalnie. Pozamarzani ludzie, wystające kończyny, zniszczenia, genialnie przedstawiona sceneria. Po prostu było wspaniale! Naprawdę bardzo dobrze przedstawiony świat. Nie brakowało także rozlewu krwi i jest to zdecydowanie ciekawe zjawisko. Mnóstwo intryg ciekawiło z każdą stroną.
Niestety zabrakło mi w tym wszystkim emocji. Tristan i Cecile kochali się, ale to było kompletnie nieodczuwalne. Ich miłość była naprawdę dziwna, brakowało gestów i uczuć. Byli ze sobą, bo byli, a nawet gdy dochodziło do zbliżenia, to było to naprawdę bezuczuciowe. Takie nijakie.
Niemniej jednak finalnie jestem zachwycona książką i tym, co w niej zawarte. Ogromnie ciekawie poznawało się losy trolli i ludzi, a styl autorki chociaż nie do końca wspaniały, to potrafi zawrócić w głowie.
Nie pozostaje mi nic innego jak zachęcić was do sięgnięcia po tę pozycję, jak i całą serię. Nie powinniście zawieść się na niej.

Ocena: 9,5/10


Wydawnictwo:
Wydawnictwo Galeria Książki
Liczba stron: 400
Data wydania: 11.01.2017

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Galeria Książki.

17 komentarzy:

  1. Ja twórczość tej autorki mam dopiero przed sobą i bardzo liczę na to, że także i mnie przypadnie ona do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie czekam na własny egzemplarz "Porwanej Pieśniarki", ale po Twojej recenzji zaczynam się martwić główną bohaterką. Mam nadzieję, że jakoś z nią wytrzymam. Zaskakujące jest, że trzeci tom serii jest tak dobry. Raczej z każdą kolejną częścią poziom książki spada, ale cieszy mnie, że tu sprawa wygląda inaczej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsza moim zdaniem jest druga część, ale tak to fajnie czyta się. Mam nadzieję, że spodoba Ci się.

      Usuń
  3. Ostatnio zaczynam zaczytywać się w tego typu książkach więc na pewno będę o niej pamiętała :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polecę mojej kuzynce. To raczej jej klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam zakończenie tej książki. Autorka zdecydowała się na coś niebanalnego i szalenie wzruszającego. Zgadzam się co do miłości między Tristanem z Cecile - trudno było uwierzyć w ich uczucie, ale dla mnie to taki mały minusik ;) Seria jest świetna :D
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię jak w książce jest wiele pokazanych emocji, szkoda więc, że zabrakło tu emocji Tristan'a i Cecile, ale całość mi się podoba, więc może się skuszę na ta serię, zwłaszcza że ostatnio sięgnęłam po takie książki fantastyczne i byłam zadowolona! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepadam za fantastyką i od jakiegoś czasu mam chęć na tę trylogię. Chyba czas się skusić.
    #LaurieJanuary
    http://zniewolone-trescia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi dawno nie zadrzyło się pożreć tak wielku stron w tak krótkim czasie - kupiłam pierwszą część na wyprzedaży w bibliotece - jakoś tak bez przekonania - cena 6 zł mówię dobra coś tam się poczyta - przeczytałam ją w jeden dzień ! i od razu zasięgnęłam do interentu i zamówiłam dwie kolejne ! całość zajęła mi nie całe 5 dni ! i chciała bym jeszcze i bardzo żałuję że już koniec - nie lubię tej puski gdy coś się kończy !

    OdpowiedzUsuń