sobota, 4 marca 2017

"Dwór mgieł i furii" - Sarah J. Maas

"Za gwiazdy, które słuchają. I marzenia, które się spełniają."

Kiedy umierasz, pochłania cię wspaniała, słodka ciemność.
Ale kiedy nie poddasz się, spotkasz na swojej drodze wiele stworzeń.
Nie zabraknie w twoim życiu cierpienia, ale chwile szczęścia i radości wynagrodzą ci to wszystko.
Miłość, przyjaźń, poddani, to będzie liczyło się dla ciebie.

Z łani, staniesz się wilkiem i pokonasz wszelkie przeciwności losu.
Wróg stanie się przyjacielem, a przyjaciel wrogiem.

"Są różne rodzaje ciemności(...) Jest ciemność, która przeraża; ciemność, która koi; ciemność, która daje odpoczynek(...) Jest ciemność kochanków i ciemność skrytobójców. Staje się tym, czym jej nosiciel chce, żeby się stała; czym potrzebuje, żeby się stała. Sama z siebie nie jest ani zła, ani dobra."

Po przeczytaniu "Dworu cierni i róż" nie mogłam doczekać się, aż pojawi się kolejny tom. Pierwszy tom bowiem wywołał u mnie niesamowitego kaca książkowego, wiele emocji, a także zaintrygował swoją fabułą. Świat Prythianu zaparł mi dech, a wydarzenia, które toczyły się tam skradły moje serce. Pokochałam bohaterów, doceniłam ich charaktery, pokochałam przygody, jakie ich spotkały i nie mogłam doczekać się, aż poznam dalsze ich losy.
Sarah J. Maas ma w swoim piórze magnes, który przyciąga. Jej zakończenia sprawiają, że mam chęć walnąć głową o ścianę i obudzić się w momencie, gdy kolejny tom pojawi się na rynku. I kiedy w końcu mogłam dorwać w swoje rączki "Dwór cierni i róż", to nie potrafiłam oderwać się od niego. A gdy pozostało mi ostatnie sto stron do przeczytania, toczyłam ze sobą wewnętrzną walkę, bowiem chciałam poznać zakończenie, a także nie potrafiłam rozstać się z bohaterami. Jest to ten rodzaj lektur, które sprawiają, że kocha się je całym sercem, pomimo ich wad. I tak właśnie pokochałam pióro Maas i wykreowany przez nią świat, że nie potrafię poradzić sobie z książkowym kacem, który pozostał po przeczytaniu drugiego tomu.

"- On mnie kochał... wciąż mnie kocha, Rhysandzie.
- Problemem nie jest to, czy cię kocha, tylko jak bardzo. Za bardzo. Miłość potrafi być trucizną."


Zacznijmy jednak od bohaterów, bowiem wiem, że moja recenzja będzie dziś chaotyczna. Mam wam do przekazania tyle, że tak naprawdę ciężko zacząć mi od czegokolwiek. Ale dobra, bohaterowie.

Feyra, po wydarzeniach, które miały miejsce pod Górą, stała się całkowicie inna. Już nie jest tą dziewczynką, którą każdy mógł pomiatać. Stała się silną i piękną kobietą, którą niestety dręczą koszmary przeszłości. Jest nieszczęśliwa i nie wie, czego chce, ale w jej żyłach tętni moc, której nie spodziewała się, i która ożywa od nadmiaru emocji. Żyje ze swoim ukochanym Tamlinem, który stał się nieznośnym stwrem. Otrzymała nowe, nieśmiertelne życie, z którym nie potrafi sobie poradzić. Jednak w jej życiu jest ktoś, wróg, który okazał się przyjacielem, i który zmieni wszystko. Przyjaciel stanie się wrogiem, a wróg sprzymierzeńcem.
Hm, hm, hm... zawsze mam problem z głównymi bohaterkami, bo albo je lubię, albo nienawidzę. A Feyra jest tak pomiędzy nimi. Na początku ją lubiłam, akceptowałam jej wewnętrzne rozterki i użalanie się nad sobą. Pomyślałam "Okej, wiele przeżyła, rozumiem, jest jej ciężko". Później przyszedł moment "Mam chęć oderwać jej głowę". Jej wewnętrzne monologi i użalanie są nad swoim życiem zaczęły mnie poważnie wkurzać. Żaliła się i żaliła, a zamiast uciec od tego, co ją dręczy, od osoby, która trzymała ją w klatce, to ta płakała po nocach. Ale! Następnie Feyra zmądrzała i polubiłam ją. Stała się bestią, która miała w sobie ogień i pazur, który był w pierwszym tomie, potrafiła zawalczyć o siebie i w końcu przestała marudzić. I to mi się podobało. Stała się lepsza, mądrzejsza. I chociaż postępowała czasami lekkomyślnie, a jej obrażanie i wścibskość wkurzały mnie, to z drugiej strony fajnie było dzięki temu poznawać nowe informacje.
A więc Feyra jest tak pomiędzy dla mnie, jednak za zakończenie ma ode mnie ogromnego plusa. Uwielbiam jej złą, koszmarną stronę!

"- Jesteś wolna - powiedziała napiętym głosem. - Jesteś wolna.
Nie bezpieczna. Nie chroniona.
Wolna."


Tamlin, tak bardzo go lubiłam w pierwszym tomie! Doceniałam jego szlachetne zachowanie, dbanie o swoich poddanych. Miałam go za przecudownego, mądrego, wspaniałego mężczyznę, którego bardzo polubiłam. Podobało mi się, jak troszczył się o Feyre, jak dbał o nią, zabiegał. A jak dowiedziałam się, że to była tylko bańka, która teraz pękła, byłam w ogromnym szoku! Tamlin się zmienił, stał się osobą, która zagubiła swoje wspaniałe cechy. Chciał posiadać wszystko, uważał, że to czego pragnie, ma stać się jego własnością. Chciał zniewolić Feyre, aby ta była jego klaczą rozpłodową. Już nie było między nimi tej pięknej miłości, która kwitła w pierwszym tomie. Tamlin stał się okrutną bestią, której szczerze nienawidzę. A jego poddani... niby tak ich kocha, a jednak pokazuje coś innego. Jego Dwór, Dwór Wiosny, jest miejscem fałszu i strachu i okazało się, że pozory mylą.






Rhysand, o jak ja kocham tego fae wysokiego rodu! Od pierwszego tomu był moim ulubionym bohaterem. Pokochałam go już wtedy, za jego charakter oraz poczucie humoru, a teraz ta miłość do tego książkowego bohatera powiększyła się.
Rhys jest bardzo mądrym mężczyzną, którego w tym tomie możemy poznać bliżej i od drugiej strony, tej dobrej, wspaniałe i kochanej. I chociaż ma swoje wady, to jest dla mnie takim ideałem. Dba o swoich przyjaciół i poddanych za wszelką cenę. Nie cofa się przed niczym, aby zadbać o nich. Jest niesamowicie inteligentny, a to co robi jest godne podziwu. Spodobała się mi jego otwartość i szczerość, pogląd na świat oraz cudowny charakter. Dodatkowym jego atutem jest poczucie humoru, które jest rewelacyjne. Uwielbiałam, gdy pojawiał się i rozśmieszał wszystkich swoim stylem bycia. Ogromnie go polubiłam i mam nadzieję, że nigdy nie zmieni się.

"Wtedy pojawił się Rhysand.
Uwolnił swoją magię, ukazując, kim naprawdę był. Jego moc wypełniała salę tronową, zamek, górę. Świat. Nie miała końca ani początku.
Bez skrzydeł. Bez broni. Bez żadnego atrybuty wojownika. Elegancki i okrutny książę, za jakiego mieli go wszyscy inni. Dłonie trzymał w kieszeniach, a czarna tunika zdawała się pochłaniać światło. Na jego głowie spoczywała korona z gwiazd.
Ani śladu mężczyzny, który pił na dachu. Ani śladu upadłego księcia klęczącego na swoim łóżku. Emanująca z niego siła groziła zmieceniem mnie pod ścianę.
Oto był najpotężniejszy książę, jaki kiedykolwiek przyszedł na świat."


W tym tomie poznajemy także Kasjana, Azriela, Morrigan, Amrene, czwórkę wspaniałych stworzeń, którzy chociaż kłócą się i ogromnie różnią się między sobą, to tak naprawdę są wspaniałymi przyjaciółmi, oddanymi wobec siebie, i potrafiącymi oddać wzajemnie za siebie życie. Bardzo ich polubiłam, intrygują mnie tajemnice, jakie w sobie skrywają i pragnę poznać ich bliżej. Każdy z nich ma brutalną historię, a tajemniczość skrywa ich prawdziwe oblicze. Szczególnie mocno polubiłam Azriela i to jego myśli chcę poznać. Mam zatem ogromną nadzieję, że kolejny tom przyniesie odpowiedzi na pytania, które kłębią się w mojej głowie.

Bohaterowie są wspaniali, ale fabuła, to jest dopiero totalnie odjechana! Kocham świat, który wykreowała Maas, on jest taki wspaniały, tyle w nim tajemnic i rzeczy, których nie potrafiłabym wyśnić. To wszystko jest tak genialne, że z przyjemnością przeniosłabym się tam. Te wszystkie intrygi, wzajemna nienawiść, tajemnice, zróżnicowane stworzenia. To wszystko jest tak ciężko pojąć, Prythian jest ogromny, ale całość jest wspaniała, niesamowita i niepowtarzalna. Świat, który przedstawiła tutaj autorka jest po prostu nie do opisania. Ciężko wyrazić to wszystko, co odczuwa się podczas poznawania go. Ekscytacja, zamiłowanie, fascynacja, tego z pewnością nie brakuje.

A to wszystko napędza tak niesamowitą akcję, która zaskakuje wielokrotnie. Ciągle coś się dzieje, emocje nie opadają, a ja siedziałam podczas czytania jak na szpilkach. Błagałam wręcz, aby nie zginął żaden z moich ulubionych bohaterów, aby nie zostali ranni. No i cóż... Maas zdecydowanie zmiotła mnie z powierzchni, a ja jednocześnie kocham ją i nienawidzę za to, co ona wyprawiła ze mną, bohaterami, fabułą. Ja nie wierzę w to, co wydarzyło się pod sam koniec, chociaż i wcześniej działo się wiele. Ale ten koniec! Koniec jest po prostu... genialny, wybuchowy, fantastyczny, przecudowny, niesamowity i super wystrzałowy, tak jak cała książka! Aż brakuje mi słów na opisanie emocji, jakie towarzyszyły mi podczas czytania. Ta fabuła, niesamowity styl autorki, akcja, bohaterowie, całość jest po prostu kosmicznie genialna!
Z całego serca polecam wam obie części. Kiedy zapoznacie się z tą serią, wasze serce będzie pękało i sklejało się, a kac książkowy jest murowany. Nie zabraknie emocji, fascynacji i pragnienia poznania dalszych losów bohaterów. Zachęcam do sięgnięcia, a z pewnością nie pożałujecie! Drugi tom jest jeszcze lepszy niż pierwszy.

"Ukląkł na tych gwiazdach i górach wytatuowanych na jego kolanach. Nie ukłoniłby się przed nikim i niczym... Poza swoją towarzyszką. Kimś równym jemu."



Ocena: 10/10

Wydawnictwo:
Uroboros
Liczba stron: 767
Data wydania: 11.01.2017

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo: Wydawnictwo Uroboros oraz Grupa Wydawnicza Foksal.



21 komentarzy:

  1. Ostatnio widzę same dobre lektury u Ciebie :D kolejna wysoka nota :) Cieszę się, że tak dobrze ją oceniłaś, bo mam zamiar przeczytać jej pierwszy tom a następnie ten.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest naprawdę fenomenalna i z całego serca zachęcam do zapoznania się z dwoma tomami.

      Usuń
  2. Jeszcze nie znam tej serii, ale wydaje mi się, że mogłaby mi się ona spodobać :) Koniecznie musze sięgnąć, tylko, że zamiast od tej części to na pewno zacznę od pierwszej :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie~ Nataliaaa
    http://happy1forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do poznania, bo jest naprawdę rewelacyjna.

      Usuń
  3. Mam wrażenie, że tylko ja nie lubię Rhysa i bardziej podobał mi się pierwszy tom... :D U mnie również ta książka zdobyła dziesiątkę i dziękuję za dodanie tych zdjęć <3
    http://maasonpl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to jest tak, że kobiety odbierają inaczej bohaterów i faceci tak samo. Ja uwielbiam Rhysa, bo to zły charakterek, no tak jakby, a kobiety lubią takich :D

      Dla mnie drugi tom lepszy, więcej się działo. Pewnie odbierasz go tak, ponieważ było tutaj więcej Rhysanda. A częstuj się zdjęciami :D

      Usuń
    2. ja ani do R ani do T nic nie mam kazdy z nich ma wady i każdy radzi sobie z problemami na swoj sposob. Ta która znielubiłam w tej serii to jest F. jeczy ze T jej nie rozumie ale czy ona sama nie ukrywa wszytskiego, wszedzie tylko słyszalam mi. mnie moje. ciagle tylko ona. zachowywala sie jak egoistka i gdyby taka postacia bylaw pierwszym to9mie to napewno nie siegneła bym po tom 2 bo nienawidze takich bohaterek. co do T i jego zamykniecia jej w Złotej klatce. robil to co uwazal za najlepsze postawcie sie na jego miejscu patrzysz jak osoba ktora kochasz calym sercem , zyciem umiera tylko cud sprawia ze jednak zyje dalej robisz wszytsko co tylko mozesz by zapewnic jej bezpieczenstwo. w calej ksiazce bardzo brakuje mi pov T i R. informacji o tym jak zachowywal sie jak ona uciekła. a na koniec 0rzekłam ze on naprawde ja kocha bo tylko w takim przyadku mozna oddac wszytsko dla jednej osoby. ale to tylko moja ocena choc nie wsrod moich znajomych jest podobnie.

      Usuń
    3. Oczywiście zgadzam się, że Feyra wkurzała, jednak później stała się osobą, którą polubiłam.
      Tamlin zawiódł mnie swoją władczością. Niby kocha poddanych a ich karze i brata się z Hybernią. On kocha Feyre, to widać, ale to już toksyczna miłość.
      Wydaje mi się, że R i T będą wypowiadać się w kolejnych tomach lub nowelkach :)

      Usuń
  4. Słyszałam o tej serii i bardzo mnie ona intryguje. Mam ją w planach czytelniczych na ten rok :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę przeczytać koniecznie, recenzja jak zawsze Natalko świetna i zachęcająca. Blog rewelacja i same najwyższe noty za kawał dobrej pracy i pasje, miłość do czytania i dzielenie się tą pasją z innymi. Jesteś wielka. Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana zachęcam, nie zawiedziesz się :*

      Usuń
  6. Wreszcie znalazłam książkę, która mnie pochłonie. Dziś ją znalazłam dzięki Tobie! Ostatnio byłam w książkowej pustce, więc dziś zabieram się za czytanie. Bardzo mi się podobał "Szklany Tron" więc pewnie tu się również nie zawiodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ta rozpali w tobie miłość!

      Usuń
  7. Zgadnij co będę czytać dziś wieczorem??? TAK! "Dwór mgieł i furii"! ♥♥ Mam już to cuda na półce i mam nadzieję, że spełni ono wszystkie moje oczekiwania, które są dość wygórowane, no ale po takiej recenzji i jeszcze po kilkunastu innych, które zachwalają tę część pod niebiosa, musiałam tej książce postawić wysoką poprzeczkę. Wiem, że się nie zawiodę.

    Pozdrawiam cieplutko! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja postawiłam bardzo wysoko poprzeczkę i nie zawiodłam się <3

      Usuń
  8. Ogromna książka, a ja jak na razie muszę odpuścić, bo nawet nie mam czasu czytać tych cieniutkich :(

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem pewna, że przeczytam tą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo Ci dziękuję, że dzięki Tobie mogłam znaleźć się z tym świecie, że mogłam przeczytać historię Feyre, cały weekend spędziłam na czytaniu i dziś jest mega kac książkowy. Nie mogę się wręcz doczekać kolejnego tomu. To co stało się na koniec czytałam z wciągniętym powietrzem, odetchnęłam dopiero, gdy mogłam przeczytać to co myśli Rhys. Rewelacja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogromnie raduje mnie wiadomość, że zaraziłam kolejną osobę miłością do twórczości Maas <3

      Usuń