wtorek, 21 marca 2017

"Frankenstein" - Mary Shelley

"Jesteśmy istotami nieukształtowanymi i tylko połowicznie wyrobionymi, jeżeli ktoś mądrzejszy, lepszy i bardziej nam miły niż my sami - bo taki właśnie powinien być przyjaciel - nie użyczy nam swej pomocy, by udoskonalić naszą słabą i błędną naturę."

Nauka potrafi być okrutna.
Eksperymenty nie zawsze udają się.

A wybujałe ambicje mogą doprowadzić do destrukcji.

Zawsze intrygowała mnie historia słynnego Frankensteina, jednak jakoś nie mogłam zabrać się do zgłębienia wiedzy o nim.
W końcu przyszedł ten moment, gdy pokusiłam się o wyjątkową powieść, wzbogaconą w dodatki w postaci nowel i opowiadań.

Robert Walton żeglując po niezliczonych wodach trafił na arktyczne lody, gdzie niestety albo stety utknął. Spędził tam wiele czasu, ale jego wysiłek opłacił się, bowiem pewnego dnia dotarł do niego na saniach rozbitek, wycieńczony Wiktor Frankenstein, który skrywa tajemnicę oraz przerażającą do szpiku kości historię. Wiktor jest mądrym człowiekiem, którego przerosły własne ambicje. Bawiąc się nauką i kierując arogancją stworzył potwora. Skutki "zabawy" były tragiczne. Sprowadziło to wiele bólu oraz cierpienia.

"Bo nic się tak nie przyczynia do uspokojenia umysłu jak zdecydowany cel- najlepszy punkt zaczepienia dla duszy i niczym nie zaślepionego intelektu."


"Frankenstein" to niesamowita historia pokazująca naukę, która potrafi być nieobliczalna. Obrazuje ludzkie ambicje, które nas przerastają. Powoduje, że przystajemy i zaczynamy zastanawiać się nad życiem. Przekazuje mnóstwo przemyśleń oraz motywów.
Historia pokazuje życie, które potrafi być okrutne. Przedstawia cierpienie, stratę, brak akceptacji, ale także miłość, która jest niewyobrażalnie silnym uczuciem.
Mary Shelley stworzyła wspaniałą historię, którą zdecydowanie powinien poznać każdy, kto miłuje literaturę. Ja po klasyki nie sięgam, ale w końcu przełamałam się i zdecydowanie jestem zachwycona. Fabuła jest majstersztykiem. Nie sądziłam, że tak bardzo mnie zaintryguje. Zdecydowanie jest interesująca. Opowieść pełna emocji. Autorka w bardzo dobry sposób, używając barwnego języka przedstawiła niebanalną historię.
Całość czyta się naprawdę szybko. Z każdą stroną płynie się. Możliwość poznania wspomnień Wiktora Frankensteina jest niesamowitym uczuciem oraz cudownym zabiegiem literackim. Wkradłam się do jego umysłu i przepadłam.


Książka jest bardzo pięknie wydana w twardej, kolekcjonerskiej oprawie, która cieszy oko. Dodatkowym atutem są zamieszczone w środku przepiękne ilustracje, drzeworyty, które są idealną ozdobą i wykończeniem całości. Amerykański Artysta Lynda Warda z całą pewnością włożył serce w swoją pracę, co widać od razu.
Ogromną uciechą są dodatki w postaci klasycznych nowel takich jak "Pogrzeb"George’a Gordona Byrona i "Wampir" Johna W. Polidoriego oraz niesamowite opowiastki Percy’ego Shelleya, które nadają książce dodatkowej świeżości. I chociaż to klasyki, to ja bawiłam się podczas ich czytania niesamowicie dobrze.

Ocena: 9/10

Wydawnictwo:

Liczba stron: 320
Data wydania: 25.09.2013

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Vesper.

7 komentarzy:

  1. Spodobała mi się okładka! A Twoja opinia mnie jeszcze bardziej zachęciła. ;) Jestem pewna, że w najbliższym czasie przeczytam.

    Pozdrawiam! ;)
    I zapraszam
    zaczytana-w-herbatkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też czytałam całkiem niedawno "Frankensteina" (gdzieś w okolicach świąt)i również byłam bardzo ciekawa tej książki. To prawda, że świetnie się ją czyta, jednak mimo bardzo dobrego przesłania sam sposób przekazania go trochę nie dorósł do moich osobistych oczekiwań. Miałam wrażenie, że jej fabuła i konstrukcja bardzo brzydko się zestarzały (trochę jak film "Krzyżacy"). Książka wydaje mi się wręcz przestarzała, przez co nie zyskuje na ponadczasowości w przeciwieństwie do wielu innych klasyków. Tzn, rozumiem, dlaczego kiedyś mogła być czymś niezwykłym i docenianym, ale chyba dziś by to nie przeszło, zgubiłoby się gdzieś w odmętach nie czytanej przez nikogo literatury :( Aczkolwiek sama idea jest bardzo inspirująca, o czym świadczy sama ilość adaptacji i tego, jak mocno "Frankenstein" utwierdził się w kulturze. Nie twierdzę, że to zła książka — wcale nie. Ale ja chyba oczekiwałam czegoś więcej. Tej grozy, która ponoć emanuje z jej stronic też jakoś nie umiałam poczuć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytało się przyjemnie. Mi spodobała się, ponieważ nie sięgam często po klasyki, więc możliwe, że to też dało inną opinię.

      Usuń
    2. Właśnie jak na klasyk czyta się ją świetnie, ja byłam tym bardzo zaskoczona :)

      Usuń
  3. No powiem Ci, że mam teraz metlik w głowie. Z jednej strony jestem pewna, że to będzie nudne bo nauka i eksperymenty w ogóle mnie nie kręcą, ale z drugiej strony ta cała nieobliczalność jej trochę mnie przyciąga. No cóż pewnie i tak sobie odpuszczę bo mam za dużo książek do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń