czwartek, 16 marca 2017

"Origin" - Jennifer L. Armentrout

"Masz syndrom płatka śniegu. Znowu czujesz się wyjątkowy... "

Kiedy Katy i Daemon chcieli uratować bliską osobę, los pokrzyżował im plany. I chociaż uratowali Dawsona, Kat została pojmana. Daedalus zajął się nią, robił badania i przedstawił okrutną prawdę.
Daemon, aby uratować ukochaną jest w stanie zrobić wszystko. Zrówna wszystko z ziemią, poświęci niewinne życia, aby uratować swoją miłość.
Ona jest jego ostoją.
Ona jest najważniejsza.
Ona jest przyszłością.

Jak potoczą się losy bohaterów? Czy Daemonowi uda się uratować Katy? Ile osób musi poświęcić swoje życie?

"- Jestem Dee Black. Siostra tego dupka, znanego jako Daemon. - Uśmiechnęła się szeroko. - Ale to już pewnie wiesz.
- Że jest dupkiem i że jest twoim bratem?
- Jestem też bratem, który skopie ci dupę, jeśli zaraz nie puścisz ręki mojej siostry.
- Ignoruj go, on po prostu nie umie się zachowywać w towarzystwie."


Daemon oczywiście jest moim ulubionym bohaterem, który ma swój charakter, a poczucie humoru nie opuszcza go nawet w najgorszych chwilach. Niemniej jednak autorka w tej części zrobiła z niego takiego głupka, który ślepo pobiegł za Katy i chciał wszystkim urywać głowy, aby tylko ona była bezpieczna. Stał się takim bezmyślnym chłopakiem, w którego myślach krążyły tylko trzy słowa "Katy, śmierć, zabójstwo".
Zdecydowanie niesmaczne, zdecydowanie zepsuło go, ale i tak go uwielbiam!

Katy - oczywiście pojmana Kat jest taka biedna i smutna. I chociaż próbuje udawać silną i walczy nawet lampą, to za chwilę staje się kupką nieszczęść, która płacze i użala się nad swoim życiem. Dodatkowo z silnej dziewczyny zamieniła się w kluskę, która zaczynała wierzyć w słowa Daedalusa, chociaż nienawidziła ich.
Lubię ją, ale tutaj działała mi na nerwy.

A Dee... cóż, jak na początku polubiłam jej wariactwo, tak teraz nie jestem w stanie jej znieść. Jest tak fałszywą osobą, że mam chęć wejść do książki, przyłożyć jej i wrócić. Tak bardzo mnie irytuje! A myślałam, że będzie lepsza...

Oczywiście jest jeszcze Dawson, którego lubię, ale wkurza mnie, że nie chce pomagać, tylko siedzi, czeka i próbuje powstrzymać brata. I chociaż myśli racjonalnie, a Daemon działa gwałtownie z miłości (co w sumie jest słodkie i głupie), to dostał to, czego chciał i teraz nie obchodzą go losy innych. Jest strasznie egoistyczny, a jego dziewczyna Bethany może podać sobie z nim ręce.

I jest jeszcze Luc! Uwielbiam chłopaka. Ten piętnastolatek ma naprawdę rękę do interesów, jest niesamowicie mądry i potrafi kombinować. Gdyby nie był taki młody, to wiecie... I te jego poczucie humoru! Jest naprawdę cudownym bohaterem.

"- Hej, ludzie! - powiedział wesoło. - Przyniosłem pączki.
- Dobry Boże, prawie dostałam przez ciebie zawału.
- Jestem całkiem pewny, że zamknąłem drzwi - warknął Daemon.
- A ja jestem całkiem pewny, że po prostu sam się wpuściłem. Hej, Katy!
- Hej, Luc...
- Patrz, co mam. - Wyjął z torby koszulkę z napisem o pozaziemskiej autostradzie. - Teraz będziemy jak bliźniaki."


Seria "Lux" pochłonęła mnie od samego początku. Za każdym razem, kiedy sięgałam po kolejny tom miałam wypieki na twarzy, a emocje nie opuszczały mnie do samego końca.
Również optymistycznie nastawiłam się do czwartego tomu, jednakże "Origin" zawiódł mnie, co bardzo zabolało, bo kiedy kocha się całą serię i pióro autorki, a spotyka tak okropna rzecz, to ma się chęć rzucać książką.
Totalnie zawiodłam się, ale wiedziałam, że to nie jest ta Jennifer, coś mi nie grało. Ta cała przewidywalność, brak emocji, ciekawej akcji i wielkiego kopa, jakiego daje zawsze autorka mocno mnie zirytowały. Żeby po niecałych dwustu stronach nie chciało się mi czytać książki Armentrout?! Toż to niemożliwe! Nie mogłam w to uwierzyć.
Niestety, wyszło jak wyszło i nie było wielu momentów zaskoczenia. Z przykrością muszę to stwierdzić, ale nudziłam się.
Od samego początku spodziewałam się rozwoju sytuacji oraz zakończenie i moje przypuszczenia potwierdziły się. Niestety. Autorka moim zdaniem przedobrzyła w tym tomie, zaczęła na siłę wszystko tworzyć. Tak to odbieram.
Dodatkowo powstała nowa rasa kosmito-hybryd, którą nazywają Originiami. Super hiper rasa, która powstaje z Luksjanina i hybrydy (człowieka uleczonego przez Luksjanina), która ma niebywałe moce. Oczywiście jeszcze nie znamy ich, to będzie w kolejnym tomie. Ta nowa rasa jak dla mnie to już totalne przegięcie. Wystarczy, że są Arumianie, Luksjanie i hybrydy, a i tak jest już kocioł... Wychodzi w sumie powoli na to, że kosmitów jest więcej niż ludzi.
Autorka chciała dobrze, ale przedobrzyła.

"- Czasem jesteś napalony jak pies.
- Nie zapomnij mnie pogłaskać w nagrodę."


Bardzo, ale to bardzo brakowało mi emocji, które porwałyby mnie w wir wydarzeń. Nie odczuwałam nic podczas czytania, a dodatkowo nie potrafiłam wgryźć się w fabułę, która nie była jakaś wybujała. Jak dla mnie zbyt przewidywalna, co jest niepodobne do Armentrout. Dodatkowo brak akcji. Jest ona, nie powiem, że nie, ale brakuje takiej porządnej akcji, gdzie jest łomot, brutalność i wzbudzanie emocji u czytelnika. Jak dla mnie tego tu nie ma, są tylko słabe i nic nieznaczące wydarzenia, a wszystko kręci się wokół Katy. Zrobiło się mi niedobrze od tej tęczy panującej w książce.
Dodatkowo czekałam, aż Blake dostanie za swoje, Daemon go solidnie potraktuje, a tu niespodzianka. Jeden ruch i koniec zabawy.
Ostatnim minusem są słowa, jakie wypowiadają bohaterowie i ich "teksty na odpyskowanie". Czasami były tak słabe, że miałam wrażenie, jakby przedszkolak je wypowiadał.
Uważam, że "Origin" to najsłabszy tom z całej serii. Zawiodłam się totalnie, jednakże nadzieję przywraca mi już piąty tom, który tak samo jak trzy pierwsze wyglądają, jakby wyszły spod pióra całkowicie innej osoby.
Niemniej jednak zachęcam do sięgnięcia po książkę, jak również całą serię, bo każdy ma inny gust i oczywiście wam może spodobać się całość. Ja mimo wszystko jestem zadowolona, że poznałam całą serię.


Ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo księgarni Manon.


Wydawnictwo:

Liczba stron: 464
Data wydania: 01.07.2015

11 komentarzy:

  1. Bardzo chciałabym przeczytać tę serię, na pierwszą część nawet polowałam w bibliotece, ale niestety jej u nas nie ma. Jeśli się pojawi, to sięgnę na pewno :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jeszcze nie miałam w ręku pierwszej części.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo pociągają mnie książki tej autorki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. raczej nie dla mnie, ale brzmi interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja przeczytałam całą serię jednym tchem i powiem szczerze, że to na razie najlepsza seria paranormalna, jaką przeczytałam, chociaż fakt, że może w tej serii brakuje akcji i emocji, jednak mimo wszystko nadrabia fenomenalnymi bohaterami i poczuciem humory Damona.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tej serii. Chętnie sięgnęłabym po pierwsze tomy, o których piszesz, że są znacznie lepsze, ale nie znoszę urywać jeśli jeszcze się seria nie skończyła, a "Origin" mnie odstrasza. Nie wiem, co z tym fantem począć... W każdym razie i tak teraz tego nie zacznę czytać, ale pozostawiam sobie na liście i w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie potrafię się przekonać do tej serii...

    OdpowiedzUsuń
  8. Słyszałam trochę o tej serii, ale szczerze powiedziawszy średnio mnie do niej ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Seria "Lux" jeszcze przede mną. Mam na nią ogromną ochotę, bo trafiałam na wiele świetnych cytatów z niej, a i opis pierwszego tomu brzmi świetnie. Jeżeli tylko spodoba mi się pierwsza część i druga i kolejna tak, że dojdę do "Origin", to wtedy więcej się wypowiem.

    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Seria Lux zdecydowanie nie jest dla mnie, szkoda, że odkryłam to dopiero jak skompletowałam wszystkie tomy :(

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam już bardzo dużo o tej serii, ale opinie były tak zróżnicowane, że jednak się nie przekonam. Poza tym te okładki są okropne.

    OdpowiedzUsuń