poniedziałek, 15 maja 2017

"Lokatorka" - JP Delaney [PRZEDPREMIEROWO]

       Marzył mi się ostatnio dobry thriller psychologiczny. Taki, który będzie z każdą stroną podsycał ciekawość, bawił się wyobraźnią i w rezultacie powali czytelnika na kolana. W związku z tym, kiedy dostałam szansę na przeczytanie “Lokatorki”, nie zastanawiałam się długo. Już tego samego dnia siedziałam z telefonem w ręce do późnych godzin nocnych, pochłaniając tę niezwykłą historię.
Znany architekt, którego dzieła znaczy skrajny minimalizm, stworzył niesamowity dom przy Folgate Street 1. Nie ma w nim niepotrzebnych ozdób i wygód. Wszystkie szafki są ukryte w ścianach, klamki nie istnieją, a między pokojami nie znajdziemy drzwi. Dodatkowo dom opatrzony został niesamowitymi technologicznymi nowinkami, umożliwiającymi na przykład zamknięcie i otwarcie go poprzez aplikację, dostosowanie oświetlenia czy temperatury do preferencji lub nastroju lokatora. Jest obiektem westchnień wielu ludzi, a mimo to stoi pusty. Ciążą na nim bowiem zasady, których nikt nie jest w stanie spełnić. Nie wolno stawiać nic na podłodze, nie wolno niczego zmienić, nie wolno mieć książek, zwierząt, dzieci. Nie wolno. Inaczej można od razu pakować swoje rzeczy, bo jeżeli zostanie złamana choć jedna z setki absurdalnych reguł, właściciel bez mrugnięcia okiem wyrzuci lokatora na bruk.
W książce zawarta jest opowieść o dwóch kobietach, które podjęły wyzwanie mieszkania właśnie w tym domu. Pierwsza była w nim Emma. Jane mieszkała w nim po niej. Obie niesamowicie do siebie podobne, obie naznaczone olbrzymią tragedią. Obie zainteresowane specyficznym właścicielem. I obie szybko znalazły się w niebezpieczeństwie.
Poznając historie dziewczyn, ma się wrażenie, że się wzajemnie uzupełniają. Przeplatają się cały czas ze sobą, są łudząco do siebie podobne w niektórych miejscach, a w innych zupełnie różne. Dzięki temu możemy dostrzec, jak w takich samych sytuacjach radzą sobie obie bohaterki. Przez to lepiej je poznajemy oraz rozumiemy pobudki, jakie nimi kierują. Wyraźniej dostrzegamy też różnicę między nimi, co jest bardzo ważne dla powieści. Przyznam jednak, że przez chwilę obawiałam się, że takie “powtórki w fabule” będą nużące, ale nie. Występowały w niewielkiej ilości i nie zanudzały czytelnika. Pozwalały mu jedynie zagłębić się w psychikę bohaterów, poznać ich i zrozumieć. Dodatkowo nie poznajemy historii jednej dziewczyny tylko i wyłącznie z jej perspektywy, ale niektóre rzeczy wyjaśnione są przez drugą bohaterkę, co jest bardzo oryginalnym i ciekawym pomysłem. Szczególnie, że bohaterki nigdy się nie poznały, więc jedna odkrywa tajemnice drugiej razem z czytelnikiem. Urozmaica to fabułę, a ponadto buduje stopniowe napięcie. Musimy bowiem czekać na poznanie niektórych zagadek, aż jedna z postaci na nie wpadnie.
Również bohaterowie nie są tacy jednoznaczni. Każdy ukrywa coś, co może wpłynąć na losy innych. Początkowo myślałam, że postacie są trochę źle nakreślone, bo ich zachowanie czasami nie pasowało do tego, co przeżyły. Zamiast czegoś unikać, ze względu na głęboki uraz, one po to sięgały. Poza tym łatwo było mi określić, kto jest dobry a kto nie. Jednak to były pozory, gra autora, w której czytelnik jest pionkiem. Chciał by czytający tak myśl, by go omotać, a następnie udowodnić, że źle ocenił jego talent. Tak naprawdę bohaterowie nosili maski i wcale nie byli tacy, za jakich się podawali lub za jakich uchodzili. Ich zachowania jak najbardziej były logiczne, a wybory nieprzypadkowe.
Zawiodła mnie jednak nieco końcówka, bo wpadłam na to, kto jest “tym złym” tuż przed tym, jak to zostało wyjaśnione w książce, co trochę zepsuło mi zabawę. Nie sądzę jednak, że to wina książki. Po prostu wpadła mi przypadkowo najbardziej absurdalna myśl, która okazała się prawdą. Chociaż z drugiej strony mam wrażenie, że i Jane rozwiązała zagadkę w ten sam sposób co ja. I nie wiem czy to dobrze czy źle. Z jednej strony trochę brakowało mi główkowania, ale z drugiej… może tak było lepiej? Trudno mi to ocenić, więc sami musicie do tego dojść.
Książka pokazuje, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość człowieka, jego wybory, decyzje i całe życie. Możemy zobaczyć, że tragedia odciska piętno na ludziach i jest jedną z niewielu rzeczy, które mogą ich zmienić. Poznajemy także potęgę uczuć, które mamią i sprawiają, że człowiek robi coś, czego nie powinien.
Klimat książki jest naprawdę wspaniały. Czuć w nim napięcie, tajemnice oraz zapowiedź kilku wspaniałych godzin spędzonych z lekturą. Dla tej książki zarwałam dwie noce i nie żałuję ani minuty jej poświęconej. Premiera powieści zaplanowana jest na 14 czerwca, więc i wy niedługo będziecie mogli ją przeczytać i podzielić się z nami wrażeniami!

 Ocena : 9/10
http://otwarte.eu/
 Liczba stron :  460
 Premiera: 14.06.2017
 Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Otwarte.


~ Sara Chrzanowska

10 komentarzy:

  1. Mam ją na liście, na pewno przeczytam! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie muszę po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że to taka klimatyczna książka. Super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, szczególnie że już dawno nie miałam czegoś tak klimatycznego do poczytania!

      Usuń
  4. Ostatnio tyle osób poleca tą książkę, że nie mogę przejść obok niej obojętnie! Na pewno ją wkrótce przeczytam :)

    http://pomiedzyrozdzialami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno sama też zaczniesz ją polecać!

      Usuń
  5. Nie mogę się doczekać aż i ja po nią sięgnę. Mam nadzieję, że również mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń