piątek, 26 maja 2017

"Losy Tearlingu" - Erika Johansen


Źródło
W trzeciej części Kelsea otrzymała od losu przyśpieszoną lekcję życia. Z młodej, niedoświadczonej dziewczyny zamienia się w potężną, pełną władzy kobietę. Dzięki ogromnej determinacji podejmuje wiele dobrych dla swego ludu decyzji, przez co uzyskała ogromne uznanie wśród poddanych. Jak każdy z władców stara się wyeliminować oszustwa, a na pierwszym planie stawia sprawiedliwość.  
Jednak, jak zwykle nie wszystko idzie w parze z dobrymi chęciami, królowa posuwa się do czynów, które mogą jej pozazdrościć niejedni rycerze. Oddając się w ręce przeciwników mianowała Buławę jako regenta Tearlingu. Czy nowemu zastępcy królowej uda się ją uwolnić? Jakie przyniesie to za sobą skutki?

Bóg nie trzyma rąk przy sobie. Wierzcie mi lub nie, ale wiara waszych sąsiadów może was zranić tak samo jak wasza własna.

"Losy Tearlingu" to ostatnia część trylogii "Królowa Tearlingu". Erika Johansen pokazała swój ogromny potencjał udowadniając, że nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Od początku zakochałam się w tej książce, jej okładka przyprawia mnie o szybsze bicie serca, a sama treść dodatkowo pogłębia ten stan. Zaskoczenie stanowi wisienkę na torcie tej wspaniałej, niebanalnej opowieści, którego nie da się w żaden sposób przewidzieć. Po raz kolejny w wyśmienity sposób przekonuję się o wysokim poziomie fantastyki, a ponadto nabieram do niej coraz większego szacunku i sympatii. 

Erika Johansen ma lekkie pióro i wiele znakomitych pomysłów. W sposób perfekcyjny i barwny przedstawia wydarzenia dziejące się na kolejnych kartach powieści. Świetnym zabiegiem wplatanym w fabułę są retrospekcje. 

Główna bohaterka Kelsea Glynn przez całą książkę skupia na sobie uwagę czytelnika. Jej niewiarygodna przemiana na przełomie trzech tomów zaskakuje, porywa. Stanowi wzór, autorytet dla wielu, cechują ją ogromna odwaga, poświęcenie dla innych i determinacja. Nigdy nie miałam okazji podczas czytania książki poznać tak silną osobowości, którą jest kobieta. W książce spotykamy wiele motywów między innymi buntu, walki. 

Intrygującą postacią w całej książce jest Duch postać, która nie pojawia się zbyt często ale za to dobitnie. Swoją osobowością dorównuje mu również Szkarłatna królowa, ciemny charakter, który mimo braku mocy posiada w sobie coś, co przyciąga, wprowadza do całej opowieści różnorodność w bohaterach. 

Erika Johansen wykreowała pełnokrwistych, realnych bohaterów, nie brakuję także rozlewu krwi i wielu bójek. Przy tej książce po prostu nie da się nudzić, a wszystko co zostało w niej zawarte jest całkowicie świeże i nowe. Autorka częstowała nas małymi kawałkami przystawek by na koniec podać danie główne pełne i wartościowe. Johansen wychodzi nam na przeciw, doskonale zdawała sobie sprawę, że czytelnicy będą oczekiwać od ostatniej części bardzo wiele. Udało się, dała nam coś o czym nawet nie myśleliśmy - zakończenie godne mistrzyni. Książka sama w sobie wydaje się być szczegółowo dopracowana od samej okładki po tekst, który w tym przypadku jest najważniejszy. 


"Moim zdaniem w tym właśnie leży istota zła tego świata, Wasza Wysokość: w ludziach, którzy sądzą, że mają prawo robić, co zechcą, i sięgać po wszystko, co leży w ich zasięgu."


 "Losy Tearlingu" to książka, która uczy, porusza, ale także wywołuje wiele sprzecznych emocji. Polecam wszystkim fanom fantastyki, a także każdemu, kto chciałby zacząć swoją przygodę z tym gatunkiem. Z całą pewnością przeżyjecie wiele fantastycznych przygód, których wciąż pozostaniecie głodni. Gwarantuję, że tej serii tak szybko nie wyprzecie z swojej pamięci, a kac książkowy potrzyma was przez kilka długich dni. Przez całą książkę miałam wrażenie, że akcja dzieje się tuż obok mnie, a ja wraz z bohaterami uczestniczę w dziejących się akacjach. 


Ocena: 9/10

Za książkę dziękuję Galeria Książki

Patrycja Łazowska







1 komentarz:

  1. Ducha nie było wiele, ale zdecydowanie więcej niż w poprzednich tomach, co bardzo mnie ucieszyło :D Jednak muszę przyznać, że w tym tomie stracił moją sympatię, ale nie da się ukryć, że świetnie został wykreowany. Podobnie jak reszta postaci. Świetny finał. Mi jedynie brakowało wyjaśnienia skąd się wzięła magia, ale reszta genialna!
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń