wtorek, 30 maja 2017

"Małe kłamczuchy" - Charlaine Harris

Zarówno jednotomówki jak i serie cieszą się podobnym powodzeniem wśród czytelników ( gdyby ktoś miał jeszcze wątpliwości ostatnio na naszym portalu temat ten poruszała Ania). Co jednak, gdy w nasze ręce wpadnie wyłącznie jeden z tomów należących do większej serii? Czy czytanie takich książek przychodzi Wam z łatwością? Mam za sobą kilka książkowych serii przeczytanych od deski do deski zgodnie z kolejnością ukazywania się konkretnych tytułów. Zdarzyło mi się także zaczynać lekturę od przypadkowej pozycji, a dzisiaj mam dla Was recenzję ostatniego na chwilę obecną tomu kryminalnego cyklu Charlaine Harris. 


Gdy "Małe Kłamczuchy" do mnie trafiły, byłam nieświadoma faktu, że jest to kontynuacja liczącej do tej pory już osiem tomów serii o Aurorze Teagarden. Z informacją tą przyszło mi się zmierzyć na chwilę przed rozpoczęciem lektury. Nie ukrywam, że mocno zastanawiałam się nad tym czy będę potrafiła odnaleźć się w sytuacji. Autorka  szczegółowo opisała wydarzenia i bohaterów. Zrobiła to na tyle wprawnie, że ciężko było mi uwierzyć, że przed "Małymi Kłamczuchami" było coś jeszcze. Bardzo przemyślany trick, bo można rozpocząć czytanie bez kompletowania "na szybko" poprzednich woluminów. Nie oznacza to jednak, że nie mam samej książce nic do zarzucenia. 



Zacznijmy jednak od tego co skrywa w sobie ta pozycja. Aurora Teagarden, pracująca jako bibliotekarka staje przed wielkim wyzwaniem jakie związane jest z jej przyszłą rolą jako matki. Bardzo dużo uwagi autorka poświęca właśnie tej postaci i jej obawom związanym z nowym etapem życia. Cichy ślub, wiadomość o ciąży, a dodatkowo zupełnie nieplanowanie opieka nad  młodszym, przyrodnim bratem. Wydaje się, że jej życie wpływa wręcz idyllicznie i wtedy... Z przyszkolnego boiska znika czwórka dzieciaków, a wśród nich Phillip , brat Aurory. Początkowo opiekunom wydaje się, że to zwyczajny wybryk małolatów. Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy w miejscu ich ostatniego pobytu policja odkrywa zwłoki. Co łączy czwórkę nieletnich z zamordowaną dziewczyną? Bibliotekarka i jej partner postanawiają na własną rękę rozpocząć poszukiwania. Na światło dzienne wychodzą fakty związane  z ojcem chłopca - nałogowym hazardzistą, który przez swoje  uzależnienie popadł w długi.  Policja próbuje ustalić czy to nie one są bezpośrednią przyczyną zaginięcia dzieci. O tym czy Aurorze uda się odnaleźć brata i jakie będą losy pozostałych dzieci przeczytajcie już sami na kartach książki.



Wbrew pozorom książkę czyta się bardzo dobrze.To jedna z tych propozycji nad którymi nie trzeba się dłużej zastanawiać, a jedynie chłonąć kolejne słowa. Sama fabuła jest dość interesująca, ale fragmentami   trochę przejaskrawiona. Widać, że kogoś poniosła fantazja.Niespecjalnie przepadam za tym, gdy książkę dominuję jeden bohater, a tutaj daje się jednak odczuć, że pomimo kilku wątków najważniejsza jest Aurora. W moim odczuciu można było rozwinąć watek kryminalny. Ch.Harris postawiła jednak na rozwinięcie tematu macierzyństwa, który mam wrażenie stłumił w zarodku całkiem ciekawą historię. W pewnym momencie miałam wrażenie , że narzekająca na nieprzyjemne objawy stanu błogosławionego bibliotekarka, wyskoczy z mojej lodówki, jeśli wiecie co chcę przez to powiedzieć.  Śledząc już po lekturze wpisy odnoszące się do całej serii wychodzi na to, że jest ona ciekawa, ale jak każda inna ma swoje mocniejsze i słabsze strony. Nie wiem jak jest z pozostałymi tomami, ale ten niespecjalnie mnie porwał. Obyło się bez przyśpieszonego tętna i zaskakujących zwrotów akcji. Dla mnie to taka soft wersja kryminału, która znajdzie swoje grono fanów. 

Mieliście okazję przeczytać całą serię? Może któryś z poszczególnych tytułów wywarł na was wrażenie?

Ocena 6/10
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Replika.


                                                                                                                          ~Mariola Mazur

6 komentarzy:

  1. Nigdy więcej nie przeczytam żadnej książki tej autorki! Tak bardzo bardzo nie podobała mi się jej twórczość, że do tej pory mogłabym na nią wjeżdżać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie był to pierwszy kontakt z nią.Myślałam, że w tym konkretnym przypadku było bez polotu.Z ciekawości postaram się w miarę możliwości przeczytać poprzednie owoce jej twórczości, żeby móc wyrobić sobie zdanie.Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Nie przepadam za powieściami tej autorki, jakoś do mnie nie trafia zupełnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze dam jej szansę :) czasami tak jednak jest, że zwyczajnie pomimo starań nie da się "polubić" z czyjąś twórczością.

      Usuń
  3. Czytałam też jedną książkę autorki i jakoś mi się nie spodobała, męczyłam się. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wbrew pozorom czytanie szło dobrze, nie mniej jednak książka nie zrobiła na mnie wrażenia.Nie pojawiły się podczas lektury takie emocje, które towarzyszą normalnie przy czytaniu dobrych kryminałów.Może innym razem :)

      Usuń