środa, 3 maja 2017

"Making Faces" - Amy Harmon

"Gdy się komuś długo przyglądasz, przestajesz widzieć doskonały nos albo proste zęby. Przestajesz widzieć bliznę po trądziku i dołek na brodzie. Te cechy zaczynają się zamazywać, a ty nagle widzisz kolory i to, co kryje się w środku, a piękno nabiera zupełnie nowego znaczenia."

Pióro Amy Harmon polubiłam podczas czytania jej pierwszej wydanej książki w Polsce. "Prawo Mojżesza", a następnie "Pieśń Dawida" były lekturami, które z przyjemnością czytałam. Obie wypadły bardzo dobrze i wzbudziły we mnie miłość do pióra Harmon. Nie pozostało mi więc nic innego, jak sięgnąć po jej kolejną książkę i przekonać się, czy również będzie świetna.

Tym razem Amy Harmon postanowiła, że przedstawi nam dwóch różnych bohaterów - przeciętną dziewczynę oraz nieziemsko przystojnego, popularnego w całej szkole zapaśnika. Oczywiście ta niezauważalna dziewczyna jest od dawna zakochana w zapaśniku. A żeby nie było zbyt nudno dodaje wątek choroby najlepszego przyjaciela i zarazem kuzyna Fern.

"Nie ma smutku, jeśli wcześniej nie było radości. Nie odczułabym tej straty, gdybym go nie kochała. Nie mogłabym wyleczyć się z tego bólu, nie wyrzucając Baileya z mojego serca. Dlatego wolę ten ból, niż gdybym miała nigdy go nie poznać."

Kiedy zobaczyłam początek historii, myślałam, że coś mnie trafi. Amy kreuje tak słabą i wiele razy wałkowaną historię? To nie zgadzało się. Ale czytałam z uporem i brnęłam do przodu, poznając powoli bohaterów.
Zaczęło się niewinnie, od przedstawienia ich rodzin, wzajemnych relacji, problemów, z którymi borykają się jako nastolatkowie. Nie zabrakło głupich wyczynów, pierwszych miłości i nieprzemyślanych decyzji.
No i początek mnie nieco zanudził, bo jakoś nie miałam ochoty na czytanie o nastolatkach. Czekałam wytrwale i BUM otrzymałam to, czego chciałam.

Ambrose razem z przyjaciółmi wyruszył do Iraku, z którego wrócił sam. I chociaż stracił tych, którzy byli dla niego bardzo ważni - została mu Fern, której tak naprawdę nie zauważał. Dziewczyna żywiła do niego uczucia od tak długiego czasu, a on jej nie zauważał.
Jednak życie nie jest takie proste i przed Fern stanęło bardzo ważne zadanie - wyleczyć zranioną duszę osoby, która kochała.

"
Życie dało Ambrose'owi nową twarz, a Fern zastanawiała się, czy on kiedykolwiek będzie w stanie to zaakceptować."

"Making Faces" chociaż z pozoru wydawała się być bardzo nudną książką, przerodziła się we wspaniałą historię o miłości, pragnieniach i stracie. Zawiera w sobie mnóstwo przemyśleń i porusza bardzo ważne tematy. Obrazuje zmianę ludzi po stracie bliskich. Autorka pokazała, że decyzje podejmowane pod wpływem chwili mogą okazać się drastyczne w skutkach. Historia piątki przyjaciół, którzy chcieli być dobrymi patriotami i przysłużyć się ojczyźnie, okazała się bardzo smutną opowieścią, o tym, jak jeden błąd może zmienić całe życie.
Już na samym początku Amy Harmon poruszyła bardzo ważny temat, a mianowicie piękno zewnętrzne, które u wielu ludzi przekładane jest nad tym wewnętrznym. Fern nie jest urodziwą dziewczyną, ale za to ma wspaniały charakter. Troszczy się o tych, na których jej zależy, przekładając ich szczęście nad swoje.

Amy Harmon wykreowała niepowtarzalną historię. Za każdym razem przepadam w świecie utworzonym przez nią i tak też było tym razem. Zostałam porwana w wir emocji, zwrotów akcji, bardzo dobrej i ciekawej fabuły oraz ogromnej ilości bohaterów o zróżnicowanych i dobrze zarysowanych charakterach.
Każda strona książki przynosiła nowe doznania. Przeżywałam życie bohaterów i spędzałam przyjemnie czas.
"Making Faces" mogę polecić każdemu, kto lubi zatopić się w historii, w której nie brakuje bólu i cierpienia.

Ocena: 8/10

Wydawnictwo:

Liczba stron: 344
Data wydania: 05.01.2017

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Helion.

10 komentarzy:

  1. Niesamowita książka i przepiękna historia, która uświadamia, że to co najpiękniejsze jest niewidoczne dla oczu :) Bardzo podobał mi się również pięknie poprowadzony motyw przyjaźni między bohaterami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. przymierzałam się do niej, ale nie miałam przekonania, po Twojej recenzji chyba się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo wszystko, mam wrażenie, że ta książka podobałaby mi się mniej, niż "Prawo Mojżesza".

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja właśnie nie czytałam poprzednich książek autorki, ale ta mnie zainteresowała, więc kiedyś się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wysoka ocena. Może się skuszę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Harmon jest genialna, czytałam trzy jej książki i absolutnie w żadnej mnie nie zawiodła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. To chyba książka dla mnie. Interesują mnie książki z cierpieniem. Jak gdzieś się z nią spotkam, na pewno przeczytam

    OdpowiedzUsuń
  8. Będę czytała, bo już czeka na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Obawiałam się tego co Ty, ale chyba muszę sama się przekonać. :D

    Jools and her books

    OdpowiedzUsuń