wtorek, 16 maja 2017

Ocenianie książki po okładce... a może gatunku? Czego boimy się w powieściach historycznych.



                Popularne przysłowie mówi: "Nie oceniaj książki po okładce". Każdy to wie i mimo przypadków, gdzie obok zachwycającej okładki książkoholik po prostu nie może przejść obojętnie, staramy się tej uniwersalnej zasady choć odrobinę przestrzegać. Ale co z ocenianiem książki po gatunku? Ileż to razy słyszałam, że powieści kryminalne to zło, bo są kalkami siebie nawzajem, prowadzone ciągle w ten sam sposób i bez jakichkolwiek zaskakujących elementów. A erotyki? No dobrze, odejdźmy od Greya i skupmy się na powieściach, bo "wytwór" spod pióra E.L. James ciężko nią nazwać. Porno dla mamusiek? Czy aby na pewno?
                Jest jednak jeden gatunek literacki, który wybitnie jest oceniany kompletnie bez czytania. Czy słusznie? Mowa tutaj o powieściach historycznych i to właśnie na nich chciałabym skupić się troszeczkę bardziej. Wiele razy słyszałam "czytam wszystko, oprócz powieści historycznych". Zainteresowały mnie powody takiego podejścia, gdyż sama jestem wielką fanką takich powieści.
                I, gwoli ścisłości zaznaczę, że powiemy sobie o beletrystyce historycznej. Powieściach z motywami i postaciami historycznymi, ale odpowiednie sfabularyzowanych. Nie będę mówiła tutaj o opracowaniach i ogólnie dziełach przypominających w swojej strukturze podręczniki do historii, bo takie książki są w stanie wynudzić nawet wybitnego fana historii. 

                To właściwie czego boimy się w powieściach historycznych? 

JAK PODRĘCZNIKI W SZKOLE

                Co jest tego powodem? Zwykle to, że w czasach szkolnych nigdy nie spotkaliśmy osoby, która zaszczepiła w nas zamiłowanie do historii. Wina jest w tym niestety programu nauczania, który każe wpajać młodym umysłom głównie te elementy z historii, które są najbardziej nudne. A to błąd! Bo w historii można znaleźć wiele interesujących faktów! Przykład? Proszę bardzo. 

                Znacie Bolesława Chrobrego, prawda? Wiele mówiło się w szkole na jego temat jako polskiego władcy, ale niewielu z was pewnie wie, że miał on siostrę, Świętosławę. W dziełach historycznych wiele o niej faktów nie znajdziemy, ale jedno jest pewne. Można powiedzieć, że Świętosława była królową wikingów. Spodziewalibyście się? 

                Albo historia bliższa i nasza noblistka, Maria Skłodowska-Curie. Natura jej związku z Piotrem Curie wywołuje niemal uśmiech rozrzewnienia. Bowiem każdy "zwykły" chłopak próbuje zaimponować dziewczynie kwiatami, czekoladkami i różnymi innymi rzeczami w tym guście. A Piotr Curie poderwał Marię... na kserówkę artykułu z fizyki. Udało się? Udało! 

                Ale wróćmy do tematu, czyli ludzi potrafiących z ciekawością mówić o historii. Niewiele spotkałam takich osób, ale tutaj z pomocą przychodzi nam... Youtube. Z chęcią podzielę się z wami jedną z moich historycznych obsesji, czyli kanał Historia Bez Cenzury. To oni zasiali we mnie zainteresowanie historią (a sama kształcę się na chemiczkę, więc to wyczyn!), a potem samą literaturą. Wojtek Drewniak napisał dwie książki, więc czego chcieć więcej? 



STYLIZACJA JĘZYKOWA

[źródło]
                Bo jak powieść historyczna, to język z natury musi być ciężki. Tutaj zgodzę się po części, bo wiadomo, żeby być wiarygodnym i pisać dobrą powieść, na przykład osadzoną na piętnastowiecznym angielskim dworze, odpowiednia stylizacja językowa jest niezbędna. Jednakże wielu współczesnych autorów wprowadza ją tak plastycznie, że po prostu się tego nie odczuwa. Albo jest ona tak minimalna, że wciąż pozostaje wiarygodna, ale nie rzuca się w oczy. Dlatego problemem może być tutaj brak świadomości, po jaką właściwie powieść sięgnąć. Który autor tak dobrze operuje językiem, że interesujące fakty historyczne wplecie w porywającą fabułę książki, której kartki będą przewracać się niemal same? Z rodzimego podwórka mogę polecić Elżbietę Cherezińską, która z historii naszego kraju robi powieści przypominające mi trochę wielkie sagi fantasy. Tylko na faktach. Idealnie dopracowane historie z bohaterami, których znamy ze szkoły. Na przykład znanych nam władców z dynastii Piastów. Czy nigdy nie byliście zainteresowani, na przykład, jak wyglądało prywatne życie Mieszka I? "Harda" - szczerze polecam. W tym także droga Świętosławy do władzy w Skandynawii. 

                Historia innych krajów? Proszę bardzo! Powieść o tym, jak Hiszpania stała się zjednoczoną, prawdziwą potęgą pod panowaniem Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego. A zarazem porywająca historia niezależnej władczyni, która wbrew panującym zasadom sięgnęła po władzę i sama wybrała sobie męża, z którym stworzyła prawdziwe imperium. Przy tym sama nie bała się włożyć zbroi. 

[źródło]

 ZALETY? 

                Wbrew pozorom, zaletą powieści historycznej jest jeden z jej ułamków, tak bardzo ważny dla dziejów naszego kraju. Mianowicie II wojna światowa, określana jako jeden z najbardziej interesujących fragmentów historii, które poznajemy w czasie nauki w szkole. Dlaczego? Bo to czasy, które choć w ułamku możemy poznać, chociażby z opowieści snutych przez naszych pradziadków czy dziadków. Poza tym, dobrze jest czytać o jedności, odwadze, jaką cechowali się uczestniczy tamtych wydarzeń. W tym aspekcie możliwości na powieść jest wiele - życie żołnierza, niezależnie dla której walczy strony? A może to, jak radziły sobie w tym trudnym czasie kobiety? Jak rozpoznać, komu można zaufać, a kto niemal za rękę zaprowadzi cię przed oblicze śmierci? 
[źródło]

               Poszukując interesującej powieści historycznej, należy mieć przede wszystkim świadomość, że to w dużej części opowieści o ludziach, a nie wydarzeniach. Historia jest tutaj tak naprawdę tłem dla wydarzeń, interesujących i pełnych tajemnic. Wiadomo, bohaterowie całkowicie się do nich dostosowują, ale możecie mi wierzyć. W żadnej powieści historycznej nie są ważne daty czy polityczne traktaty. Oczywiście, są one są nieodłącznym elementem takich powieści, ale zdecydowanie ważniejsze w tych opowieściach jest to, co się z nimi wiąże. 

                Dlatego jeżeli jeszcze raz będziesz omijać powieści historyczne, kompletnie ich nie znając, zastanów się. Może ominąć cię prawdziwa czytelnicza przygoda. 

                A wy, jakie macie zdanie na temat powieści historycznych? Podzielcie się tym z nami!


~ Monika Majorke
               

6 komentarzy:

  1. Niestety po "Oblubienicach wojny" bardzo zniechęciłam się do powieści historycznych - nie odrzucam ich jednak, na przykład uwielbiam "Złodziejkę książek".
    Pozdrawiam!
    http://sunny-snowflake.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o "Oblubienicach", ale "Złodziejkę" kocham za jej magiczny klimat i specyficznego narratora. :)

      Usuń
  2. Ja miałam w podstawówce nauczycielkę, która zaszczepiła we mnie miłość do historii! Niemal do liceum byłam przekonana, że chcę iść dalej w tym kierunku, ale w czasach szkoły średniej mój zapał trochę ostygł. Ale miłość pozostała. I z wielką chęcią sięgam po książki historyczne, polecam je innym, i nic mnie w nich nie przeraża, a raczej fascynuje. "Hardą" mam na półce. Mam niemal wszystkie powieści pani Gregory, które czytałam jednym tchem. Historia Polski również. I przeróżnego rodzaju biografię, jak ostatnio przeze mnie przeczytana "Córka Stalina".
    A kanał Historia bez cenzury to jeden z najlepszych kanałów na youtubie :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam powieści Gregory! Też zdobią moją półeczkę ;) "Hardą" szczerze polecam, pani Cherezińska jest prawdziwą mistrznią w swoim fachu ;) No i chłopaki z Historii bez cenzury... Uwielbiam ich filmiki!

      Usuń
  3. Ja powieści historyczne wprost kocham i zawsze z wielką chęcią sięgam po nie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie tylko ja tam mam! ;)

      Usuń