poniedziałek, 1 maja 2017

"Ogniste oczyszczenie" - Francesca Haig

"Nie objęli się ani nawet nie dotknęli, lecz nawet prawie w zupełnym mroku poczułam, że powinnam odwrócić wzrok."

Istnieje takie miejsce, w którym rodzą się tylko bliźniaki. Jedno dziecko jest w pełni zdrowe, silne i nazywane Alfą, drugie chore, z deformacjami ciała, nazywane Omegą. Dzieci były zawsze rozdzielane, uważano, że Omegi są zagrożeniem, nie mogą żyć godnie, to Alfą należy się dobre życie. Gdyby Alfy mogły, to zabiłyby swoje rodzeństwo, ale na szczęście bliźniaków łączy więź życia. Kiedy jedno umiera, zostanie ciężko chore lub poważnie ranne, to drugie cierpi razem z nim i wspólnie umierają.
Kiedy Cass i Zach urodzili się bez skaz, ich życie było z góry naznaczone. Oboje na pierwszy rzut oka byli zdrowi, podobni do siebie. Z każdym dniem rodzicie coraz baczniej ich obserwowali, aby wykryć u jednego dziecka coś, co by powiedziało im, że to jest Omega. Cała wieś ich odtrącała, nie mogli bawić się z innymi dziećmi, bo byli inni, nie rozdzielono ich za dziecka.
Jednak mimo pozorów, Cass była Omegą, a ściślej określając - Wizjonerką. Nie miała zewnętrznych wad, ale wewnątrz widziała rzeczy z przeszłości, wielki Wybuch i Wyspę. I kiedy jej brat dowiedział się o tym, próbował za wszelką cenę wydać siostrę, pokazać, że jest inna, aby dostać należyte miejsce jako Alfa. Po wielu próbach udało się jemu i Cass trafiła do osady Omeg. Jej życie zmieniło się drastycznie, a na nią samą czyhało wiele niebezpieczeństw.

"Zach odwrócił się, nie odezwawszy się ani słowem. Gdy wyszedł i zamknął za sobą drzwi, spojrzałam na swoje rozdygotane pięści i dostrzegłam jego krew wyciekającą spod paznokci mojej prawej dłoni."



Książka przede wszystkim zapowiadała się niesamowicie interesująco. Od razu zwróciła moją uwagę, bo czułam, że Francesca Haig stworzyła historię niepowtarzalną i bardzo ciekawą. Sięgnęłam z ogromnym zapałem po książkę, która niewątpliwie jest tajemnicza, ale niestety moje oczekiwania nie zostały spełnione.
Styl autorki totalnie nie przemawia do mnie. Bardzo opornie szło mi czytanie i przez pierwsze około sto stron myślałam, że usnę. Niesamowicie irytowały mnie przeskoki w czasie z teraźniejszości, do przeszłości, czasami gubiłam się podczas czytania. Liczyłam na książkę o bliźniakach, a dostałam książkę głównie o Cass, wydarzeniach toczących się dookoła jej wizjonerskich zdolności i tajemniczej Wyspy, której temat pojawił się w książce tak po prostu, bez większej przyczyny. No i tak wydarzenia toczyły się głównie dookoła tej Wyspy. A żeby nie było aż tak nudno, to autorka wprowadziła do książki Wybuch, problemy dotyczące władzy i skutecznie zanudziła mnie.
Po stu stronach miałam nadzieję, że książka rozkręci się, fabuła będzie ciekawsza, ale w sumie to niewiele się zmieniło. I chociaż w książce wszystko szybko się dzieje i pojawiają się nowe wątki, to jednak cała akcja jest mozolna.
Pierwsze sto stron skupia się na tym, że Cass jest zamknięta w celi i tak przeskakujemy sobie z celi, do jej wspomnień z przeszłości i znów do celi i tak w kółko.
Bohaterowie pozostawiają również wiele do życzenia. Niestety dla mnie są bezosobowi, nijacy, bardzo słabo nakreśleni.

"Po części opłakiwałam swój los, po części mojego brata bliźniaka; a raczej to, co się z nim stało."

Uważam, że autorka miała bardzo fajny pomysł, ale wykonanie jest bardzo słabe. Skupiała się na polityce, czego nie lubię w książkach, ale znoszę, jeśli jest dobrze przeprowadzony temat, a tutaj niestety wyszło słabo. I chociaż książka owiana jest tajemnicami oraz wieloma intrygami, to jednak jest kiepsko napisana. Autorka bardzo często niepotrzebnie skupiała się na mało ważnych sprawach, rozciągała akcję w czasie i pisała tak, jakby chciała tylko powiększyć objętość książki.
Historia jest przepełniona złem i wzajemną nienawiścią oraz twardo wyznaczonymi zasadami, którymi żyją bohaterowie. To taka historia relacji między bogaczami, a biednymi ludźmi. Między tymi, którzy są "idealni", a tymi, których los obdarzył chorobami.
Pięknie obrazuje, że więzy krwi bardzo często nic nie znaczą, a osoba, którą kochamy może wyrządzić nam ogromną krzywdę.
Książka nie jest zła, ponieważ przedstawia kilka bardzo ważnych spraw, ale nie jest też dobra, ponieważ wykonanie jest słabe. Do przeczytania na raz jest idealna, ale w porównaniu z innymi książkami z gatunku młodzieżowej fantastyki pozostawia wiele do życzenia.

Ocena: 6/10

Wydawnictwo:
Uroboros
Liczba stron: 430
Data wydania: 17.05.2016

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo: Wydawnictwo Uroboros oraz Grupa Wydawnicza Foksal.



4 komentarze:

  1. Szkoda, że wykonanie jest słabe. Pomysł rzeczywiście dobry.

    OdpowiedzUsuń
  2. To mi się kojarzy z "Misją 100". Pomysł genialny, ale wykonanie zawalone. Szkoda. Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;) http://prostoprzezksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń