środa, 17 maja 2017

"Opowieści z Akademii Nocnych Łowców" - Cassandra Clare, Maureen Johnson, Robin Wasserman, Sarah Res-Brennan

"Dziecko zamachało rączkami, uderzając go w policzek.
- Dobrze - zachęcił go Jace. - Świetnie. Następnym razem trochę mocniej. Zanim się obejrzysz, będziesz walił demony po twarzy. Chcesz bić ze mną i Alekiem demony? Chcesz? O, pewnie, że chcesz - gruchał."


Cassandra Clare jest autorką, która wzbudziła we mnie miłość do literatury fantastycznej. Mam do jej twórczości ogromnym sentyment. Kiedy dowiedziałam się, że jej kolejna książka o Nocnych Łowcach ma zostać wydana u nas, ucieszyłam się ogromnie i od razu postanowiłam sobie, że ją przeczytam jak najszybciej.
Spodziewałam się akcji, ogromnej ilości dobrej zabawy, nieziemskiej przygody z Nocnymi Łowcami, a dostałam to, co dostałam, czyli odgrzewany kotlet.

Cassandra Clare po raz pierwszy zawiodła mnie swoją powieścią. To dość bolesne, bo to moja ulubiona autorka. Stanowczo uważam, że nie powinna już bawić się w całą serię o Nocnych Łowcach i produkować książek dla pieniędzy. Pisanie o Simonie i wrzucanie opowieści z przeszłości zanudziło mnie i zniechęciło do dalszego sięgania po książki o Nocnych Łowcach.

Lubię serię "Dary Anioła", a także trylogię "Diabelskie maszyny", a nawet i uwielbiam, ale to co dostałam w "Opowieściach z Akademii Nocnych Łowców" zniesmaczyło mnie, zanudziło na cały dzień i skutecznie popsuło humor.
Powoli zaczynam coraz mniej lubić Clare, rozumiem, że dla nas, czytelników jej twórczości rozstanie z Nocnymi Łowcami było bolesne, ale tworzenie dla pieniędzy nie jest fajne. Bo taka jest właśnie ta książka, naciągnięta do granic możliwości. Fabuła jest nijaka, akcji prawie wcale nie ma, bohaterowie są sztuczni, jest ich za dużo, a dodatkowo historie z przeszłości nudzą.

"- Herondale? Jeszcze jeden Herondale? Bez przerwy Herondale’owie. Nigdy nie ma pani wrażenia, że gdziekolwiek się ruszy, ścigają ją Herondale’owie?
– Nie bardzo. Chociaż nie miałabym nic przeciwko."


źródło

Autorka postanowiła przedstawić historię Simona, który po wielu traumatycznych wydarzeniach utracił pamięć. Wcześniej był człowiekiem, wampirem, a teraz planuje zostać Nocnym Łowcą. Przemiana w tropiciela demonów ma mu przywrócić pamięć.
W jego życiu panuje chaos, bowiem bliskie mu osoby wiedzą o nim rzeczy, o których on nie ma pojęcia. To go niesamowicie dołuje, pragnie stać się na powrót Simonem z przeszłości.
Simon nie chce przebywać z przyjaciółmi, Simon nie chce przebywać w domu rodzinnym, Simon chce być lepszy, Simon to, Simon tamto.
Te jego użalanie się nad sobą jest dołujące, naprawdę. A jego zmienianie zdania jest wkurzające, z nim gorzej niż z kobietą. Najpierw uważa, że chce być na powrót taki sam, a później stwierdza, że to nie możliwe, po czym wraca do poprzedniej myśli...
Simon nie jest przedstawiony jako facet, a jako chłopczyk, który nawet nie potrafi wspiąć się na drzewo, chociaż inni Przyziemni to potrafią, bo Simon nie ma siły... A do strzelania łukiem i to perfekcyjnie, siłę już ma? Sądziłam, że naciągnięcie cięciwy raczej nie należy do najprostszych zadań i wymaga siły, no ale cóż, może Simon otrzymał łuk dla dzieci.

Przez pierwsze ponad dwieście stron czytamy o tym, jak Simon trafił do Akademii i zmaga się z trudami oraz walczy z nieuprzejmością Nocnych Łowców. I później w sumie nadal o tym czytamy... W międzyczasie pojawiają się inni Łowcy, przyjaciele Simona tacy jak Jace, Clary, którzy zostali tak sztucznie wykreowani i tak naprawdę są zbędni... Odnoszę wrażenie, że autorka wsadziła ich tam na siłę, tylko po to, aby zwiększyć ilość zachwytów nad książką, bo przecież historia o samym Simonie byłaby nudna. I tak co chwilę pojawiają się w Akademii kolejni Łowcy, a Simon jest wielce zaskoczony, że oni przybywają do szkoły.
Nikt z nich nie chce opowiedzieć Simonowi o ich wspólnej przeszłości, a jednak Simon po woli odzyskuje pamięć i pamięta niektóre urywki, tylko że nikt nie chce ich uzupełnić.
I jeśli już jestem przy pamięci Simona, to niezmiernie irytowało mnie, kiedy autorka pisała, że Simon o czymś nie wie, a i tak na siłę ciągnęła ten wątek i tłumaczyła o co chodzi, tak jakby chciała zwiększyć objętość książki. Coś w stylu "Simon przypomniał sobie, że był kiedyś z Clary wśród wampirów, ale nie wiedział, o co chodzi. Simon bowiem był tam z Clary, żeby zawrzeć rozejm, ale niestety nie pamiętał tego.". I tak ciągle! Skoro nie pamiętał czego i miał swoją amnezje, to po co były poruszane wątki, o których nie miał pojęcia? W końcu gubiłam się i nie wiedziałam, czy on pamięta o danej sytuacji, czy też nie. Natłok wydarzeń i bohaterów nie wyszedł na dobre książce.

"-Isabelle, co tu robisz?
-Moje gratulacje, Simon, to bardzo romantyczne pytanie. Mam to rozumieć jako: "Nie, nie tęskniłem i widuję się z innymi dziewczynami"? Jeśli tak, to nie martw się. Po co się martwić, kiedy życie jest takie krótkie? Zwłaszcza twoje, bo utnę ci głowę."
                                                                  

źródło

Kolejnym jakże irytującym momentem jest przedstawianie przeszłości innych bohaterów, to takie otrzymywanie historii w historii. Simon bardzo często otrzymywał historie o Herondalach, Tessie, Willu i innych bohaterach z poprzednich książek, chociaż ich nie pamiętał. I fajnie, super jest móc czytać o tym wszystkim, gdyby nie sposób przedstawienia i fakt, że większość już jest mi znana.
Fajnie by było, gdyby historie z przeszłości były przedstawiane jako wspomnienie, opowieść, a nie wklejony urywek starej akcji. Kiedy Simon miał dowiedzieć o jakimś wydarzeniu, następował przerywnik typu "Londyn 1888 rok" i wklejane było wydarzenie w postaci osobnej historii, bo były dialogi między bohaterami, szczegóły. Coś w stylu, jakbyśmy czytali drugą książkę w książce. I to mnie zniesmaczyło, bo skoro opowiada konkretną historię osoba z teraźniejszości, to dlaczego wklejany jest wątek z przeszłości z dialogami? Przecież nawet jakby chciała, to by ich nie zapamiętała. A poza tym w wielu przypadkach nawet osoba "opowiadająca" nie brała udziału w wydarzeniach z przeszłości. Clare trochę przekombinowała całą sprawę,

Brakowało mi akcji, bo przeważa tutaj opisowa forma, która tak naprawdę w większości jest zbędna, to takie sztuczne pogrubianie książki. Moim zdaniem autorka nie powinna zabierać się za pisanie tej książki, bo nie wyszło to ciekawie. Zdecydowanie wolałabym nie wracać do Nocnych Łowców, którzy tutaj opisani są jak marionetki. A poza tym zakończenie, które postanowiła stworzyć autorka jest do bani, tak samo sztuczne i denerwujące jak cała książka. Wszystko zrobione po to, żeby na końcu było BUM.
Mam teraz ogromną nadzieję, że autorka nie wpadnie na pomysł dalszego kreowania świata Nocnych Łowców i pozostawi wszystko tak jak jest teraz. Odgrzewanym kotletom mówię stanowczo NIE!

"Jeśli naprawdę ją kochasz, zrobisz wszystko, co w twojej mocy, żeby się jej trzymać. I właśnie to robisz. Poza tym zakładasz, że gdybyś spróbował z nią zerwać dla jej własnego dobra, ona by ci na to nie pozwoliła."

P.S. tak, wiem, że książkę pisało więcej autorów, ale dla mnie Łowcy należą tylko do Clare, bo to ona ich kreowało, tak samo jak i cały świat, dlatego też piszę w formie "autorka".

Ocena: 5/10



Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo księgarni MANON.



Natalia Zaczkiewicz

7 komentarzy:

  1. Dobrze, że książkę przeczytałam już w marcu �� bo po twojej opinii sądzę, że nie masz racji ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie i ja szanuję Twoje :)

      Usuń
  2. Ksiażki nie czytałam, nie planuje, pewnie to spotkanie skończyłoby się źle. ALE nie możesz pisać, że świat należy tylko do Clare. Idąc tym tropem wszystkie "Gwiezdne Wojny" z książkami, grami i wszystkim innym włącznie wymyślił George Lucas, wszystkie książki z uniwersum Metro 2033 są autorstwa Głuchowskiego, a "Opowieści ze świata wiedźmina" napisał Andrzej Sapkowski. Dziś stworzone uniwersum, gdy staje się w jakiś sposób kultowe zaczyna żyć własnym życiem i nie należy w pełni do jego twórcy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak na razie jestem dopiero na samym początku mojej przygody z twórczością Clare i uwielbiam jej książki. Nie wiem czy sięgnę i po tą, szczególnie po twojej recenzji Boję się, że mogłaby zepsuć mi opinię na temat tej autorki. Dlatego na razie skupię się na tym, żeby przeczytać do końca "Dary Anioła" i zabrać się za "Diabelskie maszyny". Potem zobaczymy. Pozdrawiam. ;) http://prostoprzezksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie ,, Opowieści z Akademii z Nocnych Łowców" to jest jedna z lepszych jej książkę �� po jednej opinii nie można osądzać czy książka możne ci się nie spodobać, trzeba najpierw samemu ją przeczytać a później osądzić ��

      Usuń
    2. Jak dla mnie książka jest naprawdę dobra, a to co napisała autorka bloga to jej opinia. Wydaje mi się, że nie powinniśmy się sugerować tylko jedną, kiepską recenzją w wyborze książek, które chcemy przeczytać. Bardzo nie fajne jest stwierdzenie, że Łowcy należą tylko do pani Clary...

      Usuń
  4. Jest mi cholernie przykro z powodu tego co robi pani Cassandra. Uwielbiam serię o Nocnych Łowcach, to dzięki niej pokochałam fantasy! Ale dla mnie to już lekka przesada - pisze na siłę. Powinna skończyć w odpowiednim momencie całą serię i wziąć się za nowe projekty. Tak samo - moim zdaniem - nie potrzebnie napisała "Kroniki Bane'a".

    OdpowiedzUsuń