wtorek, 30 maja 2017

"Wojny żywiołów. Przebudzenie ziemi: Udręczeni." - Michał Podbielski

RECENZJA ZAWIERA NIEWIELKIE SPOJLERY
(potrzebne w uargumentowaniu opinii)

"- Jakim cudem uderzyłaś tak mocno?
- (...) nigdy nie wkurwiaj kobiety, jak ma okres."


Uwielbiam fantastykę, ale są granice, których nie należy przekraczać. Poziom zniesmaczenia tym razem osiągnął najwyższy poziom.

Kiedy zaczęłam czytać "Wojny żywiołów" było super. Zaczęło się fajnie, a nawet i świetnie. Styl autora spodobał się mi, a książkę czytało się lekko i przyjemnie.
Jednak później czar prysł, a ja jak Śpiąca Królewna wybudziłam się ze snu i trafiłam do koszmaru, pełnego obrzydzenia, chaosu i braku logiki. Wytrwałam do 150 stron książki i dalej czytać nie dałam rady.
Po pierwsze - byłam już wystarczająco zniechęcona do twórczości autora.
Po drugie - szkoda mi było czasu na poznawanie dalszych losów bohaterów, których nie potrafię zliczyć i zapamiętać.

W dzisiejszej opinii nie poznacie imion i nazw z książki, bo najzwyczajniej w świecie było tego za dużo, a ja nie pamiętam żadnego... Wszystkie były do siebie podobne, a ich ilość mnie przytłoczyła.
Autor postanowił przedstawić kilka historii w jednej książce. To tak, jakby nagromadził w swojej powieści wszystkie pomysły, jakie mu przyszły do głowy i podzielił to na kilka odrębnych światów, które jakimś tam niewielkim stopniem łączą się ze sobą. Być może później będą miały ze sobą większy związek, ale mi 150 stron wybiło z głowy dalsze czytanie.
Zacznijmy od tego, że książka jest podzielona na:
- Jakiś dziwny świat, w którym żyją ogniste stwory, jakiś pan i nie wiadomo co jeszcze. Ogólnie wulkany, lawa i takie efekty specjalne. Ogniste stworki spaliły się w lawie, tak żeby było nam smacznie...
- Podmorska toń, w której to wcześniej zgwałcona dziewczyna topi się, a morskie stwory wgryzają się w jej brzuch i dają tchnienie w małe stworzenie, które to wykluwa się z niej jak kijanka. Kijanka z przepowiedni. I cóż, trochę fantazja poniosła autora, ale nie czepiam się, w końcu to książka fantasy, ale od kiedy kobieta jest od razu w ciąży? Z tego co mi wiadomo, to plemnik musi się trochę namęczyć, żeby dolecieć do punktu docelowego. Ale nie, tutaj ją zgwałcono, wrzucono do wody, a stworki od razu wyczuły, że to jest ta kobieta, która ma wydać kijankę z przepowiedni i jest zapłodniona.
- Wojowników - magów, którzy walczą przepełnieni brutalnością z innymi. Którzy mordują z rozkazów, są wynajmowani na zlecenie.
- Władcę, który właśnie zgwałcił żonę swojego bratanka i sieje spustoszenie wśród ludu, po czym winę zrzuca na innych.
- Plemię, do którego to przybył jakiś wieszczka i wpaja ludziom, że jak starcy oddadzą się z własnej woli śmierci, to ich plony będą obfite, a ziemie żyzne.
- Mężczyznę, który pragnie pochłonąć trzy moce. Nieważne, że nikomu nie udało się, ważne, że jemu się uda.
No i ten... słabo wyszło ogólnie. Milion wątków, które rozwijają się, są zapominane, a później powracają. Totalny chaos, którego nie ogarnęłam. Dawno nie wymęczyła mnie tak żadna książka.


źródło

"- Pod tym względem oni są jak maszyny.
- Maszyny? - mag nie pojmował.
- No wiesz, takie wynalazki, co mają jedno zastosowanie [...]. Na przykład takie koło młyńskie.
[...]
- Satun mieli mąkę?"
                                                            

Jednak moimi drodzy to nie wszystko. Przyszedł też czas na wyjaśnienie, dlaczego uważam tę książkę za obrzydliwą.
Wyobraźcie sobie, że czytacie książkę i nagle trafiacie na fragment, w którym to młoda dziewczyna z plemienia, dla pozyskania korzyści uprawia seks ze starym, obrzydliwym szamanem. Smacznie, prawda? Jeszcze jest okej? No to przeczytajcie ten fragment "Nie odwracając się, chwyciła za kroczę stojącego za nią starca i zaczęła przerzucać jego klejnotami.". Pozwólcie, że nie skomentuję tego. Jestem zdegustowana i zniesmaczona.

Ale okej, wiem, że to trochę mało, żeby pisać, że książka jest obrzydliwa. Każdy ma inne upodobania... A wyobraźcie sobie seks tego szamana i młodej dziewczyny. Autor postanowił przedstawić nietypowe użycie magii... Starzec niestety nie jest już w pełni sprawny i aby podnieść swoje przyrodzenie, musiał użyć magii duchów i jego "męskość rosła w trakcie szamańskiego transu wzmacniającego Czarną Ochrą". Na tym momencie nie wiedziałam, czy śmiać się, czy puścić pawia.

Ale dobra, wiem, że to nadal trochę mało. Teraz mam dla was prawdziwą bombę!
Bohaterka ekscesów z szamanem miałam wcześniej nieco bardziej ciekawą przygodę. Bowiem mąż zdzielił ją w pysk, po czym ta zemdlała i została obudzona przez swojego jakże ukochanego męża. Sposób na ocucenie wymaga po prostu uznania. "Otworzyła oczy i zobaczyła męża oddającego na nią mocz. Samym spojrzeniem powstrzymał ją przed ruchem. Dokończył, ochlapując jej przy tym twarz...". Ja rozumiem, że to było plemię, ale takim kwiatkom stanowczo mówię NIE!

Myślę, że więcej o książce pisać nie będę i sami zadecydujecie, czy macie ochotę ją poznać.

"Ten raport nie dotarł do mnie - Pierwszy powiadomił ze zdziwioną miną.
- Przynajmniej niektóre tajemnice są w Imperium dobrze strzeżone."



Ocena: 3/10

Za możliwość przeczytania dziękuję autorowi.
Zdjęcie użytkownika Wydawnictwo Żywioły.

Natalia Zaczkiewicz

4 komentarze:

  1. Każde obrzydlistwo da się przełknąć, jeśli tekst jest dobrze napisany.
    Ten nie jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że i Tobie nie spodobała się książka. Totalny chaos w niej panuje, a ja pogubiłam się w tym wszystkim. Mam tylko nadzieję, że autor nie skomentował Twojej opinii tak jak mojej :)

      Usuń
  2. Dziękuje bardzo ale się nie skuszę

    OdpowiedzUsuń