piątek, 26 maja 2017

"Żądza zemsty" - Zuzanna Marciniak [PRZEDPREMIEROWO]

To książka, która rozbudzi twoją wyobraźnię do granic możliwości, rozpali twoje zmysły i nie da Ci zasnąć.


"Weź oddech. Poczuj, że żyjesz. Spójrz w lustro. Wpatrz się we własne oczy. One kłamią. Okłamują własnego żywiciela. A może one widzą poprawnie, tylko mózg niczego nie dostrzega?"
Chyba każdy z was poczuł choć raz w swoim życiu złowrogą i wszechogarniającą ochotę zemsty. To uczucie jest destrukcyjne, niszczy nas od środka i nie daje nam spać w nocy. Wszystko odchodzi, jak za dotknięciem magicznej różdżki dopiero wtedy, gdy osiągniemy swój wyczekiwany cel. Z takim problemem boryka się główna bohaterka tej powieści, o imieniu Calla. Kiedy traci swego ukochanego ojca, przysięga sobie, że nie spocznie dopóki go nie pomści. Wydawałoby się, że to proste do wykonania - znaleźć mordercę i odpłacić mu tym samym, co on zrobił ojcu dziewczyny. Jednak Calla nie zdaje sobie nawet sprawy, jak okrutny potrafi być świat, w którym przyszło jej samej żyć. I, że tak naprawdę, równolegle istnieje drugi, do którego wstęp mogą mieć tylko wybrani.


Fantastyka to taki gatunek, który ma szerokie pole do popisu dla samych autorów, którzy, jak bardzo niestworzonych historii, by nie wymyślali to i tak jakiejś publiczności pomysł ten przypadnie do gustu. Można wymyślać postaci i światy, jakie tylko się chce. Jedynym ograniczeniem są umiejętności autora, którymi ten musi do siebie przyciągnąć jak najwięcej czytelników.

"Moje ciało stało się zarazem lżejsze, jak i silniejsze. Czułam się wspaniale. Spojrzałam w dół i natychmiast zrozumiałam, dlaczego Nathanel kazał mi założyć kostium dopiero, kiedy się przekonwertuję. Okazało się, że jestem zupełnie naga. Moje ciuchy wyparowały!"
Przyznam szczerze, że na lekturę tej powieści zdecydowałam się pod wpływem jednego spojrzenia na okładkę. Rzadko kiedy zdarza się, by była ona aż tak magiczna, tajemnicza i hipnotyzująca. Czytelnik już tylko na jej podstawie może się trochę domyślić, o czym będzie ta książka, jednak za dużo ona nie zdradza. Jest dokładnie taka jakie lubię najbardziej - sprawia wrażenie, jakby postacie na niej widoczne żyły własnym życiem. Kiedy już trzymałam swój egzemplarz w łapkach, nieopatrznie otworzyłam go na stronie, na której znajdował się opis autorki. Zauważywszy, że ma ona jedynie 20 lat... poczułam takie dziwne ukłucie w sercu i obawę, że lektura jednak nie będzie należeć do tych najprzyjemniejszych. Książkę niby czyta się szybko, ale jednak kilka mankamentów się w niej pojawiło.

Zacznijmy od samych dialogów. Momentami miałam wrażenie, że rozmawiają ze sobą dzieci, a nie dorośli ludzi. Niekiedy można było odnieść wrażenie, że wymiany zdań są tak "drewniane", że miało się ochotę rzucić książką w kąt. Niektóre z tych dialogów można by zwyczajnie pominąć, są zbędne i wydłużają tylko powieść o kilka stron, zaś inne wzbogacić barwniejszymi zdaniami. Jak dla mnie, denerwująca była również sama czcionka, tak drobna, że niekiedy musiałam trzymać książkę tuż przed nosem, żeby dostrzec literki. Do tekstu wkradło się także kilka literówek, co jednak nie zepsuło przyjemności z czytania.


Przejdźmy teraz do samych bohaterów. Calla od samego początku mnie niemiłosiernie denerwowała. Rozumiem, że była początkującą Białą Zabójczynią, ale na litość boską, kto jej kazał wyłączyć działanie mózgu? Jej zachowanie było niekiedy dziecinne i nieodpowiedzialne, aż do tego stopnia, że chciałam chwycić ją za ramiona i mocno potrząsnąć. Dlaczego? Chociażby taka oto sytuacja: wasza przyjaciółka potrafi odczytywać przyszłość i pewnego dnia mówi wam, że niedługo umrzecie. Podaje wam również szczegółowy opis miejsca, gdzie to się stanie, jak i sposobu śmieci. Chyba jasnym jest, że w takiej sytuacji zrobicie wszystko, by do tego nie dopuścić i w jakiś sposób zmienić przebieg wydarzeń. A co robi nierozgarnięta Calla? Nie zważając na informacje, jakie dostała od przyjaciółki, brnie dalej w coraz niebezpieczniejsze sytuacje, by na koniec znaleźć się dokładnie w tym miejscu, które jej przyjaciółka wskazała w swoich wizjach. Gdzie tu logika, ja się pytam?! Dalej mamy Nathaniela, który jest przystojnym aniołem i mentorem Calli. Z początku mogłoby się wydawać, że jest sympatyczny i że trudno go nie lubić. Jednak to tylko pozory. Obraża się o wszystko i te jego "płytkie" rozmowy czasem dobijały mnie aż w takim stopniu, że chciałam przerwać lekturę. Najbardziej chyba polubiłam Morgane, czyli czarodziejkę, która była charakterna i zadziorna, potrafiła zawalczyć o swoje i zawsze mówiła to co myślała w danej chwili. Oprócz tych trzech postaci, które najczęściej pojawiały się w książce, było także całe mnóstwo demonów, diabłów, upiorów czy czarownic, w których nie tak trudno było się rozeznać.

Kolejnym minusem były niektóre opisy walk, stworzone jakby połowicznie, w szczególności tych, w których brała udział czarodziejka. Inaczej się tego ująć nie da, kiedy to czytacie opis pełen magii, rzucanych z pasją zaklęć, wasza adrenalina wzrasta, bo do końca nie wiecie, kto wygra, bo szala przewagi przechyla się raz na jedną, raz na drugą stronę, kiedy nagle dochodzicie do momentu "ok, walka była super, jutro ją sobie dokończymy!". WTF? Co to miało na celu? Bo do fabuły raczej nic nie wniosło, wręcz przeciwnie, z lekka ją rozwaliło.

"Wyjęłam miecz z pochwy i razem z Nathanelem rzuciliśmy się na potwora. Odcięłam mu łapę i uwolniłam chłopca, Nathanel zrobił resztę. Z demona została tylko kałuża krwi"
Jak dla mnie, minusem też było samo zakończenie. Miałam wrażenie, że stworzone na siłę, byleby tylko dobrnąć do końca. Można na jego podstawie dojść do wniosku, że będzie kolejna część i pewnie z czystej ciekawości po nią sięgnę. Jednak samo zakończenie można by było o wiele lepiej napisać, barwniej, w taki sposób, że czytelnika by wmurowało fotel i kilka minut po przeczytaniu nie potrafiłby się ruszyć z miejsca.

Niebywałym plusem tej powieści jest fakt, że naprawdę szybko się ją czytało. Bywały fragmenty, które najchętniej bym przeskoczyła, jednak nie robiłam tego, bowiem wtedy cała fabuła by pewnie sporo straciła. Co dziwne, najbardziej podobały mi się opisy, a nie dialogi. Zupełnie na odwrót, niż mam zazwyczaj w przypadku lektury dowolnej pozycji. W tej powieści opisy były tak barwne, światy przedstawione w nich tak cudowne, że wydawało się, iż wystarczy tylko zamknąć oczy, a już się w nich znajdę. To jest zdecydowanie najlepsza część "Żądzy zemsty".


Sam pomysł na fabułę był świetny, bo taki inny i rzadko spotykany, jednak wykonanie już trochę kulało. Zrozumiałe jest, że to był dopiero debiut autorki, sam jej młody wiek daje do myślenia, że mogła popełnić pewne błędy. Niektóre wydarzenia czy też dialogi wyrzuciłabym całkowicie z książki, albo je trochę bardziej ubarwiła, tchnęła w nie nowe życie, by nie sprawiały wrażenia takich "sztywnych".

Podsumowując, "Żądza zemsty" to debiutancka powieść autorstwa młodziutkiej Zuzanny Marciniak, która łączy w sobie literaturę młodzieżową oraz fantastykę, w dość mrocznej formie. Świetnie zostało w niej ukazane to do czego może doprowadzić chęć zemsty, która zaślepia nas do tego stopnia, że czasem nie dostrzegamy, ile zła czynimy na świecie. Pomimo tych minusów, oceniam ją jednak dość wysoko, bo fabuła mnie wciągnęła i podczas czytania nie ziewałam z nudów. Pytanie tylko, czy chcecie się zagłębiać w ten ponury świat demonów i czarownic, wraz z głównymi bohaterami i czy dacie radę przebrnąć przez te "drętwe" dialogi? Sądzę, że jeżeli lubicie fantastykę oraz istoty paranormalne to przypadnie wam do gustu do ta powieść. I co najlepsze, pewnie na tej części się nie skończy ;)

Ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Novae Res




~ Paulina Korek










4 komentarze:

  1. Niestety to kompletnie, kompletnie nie moja bajka. Zdecydowanie odpuszczę.
    Ps. Szalejecie z tymi postami trochę za dużo ich naraz :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie tam! Codziennie są jakieś. Zazwyczaj dwa dziennie lub trzy w odstępach czasowych :*

      Usuń
  2. Okładka jest dla mnie tragiczna, ale czytając recenzję pomyślałam, że mogłoby mi to nawet przypaść do gustu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie właśnie przyciągnęła ta okładka ;)
      Ale cieszę się, że chociaż recenzja Cię zaciekawiła :) I może się skusisz na lekturę :)

      Usuń