piątek, 16 czerwca 2017

"Kłamca i szpieg" - Rebecca Stead


„Safer traktuje szpiegowanie bardzo poważnie. Mówi, że w bloku jest facet – nazwał go Iksem – który prawie na pewno robi coś złego. Mówi to takim tonem, jakby ze złem miał do czynienia na co dzień. Co dzień z nim walczył. Podoba mi się to.”



„Kłamca i szpieg” to kolejna powieść Rebecci Stead, jednej z najbardziej utytułowanych amerykańskich reprezentantek gatunku, która na polskim rynku pojawiła się już z książką „Całkiem obcy człowiek”. Osobiście nie sięgałam wcześniej po twórczość autorki, jednak robiąc przed-czytelniczy research w oczy rzuciło mi się wiele wyróżnień dla jej książek z gatunku young adult.
Obawiałam się typowych nastoletnich problemów, jak pierwsze miłości, czy rozterki wchodzącego w starszy świat podrostka – bardzo się pomyliłam.

Georges ( koniecznie z „s” na końcu, ponieważ imię otrzymał po słynnym malarzu Seuracie) przeprowadza się do bloku na Brooklinie. Jego tata, który jest architektem, niestety traci pracę i zmuszeni są sprzedać swój ukochany dom. Mama, pielęgniarka, całe dnie spędza w szpitalu, a on popchnięty przez ojca na spotkanie „Klubu szpiegów” poznaje Safera – wielbiciela picia kawy z piersiówki. Ekscentryczny chłopak mieszkający kilka kondygnacji wyżej, jest przekonany, że jeden z mieszkańców - pan Iks - knuje coś niedobrego, a zadaniem naszych bohaterów jest wyszpiegować co konkretnie, w wielkich walizach, wynosi podejrzany sąsiad!

Georges bardzo dobrze czuje się z nie do końca standardową rodziną Safera. Matka jest fotografem i większość czasu przesiaduje w swojej pracowni, ojciec prowadzi szkołę jazdy, którą nasz bohater bardzo dobrze zna. Jest też siostra – uwielbiająca słodycze, o czym świadczy jej imię – Candy. Zmienia ubiór co kilka zdań, jednak ma bardzo odpowiedzialne zadanie, sprawdza pamięć Georgesa. Każdy szpieg musi umieć zwracać uwagę na szczegóły: ile guzików od koszuli ma na sobie, czy kosze na śmieci były zielone albo czy na kubeczku napoju było napisane „Miłego dnia” czy „Dziękujemy za wizytę”. Jest również Pidgeon, najstarszy z trójki rodzeństwa, licealista, który prawie całe dnie spędza poza domem. Czy aby na pewno nasi bohaterowi mają do rozwiązania jakąś mroczną zagadkę? Czy Safer prowadzi jakąś ukrytą grę, nie wtajemniczając w nią nic nieświadomego siódmoklasistę. 

„W ustach wciąż mam ten smak. Wiem co to jest. To smak udawania. Smak kłamstw. Smak gry, która się skończyła”

Odnosimy wrażenie, że jest to powieść detektywistyczna dla młodszego czytelnika, ponieważ większość czasu spędzamy na wtykaniu papierka od gumy w drzwi sąsiada czy przyglądaniu się ekranu domofonu. Książka jednak porusza wiele ważnych dla nastolatków problemów. Georges nie jest kimś niezwykłym. To przeciętny, nie wyróżniający się nastolatek, prześladowany w szkole przez dwóch łobuzów i nie przejmujący się zbytnio swoimi oprawcami. Ignoruje ich zaczepki, nie odpowiada na ataki słowne czy przepychanki. Za tym wszystkim kryje się jednak większe wyparcie niż nam się wydaje. Autorka ma bardzo prosty język i przystępnie wprowadza nas w świat Brooklińskich dzieciaków. Nie męczymy się czytając książkę dla dużo młodszego czytelnika, a to pokazuje, że potrafi pisać uniwersalnie.

Kłamca i szpieg" to książka o trudnej przyjaźni oraz o tym jak pozornie beznadziejne sytuacje można rozwiązać w najprostszy sposób. Pokazuje nam, jak niektóre dzieci radzą sobie z problemami dorosłych, a także że zabawa nie zawsze jest tylko zajęciem sobie czasu, ale także okiełznaniem swoich lęków.

Dla osób zainteresowanych pierwszą powieścią pani Stead – na końcu znajdziemy fragment, który muszę powiedzieć, że mnie osobiście zaintrygował.


Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania tej pozycji dziękuję bardzo
Wydawnictwu IUVI!


~Katarzyna Matlak

1 komentarz:

  1. Brzmi to jak opis filmu familijnego, choć problemy głównego bohatera, o których wspominasz, trochę mącą mi ten obraz. Mimo to zaciekawiłaś mnie tą pozycją, o której dotąd nie słyszałam. Chętnie się z nią jednak zapoznam.
    Pozdrawiam
    #LaurieJanuary

    OdpowiedzUsuń