niedziela, 4 czerwca 2017

"Książę mgły" - Carlos Zafon

           Przyznam szczerze, że od dawna łakomie patrzyłam na „Trylogię mgły”, ilekroć jakaś jej część wpadła mi w oko. Carlos Zafon kusił, ale z niewiadomych sobie powodów do tej pory nigdy po niego nie sięgnęłam. Jednak kiedy pojawiła się propozycja zrecenzowania jego twórczości, przestałam się w końcu wzbraniać i wreszcie zabrałam się za lekturę. Czy żałuję?
          Pan Carver postanowił wywieźć trójkę swoich dzieci oraz żonę z dala od wojny. Idealnym miejscem na rodzinną siedzibę wydał mu się stary dom zamożnego chirurga Fleishmana zlokalizowany na plaży na wybrzeżu Atlantyku. Wybór wydawał się dobry dopóty, dopóki rodzina nie zaczęła być świadkami dziwnych zdarzeń, a sekrety przeszłości nie wyszły na światło dzienne. Max i Alicja, najstarsze dzieci Carverów, tego lata wraz ze swoim nowym przyjacielem nie tylko odkryli istnienie magii, ale musieli również zmierzyć się z jej przerażającą stroną. Niestety, nie wszystko potoczyło się tak, jak powinno...

 "Ale błędem, poważnym błędem jest wiara w to, że można ziścić swoje marzenia, nie dając nic w zamian. Nie wydaje ci się? Powiedzmy, że nie byłoby to sprawiedliwe."

Nie ukrywam, że miałam pewne obawy odnośnie tej książki, bo dużo osób krytykowało zarówno ją jak i jej autora. Poza tym “Książę mgły” jest debiutem Zafona, tak więc przygotowałam się na zawód. Ten jednak nie nadszedł. Owszem powieść początkowo wydawała się nieco nudna, ale wszystko szybko się rozkręciło. Pojawiły się mniej lub bardziej zaskakujące zwroty akcji, bohaterowie okazali się ciekawi, a tajemnice zdradzano stopniowo, co podsycało ciekawość czytelnika, ale jednocześnie wyjawiano je na tyle szybko, by nie zniecierpliwić go.
Sama historia jest naprawdę przemyślana i bardzo dobrze napisana. Czuło się zawartą w niej magię, chociaż w całej historii była ona raczej subtelna. Bohaterowie nie wkroczyli nagle do świata przepełnionego nadprzyrodzonymi mocami ani czytelnik nie dostał jej ogromu już od pierwszych stron książki, co pozwoliło zachować w powieści doskonałą równowagę między fantastyką a realnością. Początkowo dziwne rzeczy działy się sporadycznie, a dopiero na końcu pojawiło się ich nagromadzenia, co osobiście bardzo i się podobało. Ponadto powieść miała w sobie coś z baśniowości albo raczej przypominała tajemniczą legendę, czym jeszcze bardziej mnie do siebie przekonała.

"Czas, mój drogi Maksie, nie istnieje; jest czystą iluzją. Nawet twój przyjaciel Kopernik odkryłby to, gdyby nie zabrakło mu właśnie czasu. Cóż za ironia losu, nieprawdaż?"

Momentami jednak wydawało mi się, że akcja pędzi za szybko. Żałowałam, że opowieść nie jest choć trochę dłuższa i Zafon pośpieszył się w niektórych miejscach. Samo rozwiązanie zagadek zajęło zdecydowanie zbyt mało czasu, mimo że trwało etapami. Czytelnik dzięki temu, jak już wcześniej wspomniałam, nie zdążył zacząć się niecierpliwić, co dla jednych może być plusem, mi jednak pozostał pewien niedosyt. Lubię, kiedy książka mami, podsyca ciekawość, a w „Księciu mgły” wszystko to owszem było, ale w bardzo okrojonej formie.
żródło
Jednak największym plusem tej książki jest jej zakończenie. Kto czytał moje recenzje, wie, że zawsze zwracam na nie dużą uwagę i zepsucie go, może wpłynąć dość mocno na moją opinię dotyczącą ogółu. Tutaj jednak zdecydowanie przypadło mi do gustu. Przede wszystkim nie było naciągane i raczej niewielu się go spodziewało. Niemniej należało do logicznych i, co dla mnie bardzo ważne, wpłynęło na uczucia odbiorcy. Może nie był to grom z jasnego nieba, ale mimo wszystko otworzyłam szeroko oczy ze zdziwienia, kiedy do niego dotarłam. Nie sądziłam, że autor wywinie taki numer, ale nie mam do niego pretensji.
„Książę mgły” jest naprawdę dobrą książką. Być może jest w stanie zawiść tych, którzy lubią naprawdę porządną dawkę magii w powieści lub też zawiłą drogę ku rozwiązaniu tajemnicy, jednak i im, gorąco polecam tę pozycję. Może stanowić dla nich chwilę oddechu. Poza tym jest dobra jako lektura do poduszki, na jedne wieczór, bo ma niewiele stron i bardzo szybko się ją czyta.
Mam nadzieję, że zachęciłam Was do sięgnięcia po tę powieść. A może już jesteście po jej lekturze?

 Ocena: 8/10


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję księgarni internetowej Platon24.

Sara Chrzanowska

4 komentarze:

  1. Czytałam, ale czułam się średnio nią porwana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Zafona za serię "Cmentarz zapomnianych książek", jeśli nie czytałaś to zdecydowanie polecam. Natomiast książki zrecenzowanej przez Ciebie nie miałam okazji poznać, choć już sporo o niej słyszałam. Zazdroszczę, chętnie sama przygarnęłabym Zafona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytam! Niedługo będę miała dużo wolnego ^^

      Usuń