poniedziałek, 5 czerwca 2017

"Milczenie czasu" - Ragnar Jónasson

Na ziemi są miejsca w których życie toczy się leniwiej niż w pozostałych częściach świata. Wpływ na to mają różne czynniki : od warunków naturalnych po... ludzką mentalność. Spokojnym i owianym tajemnicą miejscem jest Islandia. Kraj w którym mieszają się ze sobą: chłodny klimat , gorące źródła i gejzery. Bajkowy krajobraz. A na jego tle zbrodnia z przeszłości nad którą wisi wiele znaków zapytania.

"Czekanie było męczarnią, Róbert uświadomił sobie , że tęskni do drinka. Nie, nie do drinka. Do czegoś mocniejszego. Po raz pierwszy od miesięcy trudno mu było na trzeźwo przyjąć rzeczywistość." 


Spokojne miasteczko Siglufjordur nawiedza niezidentyfikowany wirus. Sprawa jest na tyle poważna, że teren zostaje objęty kwarantanną. Miejscowi policjanci odpowiadają na pytania zaniepokojonych mieszkańców i próbują w tej trudnej sytuacji utrzymać namiastkę normalności. Mijają kolejne dni izolacji, a anormalna dotychczas sytuacja powoli staje się ich codziennością. Młodszy policjant Ari Thór pomimo wielu obowiązków postanawia zająć się tajemniczą sprawą sprzed lat. Z prośbą o pomoc zwraca się do niego mężczyzna w podeszłym wieku. Pragnie dowiedzieć się czy  za rzekomym samobójstwem jego ciotki które miało miejsce przed laty nie stoi ktoś postronny. Wówczas krążyły wersje o dramatycznej pomyłce i spożyciu przez denatkę  trutki na szczury. Byli też tacy, zdaniem których kobieta popełniła samobójstwo, ponieważ nie radziła sobie z przytłaczającą samotnością i depresyjnym klimatem nowego miejsca zamieszkania. W rozwiązanie sprawy przypadkowo angażuje się dziennikarka z Reykjaviku, Isrun. Sama śledzi już sprawę zabójstwa syna polityka i mocno dąży do jej rozwiązania. Dodatkowo okazuje się, że za morderstwem mężczyzny i  porwaniem małego dziecka może stać jedna  osoba. W jaki sposób te dwie sprawy są ze sobą powiązane? Czy kobiecie wystarczy sił i czasu by pomóc w rozwikłaniu zagadki z przeszłości? I najważniejsze : dlaczego prawda tak bardzo boli? 

zielonemigdaly.pl

Brakowało mi dobrego, klimatycznego kryminału. Ale czy "Milczenie czasu" spełniło moje oczekiwania? Bardzo podoba mi się fakt, że Ragnar Jónasson jako miejsce akcji wybrał Islandię czyli kraj w którym się urodził i  nadal mieszka. Lokalny patriotyzm cenię sobie ponad wszelką miarę. Sama książka jest kolejną pozycją kryminalnej serii wyd. Amber, a poprzedzały ją m,in "Milczenie Lodu" czy "Milczenie Nocy" tego samego autora. Bohaterów poznajemy szczegółowo dzięki opisom dotyczących  ich życia, przyzwyczajeń czy trosk dnia codziennego. Początkowo wydaje się, że mamy do czynienia z dwoma odrębnymi historiami, jednak w pewnym momencie przeplatają się one ze sobą ostatecznie tworząc spójną całość. "Przeszłość" to wspólny mianownik każdej z nich. Autor utrzymuje w swojej powieści niepowtarzalny klimat. Przez całą lekturę miałam wrażenie, że razem z bohaterami szukam rozwiązania krocząc jedną z ulic przeniknięta na wskroś zimnem i mokra od deszczu. Im bliżej prawdy tym bardziej intrygująca staje się cała sprawa. Zagadki z przeszłości mają to do siebie, że nigdy nie wiadomo co można odkryć i jaki wpływ będzie to miało na późniejsze wydarzenia. Każdy z wątków równie mocno działa na wyobraźnie. Historie nie są przesadzone i jestem gotowa uwierzyć, że zdarzyły się gdzieś na świecie, choć w tym przypadku sam autor wskazuje na to, że są wyłącznie tworem jego umysłu. Fajnie było móc samemu spróbować swoich sił w roli detektywa i dążyć do prawdy. Jedyne do czego mnie ciężko było się przyzwyczaić to oryginalna pisownia nazw czy imion. Powiedzcie sami czy "Róbert" nie kluję trochę w oczy polskiego czytelnika? Nie mniej jednak jest to taki niuans, na który w tym wypadku warto przymknąć oko. Zachęcona tą pozycją z pewnością sięgnę  po pozostałe tytuły.

Ocena: 7/10



Za możliwość przeczytania dziękuję Platon24.pl.


                                                                               ~mariola mazur

1 komentarz: