poniedziałek, 12 czerwca 2017

"MMA Fighter. Szansa." - Vi Keeland [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]

"Czasem życie daje ci drugą szansę dlatego,
że za pierwszym razem nie byłeś gotowy."

Vi Keeland niewątpliwie jest autorką, która potrafi wstrząsnąć czytelnikiem. Każda jej książka owiana jest tajemnicami oraz emocjami. Po dwóch jej zaskakująco ciekawych książkach, które miałam przyjemność już czytać, nie mogłam odmówić sobie kolejnej. Ta kobieta potrafi pisać i to jeszcze jak dobrze. Lekkość jej pióra i kreowane historie potrafią zaskoczyć. To jedna z niewielu autorek, których książki erotyczne potrafią na mnie wywrzeć pozytywne wrażenie. Ogromnie sobie cenię jej twórczość, po którą sięgam ślepo i nigdy nie zawodzę się.

W drugim tomie serii "MMA Fighter" jesteśmy zabierani w podróż życia Vince'a. Pamiętacie tego niesfornego, trzynastoletniego chłopca, który w pierwszy tomie został przygarnięty pod skrzydła Nico? Teraz ten młodzieniec stał się niesamowicie seksownym mężczyzną, na drodze którego stanęła Liv, dziewczyna z przeszłości, z którą łączyło go silne uczucie. I chociaż minęło siedem lat od ostatniego spotkania, to jedno spojrzenie wystarczyło, aby uczucia na nowo obudziły się.
Ale w życiu nic nie jest kolorowe, bowiem przeszłość była burzliwa, a przyszłość jest niebezpieczna. Obawa przed uczuciami oraz ponownym zaufaniem jest ich słabością. A problemy rodzinne oraz tajemnice, które ich otaczają skutecznie komplikują relacje między nimi.

"Właściwie to szukam książki, z którą mogłabym dziś spędzić wieczór.
- A jakiej?
- Eeee... romansu.
- To zamiast tego spędź dzisiejszy wieczór ze mną.
- Ale ja tak chciałam dzisiaj zrelaksować się z jakąś sprośną lekturą.
- Sprośną? Weź ją ze sobą do mnie i mi poczytaj. Możemy zagrać parę scen z takiej książki."


źródło
Po książki kobiece, które są połączeniem romansu i erotyku nie sięgam często, ale gdy to robię, to zawsze podchodzę do książki z wielką obawą. Zawsze jest jedno pytanie "Będzie to coś nowego czy odgrzewane kotlety?".
Za każdym razem obawiam się, że autor zaserwuje kolejną książkę, która zawierać będzie schematy już dawno przerobione, a książka będzie opierać się tylko na seksie. Na szczęście Vi Keeland nie należy do autorek, które stawiają tylko i wyłącznie na seks, a jej książki są oryginalne.

Przede wszystkim ogromnym plusem jest motyw walk. Przy pierwszym tomie nieco narzekałam na dość małą ilość scen z nimi związanych, bo w końcu sam tytuł zapowiada odrobinę przemocy i adrenaliny, i na szczęście autorka tym razem zapewniła więcej wątków związanych z walką. Występują tutaj nie tylko treningi, ale także walka na ringu, co jest ogromnym atutem tej książki. Uwielbiam czytać o mężczyznach, którzy walczą dla swojej kobiety, i którzy kochają swój sport, oddają się jemu z pasją. Te emocje ! Coś pięknego.

"- Pytałem grzecznie dwa razy, teraz zaczynam tracić cierpliwość. Kim wy, kurwa, jesteście i czego chcecie od mojej matki?
- Szukamy przyjaciela twojej matki... który ma coś, co należy do nas.

Patrzę w lewo, potem w prawo w dramatycznym, przesadzonym geście.
- Nie widzę tu nikogo... więc wypierdalajcie."

źródło
Bardzo spodobało się mi wplecenie w fabułę postaci Nico oraz Elle. Bardzo polubiłam ich w pierwszym tomie, chociaż sposób przedstawienia ich tam nie do końca mi odpowiadał. Tutaj jednak mogłam spojrzeć na nich świeższym okiem, z innej pespektywy. Ogromnie uwielbiam ich charaktery oraz sceny, które odbywają się z ich udziałem. Oboje są niesamowicie zabawni, a ich miłość jest widoczna już na pierwszy rzut oka. Autorka ma ogromny plus za nie porzucenie bohaterów z poprzednich tomów i dodatkowe urozmaicenie ich życia.

Wracając jednak do Liv i Vince'a. Uwielbiam sposób, w jaki Vi przedstawia relacje występujące między nimi. Te uczucia są gorące, pełne żaru, a namiętność, która ich otacza rozlewa ciepło w sercu czytelnika. Od samego początku, aż do końca rozkwitają wspólnie, a seks między nimi nie jest wulgarny. Każdy akt jest pełen miłości, uczuć, wzajemnego szacunku, namiętności.

Fabuła powieści jest rewelacyjna, aczkolwiek nieco podobna była do "Gracza" autorki ze względu na motyw dziennikarki, ale cała reszta była wspaniała. Książkę pochłonęłam w kilka godzin, spędziłam z nią niedzielę. Nie mogłam oderwać się od lektury, bowiem Vi Keeland potrafi zawładnąć czytelnikiem i zaintrygować elementami tajemniczymi. Połączenie namiętnych uczuć z bolesną przeszłość, ćpunami, a także nieodkrytą historią dało ogromny element zaskoczenia. Bardzo podoba się mi to, że książka ma fabułę i nie opiera się tylko na seksie, a kiedy on już jest, to sceny napisane są ze smakiem, co najważniejsze, całość nie jest nimi przesycona i nie odgrywają sztucznej roli pogrubienia książki. Dlatego tak uwielbiam pióro Keeland, bo wie co robi i wzbudza apetyt u czytelniczek.

"MMA Fighter. Szansa." zdecydowanie zasługuje na przeczytanie. Gwarantuję wam, że nie zmarnujecie czasu z tą książką. Ja bawiłam się wyśmienicie i z niecierpliwością czekam na kolejna książki autorki.

Ocena: 10/10

Premiera książki już 14.06!


Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Kobiece.
Wydawnictwo Kobiece

Natalia Zaczkiewicz

8 komentarzy:

  1. Czytałam Gracza i bardzo mi się książka podobała. Mam też nadzieję, że spodoba mi się ta seria. Także pewnie niedługo zabiorę się za poprzednią część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi pierwszy tom spodobał się, ale miałam kilka zastrzeżeń, ale za to drugi jest wspaniały. Zachęcam do jego poznania!

      Usuń
  2. Nie czytałam pierwszego tomu, więc po drugi nie sięgnę. Chwilowo! Po twojej recenzji mam taką chrapkę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez znajomości pierwszego bez problemu odnajdziesz się w tym, ale polecam zacząć od pierwszego, aby bardziej zrozumieć wszystko.

      Usuń
  3. Czytałam Gracza i ogromnie mi się spodobała. Sięgam po kolejną. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Poprzednie książki Vi Keeland bardzo mi się podobały i już nie mogę doczekać się części o Vinnym jak i kolejnej części.
    Recenzja super :) Zdecydowanie zostaję na dłużej i oczywiście zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już nie mogę kiedy książka trafi w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ooo! Nie sądziłem, że zdobędzie tak wysoką ocenę! Chyba faktycznie warto ją przeczytać :D

    http://maasonpl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń