czwartek, 29 czerwca 2017

Polskie znaczy gorsze? Dlaczego nie czytamy polskich autorów.


Ostatnio zostałam poproszona, o polecenie kilku, dobrych autorów powieści kryminalnej. Jako miłośniczce tego typu literatury, od razu w głowie zaświeciło mi się kilkanaście nazwisk, w których przodowali w większości polscy autorzy. Gdy zaczęłam wymieniać nazwiska usłyszałam zdanie, które mną wstrząsnęło, a mianowicie "Nie czytam polskich autorów." Przyznam się Wam, ze myślałam, ze się przesłyszałam. Bo co jest gorszego w polskich autorach? Nigdy nie uważałam, że polski autor jest gorszy, tylko dlatego że pochodzi z Polski. W tym artykule wymienię Wam kilku argumentów, które usłyszałam podczas ankiety, jaką przeprowadziłam w grupie osób, które nie są książkoholikami, ale z chęcią sporadycznie czytają amerykańskie, czy skandynawskie kryminały. 


Witryna jednej z polskich księgarni 


SŁABA PROMOCJA 

Gdy wymieniałam znane mi nazwiska polskich, autorów kryminałów, często spotkałam się z zaskoczeniem, ponieważ ankietowani w ogóle nie mieli pojęcia o istnieniu takich osób. Jedynymi znanymi przez nich autorami byli : Remigiusz Mróz i Katarzyna Bonda oraz sporadycznie p. Joanna Chmielewska. Co więcej, gdy pytałam gdzie słyszeli o tych autorach, głównie padała odpowiedź "w telewizji" lub " w gazecie". Niestety nie da się ukryć, że jeżeli chodzi o promocje to w Polsce jest ona po prostu marna. Pomniejsi pisarze, nie mają co liczyć na bilbordy na przystankach, czy promocję w telewizji. Wydawnictwa wpadają tutaj w błędne koło ponieważ nie wykładając pieniędzy na większa promocję, grono odbiorców jest również małe, a więc małe dochody ze sprzedaży wydanych egzemplarzy. Najlepszym przykładem doskonałej promocji, marnej książki jest "Dziewczyna w pociągu". Ta książka była po prostu wszędzie, radio, telewizja, Internet, w każdej księgarni mogliśmy spotkać całe stosy egzemplarzy, co przełożyło się na gigantyczne zyski ze sprzedaży. Nawet kiepska i nudna fabuła nie była w stanie powstrzymać, puszczonej w ruch spirali zysków. I tak gniot, stał się bestsellerem, a mniejsi, zdolni autorzy są niezauważani. 


POLSKIE ZNACZY GORSZE? 

Tutaj najlepiej sprawdzi się przysłowie "Cudze chwalicie, swego nie znacie". Często spotkałam się ze stwierdzeniem, że polski kryminał, nie może równać się z np. skandynawskim. No bo przecież, to zimne i zaśnieżone tereny Skandynawii są idealne do osadzenia w nich fabuły, a nie nudne polskie wsie, czy pomniejsze miasteczka. Tutaj odzywają się kompleksy naszego narodu. Nigdy nie będziemy tak potężnym i bogatym państwem jak Niemcy czy Francja. Nigdy nie będziemy zarabiać tyle ile państwa zachodnie. Nigdy, nigdy, nigdy. Porównujemy się do innych krajów, przez co przestajemy wierzyć we własne siły. A przecież wielokrotnie to właśnie Polacy przodowali w wielu dziedzinach. To samo tyczy się powieści. Nie jesteśmy w stanie uwierzyć, że Polak jest w stanie napisać coś lepszego niż Szwed czy Niemiec. A gwarantuje Wam, ze własnie tak jest! Niejednokrotnie, polską powieść czytało mi się przyjemniej,właśnie dlatego, że nie jest tak odrealniona, a niektóre opisane sytuacje widzimy na co dzień.  


Kadr z filmu "Ogniem i mieczem"


ZNIENAWIDZONE LEKTURY

Faktem jest, że gdy myślimy o polskiej literaturze pierwsze co nam przychodzi do głowy to znienawidzone przez nas szkolne lektury. Sienkiewicz, Mickiewicz, Słowacki, Żeromski to nazwiska, które wielu z Nas zna, ale nigdy z własnej woli nie sięgnęło by po powieści wyżej wymienionych autorów? Zmuszanie dzieci i młodzieży, do tego typu literatury jest błędem i skutecznie zniechęca młodych czytelników. Sama jestem tego najlepszych przykładem. Mimo że, uwielbiam historię nie byłam w stanie przebrnąć przez Potop, na którego o zgrozo dostaliśmy tydzień w liceum. Dopiero kilka  miesięcy później, gdy z własnej nie przymuszonej woli sięgnęłam po trylogię Sienkiewicza zakochałam się w Kmicicu, Skrzetuskim, Wołodyjowskim, no i przede wszystkim w Zagłobie. 

A Wy co sądzicie o polskich autorach? Czytacie, czy częściej sięgacie po zagranicznych autorów? A jeżeli tak to dlaczego? Czy też macie wrażenie, że w Polsce bardziej promuje się zagranicznych autorów? 

~Anna Pawłowska

6 komentarzy:

  1. Nie przeginajmy - ludzie o polskicg autorach wiedzą coraz więcej i powoli stan rzeczy się zmienia ;) Nie znamy naszych autorow przez lata 90. Głównie, gdy nasz rynek nadrabial braki z PRL-u i publikował tylko ludzi z zagranicy :) Poza tym literatura to dość niszowe hobby. Żyjemy w kraju rolniczym i robotniczym, a nie w kraju inteligencji. Nie można wymagać nie wiadomo czego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sama czytam więcej literatury zagranicznej, ale jeśli mnie zainteresuje jakaś książka polskiego autora, to z chęcią po nią sięgnę. Mam też kilka takich ulubionych polskich autorów, wiec czemu nie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie sięgam po polskich autorów, bo nie znam ich prac. Dlaczego? Bo polska promocja leży. Wszędzie jesteśmy bombardowani reklamą zagranicznych książek. Skoro enty raz słyszę o danym tytuł to szukam o czym to jest, znam okładkę i mój umysł podświadomi każe mi to przeczytać, by to poznać, a skoro ja nie potrafię nawet wymienić współczesnych polskich autorów to jak mam wybrać do przeczytania jakiś ich tytuł?
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Książki polskich autorów czytam bardzo rzadko. Czemu tak jest? Przez szkole lektury, których wręcz nienawidzę czytać. Bo po co mam czytać ,,Krzyżaków" skoro nawet fabuła książki mi się nie podoba. Gdy jeszcze w podstawówce czytałam wszystkie lektury szkolne, lubiłam czytać polskich autorów. W pierwszej klasie, zaczęłam się do nich strasznie zniechęcać przez książki, których nie lubiłam czytać. Po prostu nie dawało mi frajdy czytanie tych książek.
    Lecz wczoraj przeczytałam książkę polskiego autora i była to jedna z lepszych książek jakie czytałam. Mam nadzieję, że dzięki tej książce będę częściej sięgać po polskich autorów :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie nigdy nie miało kompletnie znaczenia kim jest autor. A że odrzucam z góry te głośniejsze promocje (zazwyczaj okazują się być wydmuszkami), to poznaję także polskich autorów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Częściej sięgam po zagranicznych, ale staram się co jakiś czas sięgać po coś polskiego pochodzenia. Ostatnio trafiłam na "Adepta", który miał ogromny potencjał, oryginalny pomysł na fabułę i na dodatek został bardzo ładnie wydany, ale treść trochę psuła świetne pierwsze wrażenie. Miałam podobne odczucia co do kilku innych książek polskich autorów. Wydaje mi się, że spora część z nich ma całkiem dobre pomysły, ale niedoszlifowane i przez to nie przyjmują się zbyt pozytywnie :(
    Są jednak tacy polscy autorzy, którymi możemy się naprawdę szczycić (np. według mnie jest nim Sapkowski czy Stachura w przypadku poezji) i dorównują oni zagranicznym twórcom ;)

    OdpowiedzUsuń