poniedziałek, 26 czerwca 2017

"Zbrodnia której nie było" - Andrzej Selerowicz [RECENZJA PRZEDPREMIEROWA]

W naszym kraju nadal obowiązują tematy uznawane za tabu. Niby idziemy do przodu, stajemy się coraz bardziej otwarci i z większą śmiałością rozpoczynamy często kontrowersyjne dyskusje, a mimo to zawsze znajdzie się grono osób, które nie potrafi ze spokojem podejść do pewnych spraw. Kiedyś homoseksualizm w Polsce nie istniał i to nie dlatego, że nie było osób o takiej orientacji seksualnej, bo były - tylko otwarcie się o tym nie mówiło. Andrzej Selerowicz w swojej najnowszej książce "Zbrodnia, której nie było" wprawnie wprowadza czytelnika do świata, który nie jest mu jeszcze dobrze znany. 


Krwawa zbrodnia w sterylnym środowisku łódzkich homoseksualistów.


Przyznaję otwarcie, że już sama zachęta wydawcy wystarczyła bym z ekscytacją sięgnęła po tę książkę.Ciekawa byłam jak autor "ugryzł" temat i na czym skupił się podczas tworzenia. W pamięci mam kilka mocno nieudanych publikacji poruszających problem i chociaż ich autorzy chcieli zapewne dobrze, ostatecznie przez nieudolne podsumowania postawili  osoby o tej orientacji w mocno niekorzystnym świetle. Każdy z nas zapewne chociaż raz miał okazję spotkać na swojej drodze geja czy lesbijkę. Pewnie nawet nie wiedzieliście o takim spotkaniu, bo nie mówili na okrągło o swoich preferencjach seksualnych, nie zachowywali się wyuzdanie ani perwersyjnie. Byli tacy jak wszyscy inni - heteroseksualni. Najwyższa pora wyzbyć się zakorzenionego przed laty przekonania i sfałszowanego obrazu tych osób. I ta książka może Wam w tym pomóc. 

Wydawałoby się, że czasy komuny były jednakowo trudne dla wszystkich. Ciągłe braki towaru, nakazy i zakazy wydawane przez władzę. Wszelkie przeciwności losu zdecydowanie łatwiej było przyjmować na barki mając przy boku kogoś zaufanego. Co w takiej sytuacji mogli zrobić ludzie, których "odmienność" skazywała na samotność? 



 " (...) zdaję sobie świetnie sprawę, że tu nie da się żyć swobodnie. ( ...) Żaden z nas nie może sobie pozwolić, by żyć otwarcie. Niektórzy kompletnie się maskują." 



W mieszkaniu Zbyszka podczas pierwszej soboty miesiąca odbywały się spotkania towarzyskie wyłącznie w męskim gronie. Dyskusje prowadzone podczas nich pozwalały chociaż na chwilę zapomnieć o rzeczywistości. W to jedno popołudnie mogli być naprawdę sobą i cieszyć się swoją bliskością.Fizyczność tych spotkań była ważna, ale nie najważniejsza. Grono przyjaciół wiedziało o sobie wiele, ale nie wszystko. Mało kto miał telefon, a informacje rozchodziły się czasami zbyt późno. Uczestnicy starali się jednak pielęgnować nietypowe więzi i gdy przez kolejne dwa spotkania jeden ze stałych bywalców  do nich nie dołączył, zwyczajnie zaczęli się o niego martwić.Wizyta u jego matki przyniosła smutne wiadomości. Remigiusz, początkujący aktor zmarł w swoim mieszkaniu prawdopodobnie na atak serca.Wszystkim ciężko było uwierzyć w taką wersję wydarzeń, ponieważ mężczyzna był żywiołowym  człowiekiem, a co więcej jednym z najmłodszych w tym gronie. Pytanie rodziło pytanie. Rozmowa z aktorką- przyjaciółką zmarłego rzuciła światło na sprawę. Kobieta uparcie twierdziła, że za śmiercią stoi ktoś trzeci. Zbyszek wraz z pozostałymi uczestnikami sobotnich spotkań postanawiają rozwiązać zagadkę potencjalnego morderstwa. Podczas kolejnej rozmowy z matką dowiadują się, że faktycznie mieszkanie denata wyglądało jak miejsce zbrodnii. Kobieta jednak nigdy nie pogodziła się z sposobem życia syna i jego upodobaniami. Na własną rękę usunęła wszelkie dowody, a całego zajścia nie zgłosiła nawet MO, argumentując że nie widzi powodów by o jej synu po śmierci zaczęto mówić źle. Niemal w tym samym czasie w lokalnych gazetach pojawiają się informacje o serii zabójstw, a w każdym z nich ofiarą pada mężczyzna. Wśród przyjaciół rodzi się obawa, że mają do czynienia z seryjnym mordercą. Czy uda im się sprowokować domniemanego zabójcę i czy misternie przygotowana pułapka okaże się skuteczna?!

To książka, której bez względu na swoje uprzedzenia warto dać szansę. Nie jest to może krwawy kryminał, a sama historia śledztwa mogłaby zostać rozwinięta, a mimo to czytając nie sposób się od niej oderwać. W moim odczuciu to fajnie poprowadzona i osadzona w ciekawych realiach powieść obyczajowa. Mało tu "momentów" którymi ocieka współczesna literatura i właśnie z  tego powodu miło będę wspominać jej lekturę.


Ocena: 7/10


Za możliwość przeczytania dziękuję Novae Res.



                                                                                                                            ~Mariola Mazur

2 komentarze:

  1. Bardzo chciałabym ją przeczytać! Zarówno proza, jak i środowisko gejowskie są mi raczej bliskie (mam sporo znajomych o tej orientacji), więc jestem bardzo mocno zaintrygowana...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daję słowo, że będziesz miała okazję sama sprawdzić, czy Ci się spodoba czy nie :)

      Usuń