niedziela, 25 czerwca 2017

"Zwłoki powinny być martwe" - Agnieszka Pruska



       „Zwłoki powinny być martwe”, czyli książka Agnieszki Pruskiej, zaintrygowała mnie przede wszystkim tytułem. Sami musicie przyznać, że jest dość oryginalny, a właśnie takie przyciągają mnie najbardziej. Nie raz było to dla mnie mylące i wnętrze książki już tak bardzo nie ciekawiło, jednak w tym przypadku na szczęście śmiało mogę powiedzieć, że zarówno tytuł jak i treść powieści są tak samo intrygujące.
       Dwie nauczycielki postanowiły spędzić miesiąc wakacji w leśniczówce kuzyna jednej z nich. Z dala od zatłoczonych korytarzy, wścibskich i krnąbrnych gimnazjalistów miały oddać się błogiemu nic nierobieniu. Ich wakacyjne plany zostały jednak pokrzyżowane, kiedy podczas zbierania malin, napotkały leżącego pod krzakiem mężczyznę. Po zbadaniu pulsu i oddechu stwierdziły, że nieznajomy jest martwy, w związku z czym pojechały na komisariat, by zawiadomić policje o przestępstwie. Jednak kiedy stróże prawa wraz z nauczycielkami znaleźli się na miejscu zbrodni, okazało się, że zwłoki zniknęły.
       Na tym nie skończyła się jednak wakacyjna przygoda dwóch kobiet. Sprawa znikającego ciała nie dawała im spokoju, toteż postanowiły wszcząć własne śledztwo. Czy wczasowiczkom uda się wyjaśnić sprawę ruchomych zwłok? Czy mężczyzna rzeczywiście był martwy, a może kobiety po prostu źle oceniły jego stan? Co dzieje się w niewielkim miasteczku, w okolicach którego się zatrzymały i w co uwikłają się nauczycielki?
       Muszę przyznać, że „Zwłoki powinny być martwe”, to pierwszy kryminał, który mi się spodobał. Jak dotąd wszystkie książki z tego gatunki zawodziły mnie w mniejszym lub większym stopniu. Chciałam jednak dać im jeszcze jedną szansę i cieszę się, że to zrobiłam. Powieść Agnieszki Pruskiej okazała się bowiem lekką, ciekawą pozycją, którą z przyjemnością czyta się w letnie popołudnia.
       To, co najbardziej przypadło mi do gustu, to zawarty w książce humor. Autorka nieraz wywołała u mnie uśmiech, kiedy czytałam o słownych potyczkach między bohaterami, zabawnych sytuacjach między nimi, czy też rozśmieszał mnie sposób, w jaki została poprowadzona narracja. Główna bohaterka opowiada wydarzenia zawarte w książce z własnej perspektywy i robi to w lekko, niemal kolokwialnie. Przez cały czas ma się wrażenie, że historia jest opowiadana przez koleżankę, która w swojej wypowiedzi nie szczędzi zwrotów używanych w codziennej mowie. Również dialogi są prowadzone w sposób naturalny, pisane żargonem używanym przez ludzi w wieku bohaterek. Jedyne, co mnie strasznie denerwowało, to używanie w narracji i wypowiedziach zdrobnień typu „kawusia”. Nie wiem, dlaczego za każdym razem wzdrygałam się, kiedy takowe się pojawiały.

 "Sądząc po wyrazie twarzy, sierżant Dawid Podgórski zaczynał się zastanawiać, jak nas powstrzymać przed zabawą w detektywów i przed znajdowaniem kolejnych prawie trupów. Biedny człowiek."

       Również bohaterowie książki, są bardzo ciekawi i wręcz nie sposób ich nie polubić. Główne postaci, czyli nasze wczasowiczki, są naprawdę inteligentnymi kobietami, które nie tylko wykorzystują swój rozum i wyobraźnię, by prowadzić własne śledztwo, ale także po to, by pozbyć się wścibskich dzieci swoich gospodarzy, które tylko czekają, by znaleźć coś interesującego i nie dać żyć swoim gościom. Jednocześnie kobiety same wydają się być ciekawskimi małolatami, które nie zważając na protesty policji, szwendają się i wypytują okolicznych mieszkańców o różne sprawy związane z zaginionymi zwłokami. Ciekawą i zapewne sympatyczną postacią jest również sierżant policji, a jego próby spławienia kobiet i przekonania ich, by nie mieszały się w nic, co mogłoby im zaszkodzić, wywołują rozbawienie u czytelnika.
Jest jednak jedna rzecz, która w kreacji bohaterów mi się nie spodobała. Mianowicie to, jak zachowywały się postacie po odkryciu zwłok. Nie było tu żalu czy wstrząsu wywołanego odkryciem, co raczej jest naturalnym odruchem człowieka. Czasami miałam wrażenie, że kobiety wręcz cieszą się, ze ktoś umarł, bo dzięki temu mają zajęcie i się nie nudzą.
       Książkę mogę jednak zdecydowanie polecić wszystkim miłośnikom kryminałów, a także osobom, które szukają lekkiej, zabawnej lektury na letnie dni. Można z nią naprawdę miło spędzić czas i nawet nie zauważyć jego upływu. A może już jesteście po lekturze "Zwłok"? Jakie odczucia w was wywołała?

7/10
 Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Oficynka.

Sara Chrzanowska

1 komentarz: