poniedziałek, 17 lipca 2017

"444" - Maciej Siembieda


źródło
Istnieje pewna przepowiednia. Przepowiednia, która może zmienić oblicze otaczającego nas świata. Według niej, co 444 lata, począwszy od roku 1000, pojawi się wybraniec, który będzie miał szansę, raz na zawsze zakończyć trwającą od wieków wojnę między islamem a chrześcijaństwem. Wybraniec ten, zostanie  naznaczony, niewielką blizną w kształcie czwórki nad prawą brwią. Jednak nie wszyscy pragną pokoju, a tajna, islamska organizacja, zrobi wszystko, by nie dopuścić do wykorzystania tej szansy. 

Na trop przepowiedni trafia podrzędny dziennikarz, Paweł Włodarczyk, który twierdzi, że sekret do okrycia średniowiecznego proroctwa, zawarty jest jednym z obrazów Jana Matejki – Chrzcie Warneńczyka, najczęściej kradzionego obrazu, polskiego mistrza.  Swoimi spostrzeżeniami dzieli się z Jakubem Kanią , prokuratorem IPN-u, który nie bardzo chce wierzyć w słowa dziennikarza. Jednak, gdy ten ginie pod kołami rozpędzonego tira na albańskich numerach, prokurator rozpoczyna własne śledztwo. Nie wie jednak, ze tajna organizacja Borkita, usunie każdy kamień na ścieżce proroka, a Jakub Kania właśnie stał się owym kamieniem. 

"Tamtego przedpołudnia Paweł Włodarczyk zupełnie niepotrzebnie wymył i wywoskował samochód, ponieważ kwadrans później zginął w nim staranowany przez tira, któremu wysiadły hamulce."

Nigdy nie ukrywałam, że twórczość Dana Browna jest mi szczególnie bliska. Od dziecka marzyłam, żeby zostać archeologiem i niczym Indiana Jones w spódnicy odkrywać starożytne zagadki. Nic więc dziwnego, że powieści Browna wywołują we mnie ogromne emocje i są obowiązkową pozycją na moich listach TBR. Muszę również przyznać, że nie bez znaczenia jest fakt, że w ekranizacjach powieści tego autora, główną rolę odgrywa mój ulubiony aktor, Tom Hanks. Nikogo więc nie zaskoczę mówiąc,  że zapowiedź polskiej odpowiedzi na twórczość Dana Browna, 444 Macieja Siembiedy, wywołała we mnie nie małą ekscytację. Mocno zaintrygowała mnie sama przepowiednia, wokół której toczy się cała akcja, ponieważ pojednanie islamu z chrześcijaństwem jest tematem nie tylko mocno ciekawym, ale także niezwykle ryzykownym. Nie pozostało mi więc nic innego jak z zapartym tchem śledzić losy prokuratora Jakuba Kani, który niczym sławny Robert Langdon musi rozwiązać tajemnicę Chrztu Warneńczyka.

Chrzest Warneńczyka 
A tajemnica jest, i to jeszcze jaka! Jednak nie spodziewajmy się rozwiązania zagadki już na pierwszych stu stronach książki. Autor stopniowo dawkuje nam informację zmuszając do intelektualnej zabawy, przy czym sama akcja jest prowadzona sprawnie na kilku płaszczyznach jednocześnie. W jednej części poznajemy Pawła Włodarczyka, podstarzałego dziennikarza z problemem alkoholowym, który marzy o odkryciu tajemnicy związanej z płótnem Matejki, by w następnej części przenieść się do średniowiecznej Lizbony i walczyć z Maurami w roku 998. To właśnie dzięki podzieleniu powieści na kilkanaście części, czytelnik unika wrażenia zagubienia czy dezorientacji. 

Dużym atutem powieści jest wykształcenie samego autora, ponieważ od 30 lat zajmuje się on śledztwami historycznymi, których owocem jest własnie powieść 444. Dzięki temu, p. Maciej Siembieda sprawnie operuje językiem, łącząc literacką fikcję z faktami historycznymi, których jest naprawdę sporo. Dużo radości sprawiło mi późniejsze wyszukiwanie tych ciekawostek jak na przykład tej o Władysławie Warneńczyku, jakoby miał być ojcem, sławnego Krzysztofa Kolumba.

"Z detektywistyczną skrupulatnością kilkakrotnie obejrzał scenę uwiecznioną przez Matejkę, a potem przestudiował każdy jej centymetr kwadratowy... Nie dostrzegł niczego nadzwyczajnego." 

Na sam koniec chciałabym się jeszcze zatrzymać przy samej przepowiedni. Pomysł na wykorzystanie proroctwa, w którym to wybraniec ma szansę na pojednanie islamu z chrześcijaństwem, bardzo mi się spodobał, ponieważ jest to temat ważny i aktualny. Doskonale wiemy jak wygląda sytuacja polityczna w wielu krajach wschodu, czy zachodu i jak wielu niewinnych ludzi ginie w atakach terrorystycznych. W wielu innych powieściach tego typu, główny bohater rozwiązuje zagadki by odkryć starożytne proroctwo lub zdobyć niezliczone skarby, jednak jego sukces nie dotyka zbyt dużej liczby osób. W 444, kibicujemy głównym bohaterom, tym żarliwiej, ponieważ wiemy z autopsji, jak żyje się w świecie, gdzie te dwie religie nieustannie toczą krwawą walkę. 

Powieść Macieja Siembiedy 444, to niezwykła podróż przez wieki, pełna zagadkowych zdarzeń i teorii spiskowych dotyczących jagiellońskiego obrazu. Zdecydowanie jest to pozycja godna polecenia, zarówno dla wielbicieli tego typu książek, jak i dla tych mniej zaangażowanych w odkrywanie starożytnych tajemnic. Ja z niecierpliwością wyczekuję kolejnych powieści tego autora, licząc, że sprawią mi one równie wielką przyjemność jak przygody prokuratora Jakuba Kani.

Ocena 8,5/10 

Za tę niezwykłą opowieść serdecznie dziękuję wydawnictwu Wielka Litera!


~Anna Pawłowska 




2 komentarze:

  1. Też lubię powieści Dana Browna i klimat jego książek trzymających w napięciu do ostatniej strony. Cieszę się, że powstała polska powieść w tym stylu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam żadnej z książek tego autora, ale tę bym chętnie przeczytała.

    OdpowiedzUsuń