czwartek, 20 lipca 2017

A jakie książki Ty masz w domu?



           W dobie nieustającego przepływu informacji i chęci nabywania coraz to nowych rzeczy, gdzie każdy może zostać autorem i wydawcą zapominamy  o tradycjach i dawnych zwyczajach. Coraz częściej zamieniamy książki na praktyczniejsze e-readery, audiobooki lub ebooki i osobiście nie potępiam, bo sama przymierzam się do zakupu „elektronicznych”  książek. Niestety, coraz częściej zamienia się tradycje wyniesione z domu i rodzinnych spędów na nowsze, ekologiczne, wegańskie etc. Część tradycji zmienia się, bo zmieniają się czasy - jesteśmy coraz to nowszymi, wyedukowanymi ludźmi i poszerzając wiedzę walczymy z zabobonami, które brały się powtarzane z dziada na pradziada, z babki na babkę (np. czy wiedzieliście, że dawniej sądzono, że uprawianie miłości podczas menstruacji przyniesie grzech dla kobiety i urodzi chore dziecko?). I dobrze, bo niewiedza była i jest  główną przyczyną powstawania niektórych przekonań. Natomiast jestem przeciwna temu, aby te dobre zwyczaje zostały zamienione w imię nowych, elektronicznych czasów, które nastają (lub nastały).
       Do  czego zmierzam?  Oczywiście do książek.


       Sama jestem książkoholikiem (na tym blogu to tutaj same takie persony), uwielbiam otaczać się książkami, stoją stertami na biurku, na biblioteczce są poskładane albo w pionie albo w poziomie (ile tylko zmieszczę), jednakże uważam też, że książka żyje wówczas, gdy jest czytana. Takie podejście sprawia, że nie jestem zwolenniczką kupowania powieści. Bo przeczytam ją raz i …. Ją odłożę. Gdy się wypożyczy to cóż, przy moim zakręceniu po prostu zapominam o książce i raczej więcej do mnie nie wraca. A gdy nie pożyczam to po prostu zalegają mi na półkach. Stąd moje zamiłowanie do poradników, książek historycznych lub innych, po które sięgam więcej niż raz (nawet jeśli to raz na rok, bo przypomnę sobie, że miałam szlifować angielski czy rosyjski) i do bibliotek. 


       I szykując się do pisania artykułu zadałam sobie i innych pytanie: Jakie książki znajdują się w Waszych domach? W polskim przybytku z pewnością nie może zabraknąć Pisma Świętego. To zabawne, że od tego zaczynam, ale to była moja pierwsza myśl, u mnie znajdują się z pewnością 3, jak nie 4 (Siostra się wyprowadziła, więc na pewno jedno zabrała ze sobą). Drugą pozycją, która znalazła się obowiązkowo jest Pan Tadeusz. Dalej idąc – Trylogia Sienkiewicza, Quo Vadis, Historia Polski, Krzyżacy (znów ten Sienkiewicz;), Lalka, Chłopcy z Placu Broni, Pinokio i inne bajki oraz wiersze polskich autorów, zwłaszcza Brzechwy i Tuwima, Romeo i Julia czy też prace Kraszewskiego. Trzeba przyznać, że głównie klasyka rzuca się w oczy w domowych biblioteczkach i to zasługa naszych rodziców. Encyklopedie i słowniki języka polskiego, ortograficzne, wyrazów bliskoznacznych itp. To wynik poprzedniej ery. Gdzie wiedzę szukało się na stronicach wielkich ksiąg oraz tłumaczyło znaczenie słów nie zawsze zrozumiałych, mimo, że pisanych po polsku. Sama pamiętam te czasy, gdy pojęcia z biologii tłumaczyłam z Wielkiej Encyklopedii PWN (ręka do góry - kto taką ma w domu?), a podczas gry Państwa Miasta to encyklopedia i atlas były podstawą do sprawdzenia, czy ktoś tu nie wymyśla.

               Na równi z klasykami znajduje się literatura współczesna: Harry Potter, Władca Pierścieni i czy nowsze, jak np.: Niezgodna czy Igrzyska Śmierci. Nowe powieści mają inne znaczenie niż nieśmiertelne klasyki, lecz są i tacy, co uważają, że wolą to, co niesie współczesność niż zamierzchłe czasy kojarzone z przymusowym czytaniem lektur. Wierzę, że zarówno na jedne i na drugie znajdzie się miejsce w mojej domowej biblioteczce. Choć ostatnim zakupem, którego dokonałam z myślą – będzie dla następnych pokoleń/ chcę to mieć u siebie w biblioteczce była nieśmiertelna twórczość Bułhakowa czyli Mistrz i Małgorzata. Są również (nieliczne) książki, do których będę wracać z sentymentem i nigdy nie oddam nikomu (chyba, że swojemu dziecku) m.in. Mała Księżniczka.

        Czy posiadanie książek jest dobrym nawykiem? Z pewnością tak, bo sięgamy po nie w wolnych chwilach,  z zaciekawieniem patrzą na nie następne pokolenia, polecamy komuś książkę chcąc podzielić się emocjami i wspomnieniami, które przychodzą nam na wspomnienie tejże pozycji. Myślę, że nie warto zatracać tego zwyczaju, bo wówczas, gdy gaśnie światło okazuje się, że otwiera się przed nami świat wyobraźni, który łączy pokolenia.



           A wy? Które książki wyprowadzą się razem z Wami? Które będziecie musieli koniecznie mieć ze sobą w domu? Którą książkę polecicie swoim dzieciom? Śmiało piszcie swoje opinie w komentarzach!

Emilia Pieńko

8 komentarzy:

  1. Ej ale LOTRA na równi z HP to mi nie ustawiaj. To już klasyka literatury fantastycznej. A nie lit. Współczesna. To znaczy też - ale klasyką jest bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszac literatura wspolczesna mialam na mysli literature XX wieku, ktora kojarzyla mi sie z czasami juz wspolczesnymi. Rownie dobrze moglam wspomniec o Orwellu, choc tej ksiazki u siebie nie posiadam. Poza tym nie jest to stawianie "na rowni" tylko na tej samej polce ;)
      Aczkolwiek dziekuje za zwrocenie uwagi na ten detal.

      Usuń
  2. O matko, długo by pisać. Czego ja nie mam w domu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chetnie sie dowiem :D
      To tak tylko poszlo w skrocie, bo jeszcze pojawia sie mysl, co chcialabym posiadac w swoim domu ;) wowczas te zdjecia nie bylyby fotografiami wzietymi ze stron internetowych, a zdjecia z mojego domu :D

      Usuń
  3. Mam w biblioteczce istny misz masz, jest tam dosłownie wszystko

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam mało książek,może z 50, nie licząc książek córki, króluje u niej seria o Martynce, baśnie itp.

    OdpowiedzUsuń
  5. Choć na razie jeszcze nie muszę o tym myśleć, faktycznie zastanawiałam się, które książki zabrałabym ze sobą. I byłby to bardzo ciężki wybór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam bardzo podobnie :) Ale już powoli kompletuję swoją własną listę "must have" z książek, aby nie okazało się, że zabraknie Pana Tadeusza w moim domu ;)

      Usuń