sobota, 22 lipca 2017

"Dziedzictwo ognia" - Sarah J. Maas

"-Książę lodu i wiatru nie powinien się chyba modlić do Tej, Która Przynosi Ogień.
-Z jakiegoś powodu Mala mnie lubi i zgodziła się, że stanowimy przerażający zespół."

Drugi tom serii "Szklany tron" nieco mnie zawiódł i sceptycznie podeszłam do kolejnej części. Na początku nie byłam zachwycona, ciągnęło się i czytało powoli, ale gdy minęłam połowę książki, nie mogłam zatrzymać się nawet na moment. Książka pochłonęła mnie.
Manon jest wspaniała, Aedion jest cudowny, Rowan jest intrygujący, Chaol jest nadal uwielbiany przeze mnie, Dorian mnie irytuje, ale go lubię, a króla Adarlanu za jego pomysłowość wielbię, bo nakręca całość i jest demonicznie zły. I została też Celaena, wobec której mam mieszane uczucia. 

Manon Czarnodzioba, jest bohaterką, którą bardzo polubiłam. Jest osobą, która jest w stanie bardzo wiele wytrzymać, ma swoje zdanie, od którego nigdy nie odchodzi, i którego się twardo trzyma. I chociaż jest wiedźmą bez serca, to jednak gdzieś w jej głębi ten okruch dobra jest ukryty, który objawił się w wielu momentach. Uwielbiam jej bezwzględność i sposób w jaki została przedstawiona. Te jej objawy dobra mieszane z okrucieństwem... coś wspaniałego!

Aedion, jak ja go uwielbiam! Jest bohaterem, którego nie da się nie lubić. Cenię go za intrygi i plany, które knuje, a także za oddanie wobec ludzi i swojej królowej. Jest człowiekiem pełnym honoru, który dla dobra innych potrafi wyrządzić wielkie zło. Mam ogromną nadzieję, że Maas nie ukatrupi go w kolejnych tomach, bo to będzie bolało.

Rowan... czekałam na jego postać, bo wszyscy mówili, że jest taki super i w ogóle, a dla mnie jest niestety przeciętny. Jest jedynie chamem, który z biegiem czasu zaczyna być nieco milszym człowiekiem. Jednak mimo wszystko jest taki nijaki wyróżnia się tylko tym, że boją się go ludzie. Nic szczególnego. Chociaż tatuaże ma fajne! Intryguje mnie też jego przeszłość, bo jest bardzo tajemniczy. Być może polubię go później.

"Ujrzała zawzięty uśmiech Rowana i czającę się w nim wyzwanie. Wojownik pomknął z taka prędkościa, że ledwie mogła za nim nadąrzyć. Niespodziewanie wyrósł w innym miejscu i szarpnął Celaenę za warkocz. Odwróciła się, ale Fae już znikł. Stękneła, gdy uszczypnął ją w bok.
- Przestań!
Stał teraz przed nią, a w jego oczach płoneło dzikie zaproszenie."



źródło


Chaola to ja nadal uwielbiam. Cenię go za oddanie wobec Doriana, a także dbanie o przyjaciół. Jest człowiekiem, który woli utracić kogoś na zawsze, nawet swojego przyjaciela, byleby tylko zadbać o jego dobro. Dla niego nie liczy się on sam, a jego przyjaciele i to jest w nim piękne. I ogromnie podoba mi się to, że Chaol nareszcie stał się tym, którego oczy otworzyły się i zaczął myśleć sam, a nie wykonywał ślepo rozkazy.

Dorian mnie irytował, bo jest według mnie zadufanym w sobie książątkiem, które obraża się, gdy nie dostaje tego, co chce. A z drugiej strony podoba mi się jego wewnętrzna siła. W końcu obudził w sobie potwora i postawił na swoim, chociaż z marnym skutkiem, ale co tam! Ważne, że Dorian zaczął sam myśleć. Ale mimo wszystko mógłby czasami schować swoją dumę.

Król Adarlanu jest postacią, którą wielbię za jego pomysłowość, intrygi i rzucanie całego świata do stóp. Nie chodzi o to, że podoba mi się jego okrucieństwo wobec setek ludzi, ale jego potęga jest niesamowita. Ten człowiek ma mnóstwo pomysłów, które potajemnie realizuje i krok po kroku zdobywa świat. Jest postacią, która nie ugina się przed nikim ani niczym i walczy o swoje. I chociaż jest nieco lekkomyślny, a jego okrucieństwo przeraża, to mimo wszystko bez niego nie byłoby całej akcji, która jest fenomenalna.

A Celaena znów mnie irytuje. Wkurzało mnie jej użalanie się nad sobą przez większą część książki, ale z drugiej strony pokochałam ją za jej wewnętrzny ogień i siłę. Mam nadzieję, że przez resztę tomów będzie trzymać się drogi, którą sobie teraz wyznaczyła. Czuję, że będzie bomba!

"Cały świat otrzymał wyraźny sygnał. Aelin stała się wojowniczką, walczącą zarówno magią, jak i mieczem. Co więcej, nie miała już ochoty się ukrywać."

źródło


Jestem zachwycona powieścią od połowy. Na początku była bardzo monotonna, nic nie działo się, czytałam, bo czytałam i w gruncie rzeczy nie pamiętam zbyt wiele z początku. Jedynie picie Celaeny, jej użalanie i to, jak dostawała wpierdziel od ludzi. Nic fajnego. Jednak później wszystko nabrało pędu, zaczęło się dział, akcja nie była przerywana, a ja coraz mocniej wciągałam się w lekturę. 
Ogromnym atutem książki jest to, że została podzielona na trzy różne, oddzielne wydarzenia.
Jedna część książki oddana została Celaenie i Rowanowi. I chociaż oboje mnie irytowali, to fajnie czytało się o ich przygodach, walce ze Skórozdziercami oraz Valgami. Ich tropienie zła było również niesamowite, a same wydarzenie, które odbyło się w Doranelle było cudownym przeżyciem.
Podobała mi się ich główna walka, opisywanie koszmarów Celaeny, powrót do przeszłości i budowanie lepszego jutra.
Druga część przeznaczona była dla Chaola, Aediona, a także Doriana i pewnej tajemniczej dziewczyny. I chociaż ich losy splatały się ze sobą, to były także rozdzielane na odrębne wydarzenia.
Pokochałam intrygi Chaola oraz Aediona, ale także z przyjemnością czytałam o losach księcia.
Ale koniec, który zapewniła mi Maas, spowodował, że ją znienawidziłam. Jak mogła!
Trzecia i najlepsza część należy do Manon. Uwielbiam jej przygody i treningi z Wywerną. Z każdą stroną coraz bardziej zatapiałam się w całość i nie mogłam oderwać się od lektury. Ale nic więcej wam nie zdradzę, sami musicie poznać tę wiedźmę.

Fabuła rzecz jasna jest naprawdę wspaniała, ale także pomysłowa. Na początku śmierdziało strasznie serią "Dwór cierni i róż". I tak, wiem, że seria "Szklany tron" była pierwsza, ale jeśli zaczynało się przygodę od drugiej, to podobieństwo rzuca się w oczy. Bo jednak podobieństw między tymi książkami jest mnóstwo. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i później wszystko rozkręciło się i zmierzyło ku lepszemu końcowi.
Po przeczytaniu lektury mam ogromnego kaca. Nie tylko fabuła i mnóstwo akcji wpłynęły na mój stan, ale także zróżnicowani bohaterowie, których charaktery tworzą mieszankę wybuchową.
Pióro autorki również jest niesamowite, lekkie i przyjemne w odbiorze, a dokładne i przemyślane przedstawianie ważnym momentów i szczegółów, ogromnie wpływa na odbiór całości. Podobało mi się chociażby opisywanie Skórodzierców, coś okropnego, ale zapada w pamięć.
Zachęcam was do poznania książki, bo gwarantuję, że będziecie dobrze bawić się przy niej. Ja nie mogę doczekać się, aż poznam kolejne losy bohaterów!

"Była władczynią silnego ludu oraz potężnego królestwa.
Była dziedziczką popiołu i ognia. Nie miała zamiaru kłaniać się nikomu."




Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo: Wydawnictwo Uroboros.
Uroboros

Natalia Zaczkiewicz

4 komentarze:

  1. Mam zamiar w końcu zajrzeć do tej serii. Fajnie, że Tobie się podoba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje klimaty, już na liście czytelniczej mają swoje miejsce, chętnie w nie wkroczę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  3. Seria cały czas czeka na swoją kolej i mam nadzieję, że niedługo się doczeka :)
    Pozdrawiam
    onlybooks-jdb.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli trafię na nią w bibliotece, to chętnie :)

    OdpowiedzUsuń