środa, 5 lipca 2017

"Dziennik Chloe Snow" - Emma Chastain

Uwielbiam czytać młodzieżówki. Całe dzieciństwo spędziłam z Mią z „Pamiętników Księżniczki” czy szaloną Georgią Nicolson. Bardzo lekko czyta mi się powieści napisane jako wyrywki z pamiętnika, pisane w pierwszej osobie. Z podekscytowaniem sięgałam więc po debiutancką powieść Emmy Chastain.

Z okładki krzyczy do nas tytuł „Licealna masakra”, więc zagłębiając się w zawiłości fabuły umiejscawiamy sobie naszą bohaterkę gdzieś między 16 a 17 rokiem życia, czyli przeciętna powieść dla nastolatek o ich nastoletnim życiu i problemach. Super, coś lekkiego na początek wakacji, myślimy.

Chloe poznajemy dzięki jej matce, która podarowała jej dziennik, ponieważ „ od pamiętania smutniejsze jest tylko zapominanie”. Mama wyjeżdża do Meksyku szukać natchnienia do swojej powieści. Chociaż sprawa od pierwszych stron śmierdzi nam jakimiś rodzinnymi problemami. Wyczuwa się to w każdym mailu czy rozmowie Chloe z mamą. Dziewczyna zostaje więc z ojcem, który powinien dostać order za „Wybitnie umiem w rodzicielstwo”. Jest bardzo cierpliwym facetem, pełnym uczuć i poczucia humoru, który ze stoickim spokojem znosi humory swojej artystycznej małżonki i jej wybryki. Na domiar tego ma córkę, która właśnie skończyła gimnazjum i zaraz po wakacjach ma wkroczyć w brutalny świat licealistów. W czasie przerwy letniej na basenie nasza bohaterka poznaje Maca, przystojniaka i gwiazdora szkoły do której się wybiera. Jako, że nigdy jej wargi nie zetknęły się z wargami chłopaka, na pierwszy plan wysuną się więc problemy miłosne bohaterki.
Fabuła jest zmiksowaniem serialu muzycznego „Glee” oraz perypetii zawartych w cyklu książek „Zwierzenia Georgii Nicolson”. Po wakacjach przekraczamy więc próg szkoły, poznajemy najlepszego przyjaciela, przeżywamy z Chloe przesłuchania do chóru i walczymy o przetrwanie w dżungli pełnej nastolatków.

[Źródło]

Perypetie Chloe, Hannah i Tristana są napisane przystępnym językiem, czyta się je przyjemnie i szybko. Autorka ma bardzo lekkie pióro. Książka wydana jest starannie, czcionka nie męczy oczu, podobają mi się także wstawki z maili, SMSów czy ekspresja bohaterki, czasami objawiająca się brakiem interpunkcji, dużych liter czy jakichkolwiek ogólnie przyjętych norm.
Książka ma jednak jedno bardzo duże „ale”. Seks. Od samego początku nasze bohaterki rozprawiają o seksowaniu się, obciąganiu, penisach i macankach z chłopakami – wszystko byłoby nawet w normie, bo przecież liceum to zazwyczaj wiek pierwszych poważnych miłości i inicjacji seksualnych, gdyby nie fakt, że Chloe ma 13 LAT! Rozumiecie? 13-latka obciągnęła swojemu starszemu chłopakowi w książce dla młodzieży? Nie wiem co autorka chciała osiągnąć tym zabiegiem. Rozgłos, kontrowersję? Jedyne co zostało mi po przeczytaniu tej powieści to niesmak. Pedofilia nie jest czymś co powinno pokazywać się nastolatkom jako normalne zachowanie. Wydawca przeczytał w ogóle co wypuszcza do druku? Wydaje mi się, że książka powinna mieć jakieś ograniczenie wiekowe. Wiem, że amerykański system szkolnictwa różni się od naszego i liceum zaczyna się tam w wieku 13-14 lat, nie sądziłam jednak, że tak liberalne poglądy jak „seks przez ubranie” dopuszczalne jest już u dzieci. Powiedzmy sobie szczerze 13-to latka to jeszcze dziecko i powinna cieszyć się tymi beztroskimi latami, a nie zastanawiać się jak zaliczyć chłopaka z senior klasy!

Nie jest to książka, którą poleciłabym znajomej nastolatce. Wątek przystąpienia do chóru, perypetie z przyjacielem, zwyczajne codzienne problemy - bardzo proszę, ale alkoholowe imprezy i „seksy” w czasach gdzie piętnuje się nastoletnie matki i ogólne zepsucie wśród młodzieży, jako fabuła książki są nie do przyjęcia. Zaczynając czytać liczyłam na mocną ósemkę. Jednak promowanie pedofilii zbija ocenę do naciąganej trójki.


OCENA 3/10

Książkę przeczytać mogłam dzięki Wydawnictwu Zysk i S-ka



4 komentarze:

  1. Dziwne to wszystko, na pewno nie przeczytam. Sama również lubię młodzieżówki, ale nie takie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie wszechobecny seks, książka jest nawet dobrze napisana. Przyjęcie do chóru, co wiązało się z wykluczeniem w towarzystwie i problem z homofobią to coś co można pokazać dzieciom, by nauczyć ich tolerancji. Na początku naprawdę liczyłam na świetną zabawę!

      Usuń
  2. Nieważne, co mówią... Ważne, że mówią... No to ma pani Emma Chastain "sławę" murowaną... Słabe.

    OdpowiedzUsuń