piątek, 7 lipca 2017

"Egzorcyzmy księdza Wojciecha" Krzysztof Varga

Dzisiejszy wpis to opowieść trochę o tym jak mylne może być ocenianie książki wyłącznie po... tytule.  Ocenianie po okładce to dość częsta praktyka. Zdecydowanie to główny czynnik wpływający na fakt czy po daną książkę sięgnę czy nie. W tym przypadku zmyliły mnie dwie powyższe rzeczy. Zarówno ascetyczna oprawa jak i narzucający konkretny kierunek myślenia tytuł utrzymywały mnie w przekonaniu, że  autentycznie mam do czynienia  z opisem przeprowadzanych egzorcyzmów. Moje myślenie wkroczyło na inne tory niż zaplanował to autor. Po lekturze dochodzę jednak do wniosku, że sporo mnie ta książka nauczyła. Może nie takiej wiedzy i nauki się spodziewałam, ale na pewno wyniosłam z tej książki niejedno. 

"Na ekranie wyświetliło się słowo "matka". Zawsze gdy widziałem te pięć liter, robiło mi się słabo, teraz też poczułam, że drętwieją mi ręce, a pot płynie ze wszystkich porów.(...)poczułem, że wiem już co powie. Że to wszystko przez tego sukinsyna, zawsze wiedziała, że przez niego będzie nieszczęście, że to on prowadził pijany(...)."

Krzysztof Varga w swojej książce "Egzorcyzmy księdza Wojciecha" zamieścił kilka krótkich opowiadań którym towarzyszy wspólny mianownik: niewiele w życiu człowieka zależy od niego samego, a nawet jeśli uda mu się coś w życiu "ugrać" , na końcu czeka śmierć.  Czasami trochę smutne, zdecydowanie zaskakujące - takie są właśnie historie  przelane na papier. Każda z nich opowiedziana nieco sarkastycznie, a jednocześnie tak realna, że nietrudno oczami wyobraźni przenieść tych wydarzeń do świata obok nas. Chwilami miałam wrażenie, że każda z nich setki razy miała miejsce  w życiu zupełnie nieznanych sobie wzajemnie ludzi. Autor wytyka głównym bohaterom ich nic nieznaczące dążenia  i podkreśla, że bez względu na starania wszystko sprowadza się do jednego. Poznajemy rodziny w których święta nie mają już żadnego znaczenia, a jedynym powodem wspólnego zasiadania do wigilijnego stołu jest przyzwyczajenie. Wszelkie niepowodzenia, nerwy i braki wypełnia alkohol a ostatecznie decyduje on o losie bliskich, a tak dalekich sobie osób. Wraz z lekturą wkradamy się do świata którym rządzi pieniądz, w którym ucieka się przed problemami osobistymi. Tam, gdzie nie ma już miejsca na zwyczajne ludzkie odczucia.Spotykamy młodego księdza z głową pełną ideałów i czystym serce, którego przełożony szybko sprowadza na ziemię. Gorycz w związku z niezadowalającą egzystencją leje się tu strumieniami.Jak na tacy Varga podaje nam  grzechy, których dopuścili się kolejno bohaterowie, My też  popełniamy je w swoim życiu. Być może dzięki potencjalnym zakończeniom każdej z historii coś się w nas złamie, coś zmieni. Można powiedzieć, że to książka o śmierci, chociaż bardziej odpowiednie byłoby stwierdzenie, że o życiu, które niedostatecznie  wykorzystujemy. Przeżywamy trochę na pół gwizdka skupiając się na tym co nieistotne, a ignorując to co ważne.



"Bał się oczywiście tego samego, czego bały się codziennie prezenterki, pogodynki, aktorki: że wypadnie z obiegu. Zużyje się, skończy się jego wielki sezon, długie pięć minut sławy trwające już od kilku lat, że pewnego dnia telewizyjny elektorat się nim znudzi (…), znudzą się szefowie, widząc, iż słupki oglądalności nie tylko nie idą w górę, ale wręcz spadają, drżał, że on sam się sobą znudzi i wpadnie w samobójczą rutynę. Ale nie umiał przewidzieć, kiedy to się stanie, podejrzewał jedynie, że nastąpi to całkiem niedługo"

luteranie.org

Z jednej strony tyle w naszym życiu smutków i bólu, że wydaje mi się niepotrzebne czytanie o nich dodatkowo  w książkach. Z drugiej natomiast opowiadania wstrząsają czytelnikiem swoją prostolinijnością i autentycznością i naprawdę mogą wpłynąć na zmianę sposobu myślenia i zachowanie odbiorcy. Lektura była dla mnie mocno przejmująca. Dopatrywałam się po niej oznak znieczulicy u samej siebie. Osobiście potraktowałam ją jak nietypowy rachunek sumienia, po którym musi nastąpić zmiana na lepsze.


Ocena 8/10



Za możliwość przeczytania dziękuję wydawnictwu Wielka Litera



~Mariola Mazur

1 komentarz: