czwartek, 6 lipca 2017

"Emigracja ambicji" - Edyta Hołdyńska


Polacy emigrują w poszukiwaniu szczęścia, częściej - za pieniądzem. Znam ten problem z autopsji. Sama też kiedyś spakowałam walizki, by w kilka godzin przywitać się z Londynem. Czy jest łatwiej? Teraz po czasie mogę powiedzieć, że na pewno inaczej. Życie i praca tam nie są jednak usłane różami i wymagają wielu wyrzeczeń. Idealnie rozwinęła ten temat Edyta Hołdyńska w swojej książce "Emigracja ambicji".


"(...) ma wszystko, choć zaczynał od zera. Uważa, że Polska nigdy by mu tego nie dała." 


Zanim  publikacja ta trafiła w moje ręce miałam ją na swojej liście książek "do przeczytania". Byłam przede wszystkim ciekawa czy moje odczucia w odniesieniu do tematu są zbliżone czy może zupełnie inne niż w opisanych na kartach książki historiach. Trochę zabolała mnie prawda jaka wyłania się  z każdej z nich. Po stokroć zgadzam się, że emigracja wiele daje, ale jeszcze więcej zabiera. Czasami ofiarą są przyjaciele, innym razem rodziny, a czasami ambicja i marzenia.Na książkę składa się 9 rozdziałów , a każdy z nich poświęcony jest innej historii. Niektóre z nich wydarzyły się w niedawnej przeszłości, inne to wspomnienia z początków Polski w Unii Europejskiej, kiedy to przed Polakami otworzyły się nowe możliwości. W większości bohaterami są młodzi, pełni zapału ludzie, którzy po ukończeniu studiów chcieli coś osiągnąć w świecie. Przybycie na miejsce i poszukiwania pracy okazywały się niejednokrotnie męczące. Pierwsze pojawiały się marzenia o pracy w  wyuczonym zawodzie, ale gdy zaskórniaki przywiezione z kraju powoli się wyczerpywały, należało "brać" co dają.  Ostatecznie  z czasem można szukać lepszego zajęcia. Życie weryfikuje jednak, że na poszukiwania czasami  zwyczajnie brakuje  chęci. Czas ucieka, a pierwotne zamierzenia odchodzą na drugi plan. Niektórym zwyczajnie nie jest dane zasymilować się z tamtejszą ludnością i pomimo wielu spędzonych poza krajem lat nie potrafią odnaleźć się w już nie takich nowych warunkach. Wtedy rodzi się jednocześnie tęsknota za krajem, gdy jest się gdzieś w świecie i tęsknota za tym "gdzieś" po powrocie. 

Piotr skończył studia na jednej z polskich uczelni. Niestety znalezienie pracy okazało się trudniejsze niż początkowo zakładał. Został z kredytem studenckim do spłaty i nieustającymi myślami o tym, skąd wziąć pieniądze. Po wyjeździe znajduje pracę, ale nie od razu. Jego walka o zatrudnienie trwa 6 długich tygodni, a ostatecznie wykształcony młody mężczyzna zostaje kierowcą w Pizza Hut. Dopiero po roku udaje mu się znaleźć zatrudnienie w bankowości z którą jest zawodowo związany. Niestety rozłąki nie wytrzymuje jego związek.

"Wizyty w Polsce zawsze go rozczulały. Cieszył się, oczywiście, ale także bardzo wzruszał, gdy tylko mógł zobaczyć Białystok. (...) Im jednak dłużej był w Polsce , tym bardziej tęsknił za Stanami." 


Marcin pochodził z województwa warmińsko- mazurskiego gdzie stopa bezrobocia jest nadal jedną z najwyższych w kraju. Ukończył w Olsztynie studia dziennikarskie, ale niestety nie mógł znaleźć zatrudnienia nie tyle w swoim zawodzie, co w ogóle. Do Anglii trafił w 2004 roku i znalazł pracę na jednym z londyńskich lotnisk. To tam poznał miłość swojego życia,  Polkę - emigrantkę.  Związek zaowocował dzieckiem. Para zgodnie doszła do wniosku, że ich potomkowi będzie lepie w życiu jeśli urodzi się TAM i uzyska angielskie obywatelstwo. Mężczyzna schował ambicję do kieszeni. Nie pracuje w zawodzie, ale spore zarobki rekompensują mu tą stratę. Do kraju ani on ani jego miłość- Ewa, nie zamierzają wracać.


http://www.finansemlodegopolaka.pl

"Emigracja ambicji" pokazuje przede wszystkim jak wiele człowiek jest w stanie poświęcić, by tylko nie musieć martwić się o swój byt. Przykro czytać, że nasz kraj nie jest w stanie zaoferować młodym ludziom tego czego oczekują. Naprawdę mało jest argumentów przemawiających za pozostaniem na polskiej ziemi. Biorąc pod uwagę liczbę emigrantów , wychodzi na to, że z każdym kolejnym rokiem coraz mniej...


Ocena : 7/10





Za możliwość przeczytania dziękuję  Wydawnictwo ZYSK i S-ka.



~Mariola Mazur

2 komentarze:

  1. Na pewno przeczytam książkę :) a czytałaś może "Dziewczyny na emigracji czyli Liverpool bez cenzury"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, książki o której piszesz nie miałam jeszcze okazji czytać :)

      Usuń