poniedziałek, 31 lipca 2017

"Gruzja. W drodze na Kazbek i z powrotem" Grzegorz Kapla


Gruzja. W drodze na Kazbek i z powrotem
Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię, a potem musiał podzielić ją między różne ludy. Zrobił się straszliwy tłok i rejwach, bo każdy chciał zdobyć dla siebie jakąś porządną krainę, najlepiej nad morzem i żeby za często nie padało. Gruzini nie lubią stać w kolejkach, więc usiedli pod drzewem i odszpuntowali beczułkę wina. A kiedy nadszedł wieczór, Wszechmocny przysiadł się do nich, bo poznał, że to było dobre wino. Posłuchał gruzińskich opowieści, popróbował baraniny i posmutniał, bo pojął, że bardzo ich polubił, tymczasem nie został mu już ani jeden dobry kawałek ziemi. A potem westchnął i dał im ten, który stworzył dla samego siebie. Najpiękniejszy kraj świata... * 


Te słowa idealnie opisują jeden z najpiękniejszych i najbardziej tajemniczych krajów Europy - Gruzję. Historia tego państwa sięga II tysiąclecia p.n.e, gdy starożytni Grecy w trakcie jednej ze swoich wypraw odkryli ten mały zakątek świata. W 332 roku Gruzja przyjęła chrzest, stając się drugim chrześcijańskim państwem Europy. Przez kolejne stulecia Gruzini dzielnie walczyli z każdym najeźdźcą, broniąc wszystkich swoich granic, by koniec końców ulec tureckiej nawałnicy i zostać wcielonym w skład Imperium Osmańskiego. Pod koniec XVIII wieku, Gruzja wyzwoliła się spod władzy muzułmanów, jednak zaraz potem została włączona do terytorium Imperium Rosyjskiego. 

Od tej pory Gruzja i Rosja znajdują się w stanie nieustannej walki i sporów, które do tej pory mogły pochłonąć nawet 880 tysięcy ludzkich istnień. Ostatni konflikt między tymi państwami datuje się na 2008 roku, kiedy to gruzińskie wojska ostrzelały miasto Cchinwali, które należało do dążącej do pełnej niepodległości Osetii Południowej, czynnie wspieranej przez wojska rosyjskie. 

Jednak Gruzja to przede wszystkim piękna, niezbadana i pełna przeciwności kraina. Jest mała i duża jednocześnie. Jest mała, ponieważ można ją przejechać w ciągu jednego dnia. Jest duża, ponieważ droga przez kręte wąwozy może zająć kilka dni i stać się nie lada przygodą. Z jednej strony mamy góry wyższe i bardziej harde niż Tatry czy Bieszczady, z monstrualnym wierzchołkiem jakim jest Kazbek (5047 m n.p.m). Z drugiej, możemy spoglądać na sławną Nizinę Kochlicką, czy wypoczywać na wschodnim wybrzeżu Morza Czarnego. W całej Gruzji od tysiącleci rozpowszechniona jest uprawa winorośli, z których produkuje się znane na całym świecie wina takie jak "Saperawi" czy "Chwanczkara". 
źródło
To wszystko, a także wiele, wiele więcej opisuje w swojej powieści Gruzja. W drodze na Kazbek i z powrotem Grzegorz Kapła, autor kilku powieści i setki reportaży publikowanych w różnych gazetach czy magazynach. Jak sam mówi, żyje z pisania odkąd odkrył konfucjańską zasadę, że jeżeli wybierzesz zajęcie, które kochasz, nie będziesz musiał pracować ani jednego dnia. 

Grzegorz Kapła zabiera czytelnika w ekscytująca podróż przez Gruzję, rozpoczynając w zatłoczonym centrum Tibilisi, kończąc z głową w chmurach, na wierzchołku monumentalnego Kazbeku. Po drodze niczym pilot wycieczek, zapoznaje nas z wielowiekowymi zabytkami, oprowadza nas po "mieszkaniu" samego Józefa Stalina czy Sighnaghi, małym mieście, otoczonym potężnymi murami, które ciągną się kilometrami, niczym Wielki Mur Chiński. Jednak Gruzja to przede wszystkim ludzie. Z początku nieufni i zdystansowani, jednak po przełamaniu pierwszych lodów niezwykle pomocni i gościnni.  Z przyjemnością czytałam o Tamar,  Matce Boskiej od Kotów, czy gościłam u Gurama i Manana Zanderszwillich, którzy chętnie przygarną każdego włóczykija.

"- Ale czy to biurko jest autentyczne? Stalin podpisywał przy nim wyroki śmierci?
- Jest z epoki - tłumaczy pani przewodnik.- Ale jak może być autentyczne, skoro Stalin nie podpisywał wyroków śmierci? To byli inni źli ludzie. Beria był złym człowiekiem. Stalin był dobry."

"Gruzja. W drodze na Kazbek i z powrotem." wydawana została nakładem wydawnictwa National Geographic, więc byłoby ogromnym nietaktem nie wspomnieć tutaj o przepięknych fotografiach, autorstwa samego Grzegorza Kapły. Ogromnie się cieszę, że to własnie autor robił te wszystkie zdjęcia, ponieważ powoduje to, że są niezwykle autentyczne i wręcz widać w nich duszę Gruzji. Próżno szukać takich zdjęć w folderach biur podróży. Nic dziwnego, nie wyobrażam sobie, że ktoś zapragnąłby zwiedzić ten tajemniczy kraj, przeglądając zdjęcia zarżniętego świniaka. Turyści chcą malowniczych krajobrazów, którymi mogliby się pochwalić znajomym na Facebooka. Podróżnicy natomiast odkryją piękno Gruzji, w zdjęciu zatłoczonych uliczek Tibilisi. 

Tancerka z Tibilisi
Grzegorz Kapła sprawnie operuje językiem, w wyniku czego powieść właściwie czyta się sama. Największą trudność, sprawił mi fragment, w których to autor nakreśla sytuację polityczną w Gruzji. Prawdę mówiąc nigdy nie interesowałam się historią i sprawami wewnętrznymi Gruzinów, więc wiele z tego co opowiadał autor było dla mnie nowością. Spowodowało to, że  czytanie wymagało troszeczkę większego skupienia, jednak później całkowicie zatraciłam się w lekturze. Moim zdecydowanym faworytem jest fragment, w którym to autor opowiada o wspinaczce na Kazbek. Zrobione tam fotografie, zapierają dech w piersi, a opis zmagań z monstrualną górą przyspiesza bicie serca. 

Gruzja. W drodze na Kazbek i z powrotem, to magiczny i malowniczy opis, jednego z najbardziej tajemniczych krajów Europy. Jeżeli celem Grzegorza Kapły, gdy wydawał tę książkę, było rozbudzenie miłości i chęci podróży do Gruzji, to zdecydowanie osiągnął swój cel. Mam nadzieję, że i mnie kiedyś uda się pójść śladami autora i odwiedzić wszystkie te piękne miejsca. I kto wie, może moja wędrówka, również zakończy się na szczycie Kazbeku. Serdecznie polecam, wszystkim czytelnikom, a szczególnie tym o sercach włóczykijów.

* Fragment zaczerpnięty z okładki książki Grzegorza Kapła " W drodze na Kazbek i z powrotem". 

Ocena 8/10 

Za tą magiczną podróż na kraniec Europy, serdecznie dziękuję wydawnictwu National Geographic.
~Anna Pawłowska 


1 komentarz:

  1. Gruzja - tak blisko, a tak daleko, i tak niewiele o niej wiem. Zachęciłaś mnie tą recenzją, zwłaszcza że ostatnio bardzo chętnie czytam książki podróżnicze i ogromnie sobie cenię dobre zdjęcia (no tak, tutaj wydawnictwo to już gwarancja sama w sobie).

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń