czwartek, 27 lipca 2017

"Kroniki Jaaru. Księga luster" - Adam Faber

"Czy to wszystko mogło być tylko złudzeniem? Czy mogło się jej tylko śnić?
Zresztą... Jawa czy sen - jakie to miało znaczenie?"

Dziś chciałabym was zabrać w magiczną podróż po Jaarze, świecie, w którym wszystko jest możliwe. To właśnie tam poznacie jednorożce, fery, wiedźmy, nimfy, likantusy i wspaniały krajobraz. Ta kraina pochłonie was od samego początku. Ale strzeżcie się, bo zło czai się na każdym kroku, a potężny kamień mocy został skradziony. Już nic nie będzie takie same, więc zastanówcie się, czy chcecie odbyć tę podróż.

Kate jest typową, nieco naiwną nastolatką. Ma stukniętą przyjaciółkę, w jej życiu pojawia się pierwsza miłość i... magia! Kto by nie chciał posiąść magicznej wiedzy?! A wszystko zaczęło się od jednej Księgi, którą dostała w prezencie.
A później był jeden niefortunny czar miłosny, który sprawił, że życie Kate zmieniło się. Jej ukochany nie zakochał się w niej, tak jak chciała, bo los zgotował jemu inną przyszłość.
Jednak życie śmiertelników jest zbyt nudne i główna bohaterka trafia do Jaaru, gdzie poznaje swojego towarzysza Fiona, jednorożca, a także ogromne niebezpieczeństwo. Trójka bohaterów musi zmierzyć się z przeciwnościami losu, aby poczuć się bezpiecznie. A wystarczyło do tego jedno zaklęcie...

"Kate wyobrażała sobie, że trudno kłócić się w domu ferów, gdzie nie ma nawet drzwi, którymi można w razie potrzeby trzasnąć."

Książka urzekła mnie już na samym początku, kiedy zobaczyłam ją w zapowiedziach. Oczywiście uwagę moją zwróciła niesamowita okładka, bo nie da się ukryć, że jest piękna. Dodatkowym atutem jest twarda oprawa, którą wręcz pokochałam, bo przynajmniej nie pozaginałam rogów. No ale nie okładka jest tutaj najważniejsza.
Opis książki jest po prostu bajeczny i czuć z niego moc, która przyciągała mnie i szeptała "przeczytaj mnie", "jestem tutaj, wiem że chcesz mnie poznać". I jak tu nie oprzeć się takiej perełce?

Kiedy zaczęłam czytać, od razu zostałam uderzona wyjątkowym i magicznym klimatem książki. On po prostu na starcie wypełnia czytelnika i utrzymuje się do samego końca. Tak naprawdę ciężko go opisać, bo to trzeba poczuć na własnej skórze. Jest taki słodki, niewinny, a w momentach napięcia staje się dynamiczny i powoduje, że dostaje się gęsiej skórki. To niesamowite, jak udało się autorowi stworzy tak niebywale przyjemny klimat z magiczną otoczką. Jest to ogromny plus, ponieważ wielu książkom tego brakuje, a autorzy nie potrafią nakreślić atmosfery, która wwierca się w duszę.

źródło

"Wiatr, słońce i niebo zdawały łączyć się z nią. Każda część tego świata była jej częścią i nawet gdyby Kate teraz spadła, nie zginęłaby, tylko stopiła się z tym wszystkim."

Fabuła jest niesamowita, kreatywna, przedstawiona w bardzo dobry sposób, wręcz bajeczna. Wykreowany świat jest przepiękny. Dokładne opisy każdego miejsca sprawiły, że mogłam wczuć się w książkę i w pełni odbyć podróż z bohaterami, tak jakbym to ja brała udział w wydarzeniach.
Lekkie pióro autora jest dodatkowym atutem, który sprawił, że odkrywanie książki było czystą przyjemnością. Podziwiam Adama Faber za to, że stworzył wyjątkowy świat, pełen barw, magii, a także wykreował bohaterów i magiczne stworzenia, które chwytają za serce.
A akcja powieści? Pędzi na złamanie karku, co chwilę coś się dzieje, a emocje nie opuszczają nawet na moment.

Przeróżne rasy magiczny stworzeń, takie jak likantusy, fery, nimfy, wiedźmy, nadały książce dodatkowych atutów. To wszystko sprawiło, że pochłaniałam ją z każdą stroną coraz szybciej i chciałam więcej. Bo świat stworzony przez autora jest niebanalny, bajkowy i przedstawiony z pomysłem. A wszystko zostało oddane w idealny sposób.
Jedyne do czego mogę się przeczepić, to nieco irytująca główna bohaterka i jej przyjaciółka. Ale co tam! W końcu są młode, a w ich wieku bywałam również denerwująca i głupkowata.

Dlatego też zachęcam wszystkich do zapoznania się z powieścią. Jeśli lubicie lekkie fantasy, skierowane do nieco młodszych odbiorców, to książka jest jak najbardziej dla was.

Ocena: 9/10


Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Czwarta Strona.

Natalia Zaczkiewicz

3 komentarze:

  1. Może w wolnej chwili spróbuję, chociaż obawiam się, że nie do końca mi się spodoba...


    Bookeater Reality

    OdpowiedzUsuń
  2. To musi być piękna opowieść. Spodobał mi się tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Okładka mnie urzekła, ale jakoś opis mnie średnio przekonał. Dlatego za nią podziękowałam. :)

    OdpowiedzUsuń