środa, 12 lipca 2017

"Państwo SS" - Eugen Kogon



Umarłych wieczność dotąd trwa, dokąd pamięcią im się płaci (Wisława Szymborska)


Ogrom tragedii , który wylewa się  ze stron tej książki  zdecydowanie wykracza poza wyobraźnie przeciętnego czytelnika. Najbardziej przerażające jest jednak to, że ktoś  musiał przeżyć to piekło na własnej skórze, by móc je później opisać.

 „Państwo SS” po raz pierwszy ukazało się w 1946r. czyli dokładnie w chwilę po zakończeniu wojny i likwidacji obozów koncentracyjnych. Autor – Eugen Kogon oparł się w swojej publikacji na własnych  wspomnieniach oraz  znanych mu ocalałych osób . Sam spędził blisko 6 lat w obozie w  Buchenwaldzie ze względu na swoje antynazistowskie poglądy. Udało mu się ujść z życiem dzięki zorganizowanej akcji, w której to wywieziono go z miejsca zagrożenia w skrzyni przeznaczonej do przechowywania materiału zakaźnego.Książka   doczekała się wielokrotnych wznowień w kilkunastu językach. Nadal, pomimo upływu lat stanowi jedno z najważniejszych opracowań poruszających ten temat. Eugen Kogon wprowadza nas do świata przepełnionego brutalnością. Ukazuje krok po kroku dążenie władz do wprowadzenia bezwzględnego terroru.  Kolejny rozdział odkrywa przed nami państwo SS od strony organizacyjnej wraz z celami. To właśnie tutaj po raz pierwszy zetknęłam się z porównaniem do struktur zakonu. 

„ SS była jednocześnie formą zakonu i organizacji utworzonej w konkretnym celu. W tej właśnie postaci została od samego początku przez Himmlera powołana. Nie było nigdy planów uczynienia z niej wielomilionowej armii. Dopiero popchnął  ją na tę drogę kierunek rozwoju Trzeciej Rzeszy. (…) celem SS była przede wszystkim ochrona majestatycznego wcielenia tej idei, a mianowicie samego wodza.”

Obozy koncentracyjne to wbrew pozorom nie tylko miejsca nieludzkich tortur, ale przede wszystkim  zakłady pracy przynoszące spore zyski. Przybyli na miejsce więźniowie przydzielani byli do komand robotniczych. Ci którzy posiadali konkretne umiejętności mieli "szczęście" pracować  w podobnych do panujących poza obozem warunkach. Pozostali kierowani byli do wyniszczających prac w kamieniołomach. Ludność narodowości żydowskiej zmuszano natomiast do ciężkich bezcelowych prac. Niejednokrotnie zdarzało się, że w ciągu dnia stawiali na terenie obozu mur, który w nocy rozbierano tylko po to, by kolejnego dnia zmusić ich do wykonania go raz jeszcze. Dodatkowo struktury SS wzbogacały się w późniejszym okresie działania obozów sprzedając towary w kantynie po zawyżonej cenie. Nierzadko zbierano "haracz" w każdym z baraków za wyimaginowane przewinienia. Jeśli suma była mniejsza niż przewidywano wobec przetrzymywanych stosowano kary cielesne. Strażnicy nagminnie naciągali obowiązujące ich przepisy. Niejednokrotnie bez powodu używali broni, argumentując później ten fakt  rzekomą próbą ucieczki.  Bestialsko mordowali czyniąc sobie z tego rozrywkę. 

"Początkowo w obozie znajdowały się tylko latryny. Były to rowy długie na osiem metrów, mające cztery metry szerokości i tyle samo głębokości. Wzdłuż nich biegły przymocowane po obu stronach belki, które naraz pomieścić mogły  12 do 15 ludzi. SS często zabawiała się , rzucając się z pałkami na grupę więźniów załatwiających w ten pożałowania godny sposób swoje potrzeby.(...) Kto nie uciekł na czas, ciężko pobity wpadał do kloaki.W październiku 1937 roku w Buchenwaldzie w ten sposób udusiło się w odchodach 10 osób." 

Złe warunki sanitarne i żywieniowe w połączeniu z wyczerpującą pracą okazywały się dla większości osadzonych zabójczą mieszanką. Wiele osób zmarło podczas wykonywania powierzonych im prac lub odbywania kar. Bardzo często więźniowie  odsyłani byli do pomieszczeń przypominających wyglądem publiczne łaźnie, gdzie następnie umierali w skutek wpuszczonych do środka trujących gazów. Ich ciała oczekując na spalenie w krematorium bez poszanowania ułożone były w stosy. Zdarzało się, że wśród ludzkich trupów znajdowali się jeszcze żywi ludzie. Wzrost śmiertelności był również efektem przeprowadzanych przez obozowych lekarzy eksperymentów. Umyślnie zarażano chorych m.in wirusem malarii. Próbowano również doprowadzić do niepłodności u kobiet i mężczyzn wielokrotnie naświetlając ich narządy płciowe promieniami rentgena.  W Dachau przeprowadzano szereg badań dotyczących zmiany ciśnień oraz długotrwałego przebywania pod wodą. W większości przypadków wyniki ze względu na niedopatrzenia i niewystarczające warunki przyczyniały się jedynie do dodatkowych cierpień  nie przynosząc przy tym żadnych istotnych informacji. W dalszej części publikacji autor dodatkowo  zwraca  szczególną uwagę na różnorodność postaw psychologicznych.Wśród osadzonych zdarzali się tacy, którzy bez względu na przeciwności losu i dotykające ich zewsząd cierpienia zachowywali względny spokój ducha. Wielu nie poradziło sobie jednak psychicznie z odizolowaniem oraz napiętnowaniem  przez co nawet na kilka dni przed końcem działalności obozów zdarzały się przypadki samobójstw. W późniejszym czasie problem ten zaczął także dotykać członków SS i straży obozowej. Trudno w tej chwili stwierdzić czy porywali się na swoje życie ze strachu przed sankcjami jakie mogły ich dotknąć czy ich psychika nie wytrzymała bestialstwa którym przez lata się charakteryzowali.  

wp.pl


Niewyobrażalny ogrom cierpienia przelał się przez świat w czasie funkcjonowania obozów koncentracyjnych. Traumatyczne przeżycia wyniesione z tego "piekła na ziemi" odcisnęły piętno nie tylko na samych osadzonych, ale rzutowały negatywnie na ich rodziny. Kogon szczegółowo scharakteryzował w swojej książce wszystkie elementy składające się na funkcjonowanie tych miejsc. Przytoczył zatrważające historie z najdrobniejszymi szczegółami. Jak wielu ludzi przeżył dramat i przez całe późniejsze życie dążył do uświadomienia reszcie świata do czego może doprowadzić taki sposób polityki. Z zapisanych przez niego słów wylewają się emocje , które uderzają z niewyobrażalną siłą w czytelnika. Mam nadzieję, że kolejne wydania jego książek będą wznawiane tak długo, aż ostatni fanatycy tego systemu przejrzą na oczy i zaprzestaną swoich wynaturzonych  działań. Do takiej lektury zdecydowanie trzeba dojrzeć. 


Ocena 10/10



Za możliwość przeczytania dziękuję:  Wydawnictwo Replika.


                                                                                   
                                                                                                                  ~Mariola Mazur

4 komentarze:

  1. Tematyka, która mnie interesuje. Muszę kupić tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, zwłaszcza że to wydanie jest naprawdę piękne.

      Usuń
  2. Rzadko sięgam po książki o tej tematyce, bo zawsze przeraża, że ludzie mogli robić tak straszne rzeczy innym.

    Pozdrawiam
    zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czułam potrzebę przeczytania czegoś takiego. Właśnie chyba po to, by sobie uzmysłowić do czego zdolny jest człowiek...

      Usuń