sobota, 22 lipca 2017

"Pierwszy dotyk" - Laurelin Paige

Powiem szczerze, że miałam dość spore oczekiwania, co do tej powieści. Lubię sięgać po erotyki, czasem się one podobają mniej, czasem bardziej. Jednak tutaj miałam już w podświadomości czytelniczej wyrobioną opinię na temat autorki, bowiem czytałam stworzoną przez nią serię "Połączeni". Przypadła mi ona bardzo do gustu, wciągnęła na maksa i naprawdę trudno było się od niej oderwać. Dlatego bez wahania sięgnęłam po ten tytuł, mając pewność, że i ona będzie udanym wyborem. Czy tak właśnie było?


Cała akcja rozpoczyna się od otrzymania przez główną bohaterkę, Emily, tajemniczej wiadomości od jej dawnej przyjaciółki, Amber, która na domiar złego używa ich tajemniczego kodu. Emily ma więc pewność, że dziewczynie musiało stać się coś złego. Wszystko jest tym bardziej dziwne, że koleżanka znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Emily doprowadzona do ostateczności, postanawia uwieść bogatego mężczyznę, który jest głównym podejrzanym w tej sprawie. Tylko, czy to jest plan doskonały i co się stanie, kiedy Emily poczuje do tego mężczyzny coś głębszego?
"Jego słabością byłam ja. Pragnął mnie i nienawidził tego może nawet tak bardzo, jak ja nienawidziłam jego."
"Pierwszy dotyk" ma swoje wzloty i upadki. Niekiedy wydarzenia w niej występujące się wręcz chłonie całą sobą, ale przychodzą także momenty, kiedy czytelnik zastanawia się jedynie nad tym, kiedy dana scena w końcu się zakończy i zacznie się coś naprawdę dziać. Ciekawym elementem i zarazem głównym wątkiem jest sprawa zaginionej dziewczyny, jednak sama autorka sporo miejsca poświęciła także erotycznym doznaniom głównych bohaterów, czyli Emily oraz Reeve'owi. Niektóre sceny seksu były naprawdę subtelnie opowiedziane, jednak zdarzały się także w nich przekleństwa, co w tym przypadku akurat nie było zbyt dobre. Jak prawie każdym erotyku, on jest nieziemsko przystojny i do tego bogaty, a ona piękna i odrobinę głupiutka oraz naiwna. Słodko się ze sobą przekomarzają, co jednak na dłuższą metę może być irytujące i nużące. Gdyby popatrzeć na to wszystko z boku można by porównać tę powieść do wielce popularnej serii, a mianowicie do Greya i nieśmiałej panny Steele. Momentów, kiedy główni bohaterowie nie uprawiają seksu, nie myślą o nim ani nie rozmawiają o nim jest dość mało. Te właśnie je chyba najbardziej lubiłam, bo mogłam wtedy więcej się dowiedzieć na temat samej zaginionej dziewczyny, Amber, która też do świętych nie należała i prowadziła bardzo rozwiązły styl życia, bawiąc się za pieniądze różnych bogaczy.


Powieść liczy sobie aż ponad 500 stron, jednych może to odstraszyć, drugich wręcz przeciwnie, zachęcić do sięgnięcia po nią. Ogólnie jestem wielbicielką erotyków, lubię je czytać, o ile wnoszą coś więcej do mojego życia, a nie jedynie przedstawiają kolejne miejsca, gdzie można uprawiać miłość. W tym przypadku moja ocena zawieszona jest po środku - z jednej strony nadal lubię autorkę i wierzę, że może ta seria w dalszych tomach się jakoś rozkręci, ale z drugiej spodziewałam się czegoś lepszego. Miejscami była tak nudna, że chciałam ją rzucić w kąt, nie zrobiłam tego jedynie dlatego, że nie lubię zostawiać "rozbabranych" książek, jak już zacznę czytać, to uparcie dążę do końca. Niektóre sceny można by było tu śmiało wyciąć, dzięki czemu objętość powieści by się nieco zmniejszyła. Poza tym były także sceny, które mnie akurat dość mocno zniesmaczyły, ale nie powiem, jakie konkretnie, żeby nie zdradzać fabuły. 
"Problem z ludźmi, którzy naprawdę są niebezpieczni, Emily, polega na tym, że nigdy nie wiesz, jak bardzo są groźni, dopóki nie jest za późno."
Co bardzo mi przypadło do gustu w tej książce to ogólna tajemniczość. Czytelnik przez prawie całą powieść nie ma 100% pewności, czy Reeve to ten dobry gość, czy jednak ten zły. Po drodze dowiadujemy się, że jest władczy, że raczej unika pytań dotyczących jego samego i tli się podejrzenie, że może jednak miał coś wspólnego z zaginięciem Amber. Podczas lektury samemu się wyrabia opinię, ja osobiści kibicowałam Emily i temu Przystojniakowi, aby im się udało i by ostatecznie byli szczęśliwi. Gdzieś z tyłu głowy cały czas paliła mi się czerwona lampka, że to dopiero pierwszy tom serii, że na pewno zakończenie nie będzie szczęśliwe, a bardziej wbijające w fotel, jednak mała nadzieja się tliła, że jednak wszystko zakończy się dobrze. Może dla niektórych ostatnia strona nie będzie żadnym zaskoczeniem, ale dla mnie była i pozostawiła mnie z otwartą z wrażenia buzią.  Zakończenie wywróciło wszystko do góry nogami i jestem ciekawa, co jeszcze autorka przygotowała dla naszych bohaterów.


Książkę polecam wszystkim miłośnikom erotyków, w szczególności tym, którym przypadła do gustu greyowska seria. Mimo minusów, które wymieniłam, nadal jest to książka, z którą można spędzić miło wieczór albo urlop. 


Ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwo Kobiece




~ Paulina Korek




6 komentarzy:

  1. Niestety, w kwestii erotyków jestem bardzo ostrożna. Nie podobało mi się "50 twarzy Greya" i skoro piszesz, że to jest coś podobnego, to raczej nie mam ochoty sięgać po tą książkę. Skoro jednak twierdzisz, że inne książki tej pisarki są dobre, to czemu się z nimi nie zapoznać? ;)Mimo wszystko chciałoby się przeczytać jakiś dobry erotyk.

    Prosiłaś mnie jakiś czas temu, żeby dać Ci znać, jeśli pojawi się u mnie recenzja nowych Piratów, więc możesz zajrzeć już do mnie, jeśli chcesz ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, seria "Połączeni" spod pióra tej pisarki była naprawdę świetna. Dlatego miałam dość spore oczekiwania i może właśnie dlatego trochę się rozczarowałam lekturą ;)

      Usuń
  2. Czytałam i sama miałabym jakieś "ale", jednak ostatecznie mnie zainteresowała i kiedyś się skuszę na poznanie dalszych losów bohaterów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z czystej ciekawości także kiedyś sięgnę po dalsze losy bohaterów. Zwłaszcza, że zakończenie było naprawdę zaskakujące i wbijające w fotel :)

      Usuń
  3. Fajnie piszesz recenzję, luźny tekst i szybko się czyta. książka trochę nie w moim stylu. Super post, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale może choć trochę zachęciłam do przeczytania? :)

      Usuń