czwartek, 6 lipca 2017

"To jedno lato" - Dorota Milli

Źródło


"To jedno lato" Doroty Milli trafiło do mnie w doskonałym momencie. Początek lipca, brak obowiązków i ciekawa lektura to połączenie idealne, a ta wakacyjna opowieść świetnie się w tym zestawieniu spisała.

"Życie w Dźwirzynie było dla niej beztroskim czasem, który poświęcała na zabawę i marzenia. (...) Dziś poczuła, jakby zatoczyła koło, wylądowała w tym samym miejscu i znów marzyła, wciąż o tym samym, ale tym razem znała zasady gry zwanej życiem."

Lukrecja "Luka" Lis dobrze wie, jak powinno wyglądać jej życie - bogaty i przystojny mąż, piękny dom w stolicy, brak pracy i jakichkolwiek obowiązków, jedynie spełnianie własnych zachcianek. Wszystko wskazuje na to, że udało jej się wcielić swój plan w życie, do czasu aż przyłapuje swojego narzeczonego na zdradzie. Rozstają się, a jej wizja idealnej przyszłości zostaje całkowicie zrujnowana. Luka jest przekonana, że owa porażka spowodowana była klątwą, która została na nią rzucona dawno temu przez matkę jednej z jej koleżanek ze szkoły, którą Lukrecja dręczyła. Za namową przyjaciółki postanawia na jakiś czas wrócić do rodzinnego Dźwirzyna, licząc, że uda jej się odczarować zły urok i stworzyć nowy plan na przyszłość. Warszawianka nie spodziewa się jednak, że powrót do domu i przypadkowo poznany Hubert tak bardzo namieszają jej w życiu.

Zacznijmy do bohaterów, którzy są zarówno zaletą, jak i drobną wadą tej powieści. Luka jest typową snobką, uważającą się za lepszą do innych. Jako piękna i młoda mieszkanka Warszawy stoi ponad wszystkimi i wszystko jej się w życiu należy. Nie brzmi zbyt zachęcająco, co? Jednak wierzcie mi, nawet jeżeli na początku jej postawa może drażnić, to im lepiej się ją pozna, tym bardziej przekonuje do siebie czytelnika. Autorka wspaniale wykreowała jej charakter, przedstawiła jej emocje i podejście do innych ludzi, a także to, w taki sposób Lukrecja postrzega samą siebie.Przez swoje wady jest autentyczna i czytelnikowi jest bardzo łatwo z nią zżyć. Bohaterka bardzo się zmienia w ciągu wyjazdu i z każdą kolejną stroną widać jak wykształca się jej zupełnie inna osobowość.  Nie jest to nagłe i narzucone na siłę, ale stopniowe, a przez to dużo bardziej wiarygodne. To samo tyczy się Huberta. Na pierwszy rzut oka arogancki, pewny siebie i bezczelny, ale z każda kolejną kartką lepiej go poznajemy i rozumiemy. Osobiście jestem pod wrażeniem, jak zgrabnie autorka wykreowała te postacie. Szkoda tylko, że nie o wszystkich mogę to powiedzieć. Oczywiście, nie oczekiwałam wnikliwej psychoanalizy każdej z pobocznych postaci, bo książka miałaby zdecydowanie więcej niż obecne 500 stron. Po prostu miałam wrażenie, że część osób z otoczenia Luki miała neico płaskie charaktery. O ile jej siostra Rozalia czy przyjaciółka Florka mają w miarę bogatą osobowość, to inni reprezentują po jednej charakterystycznej cesze i raczej nic więcej czytelnik się nie może o nich dowiedzieć. Miela pojawia się jedynie żeby przerzucać się uszczypliwościami z Luką, o Rajmundzie wiemy tylko, że podlizuje się szefowi, a Darek... cóż, Darek po prostu jest. 


Źródło
Sama fabuła jest bardzo ciekawa, poruszone są liczne poboczne wątki, oprócz uczucia rodzącego się między głównymi bohaterami, jak np. plany na przyszłość Rozalii, rozwijająca się pasja Luki, jej przyjaźń z Florentyną. Na uznanie zasługuje także atmosfera jaka panuje w powieści. Dorota Milli umieściła akcję w Dźwirzynie, nadmorskiej wiosce niedaleko Kołobrzegu, w której wszyscy się znają praktycznie od zawsze. Sprawiają wrażenie jednej rodziny, która zawsze sobie pomoże. Widać to już w pierwszych chwilach po przybyciu Luki do domu - jest witana przez z pozoru obce sobie osoby, jednak bardzo szybko przypomina sobie wszystkie znajomości jakie pozostawiła w tyle wyjeżdżając do Warszawy. Bardzo szybko znikają między nimi wszelkie bariery, przez co bohaterka - a tym samym czytelnik - czuje się bardzo swobodnie i szybko zżywa z pobocznymi postaciami.

"Na plaży wiał ciepły wiatr, jedynie w małym stopniu chłodząc rozgrzane ciała od żaru promieni słonecznych. W powietrzu wyczuwało się atmosferę wolności, spontaniczności i całkowitego luzu. Nad morzem nie było miejsca na smutki i depresję."

Bardzo mocnym atutem tej powieści jest lekkość i swoboda z jaką jest napisana. Autorka ma bardzo fajny styl i przyjemnie się to czyta. Na dodatek w książce jest pod dostatkiem sarkastycznego i ironicznego humoru, zwłaszcza w rozmowach Luki z Hubertem i Florką. Ich docinki i wzajemne przekomarzanie się sprawiają, że uśmiech nie schodzi z twarzy przez całą lekturę. 

"To jedno lato" jest idealną lekturą na wakacje - lekkie i pełne słońca, pozwalające się odprężyć i zrelaksować, a do tego zapewniające uśmiech i niosące ważne przesłanie. Szczerze polecam powieść Doroty Milli, zwłaszcza jeżeli szukacie typowo letniej lektury. Zapewniam, że się nie zawiedziecie.

Ocena 7/10 
Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwo Filia



Weronika Plichta       

8 komentarzy:

  1. Akurat zbliza sie mój urlop wiec mam ochotę na cos lekkiego ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta powieść powinna spisać się doskonale! :D

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa recenzja i skusiła mnie, aby sięgnąć po tę oto książkę. Zapraszam do mnie: https://zaakreconazaaczytana.blogspot.com/2017/07/swiato-miedzy-oceanami-mlstedman.html
    pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie musisz zapoznać się z tą powieścią! :D

      Usuń
  3. Ciekawa recenzja, zgaduję, że i sama pozycja również. Mam nadzieję, że uda mi się kiedyś ją zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam taką nadzieję, naprawdę warto :)

      Usuń
  4. Lubię ciekawie wykreowanych bohaterów, więc myślę, że Luka i Hubert wpasują się w moje gusta. Z przyjemnością sięgnę po tę książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luka i Hubert są bohaterami, których nie da się nie lubić, jestem pewna, że przypadną ci do gustu :D

      Usuń