czwartek, 13 lipca 2017

"Uwertura" - Adrianna Rozbicka



Kac książkowy pojawia się u mnie praktycznie tylko w przypadku fantastyki. Wyjątek stanowią moje dwie ukochane książki: „Pies, który jeździł koleją” oraz „Oskar i pani Róża”, a także „Lokatorka” i… „Uwertura”. O tej ostatniej chciałabym Wam dziś powiedzieć kilka słów.


Alicja to jeszcze młoda kobieta, której jedyną miłością jest taniec. To on sprawia, że dziewczyna chce żyć, czuje się wolna i szczęśliwa. Jednak podczas przedstawienia, dzięki któremu drzwi do kariery tancerki miały stanąć przed nią otworem, dochodzi do nieszczęśliwego i brzemiennego w skutkach wypadku. Po wszystkim Alicja budzi się w szpitalu z połamaną  jedną i posiniaczoną drugą nogą. Nie wie, co się stało i panicznie boi się o swoją przyszłość. Następnego dnia wszystko staje się jednak jasne, kiedy Alicja słyszy słowa, które nigdy nie powinny paść:

„ – To co ja jej teraz powiem? – Słowa kobiety załamały się i nastała cisza.
[…]
– Prawdę – oznajmił mężczyzna. – Że już nigdy nie będzie tańczyć.”

Mogłoby się wydawać, że to już koniec tej historii, jednak ona w tym momencie się dopiero zaczyna. Bo Alicja jest silną kobietą, która potrafi walczyć o to, co kocha. Taniec stanowi jeden z filarów jej życia, więc nie może się poddać, nie może go stracić. Miłość do niego jest silniejsza od ból, braku pieniędzy i upokorzenia. Podejmuję więc próbę powrotu na scenę. Poznaje przy tym zarówno ludzi pragnących jej sukcesu, jak i tych życzących jej porażki. Jej zadanie jest jedno: udowodnić przyjaciołom, że słusznie w nią wierzą, a wrogom, że jeszcze nie zobaczyli, na co ją stać.

Książka prócz tego, że jest piękną, wzruszającą powieścią o pasji i poświęceniu, stanowi także swoiste drzwi do świata, o którym pewnie wielu ma pojęcia. Autorka sama kiedyś była tancerką i choreografką, dlatego w „Uwerturze” widać nie tylko jej miłość do tańca, ale także realia życia artysty. Dowiadujemy się więc wiele o pracy zawodowców oraz poznajemy ich podejście do życia. Często są to ludzie niezrozumiani nawet przez swoich bliskich, niemający za co opłacić rachunków. Mimo wszystko często są dużo szczęśliwsi od tych, którzy zrezygnowali z marzeń i wybrali łatwiejszą drogę.

„Kiedy idziesz drogą dyktowaną przez serce, nie zawsze pada na nią słońce – mówiła babcia.”

Autorka postawiła także w swojej książce na szczerość. Nie daje do zrozumienia czytelnikowi, że jeżeli ten wybierze swoją pasję to będzie kimś wielkim, szczęśliwym, a jego życie usłane zostanie różami. Pokazuje, że sam talent często nie wystarcza. Potrzebne jest też szczęście oraz ogromne pokłady pracy i zaangażowania. Nic nigdy nie jest za darmo, a życie artysty to nieustanna walka i pogoń za marzeniami. Jednak czy nie warto mimo wszystko zaryzykować?

„Życie jest wielkim dywanem uplecionym z wyborów. Podążamy za nitkami naszych drobnych, codziennych decyzji, które nieodmiennie prowadzą do tego samego supła – przeznaczenia.”

„Uwertura” to książka nie tylko o pasji, ale także o odwadze i  wytrwałości. Ilu ludzi jest nieszczęśliwych, bo nie podążyło za głosem serca? Ilu nawet nie spróbowało zająć się tym, co kochają ponad wszystko? Niewykorzystana szansa boli bardziej niż porażka i przypomina o sobie do końca życia. Powieść poleciłabym więc szczególnie tym, którzy wahają się czy wybrać łatwą, prostą opcję życia w powszechnie rozumianym szczęściu, czy też podążyć za marzeniami i wykorzystać talent, jaki posiadają.

OCENA: 9/10

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję  Wydawnictwu Zysk i S-ka!


Sara Chrzanowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz