poniedziałek, 14 sierpnia 2017

"Alcatraz kontra Bibliotekarze. #2 Kości Skryby" - Brandon Sanderson

Niby książka dla młodzieży, ale jednak nie tylko dla niej. Podczas czytania wciągnęłam się tak bardzo w opowiadaną historię, że trudno było mi się od niej oderwać. Mimo że wg autora najstraszniejszą zbrodnią jest czytanie drugiego tomu bez wcześniejszego zapoznania z pierwszym, to ja jednak zdecydowałam się na ten trudny i zarazem odważny krok i nie żałuję tego. Było kilka powiązań z wcześniejszą pozycją, jednak łatwo było się we wszystkim połapać, bez uprzedniego jej czytania. Gotowi na spotkanie ze strasznymi Bibliotekarzami? No to jedziemy!


Życie nie jest usłane różami i lubi nam płatać figle, które niekoniecznie są zabawne. Już nieraz przekonał się o tym główny bohater, czyli Alcatraz. W mrokach świata ukrywają się niebezpiecznie Bibliotekarze, którzy tylko czekają, aż ten potknie się i będą mogli zasiać jeszcze większy zamęt. Młody Smedry, z tych Smedrych, którzy posiadają niesamowite talenty, które niekoniecznie pomagają im w codziennym życiu, wyrusza do Biblioteki Aleksandryjskiej, by uratować z opresji swojego dziadka (w sumie ciągłe spóźnianie musi być bardzo uciążliwe, prawda?), a także w nadziei na spotkanie ze swoim ojcem. Okazuje się, że każde wypożyczenie książki z tego przepastnego miejsca grozi utratą duszy i pozostaniem w murach Biblioteki po wsze czasy. Na tę wyprawę nie udaje się jednak sam. Towarzyszy mu Bastylia, która już na początku powieści ratuje naszego ulubieńca z poważnych kłopotów, ale także inni członkowie jego rodziny, których stopniowo poznaje. Każdy z nich posiada jedyny w swoim rodzaju, specyficzny talent. Kto wygra te starcie? Jakie tajemnice skrywają mury Biblioteki Aleksandryjskiej?
"To jest druga książka w cyklu. Ci z was, którzy czytali pierwszą, mogą pominąć ten wstęp. Pozostali niech czytają. Chcę wam pogratulować, że znaleźliście tę książkę.Cieszę się, że czytacie poważną pracę o prawdziwej polityce. zamiast marnować czas na głupstwa w rodzaju fantastycznej prozy o jakiejś fikcyjnej postaci (...)."
Zakładam, że każdy kto sięgnie po tę pozycję jest miłośnikiem czytania. Dla takiej osoby już sama biblioteka kojarzy się  z wysokimi pomieszczeniami, w których umieszczone są regały, zaś one są wypełnione po brzegi samymi świetnymi książkami. I ta pokusa, by po każdą sięgnąć i zagłębić się w opisywaną w niej historię! Znacie ten ból, prawda? Zaś Biblioteka Aleksandryjska to coś jeszcze o wiele lepszego! Mieści w swoich murach wszystkie książki, jakie do tej pory zostały wydane i to w każdej dziedzinie. Z zewnątrz może nie wygląda zachęcająco, lecz w środku... pełno labiryntów oraz pułapek. Oraz unoszący się w powietrzu kustosze, którzy na każdym kroku próbują zachęcić czytelnika do wypożyczenia książki, za którą będzie musiał zapłacić swoją duszą. To właśnie tutaj dzieje się większość przygód Alcatraza. Na swej drodze spotka srogie Kości Skryby, z którym stoczy walkę o śmierć i życie i to dosłownie. Kto, a może co to jest? Nie będę wam tego zdradzać, ale przyznam, że sama spodziewałam się czegoś zgoła innego, niż to co podarował mi autor.


Fabuła świadczy o bogatej wyobraźni samego autora. To jakie niespodzianki wymyślił dla naszych bohaterów, jakie upiorne istoty stworzył oraz, że największego wroga Alcatraza nazwał Kośćmi Skryby, by czytelnik musiał się dwoić i troić, by spróbować zbliżyć się choć ociupinkę do prawdy - to po prostu mistrzostwo świata! Myślałam, że będę się przy lekturze czasem nudzić, jednak nic takiego nie miało miejsca. Wręcz przeciwnie, przewracałam kolejne strony, z myślą: "Co on jeszcze wymyślił?". Dostawałam tak przeróżne niesamowite rzeczy, które nawet by mi do głowy nie przyszły, że mogą się wydarzyć. Całość przypomina trochę poszukiwanie skarbów, zaś sceneria, w której rozgrywa się fabuła tej książki przyciąga swoim klimatem i intryguje czytelnika. 
"Ja miałem bardziej ciekawską naturę. Kilka razy opowiadano mi o technice Wolnych Królestw. Rozróżnienie wydawało mi się dość proste. Magia była czymś, czym mogli się posługiwać nieliczni, podczas gdy technika - zwana często silimatyką - działała dla wszystkich."
Każdy z przedstawionych tutaj bohaterów jest niebanalny i posiada swój osobisty dar. Np. Alcatraz posiada talent psucia, który niekiedy uratuje mu skórę, jednak w przeważającej części jednak utrudnia wszystko, aniżeli ułatwia. A co byście powiedzieli na talent gubienia? Niełatwo nad nim zapanować, choć czasem pragniemy schować się pod ziemią, prawda? Idealnie by się on w takich sytuacjach nadał! Alcatraz trochę mnie irytował, ponieważ nie potrafił się zdecydować, czy chce być przywódcą czy też nie. Raz twierdził, że jest do tego zdolny, za chwilę już wątpić w swoje siły i twierdzić, że jednak tego nie chce. Stuknij się porządnie w głowę, bardzo ładnie o to proszę. Moim zdaniem, największą zaletą tej książki była narracja. Dzięki temu, ze była pierwszoplanowa można było się łatwiej wczuć w emocje, jakie przeżywał Alcatraz, a także pozostali bohaterowie, miało się wrażenie, jakby było się jeszcze bliżej rozgrywających się na kartach powieści, wydarzeń.

Książka ta jest intrygująca i przyciągająca czytelnika mrocznym klimatem. Mamy do czynienia z wieloma świetnie nakreślonymi bohaterami, którzy wyróżniają się swoimi specyficznymi talentami. Powieść została napisana tak lekko, przejrzyście, że ciężko jest się oderwać zanim nie dotrze się do samego końca. Pomimo tego, że główny bohater był z lekka irytujący, całą lekturę wspominam przyjemnie. Wybierz się z bohaterami do Biblioteki Aleksandryjskiej, spotkaj demonicznych kustoszy i przeżyj wraz z nimi wiele niesamowitych przygód.




Ocena: 7/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu IUVI




~ Paulina Korek


4 komentarze:

  1. Podobno książka sama w sobie jest świetna i potrafi zrobić niezłe bum!Ale czy to prawda to nie mam pojęcia. Muszę ją kiedy przeczytać.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    https://okularnicaczyta.blogspot.com/2017/08/wywiad-z-mensbooks.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że faktycznie może wywołać niezłe bum! Jest napisana w tak cudownym stylu, że naprawdę ciężko się od niej oderwać ;)

      Usuń
  2. Pierwszy tom pochłonęłam, ten absurdalny styl i sam pomysł mnie ujęły. Niestety, drugi "wisi" otwarty w połowie i nijak nie mogę się przekonać, żeby go skończyć. Błędem było prawdopodobnie czytanie jednego tomu po drugim, co za dużo to niezdrowo...
    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak czasem miewam, że jest przesyt jakiejś serii ;)
      Ale powyższa książka naprawdę mnie ujęła - stylem, lekkością i tym, że tak trudno było się od niej oderwać ;)

      Usuń