wtorek, 29 sierpnia 2017

Anna Bińkowska - „Tu się nie zabija”

            
[źródło]
          Podczas listopadowej niedzielnej nocy dochodzi do brutalnego morderstwa na Instytucie Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Ginie sam dyrektor, szanowany profesor historii wczesnochrześcijańskiej Tadeusz Zawistowski, który co prawda nie był uosobieniem cnót, lecz wszystkie poszlaki wskazują, że ginie z rąk współpracownika. Zasztyletowany 23 cięciami z zabytkowego puginału niczym rzymski Cezar. Komisarz Jacek Budryś wraz z nową, sierżant Igą Mirską, muszą się zmierzyć z tą mieszaniną uniwersyteckich osobowości, gdzie każdy kryje swoje ciemne sekrety. Na pozór błahe prywatne utarczki wyciągają wraz ze śledztwem przekręty archeologiczne na spore pieniądze, pasertwo i romanse. Tylko czy to doprowadzi do znalezienia mordercy? 




„-To jeszcze niech nam pan powie, kto mógłby mieć motyw, żeby zabić dyrektora Zawistowskiego.
To było standardowe pytanie, które zadawali wszystkim. Zależało im na odpowiedziach na nie, żeby móc wstępnie opracować jakąś wersję zdarzenia. I plan dalszej pracy, oczywiście.
Teofil zastanawiał się przez chwilę.
- Wszyscy – oznajmił w końcu.”

[źródło]
          Kryminały to niekoniecznie mój ulubiony gatunek książek. Raczej sporadycznie do nich sięgam, ale nie mam żadnego uprzedzenia, bardzo często pozytywnie mnie zaskakują. Przyznaję, że autorka włożyła kawał pracy w wykreowaniu uniwersyteckiego świata, gdzie dokładnie poznajemy profesorów, doktorantów, a nawet studentów archeologii. Połączyła wysublimowany świat inteligentów kreujących się na poczciwych naukowców wraz z nie do końca legalnymi działaniami, które wychodzą na światło dzienne tym bardziej, im dłużej trwa śledztwo. Również nie brakowało wtrętów historycznych i naukowych, które pozwoliły na poszerzenie horyzontu czytelnika. 
Trzeba przyznać, że jest to wykonane w sposób lekki i nienachalny, co powoduje, że przyjemnie się czyta.

          Drugą stroną tego wydarzenia są wielobarwne postacie Stołecznej Komendy Policji. Uparta Mirska, która jako kobieta w wydziale musi utorować sobie ścieżkę, dawniej była baletnicą, a fakt, że nie lubi psów może kosztować ją życie. Trafia pod opiekę Budrysia, którego początkowy awers do nowej koleżanki powoli ustępuje i uczą się ze sobą współpracować. Sam komisarz jest ciekawą postacią, która bez cienia złośliwości nie potrafi wypowiedzieć ani jednego zdania. Ma córkę, która mając 10 lat obraża kolegów w bardzo dorosły sposób. Marylka, który zaskakuje swoją gwarą warszawską, ale i dobrymi przeczuciami co do Muminka, jak nazywają Igę, oraz Cinek, któremu zarówno i dres, i garnitur dobrze pasuje. Zaprzyjaźniają się ze sobą, choć stanowią  mieszaninę co najmniej wybuchową. Ale właśnie to wszystko – upór, zaufanie, doświadczenie – sprawia,  że udaje im się rozwikłać zagadkę, zwłaszcza, że sytuację komplikuje kolejna zbrodnia na tym samym Instytucie.
[źródło]

„Mirska zacisnęła usta i pomyślała, że ktoś kiedyś niechybnie komisarza zamorduje. Możliwe, że ona. I że chyba naprawdę się nie polubią. Pewnie musiałby stać się cud, a jak stwierdził sam Budryś, on w cuda nie wierzył. Cóż, ona właśnie przestawała.”

Otwierając karty książki autorka pragnie zapoznać nas z bohaterami, którzy mimo noszonych tytułów i funkcji, są na wskroś normalnymi ludźmi borykającymi się z codziennością – z presją w pracy, niezrozumieniem czy też problemami finansowymi. Unosząca się historia, symbolika czasów Starożytnego Rzymu miesza się z krwią zamordowanego. 
Książka, dla osób, które mogą poświęcić kilka wieczorów przy spokojnej lekturze.

              Akcja niestety rozwija się tak samo powoli, jak trwają w Polsce policyjne dochodzenie w sprawie morderstwa czy kradzieży. Autorka utrzymuje długo tajemnicę, kto zamordował, jak i odczucia samego mordercy, z którego myślami spotykamy się tylko trzy razy – na początku, gdy morduje, w środku książki przy drugim morderstwie, a następnie na końcu, gdy wszystko już jest wyjaśnione. Motywy morderstwa są nie do końca jasne, co sprawia, że czytelnik sam musi dojść do pewnych wniosków.

               Chciałabym pochwalić autorkę za kawał dobrej pracy włożonej w tę książkę. Jednakże – powolna akcja sprawia, że historia nie trzyma w napięciu. Dopiero pod koniec poczułam, że rzeczywiście chcę dowiedzieć się, kto jest mordercą i co stanie się z sierżant Mirską. Również ciekawym pomysłem było porównanie śmierci dyrektora do rzymskiego Cezara, jednak tak naprawdę nie ma to większego połączenia z wyjaśnianiem motywu morderstwa, co osobiście sprawiło mi zawód. Stanowczo książka dla cierpliwego i wytrwałego czytelnika.

                                                                 Moja ocena: 6/10

Dziękuję Wydawnictwu W.A.B. za możliwość zapoznania się z książką.

http://www.wab.com.pl


Emilia Pieńko

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz