środa, 23 sierpnia 2017

"Atak zombie" - recenzja

Atak zombie to gra, która od razu przyciągnęła moją uwagę. Nie mogłam oprzeć się pięknie wyglądającemu pudełku, które napawało grozą, ale i obiecywało wspaniałą zabawę.
Kiedy tylko odebrałam paczkę od kuriera, uśmiech pojawił się na moich ustach. Byłam podekscytowana możliwością poznania, tak dobrze zapowiadającej się planszówki. Od razu zebrałam ekipę składającą się z trzech osób, w której skład wszedł mój 10-cio letni brat (gra jest od 12-tu) oraz 17-letnia znajoma i wspólnie rozpoczęliśmy poznawanie gry.

Gra składa się łącznie z 333 elementów. W jej skład wchodzą plansze, karty, pionki, kostka, żetony oraz znaczniki.  Początkowo przeraziła mnie ta liczba, bo jest tego sporo i wszystko ma swój ściśle określony cel, a ich zapamiętanie to niełatwy wyczyn.
A kiedy zobaczyłam instrukcję gry, myślałam że oczy mi wyskoczą. Mniej więcej miałam tak wielkie oczy jak zombiak z pudełka.



Głównym celem gry jest przetrwanie piętnastu dni (15 tur) apokalipsy. W tym czasie uczestnicy muszą pozyskiwać nowych ludzi do swoich siedzib oraz surowce, które pozwolą zdobyć im zwycięstwo. Uczestnicy rywalizują między sobą podczas gry i mogą dokonywać na siebie najazdów, byleby wygrać. Ten kto ma najlepiej rozbudowaną siedzibę, zostaje uratowany przez wojsko.

Skupmy się jednak najpierw na wizualnej części gry i jej składzie, bo to jej ważny element, który został dopracowany na ostatni guzik.

Żetony zostały ulokowane na specjalnych planszach, z których bardzo łatwo można je wycisnąć.
Jest to świetny początek zabawy, bowiem mój brat miał wielką frajdę, gdy mógł przygotować żetony do gry. Plusem jest ich solidne wykonanie. W wielu grach podczas wyciskania elementów gry, tektura odklejała się od kolorowej formy. Tutaj tego nie ma, co jest zaletą wykonania.
Kolejnym atutem gry jest dołączenie celofanowych woreczków, do których można schować przygotowane elementy. Bardzo ucieszył mnie ten fakt i jestem zadowolona, że twórca pomyślał o tak ważnej rzeczy, która chociaż jest drobną sprawą, ma ogromne znaczenie. Dzięki temu elementy nie mieszają się między sobą.
Każdy żeton jest pięknie wykonany. Mamy żetony z zombiakami, beczkami, żywnością, paliwem, bronią, lekami. Każdy z nich ma ilustracje po obu stronach. Kolejna zaleta, ponieważ nie trzeba myśleć o przewracaniu ich na odpowiednią stronę. Dodatkowo każdy z nich jest poręczny i dzięki leżącej formie można grać w grę w każdy miejscu, a nawet zabrać ją w podróż.



Kolejnym świetnym elementem gry są pionki w kształcie ludzi oraz trójkątna kostka, które odgrywają jeden z ważniejszych elementów zabawy.
Pionki maja cztery różne kolory (niebieski, czerwony, żółty i czarny). Byłam zachwycona, gdy zobaczyłam czarne ludziki. Nie ma nic lepszego, jak móc przyodziać swych ludzi w ulubione barwy.
Każdy uczestnik gry wyróżnia się kolorem, który wybrał i to jest świetne w zabawie. Dodatkowo zaletą jest wykonanie pionków z drewna i dość spore rozmiary. Zgubienie ich będzie niełatwym wyczynem, bowiem z daleka rzucają się w oczy.
A kostka jest niesamowita! Pierwszy raz widzę takie cudeńko. I chociaż z początku nie miałam zielonego pojęcia jak jej używać, to wszystko zostało mi rozjaśnione za pomocą instrukcji.



Następnym elementem gry są karty znalezisk oraz wydarzeń. Na obu z nich znajdują się zadania, które urozmaicają zabawę oraz utrudniają grę.
Dzięki nim możemy uzupełnić swoje zapasy i wzbogacić swoją siedzibę lub też utracić cenne surowce.
Karty są bardzo ważnym elementem gry, jeśli uczestnik użyje ich w przemyślanej strategii, wówczas może wiele zyskać, a innych uczestników wyeliminować z gry.

Do gry załączone są również cztery karty, które przedstawiają przebieg każdej tury gry i pomagają przetrwać apokalipsę. Dzięki nim łatwiej jest zorientować się w zabawie, a ważne elementy nie są zapominane.
Zabawa dzielona jest na trzy różne etapy: dzień, noc oraz atak hordy, każdy z etapów jest opisany na karcie przebiegu tur gry i jest kluczowym elementem zabawy.


Ostatnim wyposażeniem gry są tekturowe plansze dla czterech graczy, które przedstawiają siedziby uczestników oraz plansza miasta.
Plansze uczestników przedstawiają cztery różne miejsca (farmę, fabrykę, szkołę, kościół), ale znajdujące się na niej elementy umieszczone są tak samo, a więc każdy ma równe szanse w rozgrywce.
Na planszach miasta przedstawione są miejsca, w których możemy produkować potrzebne nam surowce, wysyłać zwiadowców, ustawiać barykady, walczyć z zombie. To właśnie na nich odgrywa się cała akcja.

Plansza miasta natomiast obrazuje komisariat, minimarket, stację paliw i aptekę. W każdym z tych miejsc gracz może zaopatrzyć się w broń, leki, jedzenie lub paliwo, niezbędne surowce, które pozwalają przeżyć apokalipsę.

Każda plansza jest pięknie wykonana. Ilustracje na niej są przejrzyste i znajdują się po obu stronach. Z jednej mamy siedziby, a z drugiej zombiaka z pudełka. Naprawdę świetnie prezentują się te plansze.

Kiedy wzięłam do rąk instrukcję i zaczęłam ją czytać, złapałam się za głowę z powodu tak ogromnego przypływu informacji. Te wszystkie zasady przeraziły mnie. Wyobraźcie sobie instrukcję składającą się z 16-stu stron! Z jednej strony to zaleta, a z drugiej wada.
Zaleta tak obszernej instrukcji jest taka, że teoretycznie zasady gry zostają dokładnie wyjaśnione. Cały przebieg zabawy, przygotowanie gry niewątpliwie są tutaj wyjaśnione, aczkolwiek przy przebiegu gry miałam czasami problem z rozumieniu o co chodzi.
Przygotowanie jest objaśnione na najwyższym poziomie i nie ma tutaj opcji, żeby czegoś nie zrozumieć, jednak gdy przyszedł czas na poznanie zasad zabawy, już nie było tak kolorowo.
Przede wszystkim dlatego, że czasami zbyt krótko było wyjaśnione o co chodzi. Czasami miałam problem z połapaniem się, aczkolwiek gdy kilka razy przeczytałam te same zdania, w końcu do mnie dotarło o co chodzi (a przynajmniej mam taką nadzieję).

Wadą i jednocześnie zaletą obszernej instrukcji jest sporo elementów, zasad, które należy zapamiętać i bez których nie przebrnie się przez grę. Miałam ogromny problem z zapamiętanie tego wszystkiego, a więc z instrukcją zapoznawałam się kilka razy, aby móc w pełni zrozumieć zabawę.
I kiedy już wszystko pojęłam, przyszedł czas na wyjaśnienie zasad innym graczom, co było również problematyczne, bo jest tego ogrom i ciężko było im to wszystko zapamiętać, ale daliśmy radę.
Kiedy jednak każdy gracz połapie się już w grze i zrozumie o co chodzi, wtedy przychodzi czas na właściwą zabawę. I to jest właśnie plus tak wielu elementów gry. A to dlatego, że nie można się przy niej nudzić, skrywa wiele tajemnic, a zabawa staje się ogromną przyjemnością, rywalizacją, tworzeniem strategii i wielogodzinną radością.

Jak już wciągnęłam się wraz z innymi uczestnikami w grę, tak spędziliśmy przed planszą kilkanaście długich godzin, a czas przestał mieć dla nas znaczenie. Przy każdej nowej rozgrywce na nowo poznawaliśmy grę i tworzyliśmy nowe strategię, tak aby przetrwać piętnaście dni ataku zombie.
I właśnie kolejnym atutem gry, jest podział na piętnaście odrębnych dni, podczas których należy wykonywać zadania, planować misje dla swoich ludzi, zbierać surowce. Każdy piąty dzień rozgrywki to walka z zombie, a cztery dni, które poprzedzają ten jeden ważny, to ciągłe przygotowywanie na tę wielką walkę z zombiakami.
Kiedy wkręci się w grę, zapomina się o otaczającym świecie. Wyobraźnia zaczyna działać na najwyższych obrotach, jest się dowódcą, a celem jest przeżycie. Atak zombie to gra, która rozwija wyobraźnie. Już dawno nie bawiłam się tak dobrze. Kiedyś zombie napawały mnie obrzydzeniem, teraz stały się moją miłością, za sprawą jednej cudownej gry.

A dla was kochani mam wspaniałą wiadomość. 01.09.2017 wystartuje na naszej stronie Facebookowej www.facebook.com/BookParadisee konkurs z tą wspaniałą grą. A więc czujnie nas śledźcie, bowiem to będzie niepowtarzalna okazja do zdobycia niesamowitego Ataku zombie.





Ocena: 8/10

Za grę dziękuję bardzo foxgames.pl.
Podobny obraz




Natalia Zaczkiewicz

4 komentarze:

  1. Lubię gry z rozbudowywaniem osad :D Chociaż to jak ta jest wielka wygląda przerażająco. 16 stron instrukcji, masakra, chociaż w sumie nie ma co narzekać, bo do RPG są całe podręczniki xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gra prezentuje się naprawdę ciekawie, jest niesamowita i przynosi wiele radości. Polecam ją poznać <3

      Usuń
  2. Wydaje się ekscytująca i chętnie. Bym pograła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam, pograliśmy ze dwa razy i sprzedaliśmy. Była ciekawa, ale dla nas było w niej za mało rywalizacji i emocji. No i liczba elementów kartonowych troszkę nas przerosła, bo zbieraliśmy żetony spod łóżka. Gra jest ładnie zrobiona, ze starannością, a długość instrukcji nie powinna przerażać, bo pomagają ściągawki. Ale to dla nas nie wystarczyło. Jednak są gusta i guściki, nie każdemu wszystko się musi podobać. Cieszę się więc, że wam ta gra się podoba. Pozostaje życzyć miłego spędzania z nią czasu.
    zapraszam też do mnie: czyczytamtam.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń