piątek, 11 sierpnia 2017

"Deszczowa kołysanka" - Jolanta Knitter-Zakrzewska

Źródło
Przyznaję, że ta książka trafiła do mnie w dość niekorzystnym momencie. Czekała na mnie w paczce,
jak tylko wróciłam z wyjazdu, niemiłosiernie zmęczona i z największym zastojem czytelniczym jaki kiedykolwiek miałam. No ale cóż, terminy recenzji gonią, trzeba było się wziąć za czytanie. Zaczęłam właśnie od "Deszczowej kołysanki", która pokonała moją niechęć w mgnieniu oka!

"Obserwowałem ludzi. Oceniałem ich bezustannie. Analizowałem. Taką mam pracę. Nic nie mam poza nią. Jest moją damą, panią, kochanką, żoną, matką. Poza tym jestem wypalony. Jestem skończony. Nie chce mi się żyć. Śmierć mnie nie przeraża. Będzie spotkaniem. Moim spotkaniem z Elą. A co z ludźmi snującymi się po ulicach, barach, pociągach, urzędach, pocztach, kinach? Co mogę o nich powiedzieć? Bez kontrastu nie potrafią docenić tego, co mają. Dopiero kiedy są bliscy utraty tego albo już coś stracili, zaczyna się żarzyć w nich nostalgia, która wypala serce do cna. Chcą nie wiadomo czego. Jeśli już się dowiesz, czego chcesz, to zadbaj o to z całych sił. Ale jeśli pomimo starań nagle to stracisz? Tak jak ja..."

Głównym bohaterem jest Daniel Grot, prywatny detektyw. Od czasu śmierci swojej żony, jest sam i nie chce się z nikim wiązać. Całkowicie poświęca się swojej pracy, która daje mu ukojenie. Pierwsza sprawa, jaką chciał rozwiązać, to śmierć jego ukochanej Eli, jednak nie podołał. Teraz podejmuje się kolejnego dochodzenia. Poznajemy także jego siostrę Annę, która po ciężkim wypadku próbuje wrócić do codzienności, a także ułożyć sprawy ze swoim narzeczonym Patrykiem. Ten natomiast zaczyna powątpiewać w sens ich związku. Do tego wszystkiego dochodzi Adam Kostrzewski, policjant, dawniej najlepszy przyjaciel Daniela. Każde z nich walczy ze swoimi własnymi demonami, a los splata ich drogi podczas jednego ze śledztw Grota. A wszystko w jesiennej, deszczowej scenerii.

"Ale to teraz nieważne. Teraz pada deszcz. A miało być ciepło, wakacyjnie, słonecznie, może nawet przez chwilę beztrosko. Od kiedy tak pada? Przez cały dzień, od samego świtu. Nieustannie, nieprzerwanie siąpił drobny deszcz, powietrze było nasycone wilgocią jak gąbka wodą. Wieczorem przybrał na sile i gęsta, szara kurtyna opadła na puste ulice i domy jak na teatralną scenografię opuszczoną już przez aktorów.
Jednym z nich na tej scenie życia jestem ja."


Pierwszą moją myślą o "Deszczowej kołysance" było to, że nie mam pojęcia pod jaki gatunek w sumie to podpiąć. Z jednej strony jest to dobry kryminał, z drugiej autorka dokonuje świetnej, dogłębnej psychoanalizy naszych bohaterów, która raczej nie trafia się w innych tego typu książkach - a przynajmniej nie tak zaawansowana. Wielkim plusem były dla mnie rozdziały z perspektywy różnych osób. Dzięki temu dużo lepiej poznajemy charaktery bohaterów oraz ich sposób postrzegania świata, a co za tym idzie, rozumiemy ich wybory i motywacje.

Źródło

Autorka ma (moim zdaniem) świetny warsztat pisarski. Tworząc rozdziały z perspektywy kilku osób, jej styl zmieniał się nie do poznania. Był świetnie dostosowany do detektywa - alkoholika, rozdrażnionego narzeczonego czy zagubionej pacjentki. Do tego, mimo że poruszane są dość ważne problemy, a bohaterowie analizują swoją przeszłość i wartości, nigdzie nie występuje nadmierny patos czy sztuczna dramaturgia, co często pojawia się w takich sytuacjach, a czego osobiście nie znoszę.

Jeżeli ktoś zastanawia się, czy sięgnąć po "Deszczową kołysankę", z czystym sumieniem odpowiadam - jak najbardziej i jak najprędzej. Jedna z lepszych książek, które miałam przyjemność tutaj recenzować.


Ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję wydawnictwu Novae Res

Weronika Plichta       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz