czwartek, 24 sierpnia 2017

"Festiwal" - Andrzej Dziurawiec

Kiedy ujrzałam tę książkę w propozycjach do recenzji miałam mieszane uczucia. Po okładce niewiele można było się domyślić, bo co można wysnuć na podstawie nagiej kobiety palącej papierosa? Że będzie to jakiś erotyk? Nic bardziej mylnego. Gdy otworzyłam "Festiwal" na pierwszej stronie, moja mina trochę zrzedła. Dlaczego? Ujrzałam bowiem malutkie literki, a przecież takie niezbyt wygodnie się czyta. Jednak brnęłam dalej, jak to zawsze mam w zwyczaju i porostu wsiąkłam.


Akcja książki rozpoczyna się od przypadkowego odnalezienia zwłok przez turystów w starej destylarni. Okazuje się, że była to jedna z aktywniej działających feministek. To właśnie w tym miejscu zazębia się akcja pierwszego i drugiego domu - otóż dwa lata temu dokładnie tutaj, dziś już emerytowany policjant Szubert, zakończył swoje niebezpieczne śledztwo. I trzeba przyznać z ręką na sercu, że tylko odrobiną szczęścia uniknął śmierci. Może nawet nie zaangażowałby się aż tak bardzo w całą tę sprawę, gdyby z czasem nie okazało się, że zaangażowana w nią jest także autorka poczytnych książek - Zoe de Dick Devotique (jeśli chcecie dowiedzieć się, co oznacza ten wyszukany pseudonim, koniecznie przeczytajcie tę książkę!), matka jego bardzo bliskiej przyjaciółki Havy. Stosunki dalekie są od idealnych, jednak Szubert nie daje za wygraną w tym śledztwie. 
"- Policja. Proszę zejść.
- Co jest? Szybkość przekroczyłem?
- Centralne Biuro Śledcze, starsza aspirant Kozak.
- Nie wygląda pani na starszą...
- Zejdzie pan czy mam pana zdjąć?!
- Poproszę.
- Słucham?
- Nigdy nie byłem zdejmowany..."

Autor porusza tutaj szeroko pojętą tematykę związaną z homoseksualizmem, drag queens czy też środowiskiem LGBT. Akcja składa się z wielu wątków, jednak jest tak umiejętnie poprowadzona, że nie sposób się w niej zagubić. Cała powieść podzielona jest na dość niewielkie rozdzialiki, które nie są numerowane, a jedynie zawsze osobliwie zatytułowane, w taki sposób, aby jak najbardziej wzbudzić w czytelniku ciekawość i chęć zajrzenia na kolejną stronę. Spore znaczenie, oprócz głównego wątku, czyli morderstw, odgrywają także osobiste sprawy z życia głównych bohaterów. Dzięki temu książka wydaje się jeszcze ciekawsza. Przyznam szczerze, że ze względu na specyficzną tematykę, twór ten wyróżnia się wśród pozostałych i to dość znacznie! Kryminał kryminałem, morderstwa pełne wylanej krwi morderstwami, ale trzeba tu wspomnieć jeszcze o specyficznym humorze. Tak, dobrze widzicie. Dzięki śmiesznym tekstom głównych bohaterów, ich przepychankom słownym, możemy się nieraz serdecznie zaśmiać i poprawić sobie humor. Już sam dobór nazwisk głównych policjantów - Szuman i Szubert - może wskazywać na to, że autor sporo specyficznego humoru przeniesie także na karty tej historii.


Co bardzo przypadło mi do gustu to fakt, iż postacie stworzone przez autora nie są ani przesadnie złe ani przesadnie dobre. Każda z nich ma swoje wady i zalety, tak jak ma to miejsce w życiu. Nic tutaj nie jest przejaskrawione. Nie można tutaj jednoznacznie powiedzieć, że coś jest białe albo czarne, o nie. Wszystko ma swój nieskazitelny odcień szarości, charakterystyczny tylko dla danej osoby czy rzeczy. Podejmowanie decyzji bohaterom przychodzi z wielkim trudem. I nigdy nie mają oni pewności, czy faktycznie jest ona tą dobrą i słuszną. Bo nikt tego nie wie, trzeba podjąć ryzyko i przekonać się na własnej skórze, do czego ona może doprowadzić. 
"Właściciel psa wyglądał... hm... niecodziennie. Po trzydziestce, średniego wzrost, pulchny, brodaty, w bordowym peniuarze. Na jego lewym ramieniu siedziała zielona papuga. Ładnie się komponowali..."
Dla typowych miłośników kryminałów, może tutaj zabraknąć jednego charakterystycznego elementu dla tego typu gatunku - śledztwa. Tutaj stanowi ono jakby drugi plan, na pierwszym znajduje się feministyczny festiwal i to co się na nim dzieje, bardziej tutaj skupia się na życiowych rozterkach bohaterów niż na samym dochodzeniu do tego, kto jest odpowiedzialny za te wszystkie bestialskie morderstwa, zbrodnie. Z początku morderca ukrywa się pod dość osobliwym pseudonimem, lecz dość szybko zostaje zdemaskowany. Jednak nie przeszkadza to w dalszym czytaniu, nie odbiera ani grama przyjemności i czytelnik do samego końca nie może się od lektury oderwać. Zbrodniarz jest naprawdę inteligentny i przebiegły, dość długo udaje mu się zwodzić cały zastęp policjantów, którym brakuje motywów i tropów, a jedyne czego mają aż nadto to kolejne trupy.


Cała opisana historia to fikcja literacka, o czym również wspomina sam autor, jednak postacie są tak autentycznie stworzeni, że równie dobrze mogłaby być to historia oparta na faktach. Nie ma tutaj superbohatera, który każde postrzelenie czy bitwę z wrogiem przeżywa bez najdrobniejszej rysy. Prawdziwy bohater z krwi i kości, taki jak my, ze swoimi wadami i zaletami, ze swoim życiowym doświadczeniem, to stanowi coś, co zawsze będzie przykuwało uwagę czytelnika. Rozpoczynając lekturę nie spodziewałam się, że będzie to aż tak smakowita uczta. Jest ona napisana zwykłym, prostym językiem, z obecnością przekleństw, tam gdzie inne słowa zawodzą, akcja jest wartka, aż trudno się od niej oderwać. Obecność humorystycznych dialogów i przepychanek między bohaterami sprawia, że czytelnik jeszcze bardziej wczuwa się w opisywaną historię. Pozycja ta zajmuje niby aż 460 stron, ale ja bym się zapytała: "Czemu tylko tyle?". Czasem czytając grube książki ma się ochotę nią rzucić o ścianę, a jedyne, co przed tym powstrzymuje to fakt, iż potem by się musiało pokój dzielić z sąsiadem (no chyba, że mieszkasz w domku jednorodzinnym, to wtedy zyskujesz dodatkowy wywietrznik ;) ). Czasem czytasz taką lekturę i zastanawiasz się, kiedy w końcu coś się zacznie dziać. W tym przypadku zaręczam, że będzie wręcz odwrotnie - im bliżej końca będziesz, nie będziesz mógł się pogodzić z tym, że zaraz przeczytasz ostatnie zdanie. Polecam tę pozycję każdemu miłośnikowi kryminałów, z pewnością się nie zanudzicie na śmierć (a raczej przerazicie!) ;) 



Ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu WAB







~ Paulina Korek











2 komentarze:

  1. Czuję się zachęcona - po długiej (pewnie z 2 lata...?) przerwie od tego gatunku czuję, że przyszła pora na jakiś fajny kryminał. Niestety, okres abstynencji nie sprzyjał też śledzeniu nowości na rynku i jak przyszło co do czego, to nie wiedziałam czego szukać. Może spróbuję z Festiwalem, jeśli uda mi się go gdzieś dorwać :)

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Premiera się zbliża wielkimi krokami, choć data do końca nie jest jeszcze znana ;)
      Ale książkę naprawdę warto przeczytać ;)

      Usuń