poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Kłamca - Nora Roberts

Od kiedy zobaczyłam ją na półce księgarni wiedziałam, że będzie moja. Nora Roberts to królowa literatury kobiecej i romansów, jej książki zawsze lądują na listach bestsellerów New York Timesa. Nie przeraziła mnie jej objętość, ponieważ po książki tej autorki sięgam bez wahania.


Shelby Pomeroy w bardzo młodym wieku zostaje wdową. Pochodząca z małego miasteczka piękność przykuła wzrok bogatego Richarda, z którym uciekła i pobrała się w Las Vegas. Zaczyna się obiecująco, z zaciekawieniem śledziłam zmagania młodej wdowy z długami, które pozostawił jej mąż. Jedynym promykiem nadziei w tym świecie, jak się okazało pełnym kłamstw i niedomówień, jest jej córeczka - Callie. Z biegiem wydarzeń dowiadujemy się, iż Richard nie był wzorem cnót. Terroryzował mało asertywną bohaterkę na każdym kroku, ograniczając jej kontakty z rodziną, którą porzuciła dla niego. Kiedy w końcu udaje jej się spłacić część kart i wrócić do rodzinnego miasteczka, przeszłość dogania ją szybciej niżby chciała. To tam poznaje przystojnego Griffina, który rażony piorunem jej urody zakochuje się bez pamięci. Czy młodej kobiecie jest dane zaznać jeszcze spokoju i szczęścia u boku rodziny i gorącego budowlańca? Do czego zdolni się starzy znajomi męża by wyciągnąć z niej informacje o których nie ma pojęcia?

"Wiesz co to strach - bo sama przez to przeszłaś. Strach, który sprawia, że w twoim ciele nie pozostaje ani kropla krwi. Gdy znika wszystko i pozostaje tylko przerażenie."


Pełna ciepła i pokazująca nam silę rodzinnych więzów książka z wątkiem przyprawiającym nas o dreszcze. Ma wszystko co powinna posiadać sensacyjna powieść: kłamstwa, intrygę, tajemnice i niewyjaśnione zbrodnie. Jest również wątek humoru i ciepła iskierka nadziei – Callie- czyli córeczka głównej bohaterki. Od samego początku czujemy z małą nić sympatii. Ma dwa latka, a jej gaworzenie i przekomarzanki potrafią rozładować napięcie i rozłożyć na łopatki największego twardziela. W oko wpada nam również Griffin, który jak to zwykle w takich powieściach bywa, jest przykładem idealnego kandydata na męża. Dobrze zbudowany, nieziemsko przystojny, z poczuciem humoru, honorowy oraz ustawiony – z przyjacielem prowadzi dobrze prosperującą firmę budowlaną. Shelby jest silną kobietą – tak się nam przynajmniej wydaje, jest jednak bohaterką, która niezwykle potrafi zagrać nam na nerwach. Bywa naiwna i potrafi zrobić z siebie największą ofiarę. Drażnią jej przemyślenia i użalanie się nad sobą. Gdyby nie rodzina nie wiadomo czy po śmierci męża tyrana stanęłaby do pionu. Mimo, iż sama potępia byłego małżonka za kłamstwa jakimi raczył ją całe wspólne życie, sama bywa nie lepsza, nie wyjawiając całej prawdy swoim najbliższym.
Kiedy pojawia się pierwsze morderstwo akcja nabiera tempa, by za chwile znów zwolnić, zasypując nas opisami sielankowych dni razem, wspólnych pikników, rodzinnych grilli i narodzin nowych członków rodu Pomeroy. 

[Źródło]

Nie zaliczałabym książki do literatury sensacyjnej czy thrillera. Jest aż na wskroś obyczajowa. Jeśli lubicie czytać sagi rodzinne to tutaj macie dobry przykład takiej sagi w jednym tomie. Nora stworzyła rodzinę idealna do której chciałby przynależeć każdy. A jeżeli lubicie plotki to małe miasteczko w Tennessee, da wam ich tyle, że zgłupiejecie. Pojawia się masa nazwisk i nic nie znaczących nazw oraz postaci, że czasami przebiegałam te wątki wzrokiem, by powrócić do właściwej akcji. Dopiero w okolicy końca natkniecie się na spore napięcie.
Przyjemna lektura na lato, nie obciążająca i relaksująca. Pokazująca siłę jaka daje rodzina, sielskość amerykańskiego miasteczka oraz konsekwencje małych i dużych kłamstewek.

Nie rozczarowałam się książką, ponieważ znam pióro pani Nory Roberts i bardzo je lubię. Ma ona rzesze swoich fanów i czytelniczek. Tym osobom nie muszę więc polecać książki, ponieważ na pewno po nią sięgną. Dla osób szukających napięcia napisze tylko, że tutaj znajdą go niewiele.



Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo booksenso.pl

~Katarzyna Matlak

4 komentarze:

  1. Moja wychowawczyni wręcz ubóstwia Norę Roberts i można ją spotkać tylko z jej książkami w dłoniach, na korytarzu. Ja jednak wiem, że nie byłaby to literatura dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie książkami Nory Roberts zaraziła mama :) zawsze byłam głownie za fantastyką, a tutaj czasami potrafi wciągnąć mnie dobra zagadka kryminalna. Przyjemne "odmóżdżacze" jak dla mnie. Jest lekko, czasem słodko, czasem przerażająco. Idealne na wakacje ;)
      Jest jedna jej książka, którą polecam zawsze, sprawiła mi dużo radości i wspominam ją od lat - "Łzy księżyca". Przezabawne sytuacje, a obok pradawna magia irlandzka to coś co mnie kręci :P

      Usuń
  2. Książki Nory Roberts mają szczególną atmosferę i ta chyba też.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po jej książki zawsze będę sięgała bez zachęty. Znam jej pióro, wiem, że potrafi pisać schematycznie, a jednak odnajduje w nich ucieczkę i relaks ;)

      Usuń