sobota, 19 sierpnia 2017

"Królowa cieni" - Sarah J. Maas


Po wystrzałowym trzecim tomie z serii "Szklany tron" ochoczo zabrałam się za czytanie kolejnego. Z jednej strony byłam ciekawa, co Maas zafunduje mi po raz kolejny, a z drugiej obawiałam się, że będzie to totalna porażka, jak drugi tom. Bo jednak ponad 800 stron jest dość przerażające. Oczekiwałam akcji, a dostałam... cóż.

Aelin wróciła do Adarlanu, aby zemścić się na tych, którzy zabrali jej najbliższych. Przybierając po raz ostatni maskę Celaeny Sardothien, wyrusza na podbój świata. Misja jest niebezpieczna, grozi jej ogromne niebezpieczeństwo i aby osiągnąć swój cel, musi bratać się z wrogiem.
Jej celem jest Arobynn Hamel oraz Król Adarlanu, a także uratowanie Aediona.
I chociaż zadanie jest na samym starcie trudne, to na jej drodze pojawiają się coraz to gorsze problemy i przeszkody, ze strony nieprzyjaciół, jak również przyjaciół.
Dodatkowo sabat Manon napotyka problemy w Morath, miejscu tajemniczym, w którym dzieją się złe rzeczy.




"Dzięki Tobie chce mi się żyć, Rowan - rzekła cicho - Nie przetrwać czy istnieć. Żyć."

źródło


Kiedy zaczęłam czytać "Królową cieni" przeżyłam wielki zawód. Czytałam bez większych emocji do około 400 stron, poważnie. Ciągnęła się ta połowa książki w nieskończoność, była monotonna. Autorka na samym początku skupiła się na części opisowej i planach Aelin. I tak ciągnęły się te plany i ciągnęły, czasami coś się wydarzyło po drodze, ale bez większego zapału.
Jednak cieszę się, że nie poddałam się i brnęłam dalej, bo jak się później okazało, ten wstęp był bardzo potrzebny, chociaż uważam, że mógłby być tak o połowę krótszy, naprawdę.

Gdy te nieszczęsne 400 stron poszło w niepamięć, zaczęła się prawdziwa twórczość Maas oraz akcja, mnóstwo akcji, emocji, intryg i ciekawej fabuły. Nareszcie dostałam to, na co czekałam tak długo.
Zamach na Arobynna, walka z Adarlańskim Królem, no coś niesamowitego! Te momenty, gdy bohaterom podwijała się noga i w najważniejszych momentach wpadali w tarapaty, które wtrącały ich w coraz to gorsze bagno. Linia życia, która w wielu momentach była na ostatnim włosku. Coś niesamowitego. Maas rozkręciła się po połowie książki i wprowadzała coraz to nowsze zwroty akcji, rozpoczynała kolejne wątki, nakręcała czytelnika, wzbudzała burzę emocji. I tego oczekiwałam. Na początku monotonność, a później uderzenie pioruna. Niesamowite!

"-Nie możesz nas po prostu wyrzucić! Co my teraz poczniemy? Gdzie się udamy?
-Słyszałam, że w piekle jest szczególnie ładnie o tej porze roku."



To jak Maas postanowiła poprowadzić fabułę, jak zmieniła bohaterów, było genialne. Kiedy lubiło się kogoś, tracił on nagle w naszych oczach, a później ponownie zachwycał. Nie lubiłam Rowana, a teraz okazał się naprawdę równym gościem. Lubiłam Chaola, teraz mnie irytował, ale odzyskał moją przychylność. Aelin mnie irytowała, teraz troszkę też, ale coraz bardziej skrada moje serce. Nie lubiłam Manon i cóż... nadal jej nie lubię. Nie wiem co jest w niej szczególnego. Żartuje, uwielbiam ją, chociaż teraz zachowywała się jak bezmózgie zombie, ale wróciła jej bezwzględność. I jest mnóstwo innych bohaterów, o których mogłabym pisać i pisać. Każdy jest inny, ma swój indywidualny i wyraźni zarysowany charakter, dzięki któremu książka zyskuje na wartości.

źródło
Maas nie zawiodła mnie, a nawet zachęciła do poznania kolejnego tomu, który mam nadzieję, jest równie ciekawy jak poprzednie. Jej pióro nadal jest przyjemne w odbiorze, wzbudza mnóstwo emocji. Intryguje mnie wiele rozpoczętych wątków, na których rozwinięcie czekam z niecierpliwością. Pragnę poznać przeszłość wielu bohaterów, a także zobaczyć spotkanie tych kluczowych. Nie mogę doczekać się, aż wątek Manon i Aelin razem zostanie rozwinięty. Autorka w tym tomie tak wiele rozpoczęła, nakreśliła tyle niewiadomych, że nie można oprzeć się pokusie poznania kolejnego tomu. To wspaniałe, jak potrafi zachęcić czytelnika.
Każda jej książka to coś nowego i wyjątkowego.

Dodatkowo pojawiło się rozwinięcie wątku między Rowanem i Aelin. To jest niesamowite! Uwielbiam ich razem, uwielbiam ich gry słowne. Nie mogę doczekać się, aż poznam ich dalsze losy.
I jest jeszcze Aedion, który intryguje. Chcę zobaczyć jego spotkanie z ojcem, to będzie coś!

Zachęcam was do poznania książki, bo jest naprawdę wspaniała. Na pewno nie pożałujecie swojej decyzji.

Ocena: 8/10
Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo: Wydawnictwo Uroboros.

Uroboros





4 komentarze:

  1. Nie znam tej serii, może kiedyś będzie mi dane poznać.
    Pozdrawiam https://ksiazkowa-fantazja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam do jej poznania, bo naprawdę warto.

      Usuń
  2. Nie znam poprzednich części ale ta wydaje się interesująca!

    OdpowiedzUsuń