poniedziałek, 7 sierpnia 2017

"Przebudzenie Lukrecji" - Laura Adori

Autorka książki o tak smakowitym tytule to prywatnie blogerka, pasjonatka fotografii, a także emisariuszka. Zastanawiacie się, co to takiego ta lukrecja? Ciekawe jest to, że jest ona aż 50 razy słodsza od białego cukru. Tak naprawdę to zioło, które wykorzystywane jest w medycynie oraz kosmetyce. Łatwo zauważyć, że wybór takiego niespotykanego imienia dla głównej bohaterki wcale nie był przypadkowy. Jest ona słodką dziewczyną, lecz o włoskim temperamencie.


Lukrecję poznajemy akurat wtedy, gdy twardo postanawia sobie wprowadzić do swojego życia kilka ostrych zmian. Jest to kobieta tuż po trzydziestce, która pragnie odnaleźć prawdziwą miłość w ramionach tego Jedynego, wyśnionego mężczyzny. Do tej pory mieszkała w Mediolanie, jednak od jakiego czasu znów zaczęło ją "ciągnąć" w stronę "ziemi przodkiń", jak zwykła nazywać tereny Polski, skąd pochodzi. Nagle rzuca pracę w pewnej korporacji i postanawia się ponownie osiedlić w Warszawie. Mimo tylu kłód, jakie na swej drodze spotkała, wciąż nie przestaje wierzyć, że w końcu odnajdzie swoją WM, czyli wielką miłość. Rozpoczyna nowy rozdział w swoim życiu z nadzieją na lepsze jutro.
"Czy kiedykolwiek mogłam przypuszczać, że cały ten wysiłek, by stąd uciec, poszybować do cieplejszych krajów, skończy się tym, że rzucę wszystko, by tu wrócić? W nadziei na nową miłość i nową wersję siebie."
Bohaterka nie chce na razie robić wielkiej kariery, jednak pod wpływem pewnego dość ekscentrycznego znajomego postanawia założyć swój kulinarny blog. Lubi eksperymentować w kuchni, łączyć nowe smaki ze sobą nawzajem i sprawdzać, jak się one ze sobą komponują. A do tego wszystkiego dodaje nutkę erotyzmu, co nie wszystkim się spodoba. Jej matka jest okropną osobą. Wiecznie wtyka nos w życie córki i wmawia jej, że ta zostanie starą panną. Nie potrafi jej wesprzeć choć jednym dobrym słowem. Sama należy do grona pięćdziesięciolatek, które na siłę próbują się odmłodzić. Lukrecja ma tego dość i w końcu jednym zgrabnym ruchem odcina pępowinę, która do tej pory łączyła ją z jej rodzicielką.


Czytając tę książkę, czytelnik ma okazję podążać śladami naszej słodkiej bohaterki i przeżywać razem z nią wspaniałe perypetie. Można powiedzieć, że przez większość książki wcale nie było kolorowo. Począwszy od przystojnego dentysty, a kończąc na Cezarym, który zapowiadał się obiecująco, jednak już po pierwszym zbliżeniu można było dojść do wniosku, że jest impotentem i że nie obchodzi go, jak się z nim czuje kobieta, będąc w łóżku. Dzięki wsparciu warszawskich przyjaciółek, Lukrecja po każdym rozczarowaniu mężczyzną jakoś się podnosiła i szła dalej pewnie przez życie. 
"Błąkająca się po głowie myśl wróciła jak odłamek pocisku. Skoro coś we mnie nie chciało spluwać, po co się stresowałam? Jestem za ambitna. To stres mnie wykończył, a nie brak umiaru. A poza tym, gdzie on się podział?"
Lektura ta jest lekka i pełna humoru. Choć z początku uważałam ją po prostu za nudną i moje myśli krążyły trochę na innych orbitach niż powinny, tak z czasem książka mnie wciągała, stopniowo, małymi kroczkami, aż w końcu nie mogłam się od niej oderwać, dopóki nie dotarłam do ostatniego słowa. Lukrecja ma w sobie coś z Bridget Jones, jej humor i przygody idealnie ją przypominają. Nie boi się wyzwań, idzie przez życie pewnym krokiem. Choć jej daleko do feministki to jednak nie można jej odmówić twardego charakteru oraz pewności, co chce w życiu osiągnąć. Nie sposób jej nie polubić, każda z nas chciałaby mieć taką przebojową przyjaciółkę. Poza tym uwielbia eksperymentować w kuchni, więc każde spotkanie z nią mogłoby nieść ze sobą jakieś smakowite niespodzianki.


Od samego początku kibicowałam głównej bohaterki i aż żałość łapała moje serce, jak czytałam o jej kolejnych niepowodzeniach z mężczyznami. Autorka idealnie oddała klimat zarówno Mediolanu, jak i Warszawy, przyjemny i łatwy język tym bardziej ułatwiał przebrnięcie przez tę pozycję. Książka ma niesamowity klimat romansu z kulinariami w tle. Poznałam także kilka ciekawostek na temat ulubionych przekąsek w danym kraju (niektóre mnie wręcz obrzydziły!). Książkę polecam głównie Paniom, które lubują się w romansach i książkach, opisujących ludzkie, zwyczajne rozterki i problemy. 




Ocena: 7/10 

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Lira


~ Paulina Korek



8 komentarzy:

  1. Zwróciłam na nią uwagę z powodu okładki, która do złudzenia przypomina mi tą z "Garści pierników, szczypty miłości", jednak widzę, że podobieństwa się na tym kończą. Z chęcią poznałabym losy Lukrecji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przyjemna w odbiorze lektura. Choć z początku trochę nudzi, to potem jest zdecydowanie lepiej ;)

      Usuń
  2. Brzmi jak idealna lekka lektura na lato :) Chyba dzięki Tobie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... Okładka jest piękna, historia... hmmm... Może kiedyś? Jak przyjdzie ochota na lekką, nieskomplikowaną historyjkę miłosną? :) WHY NOT?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealna na jeden, spokojny wieczór ;)

      Usuń
  4. Okładka jest prosta ale i subtelna, bardzo ładnie się prezentuje - aż chce się czytać! Ocena i recenzja mnie przekonała, więc prawdopodobnie wkrótce po nią sięgnę :)
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się z tego cieszę ;) Z pozoru niczym nie wyróżniająca się powieść, a jednak potrafi zaskoczyć :)

      Usuń