sobota, 5 sierpnia 2017

"Religia nie ma uczuć" - Marcin Holdenmajer

System wierzeń jest wśród ludzi głęboko zakorzeniony.Przynależność do grupy wyznaniowej zapewnia człowiekowi spokój. Dzięki odgórnie narzuconym  nakazom i zakazom łatwiej rozróżnić dobre i złe działania. Wbrew pozorom wyznaczone przez daną religię granice dla wielu osób są najważniejszym wyznacznikiem postępowania. Religia jest jednak niczym bez wiary, bo to dopiero ona pozwala na zbudowanie  jedności  duchowej. Niestety dążenie do bycia idealnym w oczach naszego boga powoduje czasem, że wiara zakrawa o fanatyzm religijny - jedną z najokrutniejszych broni w rękach człowieka. 

Na książkę " Religia nie ma uczuć" Marcina Holdenmajera  składa się kilkanaście krótkich opowieści. W każdej z nich autor przedstawia  przepełnione bólem i cierpieniem historię ludzi, którym nie tyle religia, co jej wyznawcy zniszczyli życie. Już na samym początku warto podkreślić, że religia sama w sobie nie jest zła, bo bez względu na wyznanie jej celem zawsze jest dobro. To nadgorliwi wyznawcy, często na dobrą sprawę  nie rozumiejący  nawet istoty własnych wierzeń podejmują się krzywdzących działań. Mężczyzna podkreśla, że odstępstwa od normy nie są charakterystyczne wyłącznie dla jednej z religii. Chociaż różnią się one między sobą, schemat działania fanatyków  w każdym z nich jest niezmienny.

" Czy wiara jest przeszkodą? Przenigdy. Fanatyzm? Owszem. A przecież jestem pastorem?Jestem.I co z tego? W niczym mi to nie przeszkadza. Niczego nie ogranicza. A Kościół? Ale który? Ten instytucjonalny?Traktuję go z dystansem. Jeśli komuś z hierarchów coś się nie spodoba, to czy skończy się moje życie?Miejmy choć odrobinę fantazji. Kościół to przyjaciele, a nie instytucje. Kościół to ludzie, a nie budynki."


Religia uczy miłości i miłosierdzia. Chciałoby się dopowiedzieć "podobno", bo czytając kilka kolejnych opowiadań trudno uwierzyć w te założenia. Podczas lektury tej publikacji musimy stawić czoła wielu problemom. Brutalne mordy to obecnie największy problem islamistów. Za obrazę ich wiary oraz sprzeniewierzenie się jej zasadom  niejeden stracił życie podczas publicznej egzekucji - ukamienowania. Czy Ci wszyscy rzucający kamieniami ludzie byli ślepi? Mordowali bez skrupułów, rozgrzeszając swoje niegodziwe zachowanie  działaniem na rzecz wyższych celów.Katoliccy księża cieszą się powszechnym poważaniem wśród ludzi.To osoby  w stosunku do których społeczeństwo ma zaufanie. Nie należy jednak zapominać, że osoby duchowne to przede wszystkim ludzie. Z problemami i słabościami, którym nie potrafią się oprzeć. Przez stworzoną przez kościół bezpieczną osłonkę,nierzadko czują się bezkarni i dopuszczają się  niemoralnych zachowań Autor przytacza to historię jednego z księży, który wykorzystywał seksualnie niczego nieświadome dzieci swoich parafian. Gdy sprawa ujrzała światło dzienne, jedyną "karą" jaka  go spotkała  było przeniesienie na kolejną parafię, gdzie na nowo mógł stosować ten proceder. Działania bezdusznego duchownego odcisnęły piętno na psychice tych bezbronnych  istot. Wielu głęboko wierzących rodziców odwróciło się od  kościoła w skutek jego działań. A wspomniane przeze mnie historie to zaledwie ułamek tego o czym pisze autor. 

" (...) Nie wierzę w pozbawioną życia religię. Wierzę w Boga Ojca. Brzydzą mnie hipokryci,  chowający się za sutannami, honorami czy wielkimi organizacjami.Wstyd mi za niektórych księży, pastorów, popów czy biskupów.Nie godzę się na wizerunek duchownych, ubierających koloratki, a w zaciszu plebani nurzających się po uszy w plugawych grzechach. Notabene grzechach, które tępią z ambony.(...) Nie wierzę w kościelne nazwy, sutanny czy tytuły.Wierzę w Miłość, bo Bóg jest miłością. I nie jest to żaden slogan. Takiego go poznałem."

episkopat.pl

To jedna z książek , której lektura wymaga czasu. Umysł czytelnika musi się oswoić z często niewygodnymi dla niego, brutalnymi faktami. Tutaj nie ma podziału na białe i czarne. Widząc negatywne aspekty danego wyznania, trzeba jednocześnie pomyśleć, o tych pozytywnych. Nie jest tak, że każdy duchowny to pedofil, a każdy islamista ma na swoich rękach krew.  Zapewne do pewnego momentu to wygodna pozycja dla ateistów. Bazując na przedstawionych przypadkach zdecydowanie mogą utwierdzić się oni w przekonaniu, że ich wybór był słuszny. Zaskakujące, również dla mnie było zakończenie, w którym dowiadujemy się, że Marcin Holdenmajer to... pastor. Na dobrą sprawę osoba, która za wszelką cenę powinna dążyć do tego by religię pokazać w jak najlepszym świetle. Nie ukrywam, że do mnie jego mocny  przekaz trafił. Doceniam, że jako osoba duchowna był w stanie przyznać przed sobą i przed innymi, że religia niestety czasami też żywi się grzechem.

Ocena : 9/10



 Za możliwość przeczytania dziękuję Novae Res.




~Mariola Mazur

4 komentarze:

  1. O, czuję, że to coś dla mnie. Podobne przemyślenia wysnuwam już od dawna więc myślę, że nad tą książką sporo pogłówkuję, przeczytam!

    Pozdrawiam cieplutko ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie przepadam za tym wydanwictwem i raczej nie ryzykuję z ich książkami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie właśnie to z ich propozycji najwięcej się podoba :)

      Usuń