sobota, 12 sierpnia 2017

"To był maj" - Anna Konstanty

Byłam w pełni zainteresowana tą książką, od chwili zobaczenia na okładce napisu: "Polskie Pięćdziesiąt twarzy Greya". Miałam natłok myśli i wątpliwości, bo czegóż można się tutaj spodziewać? Miliona scen erotycznych, Czerwonego Pokoju Zabaw i pary głównych bohaterów, którzy próbują dotrzeć do siebie nawzajem? Uwierzcie mi, dostałam coś, co okazało się o wiele razy lepsze!


Już sama okładka przyciąga wzrok, kojarzy się z czymś zwiewnym i ulotnym, ale także bardzo kobiecym. Do tego ten tytuł! Od razu na myśl przychodzi utwór zespołu Universe noszący tytuł "To był maj" czy też "Małgośka" Maryli Rodowicz. Czytelnik, sam do końca nie wiedząc kiedy, zaczyna je nucić podczas czytania i nie potrafi przestać. Gdyby przeanalizować i porównać fabułę tej pozycji oraz teksty tych piosenek można zauważyć pewne podobieństwa. To właśnie maj jest miesiącem najważniejszym dla naszej głównej bohaterki, to w trakcie jego trwania jej życie zmienia się diametralnie, choć sama nawet nie spróbowała nieśmiało o tym zamarzyć. Najpierw myśli, że kończąc 40 lat, coś w jej życiu dobiega końca, lecz nieco później dociera do niej, że coś nowego zaczyna rozkwitać w jej poukładanym życiu. 
"- Oszaleję przez ciebie - wydyszał.On przeze mnie? Wolne żarty! Robił wrażenie takiego opanowanego, jakby co dzień przywoził tam kobiety, żeby wodzić je na pokuszenie. To mnie ogarnęło szaleństwo! To mną zawładnęło do cna, do dna i do otchłani! To ze mną tarzało się nago po łące porośniętej ziołami!"
Tak poważny wiek wcale nie musi być jednoznaczny z zakopaniem się pod kołdrą i oglądaniem łzawych komedii romantycznych. Ewa, główna bohaterka powieści, to od kilku lat wdowa oraz matka nastoletniej córki. Gdy ta w trakcie jej urodzin mówi, że jest starą czterdziestką, kobieta zaczyna się zastanawiać nad swoim życiem. Wszystko się diametralnie zmienia, kiedy jej córka, Marta, prosi ją o obstawę na randce z poznanym w Internecie chłopakiem. Tak się spieszą na te ważne spotkanie, że Ewa o mały włos nie kończy pod kołami samochodu. Podczas gdy jej córka dobrze bawi się ze swoim ukochanym, Ewa udaje się do pobliskiej Palmiarni, aby napić się kawy i z ukrycia obserwować swoją latorośl. Okazuje się, że uraczenie podniebienia tym rajskim napojem wcale nie jest łatwe, zwłaszcza wtedy, gdy nie nosi się przy sobie drobnych. Z opresji ratuje ją przystojny nieznajomy o czarnych oczach. Ewa kompletnie przepada.


Jeśli odrzucacie tę książkę już na samym wstępie, ponieważ jest porównywana do popularnej serii o Greyu, powiadam wam, abyście tego nie robili, bo będziecie zwyczajnie żałować. Książka ta bardzo luźno nawiązuje do wspomnianej wyżej powieści. Nie znajdziecie tutaj ciągłych akcji w łóżku, zabaw w Czerwonym Pokoju, nie ma tu elementów BDSM. Ba, nie zetkniecie się nawet z soczystymi opisami części ciała, czy to mężczyzny, czy kobiety. Wszystko jest napisane ze smakiem, po prostu tak życiowo. Autorka bardziej skupiła się na problemach dnia codziennego, na rozterkach, co powoduje, że tę powieść można przyrównać do życia każdego z nas. Anna Konstanty stworzyła czterdziestoletnią kobietę, by pokazać, że każdy wiek jest w sumie dobry na zabawę, chwilę zapomnienia i radości. Że nie ma sensu zastanawiać się nad tym, co nam wypada, a co nie, że po prostu trzeba się cieszyć tym, co mamy, bo nie wiadomo ile czasu nam zostało, a w którymś momencie może być za późno już na robienie w życiu tego, co skrycie pragniemy. 
"- (...) W moim wieku nie podchodzi się do tego tak lekko, poza tym różnica wieku między nami...- Ale mi różnica! - przerwała mi. - Dzisiaj różnica wieku to najmniejszy problem, nie oglądasz telewizji? Poza tym facet jest młodszy, to nawet fajnie. Trochę nobilitująco dla babeczki, nie? Trochę ją odmładza też."
"To był maj" to powieść pełna scen z humorem, pełna życiowych zakrętów i rozterek, ale także nacechowana milionem emocji, o których czytelnik nie może zapomnieć na długo po lekturze. Ewa to tak ciepła osoba, że nie sposób jej nie polubić. Osobiście, przez całą książkę zaciskałam z całych sił kciuki, by się jej w życiu powiodło i w końcu odnalazła tego jedynego. Została napisana lekkim piórem, bez zbędnych udziwnień i niesie ze sobą sympatyczne i podnoszące na duchu przesłanie - że nigdy nie jest za późno na odnalezienie własnego szczęścia. Ukazuje zarówno relacje pomiędzy mężczyzną a kobietą, ale także pomiędzy matką i córką, która powoli przekracza magiczny próg dorosłości, zakochuje się i zaczyna żyć pełną parą. Książka jest dla każdej kobiety (a może i faceta, by w końcu zrozumiał te skomplikowane stworzenia ;) ), by móc choć na chwilę oderwać się od szarej codzienności i zagłębić w lekturze.

Na koniec zostawiam wam piosenkę, którą z pewnością nie raz i nie dwa zanucicie podczas czytania tej książki.






Ocena 9/10

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo Wydawnictwu Novae Res.





~ Paulina Korek



8 komentarzy:

  1. Tyle nowych tytułów wychodzi każdego miesiąca, że ta książka jakoś mi umknęła.A zapowiada się całkiem nieźle.

    Pozdrawiam.
    Kasia z Ebookowych recenzji
    http://ebookowe-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie chwytam książek, w których bohaterka nagle postanawia odmienić swoje życie, bo kończy jakiś etap, ale ta mnie zachęca ;)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta książka naprawdę ma w sobie to "coś" i warto się z nią zapoznać :)

      Usuń
  3. Zapiszę sobie i postaram się poszukać.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapomnij się potem podzielić swoją opinią ;)

      Usuń
  4. Obawiałam się właśnie, że będzie podobna do Greya. Ciekawa propozycja, może kiedyś właśnie w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tak różna od Greya, jak pies od kota i moim zdaniem taka przyjemniejsza w odbiorze ;)

      Usuń